Po wpisie o kotach Kasia przysłała mi co dzień inną ilustrację, zawsze jednak opatrzoną linijką – “towarzystwo dla kotów”. W pewnym momencie obrazki te, zebrane razem, stworzyły już wpis. Dodałam do niego, jakżeżby inaczej, koty, w prezencie dla Kasi, która ma dziś urodziny. Najlepszego Siostro, Tobie i Twoim zwierzakom.

Niedziela, króliki zapalają świece na ołtarzu (British Library, XIV wiek)

Jeże, Anglia (British Library, XIII wiek)
Wiosłujące szczury, S-te Genevive, XIII wiek
Malujące koty, Bodhead Library, Oxford, Anglia XIII wiek
Luttrell Psalter, Anglia, 1325-1340 (British Library)
Wiewiórki w: Thomas of Cantimpré, De natura rerum, Flandria, ok. roku 1350
Koninklijke Bibliotheek, The Hague
Mysz, Museum Meermanno
Wikipedia:
Bestiariusz (średniow.-łac. bestiarium) – średniowieczny gatunek literacki, należący do tzw. literatury dydaktycznej, pisany wierszem lub prozą. Egzemplarze tekstu bestiaruszy były prawie zawsze iluminowane. Pierwowzorem gatunku był pochodzący z V w. łaciński przekład greckiego dzieła nieznanego aleksandryjskiego poety z II w. – Physiologus. Zasadniczą częścią bestiariuszy był opis zwierząt – realnych i baśniowych – do których komentarz objaśniał podstawowe dogmaty wiary i zasady etyki chrześcijańskiej.
Twórcy bestiariuszy mieli ambicje naukowe, opisywali zarówno zwierzęta faktycznie istniejące, jak i takie, których realne istnienie przyjmowano za pewnik, np. na podstawie literatury antycznej. Jako egzotyczne lub rzadkie, ale jak najbardziej realne zwierzęta powszechnie uważano w średniowiecznej Europie wiwerny, smoki, gryfy, bazyliszki czy jednorożce. Wiele rzeczywistych zwierząt obdarzono fantastycznymi cechami, lub niezwykłym wyglądem. Np. pantera przestawiana była z końską głową, rogami i ziejąca ogniem.






Znakomite! 🙂
Bardzo dziękuję, Siostro, to piękny prezent urodzinowy. I całkiem niespodzianie niespodziewany, a takie wiadomo, są najprzyjemniejsze. Aż dziw bierze, jak bardzo, mimo całej średniowiecznej stylistyki, baśniowość tych przedstawień jest dla nas wciąż świeża i pełna uroku. Dziękuję Ewie i… kotom. 🙂