Beske, pruski Don Kichot

Robert Piotrowski
Landsberg-w@wp.pl 

Redakcja “nasze miasto”, 26 listopada 2024

Hans Beske (od lewej) z prezydentem Gorzowa Włodzimierzem Kiernożyckim i literatem Zdzisławem Morawskim przed magistratem. fot. ARCHIWUM BAG LANDSBERG

W 1957 r. po raz pierwszy landsberczycy zadeklarowali chęć pojednania z nowymi mieszkańcami. Na ich czele stał Hans Beske. Później był oskarżany o zdradę RFN, a nawet szpiegostwo.

Continue reading “Beske, pruski Don Kichot”

Kuchnia pełna duchów (cierpienie zwierząt)

Przeczytałam ostatnio książkę Terry’ego Pretchetta pt. Trzy wiedźmy (The weird sisters). Lord Felmet i jego despotyczna żona zabijają króla Verence’a i obejmują władzę w Ramtopach, gdzie nikt ich nie chce, ani ludzie ani kraj i wszyscy jego nie-ludzcy mieszkańcy, poczynając od wilków, a kończąc na najmniejszych robakach. Jest to nota bene powieść, w której autor przyznaje myśl i świadomość nie tylko wszystkim zwierzętom, ale również roślinom i krainom geograficznym. W Ramtopach jest to ogromny las porastający wielkie zlodowaciałe góry. Ciekawe jest zresztą, że nikt nie chce nowych władców, mimo że są wegetarianami, a może nawet weganami, nie jest to do końca jasne. Ale na pewno nie jedzą mięsa. Zabity król nie umiera jednak, tylko błąka się po zamku jako duch, spotykając masę innych duchów, w większości też takich jak on, władców poprzez mord usuniętych z drogi przez następców. Ale w zamku mieszka też na przykład Wędrujący Troglodyta, który, zapewne też przez kogoś zamordowany, został po prostu pochowany w miejscu, gdzie potem, tysiąclecia później wzniesiono zamek królewski. Verence, póki żył, był dorodnym mężczyzną koło czterdziestki, zajętym jedzeniem, polowaniem i egzekwowaniem pańskiego prawa pierwszej nocy. Ale zapisał się we (w miarę) wdzięcznej pamięci mieszkańców swojego królestwa, nie tylko tych ludzkich ale też i tych nie-ludzkich, co jest o tyle dziwne, że był mięsożercą i myśliwym.
W trakcie swych wędrówek po zamku któregoś dnia…

… Verence nie wytrzymał, mimo wszystkich argumentów Champota (jego zamordowanego ongiś poprzednika), i podążył za zapachami potraw do wielkiej, gorącej, wysoko sklepionej groty, służącej jako zamkowa kuchnia i rzeźnia. To zabawne, ale od dzieciństwa nigdy nie odwiedzał tego miejsca. Królowie i kuchnie jakoś do siebie nie pasują.
Kuchnia była pełna duchów. Ale nie duchów ludzi. Ani nawet praludzi. Były tu jelenie. Były woły. Były króliki, pawie, kuropatwy, owce i świnie. Było nawet kilka okrągłych, niewyraźnych zjaw, nieprzyjemnie przypominających duchy ostryg. Tłoczyły się tak ciasno, że wręcz przenikały nawzajem i łączyły, zmieniając kuchnię w bezgłośny, ruchliwy koszmar pełen przejrzystych i mglistych zębów, futer i rogów. Kilka go zauważyło; zabrzmiały dziwne, beczące odgłosy, metaliczne i zgrzytliwe.
Przez wszystkie te zjawy kucharz i jego pomocnicy przechodzili obojętnie, zajęci przygotowywaniem wegetariańskich parówek. Verence przyglądał się temu przez pół minuty, po czym uciekł. Żałował, że nie ma żołądka, by na czterdzieści lat wsadzić sobie dwa palce w gardło i zwrócić wszystko, co zjadł za życia.

Przekład: Piotr Cholewa.

W pewien wyrazisty sposób przypomina mi to opowieść z popularnej kiedyś książki pt. Smażone zielone pomidory (Fried Green Tomatoes) Fannie Flagg (Przekład: Aldona Bialy). Byla tam historia o pewnej czarnoskórej kucharce, Sipsey, która miała zwyczaj odcinania głów wszystkich zwierząt, które gotowała, piekła, smażyła czy dusiła, i zakopywania ich na podwórku za domem. Gdy trzeba było zabić Franka, białego przemocowca, co zrobił syn Sipsey, bo nie było nikogo innego, kto by to zrobił, Sipsey odcięła mu głowę i też ją zakopała na podwórku. Franka ugotowano, a potem z jego ciała wykonano najlepszą pieczeń, jaką kiedykolwiek zaserwowano w Whistle Stop, restauracyjce, w której na co dzień podawano smażone zielone pomidory. Gdy po trzydziestu latach policja rozkopała podwórko, było ono pełne głów świń, krów, indyków, kurczaków, pstrągów. Była tam też głowa Franka.
Podobnie jak Frank, Sipsey też już od dawna nie żyła, ale wraz z głową została pochowana w grobie.

60 lat. Orędzie biskupów

EMS: Pamiętam, że jak biskupi wysłali to orądzie, moja mama, która przez całą wojnę musiała się ukrywać, głośno wyrażała swoje oburzenie. Biskupi nie mieli, jej zdaniem, prawa, wypowiadać się w imieniu nas, Polaków, bo są tylko biskupami, a nie narodem.

Dziękuję Robertowi Piotrowskiemu za przypomnienie mi o tej ważnej rocznicy i podsunięcie poniższej lektury.

Przebaczamy i prosimy o przebaczenie. List biskupów, który zmienił Europę

Modne jest dziś podważanie dialogu między Polakami a Niemcami przed 1989 r. Mówi się, że jego polscy uczestnicy byli naiwni. Tymczasem dialog ten łączył chrześcijański radykalizm z wizją polityczną.

Robert Żurek 12.11.2025

Obchody 25-lecia polskiej organizacji kościelnej na ziemiach poniemieckich: w środku Bolesław Kominek, obok z prawej
prymas Stefan Wyszyński, z lewej Karol Wojtyła. Plac Katedralny we Wrocławiu, 3 maja 1970 r. // Ryszard Rzepecki / PAP

Continue reading “60 lat. Orędzie biskupów”

Bobry, czyli cierpienie zwierząt

Od adminki: mną najbardziej wstrząsnęło, że w tej akcji brał udział dyrektor Ogrodu Zoologicznego w Warszawie.

Reblog: Robert Maślak 

https://www.facebook.com/search/top?q=robert%20ma%C5%9Blak

Czy lobbyści myśliwscy chcieli wyłudzić zezwolenie na odstrzał bobrów? Myśliwi ukryci w fundacji nazwanej dla niepoznaki Instytutem Analiz Środowiskowych zapragnęli postrzelać legalnie na bobry 🦫. Złożyli więc wniosek o odstrzał do Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska (RDOŚ) w Katowicach, bo bóbr jest gatunkiem podlegającym w Polsce ochronie częściowej. Chcieli zgody na zabicie 8 osobników. We wniosku pisali: „Na działkach znajduje się las gospodarczy stanowiący własność prywatną, graniczący z nieruchomością PKP, przez którą przebiega linia kolejowa Warszawa – Częstochowa.

Continue reading “Bobry, czyli cierpienie zwierząt”

Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy w Berlinie

Szanowni Państwo, Drodzy Przyjaciele,

w styczniu 2026 roku po raz 34. zagra Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy – wydarzenie, które od ponad trzech dekad jednoczy ludzi dobrej woli na całym świecie.

Od 2019 roku sztab WOŚP w Berlinie działa przy Polskim Towarzystwie Szkolnym „Oświata”, stając się miejscem współpracy, zaangażowania i ogromnych emocji. Każda edycja pokazuje, jak wielka siła tkwi w naszej polonijnej wspólnocie.

Wierzymy, że nadchodzący 34. Finał WOŚP może stać się jeszcze piękniejszym przykładem jedności i współdziałania polskich organizacji w Berlinie – stowarzyszeń, szkół, mediów, artystów i wolontariuszy.

Serdecznie zapraszamy Państwa do włączenia się w przygotowania berlińskiego Finału WOŚP 2026 – w dowolnej formie: poprzez wsparcie organizacyjne, artystyczne, medialne lub po prostu obecność i wspólne granie.

Wspólnie możemy pokazać, że Polonia w Berlinie to jedna wielka, otwarta i solidarna wspólnota, dla której pomaganie jest powodem do dumy.

Z serdecznymi pozdrowieniami,

Jakub Nowak

Przewodniczący
Polskiego Towarzystwa Szkolnego
„Oświata” w Berlinie

Szef berlińskiego sztabu WOŚP

PSV “Oswiata” in Berlin e.V.
Lichtenrader Straße 42
12049 Berlin

Tel. 030 62708745
www.oswiataberlin.de

Zdjęcia z 33. Finału WOŚP w roku 2024 w Berlinie – Krystyna Koziewicz

Leiden der Tiere oder Affenbaby eingeschläfert

Lotta Drügemöller, taz, Sept 2025

Schimpansen züchten, Schimpansen töten

Im Zoo Bremerhaven wurde ein Schimpansenbaby eingeschläfert, die Tierrechtsorganisation Peta hat Anzeige gestellt.

Ein Symbolbild: Die Mutter kümmert sich um ihr Neugeborenes / Foto: Peter Byrne/picture alliance/dpa/PA Wire

Continue reading “Leiden der Tiere oder Affenbaby eingeschläfert”

Zajęta katabazą, spóźniam się na własną egzekucję,

Matylda Wikland

bądź refleksya wobec paru przedmiotów znalezionych przy nekropoliach.

Różnica w tym, że wariat robi swoje bezinteresownie, normalny natomiast dla sławy, bo można ją wymienić na gotówkę.
S. Lem, ,,Biblioteka XXI wieku”

W mieście jest wilkołak.^

Czy to źle?

W mieście jest wilkołak.

Uznam to za potwierdzenie.

RZECZ PIERWSZA: Uczelnia

Razi mnie w empatii, w tym ,,współ-czuciu”, że nie jest tak naprawdę emocją troski wobec Innego, a wobec wyobrażenia sobie Nas-Jako-Innego, Nas-Na-Jego-Miejscu. Nie czujemy wtedy więc wobec Kogoś, a wobec Nas, przeniesionych w kilku stopniach. Czy nazwać można to prawdziwą empatią, jakąkolwiek tam definicyę prawdziwości przyjąć?

Continue reading “Zajęta katabazą, spóźniam się na własną egzekucję,”

Cierpienie zwierząt. Polowanie.Jelenie.

W ciągu ostatnich 10 lat z rąk myśliwych zginęło blisko 30 osób. 
Ginie wiele zwierząt, także należących do gatunków pod ochroną. 
Naszą bronią jest znajomość prawa i zgłaszanie jego łamania.
Sprawmy, by jak najwięcej osób skutecznie patrzyło myśliwym na ręce. 
Zamów pakiet ogłoszeń w formie widocznych z daleka naklejek,
jakie możesz wywiesić przy wejściu do lasu lub w innym widocznym miejscu. 
Edukuj innych o prawach, jakie najczęściej łamią myśliwi i zwiększ bezpieczeństwo w terenie.

Continue reading “Cierpienie zwierząt. Polowanie.Jelenie.”