Introducing Sepidar Niroomand as
part of the “GUTE GESELLSCHAFT” Abschlussausstellung 2025
Tehran-born and Berlin-based, Sepidar Niroomand is a multidisciplinary visual artist whose practice spans sculpture, painting, installation, drawing, and print. With an academic foundation in electronic engineering and a diploma in sculpture from the University of Tehran, her trajectory embodies a conscious shift from systems logic to poetic inquiry.
Since relocating to Berlin in 2022, she has engaged in residencies, exhibitions, and discursive art spaces across Europe. Currently in the final phase of her studies at Weißensee Academy of Art Berlin, her work continues to expand formally and conceptually.
kobiety
Warszawa Cioci Janki 1
List Janiny Kowalskiej (Cioci) do Katarzyny Krenz (na kopercie jest adresat: W Pani Katarzyna Krenzowa)
zachowana pisownia oryginału

Warszawa dn. 2.VII.97
Kasinku Kochana!
Niestety musisz odczytywać moje bazgroły ale przy takich pytaniach o przeszłość, myśli biegną mi znacznie szybciej niż moje palce po klawiszach maszyny do pisania. Pozatym klimat takich wypowiedzi jest dla mnie jedynie możliwy w pisaniu odręcznym. Nie umiem się wypowiadać za pomocą pośrednika – maszyny, a o klimat najbardziej chodzi.
Poprzedni list pisany do Ciebie do Niemiec miałam w brudnopisie – niedowierzam poczcie niemieckiej, ale na szczęście doszedł. Teraz piszę od razu bez brudnopisu bo pytania są bardziej konkretne.
Continue reading “Warszawa Cioci Janki 1”Rzeki życia
Teresa Rudolf
Rzeka
Każda rzeka swoim stylem
płynie; czasem żabką
czasem kraulem,
czasem stoi…
A czasem wzburzona,
ciche brzegi na kawałki rwie
przeklinając we wszystkich
językach znanych tylko rzekom,
nie ma ona ani tłumacza, ani chęci,
by ją rozumieć, bo i po co
znów “rzucać perły przed wieprze”,
wszystko dawno wiadomo…
Przemądra Natura strajkuje;
“jutro” będą burze, sztormy
huragany, potem upały, susza,
tysiące klęsk żywiołowych…
I rzeka znów popłynie
własnym stylem,
czasem kraulem,
czasem żabką,
a czasem będzie
na plecach leżeć,
z życia wysuszona…
Deszcz
Krople deszczu
pukają cicho w szybę,
czasem zawisną,
czasem spływają w dół.
Błyskawica nagle
rozdziera ciszę,
dziwne, deszczowe
wzory oświetla.
I wróży dzisiaj
z ręki codzienności,
drapiąc się po głowie
nie może nic wyczytać;
wszystko zagmatwane,
wyraźnej linii życia
nie ma, porwana jakaś,
a z jej strzępów,
niewyraźnie, prawie przezroczyście…
…zwinięta
w kłębuszek,
w pelerynie
cieniutkiej,
Nadzieja
zielona
jak liść
leży…
księga porażek
Agnieszka M. Olszewska
może zacznę od tego snu
kierownica była z porcelany
wjechałam autobusem w regał
w rogu pokoju
posypały się na podłogę
wszystkie podręczniki i mapy
poprawiłam tyłem ścianę
jakby można było cofnąć cokolwiek
nie patrząc w lusterka
oczywiście nikt nie uwierzy
że to przez hamulce
będzie, że to ja
tak źle prowadzę
potem spadłam autobusem
z rampy łóżka
na oczach moich przyszłych pasażerów
na pewno wezwą policję
a to po prostu
rampa była tak wąska
jak wstyd
początkujących kierowców
widzę ich miny
nikt już przecież nie wsiądzie
tak straciłam pierwszych pasażerów
oraz licencję kierowcy autobusu
bezpowrotnie
i
to był bardzo dobry początek
mojej kariery zawodowej
ostatecznie
po wielu przemyśleniach
zostałam opiekunem szlaków górskich
ścieżek z luźnych kamieni
na których można uczyć się
łapać równowagę
tam
każdy sam pokonuje
wybraną trasę
mogę pokazać jedynie
jak stawiać stopy
odmówić wyjścia w deszczu
reszty dowiadują się sami
na przykład tego
że dopiero w drodze powrotnej
podręczny bagaż odkrywa swój
prawdziwy ciężar
363
10.06.2025

Foto: Autorka
Porzucone fragmenty książki (2). Berlin i Achmatowa (1945)
Wydaję właśnie drukiem powieść o pokoleniu Solidarności. W ostatecznej redakcji kilka fragmentów wyrzuciłam po prostu, a kilka przeniosłam tu. Oto drugi. Z ciężkim sercem usunęłam z powieści tenj rozdział, bo do niej nijak nie pasuje. Umieściłam go w powieści, bo pisałam w niej o teorii dwóch wolności Isaiaha Berlina, ba, stały się one jej główną osią filozoficzną. Ta opowieść jest jej strasznym uzupełnieniem. Publikuję je tutaj, bo to wzruszające i wstrząsające zarazem.
Ewa Maria Slaska
Wszyscy marzyliśmy o wolności.
Nie wiedzieliśmy jednak, że są dwie.
Nikt z nas, w tym również żaden myśliciel nie jest w stanie sprostać temu, co myśli i głosi etyka. Etyka jest wymagającą władczynią, a etyk nie jest lepszy od innych filozofów, a filozofowie w niczym nie są lepsi od innych myślących ludzi. Możemy wyznawać nie wiadomo jakie ideały, ale jesteśmy po prostu i tylko ludźmi. Idealizm nas przerasta. Owszem, może nam służyć jako drogowskaz, ale nie umiemy żyć jako byty idealne. Powiem wręcz jak starożytni Grecy, jesteś winny, bo się urodziłeś, wszyscy jesteśmy winni.
Bohaterami tej opowieści są (późniejszy) filozof Isaiah Berlin i poetka Anna Achmatowa. Rzecz dzieje się w roku 1945. On jest młodym pracownikiem ambasady brytyjskiej, ona o 20 lat starsza, znaną, uznaną i prześladowaną poetką. Gdy była młoda, jej portrety stworzył Modigliani, z którym miała romans w roku 1806 w Paryżu, nota bene w czasie podróży poślubnej.



111 wpisów na Polkopedii
Ewa Maria Slaska
Z podziękowaniem dla Konrada Kozaczka, bo bez niego nie byłoby całego tego projektu
Podsumowanie i zaproszenie do współpracy

Bombardierung (Gebet)
Ewa Maria Slaska über das Buch Alphabet des Krieges (2)

Alphabet des Krieges
Masha Pryven (Hg.)
22 x 28 cm, 64 Seiten, 26 Abbildungen, Broschur mit Schutzumschlag
Zweisprachig: Deutsch, Englisch
ISBN 978-3-911192-04-0
Das Buch ist Resultat einer langen Arbeit, die Masha Pryven, selber Ukrainerin, aus Lugansk, also aus Ukraine, die jetzt seit Jahren dem Putins gehört, mit Ukrainischen Geflüchteten gemacht habe. Sie haben sich die Begriffe ausgesucht, die ihre Meinung nach mit dem Krieg zu tun haben und zusammen Alphabet des Krieges ausmachen. Manche Begriffe wird jeder mit dem Krieg assoziieren, z.B. Bombardierung oder Flüchtlinge. Vielleicht auch Haus oder Schule, aber es sind Begriffe wie Jahr. Ein Jahr als Flüchtling, ein Jahr weg aus der Heimat, ein Jahr in Deutschland. Oder Gebet. Ist gebet ein Begriff des Krieges?

Bei der Buch Präsentation sprechen uns vier junge Menschen an. Von links: Jurij, Igor (Yehor), Chengis, Jaroslav. Auf der großen Tafel sieht man alle Fotos, die Gruppe für das Buch ausgesucht hatte. Jeder Teilnehmer kommt zur Tafel und sucht ein Foto aus, über das er uns etwas erzählen möchte.
Es ist eine sehr moderne weiße elektronische Tafel, man kann die Fotos beliebig umstellen, wegschieben, vergrößern. Yehor kommt zur Tafel und sucht eigenes Foto aus, die er sich ausgedacht hat, um Krieg mit dem Wort Gebet zu definieren.

Yehor Dudnichenko (17, aus Donezk) erklärt, was für ihn Bombardierung (Bombing) bedeutet: Das ist, wenn ich betete, obwohl ich nicht an Gott glaube. Und erzählt wie er während einer Bombardierung nur ein Zettel mit dem Gebet Vater unser auf Ukrainisch hatte und es las, und es ihm half.

Отче наш, що єси на небесах,
Нехай святиться Ім’я Твоє,
нехай прийде Царство Твоє,
нехай буде воля Твоя,
як на небі, так і на землі.
Хліб наш насущний дай нам сьогодні.
І прости нам провини наші, як і ми прощаємо винуватцям нашим.
І не введи нас у cпокуcу, але визволи нас від лукавого.
Амінь.
Odeszła Janina “Mirka” Kowalska

Tak obchodziliśmy jej 90 urodziny
Z wielkim żalem zawiadamiamy, że dnia 27 czerwca 2025 roku w wieku 95 lat odeszła na ostatnią akcję Janina Ostrowska-Kowalska, w czasie wojny pseudonim „Mirka”, jedna z najmłodszych łączniczek Armii Krajowej, czynna w Rejonie II Celków, Obwód VII „Obroży” Okręg Warszawa.
W wieku 14 lat aresztowana wraz rodzicami – więźniarka Pawiaka.
Odznaczona Krzyżem Walecznych, Brązowym Krzyżem Zasługi z Mieczami, czterokrotnie Medalem Wojska, Krzyżem Armii Krajowej, Medalem Zwycięstwa i Wolności.
Była psycholożką. Jej mężem był znany chirurg, Mieczysław Kowalski. Mieli dwie córki – Małgorzatę i Marię.
Była wspaniałą i dzielną kobietą, mądrą i z poczuciem humoru. Przeżyła życie niekiedy trudne, ale piękne i szczęśliwe. Swoje wspomnienia zawarła w książce „Biała apaszka”.

Napisała kilkaset tekstów, które publikowała na (naszych) blogach. W jednym z wpisów zacytowała z pamięci długi wiersz, swój ulubiony, Juliana Ejsmonda, „Sztuba”, w którym życie przyrównane zostało do szkoły. Oto cztery ostatnie zwrotki:
Aż przyjdzie wreszcie godzina,
Godzina szczęśliwa bez miary,
Pojdziemy po dzwonku ostatnim
Do Nieba gdzieś na wagary
Będziemy psocić i broić
I gwiazdom robić kawały
I słońcom dawać kuksańce
Gdyby się z nami nie śmiały
A dobre duchy, co władną
Niebios przejrzystym turkusem
Usmiechną się do nas łagodnie
I dadzą nam piątkę z minusem.
Bóg zajrzy kiedyś w ów dziennik
I spojrzy na nasze twarze
I piątkę zostawi na wieki
A minus starannie wymaże
Żegnamy Cię
Córki, zięć, wnuczki z mężami, prawnuczka i prawnuki
oraz siostrzenice i bratanek z rodzinami
Warszawa, Florencja, Ottawa, Berlin, Gdańsk
27 czerwca 2025 roku
Błyski wrażeń
Teresa Rudolf

Błyski
Ach, Różo, piękna,
kwietna Kobieto,
pokazujesz prawdę
całkowitą o sobie;
miękkie płatki i ostre
bardzo spiczaste,
chytre, “przeciwkolce” .
Muzyka kolorem,
a kolor muzyką jest,
wzajemnie utkane,
jak pajęczyna lekka
we mnie, otulająca
mą duszę na chwilę…
Biel piór łabędzich
jak śnieg,
miękkość futerka
sarenki,
zielonego liścia
aksamit;
ręka chce dotknąć;
rwie się
i chowa przed serca
bliskością,
i rychłym rozstaniem
bo wszystko…
…nie moje.
Meister und Margerita
Monika Wrzosek-Müller
Meister und Margarita, der Film
Schon wieder blühen die Korn- und Mohnblumen, die Felder, Wiesen und Wälder leuchten in allen Grüntönen, das Gelb der Rapsfelder ist fast verschwunden. Soweit das Auge reicht, herrscht majestätische Ruhe. Nur die Vögel zwitschern und die Störche sitzen in ihren Nestern, ziehen ihre Kleinen auf; auf fast jedem Schornstein oder Mast ein Storchenpaar. Der Himmel zieht sich aber öfters zu, es kommen dicke Wolken und manchmal plötzliche Gewitter mit Platzregen über das weite Land. Unten bleibt die Welt von Konflikten, Kämpfen, Habgier und Hass beherrscht. Vieles könnte man lösen, zumindest verbessern. Bleibt uns der Schwung, die Kraft für diese Anstrengung erhalten?
Continue reading “Meister und Margerita”