Ksawery Kopański
Jam jest Książę Ciemności! Albo Czarnuszek. Lub też Sierściuch, Bambusik, Dzwoneczek Leśny, Murzynek, Księciunio, Drań… Określenie kocurka zależy od aktualnych okoliczności lub nastroju dwójki starych dziwaków (czyli Żony i mnie), a te bywają przeróżne. Czasem natomiast zwiemy go Maciej Kot. Młodzież zapewne natychmiast rzecz skojarzy z utytułowanym polskim skoczkiem narciarskim.
Ale my, starzy, mamy na szczęście bogatszy repertuar asocjacji. Kto z nas nie pamięta ciepłej i miękkiej ballady, wykonywanej po mistrzowsku przez Hannę Banaszak?!
Przedstawię ci Macieja kota;
Fascynujący z niego facet.
Całymi dniami tkwi w fotelu
I lekceważy każdą pracę.
Lecz niewątpliwą ma zaletę:
Gdy spływa wieczór granatowy
On słodko mruczy wprost do ucha
Najbardziej senne bossa novy.
Wszystko się zgadza; i to lekceważenie, i ten granatowy wieczór. I, oczywiście, nastrojowy koncert.

Skądinąd, był to jeden z tych przymiotów, którymi Książę ujął nas od samego początku. Wtedy, gdy przynosiłem małą, wystraszoną, czarną kuleczkę, by się nawzajem z Kropką oswoili, a on większość czasu spędzał wówczas na moich rękach. I mruczał. Ale jak mruczał! Słodko. Głęboko. Najpierw lekko się stroszył, po czym wprowadzał całe ciało w drgania. Mruczał, można powiedzieć, całym sobą. Dźwięk wydobywał się ze wszystkich zakamarków jego futerka. A to było zaledwie basso continuo. Dopiero na jego tle Sierściuszek produkował melodie „otworem paszczowym”.
I tak zostało po dziś dzień. Maciej Kot mruczy. Brzozowe polana w kominku płoną i strzelają iskrami. Spokój. Półmrok, w którym unoszą się fluidy kociego uroku i psiej wierności. Magia.
Jeśli życie, to tylko takie.

Dziendobry Panu, nie moge sie powstrzymac, by nie napisac komentarza.
Dziekuje Panu za tak cieple slowa, pelen kolorow tekst, odzwierciedlaja one bardzo wazny temat w moim zyciu: prawdziwa milosc do zwierzat
w ogolnosci.
Kotek Panstwa, Wasz “Przyjaciel-Ksieze-Gosc” jest naprawde przeslodki, wart calego wpisu…
I dalszych ciagow…
Ma Pan racje:
” Jesli zycie, to tylko takie”….
T.Ru
A oto inna, dodatkowa, przezabawna wersja piosenki o wspomnianym przez Pana kocie M.
Żeby było śmieszniej powiem, iż są tacy, którzy doskonale znają parodię Opani, ale nie mają pojęcia o istnieniu oryginału. Takie czasy…