Z tym dorastaniem w latach 90. było tak, że człowiek już bardzo chciał liznąć tego zachodniego blichtru, który wydawał się na wyciągnięcie ręki, ale jednak do końca nie mógł. W czerwonych kioskach kupowało się podróby kaset Michaela Jacksona i miało się wrażenie, że już nic lepszego człowieka w życiu nie spotka. Słuchało się ich na cudem zdobytym Walkmanie, modląc się, by taśma przypadkiem się nie wciągnęła. Można było ją potem próbować ratować ołówkiem żmudnie nakręcając ją z powrotem na szpulę – ale pewności, że będzie grała jak przedtem nie miał nikt. To były emocje większe niż na finale Mistrzostw Świata.
Author: Ewa Maria Blog
Philo Live
29. Juni 12:00 – 22:00
Silent Green (https://www.silent-green.net/)
Philosophie Festival
Die Hauptstadt bekommt ein Philosophie-Festival: Das Philosophie Magazin und die phil.COLOGNE bündeln die Kräfte und veranstalten gemeinsam Philo.live! In diesem Jahr ist unsere Leitfrage:
WAS HEISST HIER FREIHEIT?
Es geht also um einen umkämpften Begriff, der in Zeiten großer Umbrüche eine Neujustierung erfährt. Diesem Neuen wollen wir nachspüren und darüber streiten, was Freiheit in unseren Tagen bedeuten kann, bedeuten sollte. Ist individuelle Freiheit der Kern menschlicher Autonomie oder egozentrische Ideologie? Zwingt uns der Klimawandel, Freiheit zeitlich zu denken? Was wird aus der Freiheit durch die geopolitischen Herausforderungen?
Auf der Bühne diskutieren Eva von Redecker, Peter Sloterdijk, Donatella Di Cesare, Herfried Münkler, Christoph Möllers, Wolfram Eilenberger, Thea Dorn, Florence Gaub, Heribert Prantl und viele andere. Großer Dank gilt unseren Unterstützern, der Giordano-Bruno-Stiftung, dm-drogerie markt, der Udo-Keller-Stiftung, der C.H. Beck-Stiftung sowie unseren Medienpartnern radioeins (rbb), radio3 (rbb) und Tagesspiegel. Sie alle machen ein Fest des Denkens möglich, das wir gerade in diesen Zeiten dringend brauchen.
Es freuen sich auf Sie
Rieke Brendel und Svenja Flaßpöhler
Geschäftsführerinnen Philo.live!
Pytania bez śniadania
Ewa Maria Slaska
Kiedy?
Ktoś wspomniał ostatnio w rozmowie Jana Pawła II i to, że coś zdarzyło się właśnie wtedy, gdy w Polsce zaczął się chwiać jednolity dotychczas monument papieski. Zaczęło się okazywać, najpierw, że wiedział, a potem, że krył pedofilów. My, ludzie z lewicowej bańki, wymawiamy to zazwyczaj jednym tchem, “papieżkryłpedofilów” i nie przywiązujemy do tego większej wagi. Ta homerycka przydawka, coś w rodzaju Zeusa Gromowładnego albo Eos Różanopalcej, skłania nas do zastanowienia tylko wtedy, gdy rozpatrujemy sprawy takie jak w Klerze Smarzowskiego albo Nie mów nikomu Siekielskich. Ale ja akurat tym razem nie miałam w głowie żadnej takiej sprawy i sformułowanie “papież wiedział” uderzyło mnie swym całkiem odmiennym sensem. Można by go określić zaimkiem “kiedy?”, koniecznie ze znakiem zapytania.
Continue reading “Pytania bez śniadania”Barataria – wyspa za ukradzione pieniądze
Ewa Maria Slaska
Film Zwei zu eins (Dwa do jednego)
Mojej siostrze Kasi – kiedyś tam byłyśmy 🙂


Film ZWEI ZU EINS pojawi się w kinach niemieckich 25.7.2024.
Film o enerdowskich pieniądzach. O tym jak kapitalizm potrafi nadać wartość temu, co już tej wartości ponoć nie ma. I co można z tym zrobić. Dziennikarze mogli obejrzeć film wcześniej. Materiały prasowe, jakie otrzymaliśmy przed pokazem, to pięć enerdowskich banknotów 500-markowych. Możliwe, że to podróba, ale, po obejrzeniu filmu, można zadać sobie pytanie, czy to jednak nie jest prawdziwy pieniądz – porządnie wyprany i wyprasowany. Tak czy owak dla zwykłego człowieka wartości całkowicie bez wartości. I znowu, po obejrzeniu filmu, można sobie zadać pytanie, czy aby na pewno, po 34 latach zupełnie bez wartości.
Może wciąż jeszcze można je spożytkować, tak by przyniosły zysk.
Continue reading “Barataria – wyspa za ukradzione pieniądze”Die Frage nach Authentizität
Monika Wrzosek-Müller
Be yourself – die Frage nach Authentizität
Die Suche nach eigenem wahren Ich, nach Verwirklichung der eigenen Persönlichkeit, nach einem echten, unverfälschten Ich beschäftigt uns Menschen seit wir Nachdenken und darüber schreiben. Für Aristoteles ist das Ziel des menschlichen Handelns das Streben nach Glück, das im “guten Leben” verwirklichte Glück, und weiter ist dieses Glück “immer nur um seiner selbst Willen und niemals um eines anderen willen…” Shakespeare empfahl durch Hamlet: “Dies über alles: Sei dir selbst treu.” Man solle das tun, was man selbst für richtig halte, und nicht was den anderen gefalle oder dir finanzielle Vorteile brächte. Wenn ich an meine Yoga-Ausbildung zurückdenke, war der Begriff satya, satyam – Wahrhaftigkeit, Klarheit, Transparenz, Vollkommenheit – einer der wichtigsten auf dem Yoga Weg. Bei Patanjali, dem Hauptdenker des Yoga, bildet er neben den vier anderen ethischen Vorschriften der Yamas (… ahimsa – nicht verletzen, asteya – Ehrlichkeit, nicht betrügen, brachmacharya – sexuelle Enthaltsamkeit, aparigraha – Unbestechlichkeit) den ersten, den man befolgen sollte, um das Nirwana, die Erleuchtung zu erreichen. Der Mensch hat ein tiefes Bedürfnis nach Wahrhaftigkeit, Glaubwürdigkeit, Vertrauenswürdigkeit, nur so kann er auch glücklich werden: sat-chid-ananda – der Zustand des ewigen, bedingungslosen Glücks. Auch in den Upanishaden und anderen alten indischen Schriften spielen diese Überlegungen eine große Rolle. Interessant: viele Religionen bieten eine Lösung durch Gesetze und Gebote an, denen man folgen sollte; das wahre Ich wird dabei oft übersehen. Yoga ist keine Religion, es bietet einen Weg, ist ein Vorschlag für die eigene Entwicklung; vielleicht bildet der Buddhismus eine Ausnahme, ist am wenigsten dogmatisch und lösungsorientiert. Unsere Religionen bauen eher auf Hierarchien und die schon angesprochenen Gebote, Verhaltensmuster, denen man gehorchen sollte, um das Seelenheil und die Erlösung von den Sünden zu erlangen.
Continue reading “Die Frage nach Authentizität”Ach, ta natura

Samotność kwiatu
Czemu stoisz taki sam,
w deszczu i na wietrze?
Czy czekasz na kogoś
czy opłakujesz odejście?
Stoisz dumny, samotny,
patrząc losowi prosto
w te chytre jego oczy,
mierzycie się na siły?
A może Ty płaczesz
nad kwiatowym rajem,
wiatrem deszczowym
wywianym już w nicość...
Narcyzowy księżyc
Kocha swe odbicie srebrne
w wodach wszechświata,
takie tajemnicze, chłodne
codziennie w innej twarzy…
A pluskając się cicho w nocy,
liczy wszelkim rybom łuski,
stroi się florą posplataną…
Ależ próżny ten facet.
Podglądając nocne światy,
zagląda ludziom w okna,
czasem komuś i w oczy,
bawi kwiatami balkonu…
Uwodzi na niebie gwiazdy,
będąc srebra świadomym,
narcyz zapatrzony w siebie
każdym uczuciem pogardza.
Ale rankiem, gdy wchodzi
w majestacie słońce złote,
rozpływa się w tym srebrze,
w tej ciszy, w tym chłodzie…
Stadion Olimpijski w Berlinie
Ela Kargol
Jest trzecim co do wielkości stadionem w Niemczech, po Dortmundzie i Monachium.

Podczas tegorocznych Mistrzostw Europy w piłce nożnej mężczyzn rozegrane będzie na nim sześć meczy, w tym ten najważniejszy finałowy.
Polska drużyna na pewno raz wbiegnie na olimpijski stadion w Berlinie.



W swojej naiwności, że wejdę, że zobaczę, przyszłam pod stadion kilka dni przed rozpoczęciem Euro. Chciałam spojrzeć z bliska na dekoracje, wejść bramą wschodnią, tą z zawieszonymi u góry kołami olimpijskimi lub chociaż przed nią stanąć. A tu z każdej strony płoty, bardzo kolorowe, a kolory złożone z barw flag 24 drużyn biorących udział w Euro. Miły policjant nie bardzo wiedział, czy przejdę, czy nie. Panowie z ochrony chodzili jakiś czas za mną, nie rozumiejąc, po co tu chodzę.





Nie bywałam na tym stadionie, ani na meczach, ani na koncertach, ani na mszach. Przyszłam go obejrzeć dopiero po lekturze książki Daniela Lisa Stulecie przeszkód. Polacy na igrzyskach. Chciałam z bliska zobaczyć monumentalną architekturę czasów nazizmu, lożę führera, rzeźby ustawione wokół. Obejrzałam, a zachwycił mnie błękit nieba nade mną, niebieska bieżnia i zielona murawa pode mną. A potem widok z wieży dzwonniczej na Pole Majowe. Olimpijski dzwon się zachował, dzwonnica jest nowa, odbudowana z żelbetu na starych fundamentach według projektu starego architekta, Wernera Marcha.


W tym miejscu kiedyś był Stadion Niemiecki (Deutsches Stadion), wtedy jeszcze nie w Berlinie tylko w Charlottenburgu, późniejszej dzielnicy Berlina. Wybudowany na olimpiadę, która się nie odbyła. Wielka Wojna pokrzyżowała szyki i wyeliminowała Niemcy na jakiś czas z możliwości organizowania igrzysk. Ale już po 10 latach od zakończenia wojny Berlin mógł się znowu starać o prawo bycia gospodarzem Olimpiady.
Decyzję o ponownym przyznaniu Berlinowi prawa do organizacji Igrzysk Olimpijskich podjęto 26 kwietnia 1931.
Plany były, żeby Deutsches Stadion rozbudować, przebudować, dostosować do większych potrzeb i większych planów III Rzeszy. Hitler jednak postanowił go całkowicie zburzyć. I na jego miejscu zbudować całkiem nowy, dużo większy, na miarę swojej Germanii. Nie wszystko wyburzono. Nie tak dawno pod zwałami piasku odkryto kolumnady starego stadionu. Ustawiono je ponownie.

Głównym projektantem nowego stadionu został syn architekta stadionu starego, Werner March. Na polecenie Hitlera jednym z doradców Marcha był Albert Speer. Stadion został otwarty 1 sierpnia 1936 roku z okazji XI Igrzysk Olimpijskich, po 28 miesiącach budowy. Igrzyska Olimpijskie otworzył sam Adolf Hitler. Polska zdobyła wtedy 22 medale. Jedną z medalistek była Maria Kwaśniewska, oszczepniczka, brązowa medalistka. Osobiście gratulował jej sam Führer.
Po tylu latach, mimo licznych przebudów, remontów, udoskonaleń, stadion nadal przypomina historię i czas w którym nazizm zadomawiał się już wszędzie, nie tylko w architekturze.


Mecz Polska – Austria rozpocznie się w piątek, 21.czerwca o godzinie 18:00 na Stadionie Olimpijskim w Berlinie.
W tym zgiełku i zamieszaniu, owacjach i śpiewach trudno będzie się przyglądać architekturze stadionu. Ale może kiedyś po meczach wygranych i przegranych warto tu przyjść dla samego stadionu i jego historii.






***
PS. A dziś, już zaraz, bo od 6 do 9 rano, możecie odwiedzić studio radia 357, które ulokuje się tego poranka w Polskiej Kafejce Językowej i zaprasza na rozmowy, refleksje i śniadanie.

Juni in Warschau
EMS:
Reblog vom… Februar! (06.02.2022)
Im Juni sind die Nächte am schönsten. Im Februar, na ja…
Dort gehe ich heute hin!
Monika Wrzosek-Müller
Frauenblick: Norblin-Fabrik
Eigentlich hatte ich vor, in Warschau lange Spaziergänge zu meinen alten, aber auch den neuen Orten zu unternehmen. Doch die Tage sind zu kurz, auch es ist zu dunkel, das Wetter spielt manchmal völlig verrückt; es gibt Schneegewitter oder Hagelstürme, dann scheint plötzlich die Sonne und mich überfällt eine Lethargie, die ich erst einmal überwinden muss, bevor ich mich überhaupt in Bewegung setzten kann. Sich aus dem geschützten und noch sehr altmodischen Viertel Saska Kępa in die Großstadt zu bewegen, erfordert Mut; hier ist alles klein, bekannt, überschaubar; drei größere, vertikal verlaufende Straßen und etwas mehr horizontale. Natürlich findet man auch hier schöne alte Bauhaus-Häuser, noch nicht herausgeputzt, noch im Urzustand, die mich anlächeln. Manchmal verfehlen die allzu pingeligen Renovierungen ihr Ziel, sie lassen die alte Patina verschwinden, zusammen mit der Schönheit und Einfachheit, zu schade. Doch die große neue Welt befindet sich eindeutig außerhalb von diesem Viertel.
Continue reading “Juni in Warschau”Erotyki…
motoryzacyjne
Izabela Monika Bill
To nieprawda, że w poezji wszystko już było! Erotyki motoryzacyjne


Tekst sprzed 10 lat
Opowiem Państwu historię o powstaniu nowego nurtu w poezji polskiej, całkowitego novum, którego jestem prekursorem.
W 2011 roku powołałam do życia poetyckiego nurt erotyków motoryzacyjnych (w skrócie nazywam je EROMOT). Zgodzicie się chyba Państwo, że jest to coś, o czym nikt jeszcze nie pisał w poezji. Wiadomo były w Dwudziestoleciu Międzywojennym fascynacje zwane: Miasto-Masa-Maszyna, ale motoryzacją nikt się wtedy nie interesował, bo to była dopiero raczkująca dziedzina techniki. Ciekawe, że żaden mężczyzna-poeta nie wpadł na ten pomysł. Jestem kobietą i poczułam się powołana, aby pokazać wszystkim, że motoryzacja nie jest nudna i trudna, i można ją powiązać z poezją i erotyką.
Skoro można wydawać np. kalendarze ze zdjęciami wypasionych, drogich aut i roznegliżowanymi, seksownymi kobietami, to dlaczego by nie pisać wierszy, ale nie o fotografiach, tylko zagłębić się w świat części samochodowych: ich zażyłości, bliskości, powiązań, mechanizmów, układów – poznać tajniki ich działania. Skoro ludzie mają swoją rzeczywistość, to dlaczego cylindry, paski rozrządu, suwy nie mogą jej mieć? Skąd pewność, że to tylko zimne, metalowe części? Może my ludzie też jesteśmy częścią jakiegoś mechanizmu, napędzającego coś, albo napędzani przez coś (kogoś). Wiem, to już zakrawa na fantastykę, a to już było, jednak moje części – bohaterowie wierszy – przeżywają uniesienia erotyczne, dałam im duszę, aby mogły poczuć miłość, pociąg fizyczny, a tego jeszcze nikt im nie dał.
Tsuruga



Muzeum:











Ratowanie dzieci:












Przybycie dzieci, ich pobyt i wyjazd:






W Polsce:




Powrót po latach:



