

kobiecy notatnik stanu odmiennego (1)
12 XII
dzisiaj impreza;
graliśmy w butelkę i tym razem wypadło na mnie!
raz kozie śmierć – hulaj dusza!
13 XII
nic nie pamiętam… głowa mi pęka…
telefon nie działa!
dobrze, że nie muszę do pracy.
14 XII
telefon nadal nie działa; prądu też nie ma;
chyba jestem w ciąży, cholera, znowu!
tylko z KIM?
15 XII – po południu
pół dnia machałam łopatą – tak zawiało. no i mam go, chama jednego! zostawił pędzel do golenia, ha! no, teraz mi się nie wymknie! telefon, prąd – njet! będę musiała zejść do wsi i poprosić tę głupią kryśkę, aby mi dała zadzwonić, a śnieg do pasa. zjadłam cały słoik ogorków – tak, to nie kac. ciekawe, bez chłopa mogę, ale bez telefonu nie.
15 XII (noc)
śnieg nadal wali ledwo weszłam z powrotem na tę górę;
a we wsi też telefon nie działa, jezus! a i prądu też nie ma,
a głupia kryśka cieszy się, że telefon głuchy i nic nie działa,
nareszcie spokój, powiedziała – kompletna wariatka.
s. pojechał wczoraj po baterie do miasta i nie wrócił;
zuza, stara panikara, mówi, że go pewnie po drodze zawiało i uświerkł;
jem trzeci słoik kiszonych ogorków i wiem teraz więcej:
albo s., albo z. (jaja jak berety),
f. odpada – bo nosi brodę.
16 XII (rano)
obudziłam się z krzykiem.
okropny sen miałam – rodziłam syna!
16 XII (wieczorem)
t.n.d., p.n.m., h.w.w.d.!
17 XII
pierwsza w nocy
t.n.d., a już się cieszyłam.
śpię sobie w najlepsze, a tu nagle jak radio nie huknie!
otwieram oczy, żarowka się pali! biegnę do telefonu – niestety głuchy;
a z radia leci marsz, jeden, potem drugi, wojskowe;
podchodzę do radia, żeby zmienić stację… bums!
znowu ciemno i głucho;
no i siedzę teraz przy stole i świeczce w kuchni i płaczę…
c.d.n.
