Dziś, czyli wyjątkowo w drugi a nie w trzeci piątek miesiąca
Ewa Maria Slaska, Ela Kargol, Krystyna Koziewicz
Wojna. Kobiety. Utopia.
Co dzieje się po wojnie? Tak wiemy, po wojnie jest pokój, żyjemy, jesteśmy szczęśliwi. Ale jak pomyślimy głębiej, intensywniej, to pamięć podsuwa nam też inne obrazy. Ruiny, gruzy, zrujnowane kamienice, wyrwane szyny, przewrócone ciężarówki. Wychudzeni ludzie, kobiety w chustkach na głowie. Ale też kwiaty na ruinach. Porozmawiamy o czasach po wojnie, Nie tylko po tej ostatniej, najlepiej nam znanej, z opowieści rodzinnych, filmów, książek, seriali, ale po każdej wojnie. O usuwaniu zniszczeń, budowaniu nowego życia. O utopii, która (być może) w dzisiejszych czasach powstaje dzięki kobietom. O Oldze Tokarczuk i jej heterotopii.
Niedawno pojawł się to na blogu wpis o kobietach w czarnych sukniach. Spodobał się Wam. Było dużo miłych reakcji, a Christine Ziegler przysłała mi dwa moje zdjęcia w czerwonych sukniach (dziękuję, Krysia!).
I tak się złożyło, że właśnie wczoraj przygotowałyśmy obie, Krysia Koziewicz i ja, zaproszenie do Polskiej Kafejki Językowej o, tak, o Krystynach w czerwonych sukniach.
Na tych zdjęciach to ja, Ewa. Pierwsza fota została zrobiona przez Christine Ziegler, druga pochodzi z filmu “Legenda Zygmunta Blask”, reżyseria Jemek Jemowit, kamera – Krzysztof Honowski; trzecie zdjęcie zrobiła Krystyna Koziewicz 24 lutego, podczas wernisażu prac powarsztatowych projektu Polkopedia w Regenbogenfabrik.
Otwórz szeroko oczy i rozejrzyj się, czy ktoś nie potrzebuje trochę czasu, trochę uwagi. Może jest to człowiek samotny albo zgorzkniały, albo chory, albo niedołężny. Może starzec, a może dziecko. Nie pomiń okazji, gdy możesz coś z siebie ludziom ofiarować jako człowiek. Albert Schweitzer
Poślizgnęłam się w pierwszy dzień największej ślizgawicy, jakiej Berlin dawno nie widział. Upadłam na oblodzonym chodniku, na plecy w błyskawicznym tempie, że nie zdążyłam zrobić żadnego ruchu obronnego. Po prostu, w kilka sekund wyłożyłam się na plecach, jak długa i szeroka. Głową walnęłam o zlodowaciały kant chodnika, w głowie mi zawirowało, ale na szczęście miałam założoną grubą czapkę (rzadko noszę) oraz kaptur od płaszcza. W oczach na moment straciłam ostrość widzenia, pojawił się na krótko mglisty widok. Uznałam, że trzeba się wygramolić z tego miejsca. Chciałam się podnieść, majtałam nogami, rękami i jakoś dziwnie ciężko było wstać z pozycji leżącej na śliskiej powierzchni. Mój upadek zauważył młody chłopak w wieku 9/10 lat, widział, że nie potrafię stanąć na nogi o własnych siłach, więc podszedł bliżej do mnie. Pomyślałam sobie, że będzie go bawiła sytuacja, kiedy nieporadnie usiłowałam się podnieść.
Pisałam już o tym kilka dni temu, gdy publikowałam Bieg Wazów, jeden z moich ulubionych wpisów na tym blogu. Jest tu kilka takich, które od lat lubię i postanowiłam je przypomnieć. Bez żadnego trybu, ale też bez ładu i składu. Dziś…
Krystyna Koziewicz
A dom wciąż stoi…
…i trwa niezmiennie, a ja wciąż do niego wracam, bo daje mi spokój i poczucie bezpieczeństwa… Każdego roku czekam na to spotkanie z przeszłością cierpliwie i pełna nadziei, choć wiem, że w życiu nie ma nic pewnego i w każdej chwili może się zdarzyć wszystko, co uniemożliwi to spotkanie. Na samą myśl, że mogłoby się tak stać, odczuwam irracjonalny strach, ,,że coś ważnego stracę i nigdy już tego nie odnajdę.”
Zwłaszcza, że czas nieubłaganie pędzi i z każdym krokiem, jak to mówią, ”zbliża nas do wieczności”…
Trzecia edycja projektu My Trzy: Ela Kargol, Ewa Maria Slaska, Krystyna Koziewicz
Non omnis moriar…/ Nie wszystko umiera
Długie jesienne wieczory zaczynają tworzyć atmosferę nostalgii, a zwłaszcza 1 listopada, kiedy czcimy Dzień Zmarłych! W naszej polskiej tradycji nadchodzi czas zadumy nad życiem. Współczesna tradycja, a bardziej zwyczaj utwierdzają nas w przekonaniu, że są to najsmutniejsze dni w roku, bo przypominają o śmierci, o tragicznych zdarzeniach w naszych rodzinach, w naszym bliższym i dalszym otoczeniu. Mówimy, myślimy – nie ma już dziadka, babci, nie ma jednego z rodzeństwa, los zabrał mi rodziców zbyt wcześnie, rak uśmiercił w tym roku przyjaciela, koleżankę, znajomą itd.
A jesień była złota i purpurowa. I nic jej nie brakowało. Tylko ich już nie było. Tych, którzy odeszli. I wiecznie odpoczywają. Na kamiennej płycie zostawili po sobie imiona i nazwiska. I daty. I pamięć
Jeszcze róża spóźniona Nad mogiłą zakwitła. Wiatr ją ukołysał I pomodlił sie krótko. Potem dmuchnął Purpurą i złotem I odleciał Do wiekuistej światłości.
***
Parkfriedhof Tempelhof. Koniec pewnej historii. Tak wygląda w listopadzie 2023 roku miejsce po grobie profesora Aleksandra Brücknera. Ostatni raz zapaliłyśmy im świeczki, profesorowi i Emmie… Niech im tam będzie dobrze w tym nowym miejscu, na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie, gdzie ich uroczyście pochowano 29 września 2023 roku. To już czwarty cmentarz, na którym pochowana została urna z prochami profesora i trzeci jego żony.
Jeśli ktoś nie wie, o co chodzi, to niech sobie poczyta np. TU.
I w proch sie obrócił na własne życzenie. I w każdym z grobów zostawił część siebie. Który cmentarz mu domem? I która mogiła? Nie wiem
___
Cmentarz, na którym leżał profesor, przestał już istnieć – zostały trawniki, aleje i wspaniałe drzewa. Ciekawe, co tu kiedyś będzie? Chciałoby się wierzyć, że park, ale naokoło są tereny przemysłowe i zapewne stary cmentarz też zostanie oddany firmom, które będą się tu budować.
Obok cmentarza, gdzie się już od lat nie grzebie ludzi, znajduje się cmentarz naszych “braci mniejszych”, kotków i piesków, i ten przynajmniej jest pełen życia.
___
Stary cmentarz św. Mateusza na Schönebergu, tam gdzie leżą bracia “więksi” – Wilhelm i Jakub Grimm. Niedaleko od nich grób May Aim, poetki ghańsko-niemieckiej, o której opowiadamy w naszej grze / wycieczce po Kreuzbergu, “Quest for Women”. Tak bywa, kobieta ma grób na Schönebergu, a ulicę i tablicę pamiątkową na Kreuzbergu.
___
Na tym samym cmentarzu grób Franza Theodora Kuglera, też poety, tym razem berlińsko-szczecińskiego. Był to bardzo popularny autor, pisał sztuki teatralne, piosenki, wiersze. Stworzył m.in. pewną piosenkę , która się potem bardzo źle zapisała w historii i pamięci Europy. Był to zabawny marsz o Adelajdzie z refrenem: Heidi Heido Heida, co potem przkształciło się w hejli hajlo, hajla. Piosenka o Heidi czyli Adelajdzie stała się ulubioną piosenką żołnierzy Wehrmachtu i do dziś kojarzy się z wojną.
W roku 2023 w Gdańsku w czasie Jarmarku Dominikańskiego ktoś zaśpiewał tę piosenkę i zrobił się z tego wielki skandal.
___
Tuż obok grobu Kuglera znajduje się tablica nagrobna zamachowców na Hitlera, cenotaf. Zaraz po egzekucji zostali tu pochowani, ale potem ich ciała usunięto. Na rozkaz Himmlera odtransportowano je do krematorium na Weddingu, gdzie zostały spopielone. Prochy wywieziono i rozrzucono na tzw. polach irygacyjnych (Rieselfelder), tam gdzie spływały ścieki komunalne. Te pola zakładał człowiek, który był twórcą wodociągów i kanalizacji w Berlinie i w Szczecinie – James Hobrecht.
_____
I kolejny szczecinianin w Berlinie, na tym samym cmentarzu – August Lentz, przemysłowiec (produkował cegłę szamotową). W Szczecinie można oglądać jego wspaniale odrestaurowaną siedzibę. tzw. willę Lentza:
___
W międzyczasie byłyśmy jeszcze wczoraj u hrabiego Raczyńskiego, u Feliksa Hilarego Podlewskiego, który był nauczycielem Xiążąt Radziwiłłów i u Julii z Zaplietałłów Bereźnickiej – wszyscy leżą na cmentarzu świętej Jadwigi na Lissenstrasse. Przypomnijmy pewną, jak to nazwała Krysia, ciekawostkę historyczną – siedziba parlamentu niemieckiego,Reichstag, stoi na fundamentach pałacu Atanazego Raczynskiego. A o dwójce pozostałych pisałam już kiedyś TU.
Raczyński miał pecha. Atanazy na imię. Oprócz pecha miał pałac i paradną mogiłę przy płocie na granicy podzielonej Europy.
Tak, oczywiście przy płocie. Tak było, jego mauzoleum zostało jak wiele innych grobów wysadzone w powietrze w czasie, gdy w roku 1961 NRD wznosiła Mur Berliński i potrzebowała miejsca pod zasieki i drogi dojazdowe. I teraz ostał się pod płotem mały grobek, obok słynna cegła, świadcząca, że osoba jest zasłużona dla Berlina, i tablica informacyjna. Czasem ktoś odwiedza pana hrabiego na cmentarzu. Tym razem byłyśmy tylko my.
_____
Na pięknych, starych, berlińskich cmentarzach byłyśmy 1, 2 i 3 listopada 2023 roku.
Zdjęcia: Krystyna Koziewicz, Ela Kargol, Ewa Maria Slaska (zdjęcie May Ayim: Dagmar Schulz) Wiersze: Ela Kargol Podpisy i opisy: Ewa Maria Slaska Ogromna wiedza o Berlinie: Ela Kargol Starania o zachowanie grobu profesora Brücknera: Ewa Maria Slaska i Anna Kuzio-Weber (od roku 2010)
w Sprachcafé Polnisch Schulzestr. 1 13187 Berlin Stacja metra Wollankstraße
Trzecia edycja projektu My Trzy: Ela Kargol, Ewa Maria Slaska, Krystyna Koziewicz
W tym szczególnym miesiącu – listopadzie mamy czas na refleksję i zadumę, listopad to czas na odświeżenie pamięci o bliskich, znajomych i nieznajomych, których nie ma wśród nas, w szczególności tych, co odeszli w 2023 roku. Listopad przybliża pamięć o nich, myślimy, wspominamy i choć nie każdy tworzy wielkie dzieła, to każdy tworzy historię. W naszej polskiej tradycji nadchodzi czas zadumy nad życiem.
Co robi człowiek, kiedy znajduje się w kryzysie emocjonalnym, jest samotny, cierpi z powodu depresji, bezsenności, chronicznego stresu? Z kim rozmawiać, oto jest pytanie. Zgłosił się do mnie znajomy (nazwijmy go X) z prośbą, bym zajęła się ważną dla niego sprawą, jaką jest terapia duszy, której krytyczny stan w jego wypadku rzeczywiście wymagał fachowej interwencji. Któż z nas, zwykłych śmiertelników nie szuka pomocy, dobrych rad, dróg dla uzdrowienia duszy?
Kiedy spojrzałam na X, od razu pomyślałam, że rzeczywiście potrzebuje wsparcia. Wychudzony, bez wyrazu twarzy, wyciszony głos, nie ten sam człowiek, co kiedyś, wyraźnie było widać zmianę zachowania. Z osoby kiedyś pełnej radości, emanował smutek i żal, że coś mu się przytrafiło, co odmieniło jego życie i to wcale nie na lepsze, jak mu w trakcie terapii obiecano.