Oj wiosno, wiosno, przyjdź

Teresa Rudolf

×××

Nagie drzewa czekają;
od lat już bez białego
płaszcza ze śniegu
białej czapeczki…
…i  rękawiczek.

każda gałązka drżąca
z zimna i zawstydzenia,
(wszyscy patrzą przecież);
przyjdź wiosno na zielono, 
kolorowo, pachnąco, przyjdź!

…przyjdź, w każdym 
kątku świata…

×××

Muzyka, śpiew, taniec…
zabawa, beztroska
radość, śmiech, 
zapomnienie.

Byle do wiosny, 
byle do lata,
do jesieni,
I znów do zimy,

ze śniegiem
z mrozem
bielą,
lub takiej
jak ta dziś,

bo warto,
aby znów
zatęsknić, 
poczekać;

na ten 
cykl cały
w nas…

… w czekaniu jesteśmy
jak drzewa, chcąc się 
znów zazielenić…
…w tęsknocie.

Reblog: Cristina Peri Rosi

Mariusz Szczygieł na Instagramie

szczygiel_mariusz

Mam swoją ulubioną poetkę z Urugwaju. Nie, żebym znał wiele poetek z Urugwaju, znam tylko tę. Pisałem o niej tu kilka lat temu, ale teraz jest nowa okazja. Kiedy czytam jej wiersze i dochodzę do ich puent, to jakby mnie ktoś łapał za szyję i nie puszczał.

Continue reading “Reblog: Cristina Peri Rosi”

Abschied von Tibor Jagielski

Liebe Leser:Innen!

Hier gab es zeit lang die Rede zu Tibor Jagielskis Beerdigung zu lesen, die auch bei seiner post hum Ausstellung im SprachCafé Polnisch gekürzt und verändert vorgelesen wurde und die wir leider im Juli 2025 entfernen müssten.

Was uns bleibt, ist seine Lieblingsmusik: „Winterreise“ von Schubert.


Auf Wiedersehen Tibor! Bis bald!

Pożegnanie Tibora (1)

Tibor Jagielski, Krystyna Koziewicz, Ela Kargol i Ewelina Jaworska


Od adminki: Takie niebo zapłonęło nad Berlinem, gdy 13 stycznia zebraliśmy się w Polskiej Kafejce Językowej, aby wziąć udział w wernisażu prac Tibora Jagielskiego i posłuchać jego wierszy. Wokół tego spotkania powstało wiele tekstów, kilka z nich opublikuję dziś. Następny w sobotę za tydzień.

Continue reading “Pożegnanie Tibora (1)”

Wieczorne lampki w głowie

Teresa Rudolf

***

Jasny chłód księżyca
oświetla moje myśli
zdziwione jasnością,
otula srebrnozłotym
długim płaszczem. 

Jakaś dziwna Tęsknota 
tańcząc z Rozsądkiem, 
depczą sobie we mnie
po nogach i… straciłam
…znów jasność myśli.


***

Wieczory zimowe,
ozłacane lampami
i świecami, pachną
woskiem, ciepłem,
normalnością życia
w oazach spokoju.

A na zewnątrz hula, 
oj, zawodzi wichura
wojen, kataklizmów,
zdmuchując ludzkie
życie jak… świeczki

…kiedyś zapalone
na szczęście.


***

Życie, ach to Życie,
wszystkiego ciekawe,
podróżuje sobie po nas
stateczkiem doświadczeń.

A po drodze lądy, wyspy,
morza, miasta, wioski,
dosiadamy się czasem
do kogoś, przesiadamy…

dalej się płynie, lub wysiada,
by gdzieś osiąść na dobre,
lub na złe, splątani z kimś,
czasem już też wyplątani. 

A nieraz cudownie
z psem, lub kotem,
lub też z obojgiem, 
dalej sobie płyniemy…

Wiersze, obrazy i śmierć

Dziś wernisaż prac Tibora Jagielskiego

Polska Kafejka Językowa, Schulzestr. 1, Berlin-Pankow, stacja kolejki Wollankstrasse.
Godzina 19.
Teksty Tibora czytają Ewelina Jaworska, Hannelore Lauffer i Ewa Maria Slaska.
Zapraszamy wszystkich do wybrania jakiegoś utworu Tibora i przeczytania go.
Kilka tych tekstów umieszczam tu, ale na tym blogu można ich znaleźć znacznie więcej.


To uczucie, że śmierć jest wokół mnie. Poczułem to, gdy miałem 8 lat. Był początek nowego roku szkolnego; babie lato. Na otoczonym lipami i topolami podwórku pewne dziecko codziennie i systematycznie dostawało od ojca bicie na śmierć, a my, dzieci byliśmy niemymi świadkami tego okrucieństwa. Uczucie bezradności, bycie zdanym na łaskę i niełaskę. Nigdy nie doznałem takiej ciszy jak ta, która zapadła po ostatnim ciosie i ostanim krzyku mego maltretowanego rówieśnika, ciszy, która jak chmura rozpostarła się nad naszą ulicą, unicestwiając odgłosy aut i tramwajów dobiegające od głównej ulicy. Cisza, pustka, bezruch. Czas zastygł, a ja popadłem w niemoc, która mnie nie opuszcza do dziś.

nam nie jest
ten następny świat
łaskawy
ani święty piotr pobrzękuje kluczami
ani hurysy depilują łydki egipskim woskiem

jak dobrze wypadnie
– moim zdaniem –
będziesz w skrzydle chrząszcza
albo
tak jak ja
nasieniem dmuchawca

nic
po piramidach

barbarzyńcy na lesbos

kije bejsbolowe
wchodzą do ogrodu poezji

harfa gra wrzask nędzników
miotanych w te i we wte
koncertem fal epoki plastyku

nie
nie dopadną sapho
nie poruszą nawet
niewdzialnego dla nich świata
tak zadecydowali bogowie

06/03/20

ikona
 
50 lat temu
już się nie obudziła
nasza ikona z celuloidu
i w technikolorze
ale jej cuda
przetrwają
 
5.08.2012

Tibor Jagielski
Biografia


Ich bin ein Gedicht
Aber niemand liest mich außer dir

So viele Gedichte
Jung und alt
Wandern durch die Zeit

Meine letzte Strophe hat noch nicht angefangen
Und weil du dich gerade in der Mitte befindest
Singe ich und tanze

Es ist Zeit der Freude
Doch ich weiß jedes Gedicht hat sein Ende

Schade
Du liest gerade meine letzte Zeile

Noc tajemnic

Teresa Rudolf

Jestem

Kiedy patrzę 
na gwiazdy,
kiedy patrzę 
na słońce,
kiedy patrzę 
na księżyc,
kiedy patrzę 
na niebo,

jestem gwiazdą,
słońcem, księżycem,
niebem, małym 
punktem Universum…

…bo WSZYSTKO
jest
JEDNYM

Inna bajka

Gdy oczy zamknięte;
Spokój otwiera złotym 
kluczem serce Duszy,
a na spacer idzie Czas.. 

Wioski; schody domów,
(można posiedzieć cicho),
wolne myśli przelatując
nad kominami  budynków,

trzepoczą sobą niby ptaki,
(dużo dziś lżejsze od motyli)
chcąc założyć swe gniazda,
choć je już w głowach mają.

Ich litery, barwy, dźwięki, 
chichoty śmiechu, łzy,
tańczą też ulicami miast, 
…gubiąc po buciku,
dzisiejsze Kopciuszki…
…te, już z innej bajki.

Umarł rok, niech żyje rok!

Ela Kargol

(dość pesymistyczne trzy po trzy na Nowy Rok)

Zaczęłam Nowy Rok od końca, czyli od cmentarza. Od kilku lat tak zaczynam kolejne roki,  w kolejną rocznicę śmierci mojego taty. Tata pochowany jest w Poznaniu na Junikowie, ale coraz częściej mnie tam nie ma. Więc wybieram w Nowy Rok dowolny cmentarz, najczęściej w Berlinie, najczęściej któryś z tych, które i tak odwiedzam i wspominam tatę.

Continue reading “Umarł rok, niech żyje rok!”

Alfred Tennyson “Ring out wild bells”

Grzegorz Czubak 

Dzień dobry,
przypadkiem natknąłem się na tym blogu na trzy różne tłumaczenia na język polski pięknego wiersza Alfreda Tennysona “Ring out wild bells”. Chciałbym się podzielić moim własnym przekładem, zaznaczając, że jestem tłumaczem-hobbystą. Postawiłem sobie jednak za zadanie zachować oryginalny ośmiozgłoskowy wers oraz charakterystyczny dla tego utworu rym okalający a-b-b-a.

Odpowiadam ja, Adminka po długim czasie: Dzień dobry. Dziękuję. Publikuję dziś, czyli w Sylwestra.

Ten wiersz w innych tłumaczeniach publikowaliśmy już TU i TU

DZWOŃCIE DZWONY
Alfred Tennyson
tłum. Grzegorz Czubak

Dzwońcie dzwony, w niebo grzmijcie,
W śnieżną dal wasz głos niech wzlata:
Ten rok schodzi z tego świata,
Przeto dziś na zgon mu bijcie.

Dzwońcie, stare niech odejdzie,
Dzwońcie, nowe niech przybywa.
Fałszu noc niech dogorywa,
Prawdy świt niech jutro wzejdzie.

Dzwońcie, żale niechaj miną.
One tylko ducha raną.
Dzwońcie, waśnie niech ustaną,
Bogacz z biednym w zgodzie żyją.

Dzwońcie, by ucichły spory
I zacięte stronnictw boje.
Niech się cieszy kraj spokojem
I współpracą od tej pory.

Dzwońcie, grzmijcie: precz podłości,
Żądze, grzech, niewiara wielka
I mych rymów żałość wszelka.
Niech w mej pieśni radość gości.

Dzwońcie, wreszcie niech nastanie
Miast możnych dumy fałszywej
Miłość prawdy, sprawiedliwość,
Wspólne dobra pożądanie.

Dzwońcie, niech zarazy zginą,
I zachłanne złota żądze,
Wojny ziemię pustoszące,
By pokój już nie przeminął.

Dzwońcie, niechaj człek odczuje
Sercem wolnym, sercem śmiałym
Że ciemności już ustały,
I oto Chrystus panuje.

Pozdrawiam Noworocznie
Grzegorz Czubak
My też pozdrawiamy noworocznie
Ewa i Konrad