Teresa Rudolf
Złotorude spotkanie
Lato oszołomione
spotkaniem z Jesienią:
“skąd przybywasz piękna,
rudokasztanowa Kobieto?”
“Ach, z innego kąta Ziemi,
wymieniłam się z Zimą,
elegancką, aż do bólu
chłodną kobietą”.
“A co Pani powie
o miłym spotkaniu
wieczorem, zapachnie
najnowszą kompozycją
aromatów?”
“Chętnie, kocham
taniec w świetle
księżyca, świetliki,
zapach dobrych
perfum”.
I tak będą tańczyć
aż do babiego lata
a początku jesieni,
… aż do
przesmutnego
w tym roku
rozstania…
Już powoli….
Kwiaty posmutniały
wiedząc, że to ich
przemijania
smutny
czas.
Pamiętają w pąkach
dzieciństwo swe,
młodzieńczość
uwodzicielską,
nocne tańce.
Nie patrzą już na siebie
w zieleni łąk, pól,
prasują swoje
zmięte liście
i płatki…
…wiedząc,
że to po nic,
po nic…
…bo tak to już,
po prostu
jest.


