Ludzie odchodzą

Andrzej Rejman

Jest jeszcze tyle do zrobienia…

26 sierpnia 2017

Jest jeszcze tyle do zrobienia, a ludzie odchodzą…
Dziś wiadomość o śmierci redaktora Grzegorza Miecugowa.
Nie znałem Go osobiście, miałem jednak raz okazję rozmawiać z Nim przez telefon przy okazji przekazywania materiałów dla telewizji.
Od wielu lat codziennie oglądamy z żoną przy kolacji “Szkło kontaktowe”, program, którego był twórcą.
Dziś, w porze tej audycji, słucham o Nim wspomnień i uświadamiam sobie, jak bardzo był On częścią wieczornego planu dnia wielu polskich rodzin.
I jak bardzo będzie Go brakowało – właśnie w codziennym życiu wielu ludzi.
Nie przesadzam, po prostu red. Grzegorz Miecugow był w jakiś sposób poprzez “szklany ekran” członkiem naszej rodziny.
Ładnie wspominała Go Urszula Sipińska w telefonie do prowadzących program – Grzegorz Miecugow stał się stałym gościem w naszych domach, na którego czekaliśmy i do przyjęcia którego przygotowywaliśmy się wszyscy. Tak, to prawda!

Dobrze, że zdążył tak wiele zrobić dla polskiej rzetelnej i mądrej publicystyki.

***

Przypomniałem sobie o piosence, którą znalazłem na podarowanej mi kiedyś przez Jerzego Menela kasecie magnetofonowej.

Jest jeszcze tyle… (moja propozycja tytułu)

muzyka: Jerzy Menel, słowa: Tadeusz Sadowski

Jest tyle jeszcze dni niezwykłych
i zwyczajnej codzienności
Wieczornych myśli jeszcze tyle,
tyle radości, tyle złości
Jest tyle spraw do przegadania
Do ogarnięcia, załatwienia
Słodyczy moc do przejedzenia
I tańców moc do przetańczenia

Jest jeszcze tyle miejsc nieznanych,
które odwiedzić by się chciało
I tylu jeszcze jest znajomych,
dla których czasu wciąż za mało
Jest tyle ksiąg do pochłonięcia
Jest tyle wódki do wypicia
Jest jeszcze tyle, tyle godzin
Na naszej krętej drodze życia

(Jerzy Menel zmarł w listopadzie 2006 roku w Brukseli)

Tu archiwalne, autorskie, domowe, właściwie robocze wykonanie tej piosenki

***

Z tym wszystkim koresponduje treść wiersza Teresy Bogusławskiej (1929-1945), który stał się inspiracją dla mnie do napisania kolejnej piosenki.

Droga

Płyniesz daleko, daleko poprzez świat roześmiany
Płyniesz biała i cicha, milcząca,
Krokiem każdym rozdzielasz, roztrącasz,
Jako strumień siły niewstrzymany.
Płyniesz cicha, potężna, wszechmocna,
Dziwnie smutna w olbrzymiej swej sile …
Trzeba tobą tak długie iść mile …
Drogo życia, drogo podobłoczna…

Zamieszczam premierowe wykonanie piosenki Droga przez Igę Kałążną, pochodzącą z Wielkopolski, wrażliwą przedstawicielkę tego refleksyjnego nurtu piosenki poetyckiej, który ma swych zwolenników w każdym pokoleniu.

Muzyka i wiersze

Andrzej Rejman i inni

Muzyka Andrzej Rejman, słowa Tadeusz Sadowski

***

Muzyka: Andrzej Rejman, wiersz: Teresa Bogusławska (1929-1945), wykonanie, nagranie i zdjęcie: A. Rejman

***

Music improvised by Mehdi Gholami and Andrzej Rejman, recorded and mixed by Raf Smoliński, video by Piotr Cieślik 2016 Warsaw, location: Quality Studio Warsaw

***

Music by Mehdi Gholami and Andrzej Rejman, artwork by Monika Szambelan Althamer all rights reserved 2013-2016

***

Słowa: Krystyna Wożniak

Boisz się głosu ulicy,
wciśnięta w ścianę chowasz głowę,
fotel i biel obrusa nie wznowią pamięci.

Kiedy rozczesuję Ci włosy,
chowasz kromkę chleba do kieszeni,
mówisz: jestem głodna.

Dzisiaj płakałaś po stracie nieistniejącego psa,
słyszałam, jak rozmawiasz z lalką,
która została pod gruzami stolicy.
Codziennie topnieje twoja twarz.

Nadal nie wiesz, że masz córkę.

Wtorek 1 sierpnia godzina 17

Andrzej Rejman

prezentuje dziś głosy dwóch poetek napisane w przededniu godziny W

Julia Doktorowicz-Hrebnicka

Wołania lipcowe 1944      

Wróg słabość swą kryje pod łuską pancerną,
Z dnia na dzień ucieka zeń życie.
Komendancie – już czeka drużyna Twa wierna
Daj hasło – wyjdziemy z ukrycia.

Zatrutym zębem kąsaliśmy cicho,
Rdza sabotażu wroga pracę żarła…
Czy słyszysz? Bestia już ledwo oddycha…
Daj hasło – skoczymy do gardła!

Świętość celu uzbraja nam ręce,
Krzywda – serca zakuła w żelazo,
Kto mówi żeśmy słabi? My w męce
Niewoli
Twardsi jesteśmy od głazu.

Nitem przysięgi skułeś nas w szeregi
Cudu szukamy w każdym Twym słowie
Czekają na nas uwięzieni bracia
Komendancie!
Meldujemy posłusznie: Jesteśmy gotowi.

(lipiec 1944)

_____________________________________________________________

Pierwszy Sierpnia jest dla mnie jednym z najważniejszych dni w roku.

To okres przełamania lata, gdy słońce robi się bardziej żółte, a niebo bardziej niebieskie. Te dni nastrajają mnie (mimo wszystko) optymistycznie.

Optymistką do końca była też moja matka, uczestniczka Powstania Warszawskiego, rocznik 1915.

Na biurku kładę Jej odznaczenia – Krzyż Armii Krajowej tzw “Londyński”, Warszawski Krzyż Powstańczy oraz Order Virtuti Militari. Brakuje tylko Krzyża Walecznych, który został włożony do trumny, zgodnie z wolą zmarłej.

Pamiętam jak w latach 60, każdego roku w sierpniu, mama z zainteresowaniem czytała nieliczne jeszcze wtedy rocznicowe artykuły o Powstaniu Warszawskim, ukazujące się w niektórych pismach i dziennikach (“Stolica”, “Tygodnik Powszechny”, “Życie Warszawy”).

Opowiadała o pięknym współdziałaniu żołnierzy różnych formacji, o ofiarności ludności cywilnej, o czynach bohaterów tamtych dni.

Nie mówiła jednak zbyt wiele. Wspomnienia były nazbyt swieże.

Potem doczytałem, że ludzie Powstania walcząc o wolność i godność człowieka, wznosili się ponad swe poglądy polityczne, łącząc różne wizje ustroju Polski w jeden idealistyczny obraz Ojczyzny wolnej, demokratycznej i sprawiedliwej.

Dziś, gdy każdy może powiedzieć rzecz dowolną, mówiąc całemu światu w globalnej sieci – że “oto właśnie walczę o prawdę” – niezmienną wartością pozostaje rozumna mądrość nakazująca współdziałanie i solidarność w obliczu wyznaczonych zadań i możliwych do spełnienia marzeń.

Gdy w ostatnim czasie tempo zmian społecznych i politycznych w Polsce przyspieszyło – warto znów odwołać się do wartości Powstania Warszawskiego, które, jakkolwiek nie osiągnęło swych celów, jednak wzmocniło wiarę i nadzieję, że nie wszystko stracone.

Znów trzeba połączyć siły, okiełznać emocje i wspólnie zająć się pracą u podstaw. Wtedy wiele naszych marzeń spełni się.

I przede wszystkim rozmawiać, dochodząc do wspólnej prawdy, wspólnych wniosków, łącząc niejako odrębne światy, które każdy z nas nosi w sobie.

Połączyć TY i JA – tak jak połączone są sylaby w słowie KONSTYTUCJA – i wzywać do wspólnego zastanowienia się, co można zrobić razem, dla siebie i dla Polski.

Warszawa, koniec lipca 2017 roku

***

Zapowiadając dalsze wpis, wspomnienie o młodej poetce okupacyjnej i powstańczej – Teresie Bogusławskiej (1929-1945) przypominam dwa jej wiersze napisane jeszcze przed Powstaniem Warszawskim.

Teresa Bogusławska

Noc idzie        

Już słońce za ciemny schowało się bór
I niebo w zachodu purpurze,
Już ptaków po gniazdach wieczorny zmilkł chór,
W ogrodzie posnęły już róże …

Noc idzie i ciszę rozsiewa wśród pól
I gwiazdy zapala na niebie …
Noc idzie i może ukoi łzy, ból
I ześle sny jasne dla ciebie …

(1942)

moja wersja muzyczna tego wiersza –

Warszawie

Rozciągnęła nad Tobą noc skrzydła,
Rozciągnęły się mgły ponad Tobą,
W burz wichrów spętanaś wędzidła
I płomienie Ci ognia ozdobą

Rozpętały nad Tobą się burze,
Zaświeciły Ci łuną łez krwawą…
Lecz Tyś wyższa, Tyś wzrosła ku górze,
O męczeńska! O, święta Warszawo!

Gdy Ci grały szatańsko szrapnele,
Gdy Ci bomby pękały wśród ognia,
W Tobie wzrosło wielkości tak wiele,
Że nie zmogła jej siła i zbrodnia.

Zhartowałaś się we krwi i ogniu
I moc swoją zachowasz na wieki,
Moc, co w każdym już żyje przechodniu,
Tętni w murach, gra w nurtach tej rzeki…

Takaś dumna, wyniosła i żywa,
Takaś cała promienna i krwawa…
Dzwon się głuchy z oddali odzywa…
… Klękam w prochu przed Tobą, Warszawo…

(1943)

________

Teresa Maria Bogusławska, ps. „Tereska” (ur. 13 lipca 1929 w Warszawie, zm. 1 lutego 1945 w Zakopanem). Córka Antoniego Bogusławskiego oficera WP i poety oraz lekarki Marii Wolszczan. Mieszkała przy ul. Mazowieckiej w Warszawie.

Podczas okupacji hitlerowskiej uczyła się na tajnych kompletach w warszawskim Gimnazjum im. Cecylii Plater-Zybek. Jesienią 1941 wstąpiła do konspiracji – należała do 6. Warszawskiej Żeńskiej Drużyny Harcerskiej Szarych Szeregów. Została aresztowana przez Gestapo w lutym 1944 podczas akcji naklejania na niemiecki afisz z listą rozstrzelanych kartek papieru z hasłami patriotycznymi. Osadzona w więzieniu na Pawiaku, torturowana na przesłuchaniach, nabawiła się gruźlicy. Zwolniona, chora na gruźlicę, do lipca leczyła się w otwockim sanatorium.

Podczas powstania warszawskiego szyła mundury i opaski powstańcze. Tworzyła także ryngrafy z wizerunkiem Matki Boskiej. Po kapitulacji znalazła się w Zakopanem. Zmarła na gruźlicze zapalenie opon mózgowych w lutym 1945 roku.

W 1946 ukazał się tomik jej poezji pt. Mogiłom i cieniom. W 1979 Józef Szczypka opracował antologię Wołanie z nocy. Wiersze najmłodszej poetki warszawskiej czasu wojny.

Warszawa, 16 lipca 2017 roku

Andrzej Rejman

Manifestacja społeczeństwa w obronie wolnych sądów przed Sejmem

Mówi Wanda Traczyk-Stawska, ps “Pączek”, “Atma” *

Pozwólcie nam spokojnie odchodzić. Jesteśmy przerażeni. Mam 90 lat.

Resztką tchu stoimy przy drzwiach. Prosimy Was, bądźcie mądrzy, bądzcie bogaci w dobroć. Nie ma nienawiści. Nie ma zemsty. Jest mądre działanie, które pozwoli całemu narodowi czuć swoją godność. Bo my walczyliśmy o wolność i o godność. Nie należę do żadnej partii, bo jestem żołnierzem. Składałam przysięgę, że będę służyć Ojczyźnie.

I żądam na późną starość, na ostatnie dni, bądźcie mądrzy, walczcie, ale bez broni.

Szczęść Wam Boże, ale pamiętajcie, że dzieci ranne razem z matkami powinny tu być, bo my od wieków byliśmy uchodźcami – to robił Anders przeprowadzając chore dzieci przez Syrię. Pamiętajcie, że na dobroć trzeba odpowiadać dobrocią.

__________________

*Wanda Traczyk-Stawska ps. „Pączek”, „Atma” (ur. 7 kwietnia 1927 w Warszawie) – polska działaczka podziemia niepodległościowego w czasie II wojny światowej, żołnierz Armii Krajowej, uczestniczka powstania warszawskiego, działaczka Społecznego Komitetu ds. Cmentarza Powstańców Warszawy.

Zamiast komentarza:

Wanda Stawska, żołnierz Powstania Warszawskiego staje wśród protestujących przed Sejmem. Wbrew podziałom, które nie są obce także środowiskom powtańczym. Ale “Atma” przypomina, że gdy jest się Żołnierzem i walczy się o godność, podziały znikają. Tak było w Powstaniu Warszawskim. W swym pięknym, krótkim wystąpieniu wzywa do koniecznej solidarności i odpowiedzialności wobec przyjęcia uchodźców.

A wieczorem tego samego dnia na Placu Krasińskich obok Sądu Najwyższego i pomnika Powstania Warszawskiego – zbierają się tłumy młodzieży. Tworzą “Łańcuch Światła” zapalając znicze wokół budynku sądu i pomnika . Rozbrzmiewa muzyka Chopina i Mazurek Dąbrowskiego.

Zdjęcia autora

Jeszcze Sara Teasdale

Andrzej Rejman
i gościnnie Anna Ciciszwili

“Cała nadzieja w literaturze” – czytam w jednym z “dobrych” tygodników – to reklama Festiwalu “Stolica Języka Polskiego”, który odbędzie się w sierpniu b.r. w Szczebrzeszynie.

Tak. Cała nadzieja w literaturze, ale też w sztukach wizualnych, w muzyce i w poezji, cała nadzieja w kreatywności człowieka. To skuteczna przeciwwaga dla powierzchowności, zniechęcenia, monotonii, to skuteczna terapia dla społeczeństw ogarniętych rywalizacją, i dla jednostek dotkniętych depresją, wynikającą czasem z niemożności znalezienia swojego miejsca na świecie.

***

Anna Ciciszwili, poetka, tłumaczka, napisała kilka słów o Sarze Teasdale, jako kontynuację mojego poprzedniego wpisu.

Anna Ciciszwili

Z poezją Sary Teasdale, amerykańskiej poetki przełomu XIX i XX wieku, zetknęłam się dzięki mojemu przyjacielowi Andrzejowi Rejmanowi, który wyciągnął ja z mroków zapomnienia. Dziś zapomniana w Stanach Zjednoczonych, (była jedną z najpopularniejszych poetek w swojej epoce – w 1917 roku otrzymała Poetycką Nagrodę Pulitzera) – i prawie nieznana w Polsce.

Sara Teasdale pisała właściwie pieśni, wiersze znakomicie nadające się do ułożenia melodii, wiersze dla dzieci, teksty charakteryzujące się wyczuwalną melodyjnością, wiersze rymowane, samoistnie układające się w muzykę.

Andrzej Rejman skomponował w ciągu ostatnich kilkunastu lat wiele utworów do tekstów Sary Teasdale, część piosenek powstało we współautorstwie z Ewą Górską, Karoliną Jankowską, Rafałem Smolińskim i innymi.

Słuchając tej muzyki odkryłam Sarę…

W jej poezji – na pozór prostej, o nieskomplikowanych, wpadających w ucho rymach – odkryłam ponadczasowe przesłanie, głęboki mistycyzm i wolność. Sara doskonale odnajdywała siebie we wszechświecie, opisując to w prostych słowach wierszy.

Sara Teasdale

Thoughts

When I can make my thoughts come forth
To walk like ladies up and down,
Each one puts on before the glass
Her most becoming hat and gown.

But oh, the shy and eager thoughts
That hide and will not get them dressed,
Why is it that they always seem
So much more lovely than the rest?

z tomiku „ Rivers to the Sea” 1915

Myśli

Gdybym swoje myśli puściła z polotem,
Żeby jak modelki roztaczały wdzięki,
To każda z nich nosić miałaby ochotę,
Twarzowy kapelusz i modne sukienki.

Ale moje myśli ukrywają twarze,
Nie lubią się stroić w sukienki wspaniałe.
Dlaczego tak jest, że zdają się zawsze
O wiele wspanialsze, niż te pozostałe?

tłumaczenie Anna Ciciszwili

Autumn Dusk

I saw above a sea of hills
A solitary planet shine,
And there was no one, near or far,
to keep the world from being mine.

z tomiku „Dark of the Moon” 1926

Jesienny zmierzch

Widziałam ponad morzem wzgórz
Samotnych planet złoty rój,
Nie ma nikogo tam, czy tu,
Kto wstrzyma świat, by nie był mój.

tłumaczenie Anna Ciciszwili

Wiele wierszy Sara pisała pod wpływem wszechogarniającej ją miłości. Biegała w sandałach uszytych z wiatru i płomienia. Przeżywając rozczarowanie stawała się spokojnym jeziorem. Tak pisała o miłości.

Enough

It is enough for me by day
To walk the same bright earth with him;
Enough that over us by night
The same great roof of stars is dim.

I do not hope to bind the wind
Or set a fetter on the sea —
It is enough to feel his love
Blow by like music over me.

z tomiku „ Rivers to the Sea” 1915

Wystarczy

Dla mnie wystarczy, że w dzień
Stąpam z nim po tej samej ziemi:
Nocą wystarczy ten sam
Dach rozgwieżdżony nad nami.

Nie skuję wiatru w kajdany,
Nie zwiążę morza w rzemienie —
By czuć jego miłość wystarczy,
Że płynie muzyką przeze mnie.

tłumaczenie Anna Ciciszwili

Potrafiła cieszyć się życiem, wydobyć z każdej chwili piękno i ukryty sens, jednocześnie doskonale rozumiała przemijalność wszelkich ziemskich spraw i nieśmiertelność uczuć i duszy.

If I Must Go

If I must go to heaven’s end
Climbing the ages like a stair,
Be near me and forever bend
With the same eyes above me there;

Time will fly past us like leaves flying,
We shall not heed, for we shall be
Beyond living, beyond dying,
Knowing and known unchangeably.

z tomiku „Flame and Shadow” 1920

Jeśli mam iść

Jeśli mam iść na kraniec nieba,
Pokonując epoki jak schody,
Bądź zawsze przy mnie, nade mną,
Chcę widzieć wciąż twoje oczy;

Czas przemknie nad nami lekko
Jak liście – będziemy bowiem

Poza życiem i poza śmiercią
Wiedzący i wiecznie wiadomi.

tłumaczenie Anna Ciciszwili

W poezji Sary Teasdale wątki radości życia przeplatają się z projekcją śmierci, i zgody na nią.

W niektórych utworach Autorka wydaje się zapowiadać swą przedwczesną śmierć.

I Shall Not Care

When I am dead and over me bright April
Shakes out her rain-drenched hair,
Though you should lean above me broken-hearted,
I shall not care.

I shall have peace, as leafy trees are peaceful
When rain bends down the bough,
And I shall be more silent and cold-hearted
Than you are now.

z tomiku „ Rivers to the Sea” 1915

To nic

Gdy odejdę i jasny kwiecień nade mną
Potrząśnie włosy spływające deszczem,
Choć to ty łzę mógłbyś uronić niejedną
Ja się nie przejmę.

Będę spokojna jak drzewo, które nie drgnie
Kiedy deszcz do ziemi ugina gałęzie,
I będę bardziej milcząca zimnym sercem
Niż teraz jesteś.

Tłumaczenie Anna Ciciszwili

A Little While

A little while when I am gone
My life will live in music after me,
As spun foam lifted and borne on
After the wave is lost in the full sea.

A while these nights and days will burn
In song with the bright frailty of foam,
Living in light before they turn
Back to the nothingness that is their home.

z tomiku „Flame and Shadow” 1920

Krótka chwila

To krótka chwila i mnie już nie będzie,
Żyć będę tam, gdzie żyją pieśni moje,
Jak krucha piana wznosi się i przędzie
Z odejściem fali, która w morzu tonie.

Przez krótka chwilę jeszcze płonąć będą
Te dni i noce w pianie napuszonej,
Żyjąc światłością zanim nie odejdą,
By wrócić w nicość, która jest ich domem.

tłumaczenie Anna Ciciszwili

Mam nadzieję, ze wkrótce będę mogła udostępnić czytelnikom w Polsce tę wspaniałą poezję kobiecą w moim zbiorze przekładów, przygotowywanym do wydania.

Anna Ciciszwili, lipiec 2017

***

Dziękuję, Aniu – swą pracą przyczyniasz się do uspokojenia tego świata!
A to jedno z najważniejszych zadań człowieka.

A.R.

Rainbow Gold – wiersze dla chłopców i dziewcząt wybrane przez Sarę Teasdale, ilustracje Dugald Walker – Macmillan Company, New York, 1924

Jeszcze raz o sadach Pradziadka

Andrzej Rejman

Adam z Raju

W tym roku przypada 160 rocznica urodzin Adama Doktorowicz-Hrebnickiego, pomologa, hodowcy roślin ogrodniczych, profesora, polskiego uczonego, który w znacznym stopniu przyczynił się do rozwoju sadów na Kresach Rzeczypospolitej i w państwach sąsiednich.

Opisana przez Hrebnickiego odmiana jabłoni “Ananas Berżenicki”, nazywana często “Ananasem”, jest dobrze znana w Polsce i uważana za jedną z najwartościowszych  jabłoni z tzw “starych odmian”.

W “Nowoczesnym Ogrodnictwie” w numerze 2 z 15 stycznia 1937 roku inż Stefan Białobok* pisze o Hrebnickim:

Według historii opowiadanej w rodzinie, Adam Hrebnicki po osiedleniu się na ziemi, którą wniosła mu w wianie jego żona Stanisława Stankiewiczówma, miał powiedzieć, że uczyni z tej ziemi RAJ. Marzył o kwitnących i rodzących owoce sadach po horyzont.

Zanim marzenia te mogły się spełnić, Hrebnicki, jako wykładowca w Instytucie Leśnym w Petersburgu, pracował już nad “Atlasem Owoców”, wydanym w 1906 roku, (egzemplarz w Bibliotece Narodowej w Warszawie), zilustrowanym wieloma rysunkami jego autorstwa. Rękopis tego dzieła znajduje się obecnie w Instytucie Sadownictwa w Kownie.

 

Skany “Atlasu Owoców”

Myślę, że pozostałości po sadzie Hrebnickiego mogą być wciąż bardzo ciekawym miejscem do badań genetycznych i odmianowych. Ale w tej sprawie dobrze byłoby, aby wypowiedzieli się specjaliści.

Kilka zdjęć z Raju z okresu II Rzeczypospolitej (ze zbiorów rodzinnych) pokazuje polskiego uczonego, którego pasja i umiłowanie przyrody dosłownie zaowocowały osiągnięciami, mogącymi służyć za inspirację dla następnych pokoleń przyrodników, genetyków, hodowców roślin w wielu krajach.

Działalność Hrebnickiego jest przykładem pozytywnej pracy naukowej u podstaw, kontynuowanej dla dobra ludzkości, mimo wojen, przeciwności losu i często zmieniających się granic.

_

________________

*Stefan Białobok (ur. 11 maja 1909 w Czernichowie, zm. 17 sierpnia 1992 w Kórniku) – polski dendrolog, profesor, autor ponad 200 prac naukowych, członek rzeczywisty Polskiej Akademii Nauk i członek honorowy Polskiego Towarzystwa Botanicznego.

Jest czerwiec

Andrzej Rejman

Ostatnio po wysłuchaniu wiadomości z kraju i ze świata przyszła mi do głowy myśl:

Najbardziej niebezpieczni są ci, którzy czyniąc źle, uważają, że czynią dobrze w imię Boga, historii lub choćby z jakiegoś nieograniczonego upoważnienia mas.

Sięgnąłem więc do książki Jacoba Talmona “Źródła demokracji totalitarnej”* i czytam :

“Republika nie powstanie nigdy, jeśli wola suwerena nie powstrzyma rojalistycznej mniejszości i nie zapanuje nad nią na podstawie prawa podboju”.

“Odkąd lud francuski zamanifestował swoją wolę, wszystko co nie jest suwerenem, jest wrogie. Między ludem a jego wrogami jest tylko miecz”.

„Ci, którymi nie dałoby się rządzić za pomocą sprawiedliwości, musieliby ulec sile miecza. … Nie będziecie mówić tym samym językiem, nigdy się wzajemnie nie zrozumiecie. Wypędźcie ich zatem!”

(Saint Just – Raport o konieczności powołania rządu rewolucyjnego do czasu pokoju, 10 października 1793)

“W Republice nie ma innych obywateli poza Republikanami. Rojaliści… konspiratorzy są jedynie obcymi lub raczej wrogami.” (Robespierre)

(Nie liczy się ani konieczność jedności narodowej, nakazująca ludziom zapomnieć o dzielących ich różnicach w obliczu zagrożenia zewnętrznego, ani też idea legitymizująca naturalne rozbieżności opinii. Istnieje tylko lud oraz wrogowie ludu. – komentarz Autora)
___________

* Źródła demokracji totalitarnej, Jacob Talmon, Universitas, Kraków, 2015;
z opisu książki na stronie wydawcy:

W książce „Źródła demokracji totalitarnej” J.L. Talmon stawia tezę, że równolegle do rozwoju demokracji liberalnej, na podstawie tych samych przesłanek filozoficznych, sformułowanych w XVIII wieku, pojawił się trend, określany przez niego jako „demokracja totalitarna”, przy czym obydwa te kierunki istniały obok siebie i wzajemnie na siebie wpływały aż do czasów najnowszych. Różnica między nimi polega przede wszystkim na tym, że w podejściu liberalnym traktuje się politykę jako wynik prób i błędów, natomiast w podejściu totalitarnym zakłada się, że w polityce istnieje jedyna, wyłączna prawda. Autor tę drugą postawę określa jako polityczny mesjanizm, postulujący istnienie ustalonego z góry, harmonijnego i doskonałego porządku, który jest nieuchronnym przeznaczeniem ludzkości. Znaczna część koncepcji totalitarno-demokratycznej wynikała z XVIII-wiecznej myśli społeczno-politycznej, kiedy ulegał załamaniu tradycyjny porządek w Europie: następował upadek religii, porządku feudalnego i tradycyjnego znaczenia hierarchii społecznej. Swoją tezę autor obszernie uzasadnia, przedstawiając ewolucję poglądów społeczno-politycznych w trakcie Wielkiej Rewolucji Francuskiej i bezpośrednio po niej.

________

No i potem kończy sie to tak:

Szawle (dziś Sauliai, Litwa) – zniszczenia po wojnie 1914-1918, fot St. Doktorowicz-Hrebnicki

***

Miejmy nadzieję, że będzie inaczej. Może zainspiruje nas poezja i opuści zew walki….

Maryla Wolska (1873-1930), poetka nieco zapomniana, której rocznica śmierci przypada 25 czerwca – pisze w wierszu opublikowanym jedynie w pamiętnikach (Wspomnienia, Maryla Wolska, Beata Obertyńska, PIW Warszawa, 1974):

Dosyć już wojny i racji
gazet, przekonań i przyczyn –
wystarczy do orientacji
ten jasny amarant koniczyn…

Dość i mnie na tej barwie!
Co ma być – będzie… Poza tem
czereśni w sadzie się narwie
jest czerwiec, wsią pachnie i latem…

Armaty słychać? Androny!
A choćby nawet… Przestaną…
Świat złoty jest, modry, zielony,
jaśminy mi pachną i siano…

Zachodu czerwona tarcza
w łan owsa się stacza ochłódła…
Najświeższych wieści dostarcza
wiatr młody, z pewnego źródła…

Czas ciepłem jest, blaskiem, ukojem
nie żadną dobą dziejową
Co wieczór pod oknem Mojem
Świerszcz zawsze ostatnie ma słowo…

Jezioro Berżenickie (powiat święciański, województwo wileńskie) ok. r. 1933. Wypoczynek letników.

Miłość w sadach pradziadka

Andrzej Rejman

powraca dziś do postaci swego niezwykłego pradziadka. Przed dwoma laty wpisem o Adamie Hrebnickim rozpoczął współpracę z tym blogiem.

Tėvyne Lietuva, mielesnė už sveikatą!
Kaip reik tave branginti, vien tik tas pamato,
Kas jau tavęs neteko.
Nūn tave vaizduoju
Aš, ilgesy grožiu sujaudintas tavuoju. …

(Ach, jaki ten język jest tajemniczy, niezrozumiały, ale śpiewny i malowniczy jak cała Litwa!)

Litwo, Ojczyzno moja! ty jesteś jak zdrowie,
Ile cię trzeba cenić, ten tylko się dowie,
Kto cię stracił. Dziś piękność twą w całej ozdobie
Widzę i opisuję, bo tęsknię po tobie…

***

Jak co roku, odwiedziłem Raj, obecnie Rojus, miejscowość na Litwie, przed wojną w II Rzeczypospolitej, gdzie pracował i mieszkał do śmierci w 1941 roku mój pradziad Adam (Doktorowicz) Hrebnicki.

W istniejącym od 1961 roku muzeum Adama Hrebnickiego wśród zgromadzonych eksponatów, ducha tego miejsca podtrzymują obrazy jego córki – Marii, malarki, absolwentki petersburskiej Akademii Sztuk Pięknych. Malowała ona głównie pejzaże i portrety. Jeden z portretów to Kostuś Hrebnicki, kuzyn, którego darzyła nieodwzajemnionym uczuciem.

Obrazy Marii Hrebnickiej w Muzeum Adama Hrebnickiego w Raju

Kostuś Hrebnicki ok. r. 1910

Wśród zapisków pozostałych po Adamie Hrebnickim, znajdujących się w bibliotece Instytutu Rolniczego w Kownie znajdują się wiersze Marii Hrebnickiej, pisane w latach 1909-1915 między innymi właśnie w Raju, dokąd przyjeżdżała razem z ojcem na wakacje z Petersburga.

Jeden z wierszy poświęcony jest z pewnością jej ukochanemu Kostusiowi Hrebnickiemu.

Wiersz, prosty, oczywisty, wręcz banalny. Gdy jednak widzimy portrety obojga, oraz wpatrzymy się w tutejsze krajobrazy, wyobraźnia dopowiada to, co nieopisane i nienazwane.

Krajobrazy Raju i Berżenik z lat 1908-1911

Do ***

…Przyszedłeś…
Jak królewicz z bajki wymarzony,
Uwieńczon promieniami złocistej korony,
Co zza siódmej góry i zza siódmej rzeki,
Porzuciwszy królestwo w świat dąży daleki,
Do zaklętej krainy, niedostępnej wieży,
Tam, gdzie piękna księżniczka w zaklętym śnie leży,
Tak ty, rzuciwszy wszystko sercem kierowany
Przyszedłeś do mnie!…
Jam ciebie czekała…
Że ty przyjdziesz, sny nie powiedziały moje,
To nie mówiło serce, przeczuć mych mówiły roje…
Uśmiechy słońca szczęście mi przepowiedziały,
Kwiaty, trawy i drzewa, tak słodko szeptały,
Ustroiłam się we wstęgi, przywdziałam bursztyny,
Bo ja chciałam być piękną dla Ciebie jedyny,
Ja wiedziałam, że przyjdziesz – serce cię czekało,
I jakieś dziwne szczęście objęło mnie całą,
I ty mnie nie zawiodłeś, przyszedłeś kochany
I byłeś taki piękny, młodością odziany
Z ponad gwiazd łuku, brwi dumne lśniły,
I jak róża, purpurą usta się płoniły,
A twoje oczy były jak niebios szafiry,
Głos twój dźwięczał, jak pieśń złotej liry,
Że przyszedłeś tu dla mnie – spojrzenie mówi
A moje serce hymnem radości się biło…
Bo ty przyszedłeś do mnie…

Raj, 1911, 26 sierpnia

Maria Hrebnicka

 Maria Hrebnicka ok. roku 1910

Maria Hrebnicka z ojcem w ogrodzie ok. r. 1910

Rękopis wiersza “Do…” M. Hrebnickiej z 1911 roku

Groby na starym cmentarzu w Duksztach (2017)

Słowo na maj

Andrzej Rejman

Wciąż chłodno i prawdziwa wiosna jeszcze śpi.

Ale dzieje się dużo!

***

Nieśli krzyż i mieli opaski “Śmierć wrogom Ojczyzny”

Przeszli ulicami Warszawy 29 kwietnia 2017 roku. Nie było ich wielu, zaledwie kilkuset, zrobili jednak wrażenie.

Wrażenie całkowitego upadku idei pozytywnych, upadku idei pokoju i solidarności.

Nadchodzą czasy, gdy górę bierze wojenne opisanie świata i stosunków społecznych jako relacji opartych na konflikcie. Przynajmniej przez jakąś część młodzieży, a nawet przez niektórych, mających już pierwszą młodość za sobą taki opis rzeczywistości jest uznawany za wyzwanie, ba! za – wezwanie do boju. Dzięki bierności, a często cichej akceptacji obecnej władzy – mają oni wolną rękę do krzewienia swoich idei, do manifestowania agresji i nienawiści do inaczej myślących.

To niewiarygodne, jak szybko zmienił się nasz świat. Jakby dotknęła go jakaś niewidzialna ręka stawiająca go na głowie.

W takiej sytuacji w końcu musiał wypowiedzieć się Kościół katolicki w Polsce.

W dokumencie przygotowanym przez Radę do spraw społecznych Konferencji Episkopatu Polski, wydanym w tym samym mniej więcej czasie czytamy między innymi:

“…Kościół w swoim nauczaniu zdecydowanie rozróżnia szlachetny i godny propagowania patriotyzm oraz będący formą egoizmu nacjonalizm. (…)

Pragniemy (…) podkreślić, że potrzebny jest w naszej ojczyźnie dobrze nam znany z historii patriotyzm otwarty na solidarną współpracę z innymi narodami i oparty na szacunku dla innych kultur i języków. Patriotyzm bez przemocy i pogardy. Patriotyzm wrażliwy także na cierpienie i krzywdę, która dotyka innych ludzi i inne narody.

(…) Zastanawiajmy się nad «polską prawdą». Rozważajmy, czy jest szanowana w naszych domach, w środkach społecznego przekazu, urzędach publicznych, parafiach. Czy nie wymyka się niekiedy ukradkiem pod naporem okoliczności? Czy nie jest wykrzywiana, upraszczana? Czy zawsze jest w służbie miłości?

Jak ujmował to Jan Paweł II: Naprzód, w okresie zrastania się plemion Polan, Wiślan i innych, to polskość piastowska była elementem jednoczącym: rzec by można, była to polskość „czysta”. Potem przez pięć wieków była to polskość epoki jagiellońskiej: pozwoliła ona na utworzenie Rzeczypospolitej wielu narodów, wielu kultur, wielu religii. Wszyscy Polacy nosili w sobie tę religijną i narodową różnorodność. (…) Niezmiernie ważnym czynnikiem etnicznym w Polsce była także obecność Żydów. Pamiętam, iż co najmniej jedna trzecia moich kolegów z klasy w szkole powszechnej w Wadowicach to byli Żydzi. W gimnazjum było ich trochę mniej. Z niektórymi się przyjaźniłem. A to, co u niektórych z nich mnie uderzało, to był ich polski patriotyzm. A więc polskość to w gruncie rzeczy wielość i pluralizm, a nie ciasnota i zamknięcie. Wydaje się jednak, że ten „jagielloński” wymiar polskości, o którym wspomniałem, przestał być, niestety, w naszych czasach czymś oczywistym

Dalej czytamy w dokumencie Episkopatu:

“Dlatego ponownie zwracamy się do rodziców, nauczycieli, przedstawicieli władz publicznych i polityków, urzędników i funkcjonariuszy służb państwowych, samorządowców, twórców kultury i ludzi mediów, duszpasterzy, katechetów, instruktorów harcerskich, działaczy społecznych, historycznych rekonstruktorów i sportowców, aby nie ustawali w kształtowaniu szlachetnego, opartego o chrześcijańską miłość bliźniego, polskiego patriotyzmu…”

Na końcu przypomniano też słowa Jana Pawła II wygłoszone na forum ONZ w 1995 roku – Nacjonalizm, zwłaszcza w swoich bardziej radykalnych postaciach, stanowi antytezę prawdziwego patriotyzmu i dlatego dziś nie możemy dopuścić, aby skrajny nacjonalizm rodził nowe formy totalitarnych aberracji. To zadanie pozostaje oczywiście w mocy także wwówczas, gdy fundamentem nacjonalizmu jest zasada religijna, jak się to niestety dzieje w przypadku pewnych form tak zwanego «fundamentalizmu»”. Dlatego, dodają już od siebie, „potrzebny jest w naszej ojczyźnie dobrze nam znany z historii patriotyzm otwarty na solidarną współpracę z innymi narodami i oparty na szacunku dla innych kultur i języków. Patriotyzm bez przemocy i pogardy. Patriotyzm wrażliwy także na cierpienie i krzywdę, która dotyka innych ludzi i inne narody”.

Nic dodać, nic ująć.

***

Maj to także miesiąc urodzin Sophie Scholl (9.05.1921- 22.02.1943), która w moim odczuciu była uosobieniem tych właśnie wartości patriotycznych, o których potem mówił Jan Paweł II.

„Ich will mich an das Seil klammern, das mir Gott in Jesus Christus zugeworfen hat, auch wenn ich es nicht mehr in meinen erstarrten Händen fühle“.

“Będę trzymała się liny, którą Bóg podał mi w Jezusie Chrystusie, nawet wtedy, gdy moje zdrętwiałe dłonie już nie poczują tego”.

― Sophie Scholl

Z archiwum Andrzeja Rejmana

Andrzej Rejman

Trzeba to wciąż przypominać, jako przestrogę dla następnych pokoleń…

Nikt nie przyzna się, że pragnie wojny, wszyscy chcą tylko albo sprawiedliwości, albo prawdy, albo przestrzeni życiowej dla swoich… W najbardziej demokratycznych i normalnie rozwijających się z pozoru społeczeństwach końcu dochodzą do głosu grupy, których metodą na spełnienie mrzonek jest walka. Wróg zawsze się znajdzie. Inny naród, albo inna religia, albo inne poglądy, które mają INNI.

Problemem w kontaktach My – Oni, Drudzy, Inni jest to, że wszystkie cywilizacje mają skłonność do narcyzmu, a im silniejsza cywilizacja, tym owa skłonność będzie wyraźniej występować. Tendencja ta popycha cywilizacje do konfliktu z innymi, wyzwala w nich arogancję i żądzę dominacji. Jest z tym zawsze związana pogarda wobec Innych. (…) Narcyzm ten był i jest maskowany wszelkiego typu retoryką – najczęściej narodu wybranego, lub powołanego do misji zbawienia, lub obu tych frazesów łącznie. (…)

Ryszard Kapuściński, Ten Inny

Znajduję wycinek z gazety (“Nowy Kurier Warszawski”) z 1940 roku – plan getta, z drugiej strony tego smutnego fragmentu gazety – nekrologi, ale także ogłoszenia z tętniącego życiem codziennym miasta…

“Lokal parterowy w dzielnicy aryjskiej poszukiwany, ew. zamiana, Sienna 61”
“Złoto, zęby, biżuterię zakupuję po najwyższych cenach. Bracka 9”

“Torf najwyższy gatunek naukowo zbadany (wysoka kaloryczność, minimum popiołu), mechanicznie cięty w brykiety, odpowiedni do kotłów fabrycznych, centralnego ogrzewania, pieców i piecyków dostarcza do składów i piwnic… Marszałkowska 53a m 2”

“Za wyroby złote, brylanty płaci więcej, kupno i sprzedaż, Henryk Grabowski, Mokotowska 10, winda…”

“Włosie końskie kupuję, wytwórnia szczotek, Marszałkowska 120…”

” Bez karty zapotrzebowania otrzymasz nowy garnitur, palto, za najbardziej zniszczony, w Sztucznej Cerowni Janiny Retmańczyk, Chmielna 13…”

“Obierzyny ziemniaczane na paszę dla inwentarza sprzedaje w składnicy przy Zajączkowskiej nr 3… Zakład Zbierania Odpadków…”

I jeszcze jeden wycinek – o karze śmierci za opuszczanie dzielnicy żydowskiej… (pewnie jeszcze przed całkowitym zamknięciem getta, czyli przed 16.XI.1940)


1943

20/IV

…Nie mogę spać. Słychać detonacje, to już od wczoraj tak….

24/IV

… Kwitną już wiśnie i tulipany. Ładnie się robi na świecie, a tym razem nad ghett’em unoszą się kłęby dymu. Makabra!

25/IV

…Wielkanoc! …od strony ghett’a wciąż wali dym i łuna zajmuje pół nieba…

4/V

Od strony ghett’a walą kłęby olbrzymie czarnego dymu, przesłaniającego jak chmura słońce…

6/V

Chodzą ciężkie gradowe chmury. … A z ghett’a dym wciąż idzie i idzie…

Małgorzata Hrebnicka Dziennik Czasu Wojny (fragmenty)