Podróż dookoła ziemi w kilku scenkach (2)

Teresa Rudolf

Sny Filomeny

Filomena była dziś jakoś dziwnie rozdrażniona, nie wiadomo dlaczego przypomnieli się jej rodzice, mieszkający od kilku lat w Rabce Zdroju, a wcześniej w tym samym mieszkaniu, gdzie ona do dziś zamieszkuje.

W ostatnich latach zdała sobie sprawę, że często szkodzili oni innym, a szczególnie pani Klarze, sąsiadce mieszkającej w tej samej kamienicy. Przypomniała sobie, że jako dziecko bardzo cierpiała z powodu ciągłych kłótni między nimi, oczywiście będąc po stronie rodziców, wierząc we wszystkie najgorsze plotki, rozgłaszane przez nich, tylko po to, by możliwie jak najbardziej zadzkodzić nieco starszej sąsiadce.

Teraz wstydziła się za nich, a i też za siebie, że w te wszystkie brednie wierzyła i sama jako dziecko podawała je bezmyślnie dalej.

No ale, czyż nie była właśnie wtedy jeszcze dzieckiem?

Okazało się, że zaczęli znów i w Rabce mieć coraz więcej wrogów.

Kiedy zwróciła im uwagę na te tak szkodliwe społecznie zachowania, matka stwierdziła, że została ona “przekabacona” napewno przez tę “psychopatkę Klarę”, a oni jako rodzice stracili córkę, więc nie ma po co do nich przyjeżdżać, bo jej i tak za tę zdradę, do swojego domu nigdy już nie wpuszczą. 

Filomena rozczarowała się co do nich jeszcze bardziej niż to do tej pory było, a faktu, że zerwali z nią kontakt, jak gdyby była całkiem obcą, nielubianą osobą, nie była już w stanie wybaczyć. 

Poczuła się bezlitośnie osamotniona i opuszczona przez cały świat. Zasiadła przy kawie i jak zwykle do kawy – zaciągnęła się papierosem. Ze zdziwieniem i niezmiernym smutkiem stwierdziła, że rodzice nie są jedynymi osobami, którym trudno byłoby jej wybaczyć;

– bo dzieją się czasem rzeczy nie do zrozumienia, zapomnienia, więc jak można je wybaczyć – myślała –

aaa, coś mi się znów dziwnego śniło….

Próbowała przypomnieć sobie swój ostatni sen…

Scenka 2

Tak trudno wybaczyć

Pociąg zwalniał przy kolejnej stacji nad ranem, całą noc przystawał na mniejszych stacyjkach, o różnych, przedziwnych nazwach :

“Gdybyś wtedy”, “Chciałbym jeszcze zapytać”, “Nie sądź, bo będziesz sądzony”, “Dziękuję za wszystko”, “Fortuna kołem się toczy”, “Moja wdzięczność”, “Pokaż mi swą twarz”, “Pies i kot członkami rodziny”, “Kim jesteś” i wiele, wiele innych.

Trasa tego pociągu była długa i żmudna.

W jednym z przedziałów siedząca samotnie kobieta z ciekawością przyglądała się paru wysiadającym osobom, a i też wsiadającym do pociągu. Zauważyła jakby dość niepewny wyraz twarzy wysiadających, zrobiło się jej nagle jakoś dziwnie nieswojo, przez chwilę zawahała się, czy również też nie opuścić pociągu, jednak pozostała na swym miejscu.

Ludzie ci czasem szli w małych grupkach lub pojedynczo, jedni nieśli jakieś plakaty, inni ponuro  coś śpiewali, ogólnie rzecz biorąc, dziwny ten pochód szedł cicho i uroczyście.

Wsiadający pasażerowie rozpierzchali się po różnych przedziałach. Przy oknie na korytarzu stanął mężczyzna w średnim wieku, z pogodnym wyrazem twarzy, lekkim uśmiechem, spoglądając w zamyśleniu w dal.

Z pozamykanych przedziałów dochodził czasem jakiś nastrojowy, spokojny śpiew, ciche rozmowy, też i przytłumiony śmiech. 

Patrząc na pasażera przy oknie kobieta snuła różne myśli:

Twarz spokojna,
co zdołał wybaczyć,
by tak też wyglądać?

Czego mu ubyło,
co zyskał, co zrobił,
jakim kosztem opłacił,

ale, ale…

papuga  Gigi,
mało dziś mówi ,
coś cicho pogwizdując…

Gdy tak sobie filozofowała, mężczyzna odwrócił się od okna, spojrzał jej prosto w oczy zza szyby zamkniętego przedziału, uśmiechnął się łagodnie i poszedł wzdłuż korytarza dalej.

Emma Shapplin/Lucifero Quel Giorno

Sprachcafé: Polkopedia.


Als Beispiel dessen, was wir tun und worüber wir erzählen werden, zwei Beiträge von Ela Kargol, jeden po polsku, jeden po niemiecku / ein auf Deutsch und ein auf Polnisch.
Po niemiecku poniżej / Po polsku TU:
https://polkopedia.org/wiki/Jadwiga_Neumann_PL

Jako przykład tego, co robimy – dwa wpisy – autorka: Ela Kargol

Wilhelmine Günther (18. VII. 1917 – 9. VI. 1944)

Wilhelmine wurde 1917 in meiner Stadt, in Poznań geboren. Ihre Eltern lebten in Jeżyce (Jersitz) in der heutigen Staszica-Straße, damals Moltkestraße, in einem Gebäude, das, wenn die Nummerierung nicht geändert wurde, und offenbar wurde sie nicht geändert, heute noch steht.

Die Straße ist immer noch voller alter Mietshäuser, von denen die meisten den Krieg überstanden haben. Einige davon sind renoviert, der dekorative Stuck an ihren Fassaden wurde wiederhergestellt. Die kunstvollen Balkonbalustraden wurden repariert. Die Häuser mit geraden Zahlen haben ihre Vorgärten beibehalten.

Continue reading “Sprachcafé: Polkopedia.”

Książki z bloga, czyli…

Zbigniew Milewicz

W górę rzeki

Przyszła wczoraj pocztą. Książka z bloga! Nawet nie wiecie, jaka to radość dla adminki, jak się takie dzieła ukazują. Było ich już kilka, czasem o nich tu pisałam, kto chce, niech sobie poszuka, a ja tymczasem zajmę się moim kolejnym dzieckiem. Oczywiście, to nie moje dziecko, to Zbych Milewicz napisał tę książkę, ale, jak słusznie zauważył w dedykacji, to ja byłam akuszerką tego dziecka.

Continue reading “Książki z bloga, czyli…”

Don Kichot i bułki

Bułki, bo u autora często zdarza się, że wszyscy coś jedzą, coś przeżuwają, coś mamlą. Często są to bułki. Po bułki się też wstaje rano i idzie.

Turecki Don Kichot, przysłany z urlopu przez Monikę Wrzosek-Müller

Ale jednak, nie ma co, zacznijmy od początku.

Są takie dni, że nie chce mi się ani pisać, ani czytać. Nie chce mi się oglądać filmów, rozwiązywać trudnych sudoku, ani nawet iść na spacer. Stan “nie chce mi się” doprowadza do tego, że staję przed regałami i szukam książki zapomnianej lub przegapionej. W stanie “nie chce mi się” tylko takie rzeczy dają się czytać. Zapomniane, zakurzone. Tak kilka dni temu wpadł mi w ręce Kijowski. Andrzej Kijowski, Bolesne przypomnienia, zbiór felietonów z Tygodnika Powszechnego z wczesnych lat 70. Wczesne lata 70, czyli lata mojej młodości, ostatnio mi często towarzyszą, a w literaturze i szerzej sztuce spoglądam na nie ze zdumieniem, bo najczęściej autorzy z tamtych czasów nie piszą, nawet nie wspominają mimochodem o tym, że człowiek wylądował na Księżycu. Ostatnio coraz bardziej mnie to zdumiewa.

Czy Kijowski pisał o lądowaniu na Księżycu jeszcze nie wiem, bo dopiero zaczęłam czytać, ale na pewno od razu w pierwszym felietonie jest don Kichot i to nie jako jakiś strzępek metafory, nie – jest jako pełnogęby pan ostatniego akapitu i autorskiej puenty.

Continue reading “Don Kichot i bułki”

Obserwacje zwykłej baby

Krystyna Koziewicz

Z życia wzięte – przypadki losowe, jak reagować?

Otwórz szeroko oczy i rozejrzyj się, czy ktoś nie potrzebuje trochę czasu, trochę uwagi. Może jest to człowiek samotny albo zgorzkniały, albo chory, albo niedołężny. Może starzec, a może dziecko. Nie pomiń okazji, gdy możesz coś z siebie ludziom ofiarować jako człowiek.
Albert Schweitzer

Poślizgnęłam się w pierwszy dzień największej ślizgawicy, jakiej Berlin dawno nie widział. Upadłam na oblodzonym chodniku, na plecy w błyskawicznym tempie, że nie zdążyłam zrobić żadnego ruchu obronnego. Po prostu, w kilka sekund wyłożyłam się na plecach, jak długa i szeroka. Głową walnęłam o zlodowaciały kant chodnika, w głowie mi zawirowało, ale na szczęście miałam założoną grubą czapkę (rzadko noszę) oraz kaptur od płaszcza. W oczach na moment straciłam ostrość widzenia, pojawił się na krótko mglisty widok. Uznałam, że trzeba się wygramolić z tego miejsca. Chciałam się podnieść, majtałam nogami, rękami i jakoś dziwnie ciężko było wstać z pozycji leżącej na śliskiej powierzchni. Mój upadek zauważył młody chłopak w wieku 9/10 lat, widział, że nie potrafię stanąć na nogi o własnych siłach, więc podszedł bliżej do mnie. Pomyślałam sobie, że będzie go bawiła sytuacja, kiedy nieporadnie usiłowałam się podnieść.

Continue reading “Obserwacje zwykłej baby”

Namiestnik… beauty

Komentarz od Adminki: cóż, pisałam już o tym, nawet całkiem niedawno – skoro jesteśmy za dialogiem w kwestiach politycznych, a nie odgórną cenzurą, publikuję tu tekst, o którym musiałabym napisać znane zdanko, oznaczające umywanie rąk: poglądy autora nie odzwierciedlają poglądów Redakcji.

Szable w garść, Panie i Panowie, podyskutujmy!

Zbigniew Milewicz

Powinienem go tytułować premierem, ale namiestnik brzmi mi jakoś trafniej. Gdybym głosował na jego partię, to dodałbym również, że i dostojniej. W końcu reprezentuje on – nawet jeżeli dotąd tylko nieoficjalnie – interesy wielkiego państwa niemieckiego, a jemu należy się czołobitność. Pomimo, że to bratnie, unijne państwo, zalega Polsce z wypłatą gigantycznych odszkodowań za II wojnę światową. Namiestnikowski minister spraw zagranicznych sugeruje swojej niemieckiej odpowiedniczce, aby podejść do kwoty 6 bilionów złotych w sposób konstruktywny… Co to słowo oznacza, wszyscy wiemy, chodzi o zgrabne obejście problemu – na przykład wybudowaniem w ramach rzeczonych odszkodowań jakiegoś pomnika w Warszawie, ku czci ofiar nazizmu (nie hitlerowskich Niemiec, broń Boże), albo nawet Pałacu Saskiego. Byłoby po sprawie.

Continue reading “Namiestnik… beauty”

Podróż dookoła ziemi w kilku scenkach (1)

Teresa Rudolf

… czyli sny Filomeny

Uwaga od Adminki: wracamy do Sąsiadów 🙂
będą co tydzień w niedzielę
Taki był koniec Sąsiadów w czasie Pandemii: https://ewamaria.blog/2020/07/10/sasiedzi-20-koniec/

Filomena, atrakcyjna kobieta w wieku 53 lat, o kasztanowych włosach, mieszkająca w  jednej z kamienic przy ulicy Karmelickiej w Krakowie, nie mogła ciągle uwierzyć w to, że  już prawie od roku nikt nie chodzi w maskach, że skończyła się już prawie ta przeokropna Pandemia-Covid 19, jednak “prawie” , gdyż do dziś grasuje ta choroba w wielokrotnie łagodniejszej mutacji i jest porównywalna w swym przebiegu z grypą lub jakimś przeziębieniem. 

Continue reading “Podróż dookoła ziemi w kilku scenkach (1)”

Dobry Boże, chroń mnie od przyjaciół

Ewelina Jaworska

Dobry Boże nie od wrogów mnie chroń
lecz od przyjaciół
Wróg TO TYLKO NIELUBIANY KOLEGA ZE SZKOŁY
rzuca we mnie kredą na przerwie
ciągnie za włosy
Kapuje; Proszę Pani! A Ewelina to …

To wszystko, to mały pikuś
Zawsze jest jeden kapuś w towarzystwie
Jeden, co podpierdziela
I jakaś druga, co zazdrości

Zawsze znajdzie się jakiś mały człowiek, który nie może znieść Twojego Szczęścia
Ale z nim nauczysz się sobie radzić
Zobaczysz
Nauczysz się

To tylko kwestia CZASU

Chroń mnie lepiej Boże od przyjaciół

Takich, co tańczą ze mną do rana na weselu
Takich, co mówią Kochana
Takich, co mają czas na kawę na mieście i plotki
Ale
Gdy rozpadnę się na miliony kawałków
Gdy zwątpię w długą, czarną grudniowa noc bez światła

Nie znajdą czasu…
Na rozmowę o życiu
Nie zaproszą do siebie na herbatę
Nie przytulą

A w OSTATECZNOSCI nie nakrzyczą,
że głupoty gadam,
że trzeba żyć
dla dzieci
dla psa

Cokolwiek

Są noce, które trwają wieczność
W takie noce
Ludzie zwisają na gałęziach
I nie doczekają choinki
Szumi im już las wieczności
Podlatuje Anioł Śmierci

On jeden wie co robić

W takiej chwili…
On wie…
Wszystko
Dlaczego?
I czy to miało sens…

Przecież była taka wesoła…
Przecież jeszcze wczoraj na targu kupowała ziemniaki, widziałem,
wyglądała jak zawsze

I nic się nie dało zrobić
Mówią ludzie
I nic się nie dało zrobić
Mówią przyjaciele
I zapada niewygodna cisza

Przykro
Pójdę już
Jeszcze zakupy, bo idą Święta
i dziecko odebrać muszę
A ja auto od mechanika
No tak… życie

Popatrz pani, co to się z ludźmi dzieje…
40 lat…
Miała wszystko,
Może odratują jeszcze,
Może
Kto wie
Wszystko w rękach Boga

Tak, w rękach Boga
Boże, daj Jej siły
I moc, której nie miała od nikogo
Z Twoją pomocą wszystko jest możliwe

Boże dlaczego?
Dlaczego nie litujesz sie nad nami…
Nie widzisz…
Płaczę
Modlę się i co?
Jesteś?
Słyszysz?
To ja… puk puk…

Cisza…
Cicha Noc

Nieważne już
Spróbuję jakoś zasnąć

Chroń mnie tylko od przyjaciół
Proszę.

Opublikowane na Facebooku 22 grudnia 2023 roku

Oba lenie żondu

Marek Włodarczak alias Tabor Regresywny

Tusk zapowiedział rozliczenie, zadość uczynienie i pojednanie. Biorąc pod uwagę problemy z rozliczeniem, pojednania możemy nie doczekać. Może lepiej zacząć od pojednania.
Pojednanie należy oprzeć na czymś z czym wszyscy się zgadzają. Wszyscy Polacy zgadzają się z tym, że demokracja, konstytucja i praworządność zostały połamane i podeptane. I tu zgoda się kończy, obie strony oskarżają się nawzajem o wprowadzenie chaosu a nawet o zamach stanu . A to tylko taka mała intryga za pomocą trzech peso. ( To są kolejne moje wpisy na fb)

ZAŁOŻENIA
10 stycznia
Pytanie 1. Jaka jest szansa na to, że po jesiennych wyborach w Polsce, strona przegrana pogratuluje drugiej stronie wygranej?
11 stycznia
Pytanie 2. Czy istnieje obawa, że wybory skończą się awanturą, bo jedna ze stron ich nie uzna?
12 stycznia
Wniosek. Trzeba zmienić formułę wyborów. Te demokratyczne nie zdały egzaminu.

Continue reading “Oba lenie żondu”