Vernissage – Wernisaż

SprachCafé Polnisch
Schulzestr. 1
Berlin – Wollankstrasse

Das Gefühl, dass ich von den Tod umgeben bin
To uczucie, że śmierć jest wokół mnie

Spotkanie z cyklu My trzy i Wieczory szczecińskie
Treffen von der Reihe Wir Drei und Stettiner Abende

Montag 13. Januar, 19:00 Uhr Bilder und Texte von Tibor Jagielski
Dauer der Ausstellung: bis Ende Februar 2025
Poniedziałek, 13 stycznia o godzinie 19 – Rysunki i teksty Tibora Jagielskiego
Wystawa do 28 lutego 2025

Tibor Jagielski
13.01.1959 Szczecin – 2.06.2024 Berlin
Poeta, prozaik, rysownik, tłumacz, gastronom – Dichter, Prosa-Autor, Zeichner, Übersetzer, Gastronomiker

Das Gefühl, dass ich von den Tod umgeben bin. Ich bekam es im Alter von 8 Jahren. Es war Anfang des neuen Schuljahres; ein richtiger indian summer; damals wurde ein Kind regelrecht und systematisch von seinen Vater zu Tode geprügelt und die Kinder auf dem, von den Linden und Pappeln umsäumten,Hof waren die stummen Zeugen dieser Ungeheuerlichkeit. Das Gefühl einer Hilflosigkeit und vollkommenen Ausgeliefertseins; nie empfand ich die Stille, die nach den letzten Schlägen und Gestöhne eines gemärterten Gleichaltrigen, als eine Dunstwolke die sich ausbreitete und auch die Nebengassen erreichte und sogar die Straßenbahnen und Autos auf der nah gelegener Hauptstraße schienen wie verschwunden – Stille, Leere, nichts bewegte sich. Die Zeit blieb stehen und ich fiel in Ohnmacht, die ich bis heute spüre.

Listopad 2024

Nasze listopadowe spotkanie w Polskiej Kafejce Językowej jest ważne. Przyjdźcie, porozmawiajcie, opowiedzcie, posłuchajcie.

My trzy
Ewa Maria Slaska, Elżbieta Kargol, Krystyna Koziewicz
zapraszamy na spotkanie w Polskiej Kafejce Językowej

w piątek 15 listopada o godzinie 19

Schulzestr. 1
13187 Berlin – Pankow
Stacja kolejki Wollankstrasse

Pejzaż bez ciebie

Długie jesienne wieczory pełne nostalgii, wspomnień, tęsknoty.

Zaduszki, Święto Zmarłych, to może najsmutniejsze dni w roku. Wspominamy naszych bliskich, przyjaciół, znajomych, którzy byli z nami tak jeszcze niedawno i odeszli. Czas zadumać się nad życiem.

W tym szczególnym miesiącu – listopadzie spotykamy się raz do roku w SprachCafé Polnisch, aby porozmawiać o nich właśnie, o tych, którzy żyli wśród nas i odeszli. W minionym roku byli to Tibor Jagielski, Magdalena Milenkowska, Ewa Wanat, Leszek Szaruga. Bardzo nam ich brakuje.

Ewa Wanat, foto Artur Krynicki / Magdalena Milenkowska, foto ?? / Tibor Jagielski, foto Hannelore Lauffer / Leszek Szaruga, foto ??

My Trzy, Ela, Ewa i ja, Krystyna zapraszamy na rozmowę o nich! Każde odejście zawsze jest za wcześnie, zwłaszcza gdy śmierć przychodzi znienacka i zabiera nam bliską osobę. Każda z tych osób zostawiła w naszej pamięci trwały ślad, chcemy okazać wdzięczność za chwile, które dane nam było z nimi spędzić, za spotkania, rozmowy, dobre słowa, ich obecność na naszej ścieżce życia. Żyjecie w naszej pamięci!

Wydaje się, że nie można się pogodzić z tym, iż odeszli tak nagle, za wcześnie. Lecz jeśli się spojrzy na ich drogę życia, to ma się przekonanie, że zostawiając po sobie dobre wspomnienie nie odeszli bezsensownie, nie umarli ostatecznie.

Przygotujemy puste miejsce – krzesło dla nieobecnych, na którym usiądą ci, którzy nam o nich opowiedzą. Chcemy ich zapamiętać jako ikony polskiej emigracji, wyjątkowe osobowości, swoim życiem tworzyli wielkie dzieło, stali się częścią życia Polaków w Berlinie.

Póki nasza pamięć trwa, oni są wśród nas! Człowiek żyje tak długo, jak długo żyje pamięć o NIM!

Każdemu kiedyś, Wisława Szymborska

Każdemu kiedyś ktoś bliski umiera,
między być albo nie być
zmuszony wybrać to drugie.

Ciężko nam uznać, że to fakt banalny,
włączony w bieg wydarzeń,
zgodny z procedurą;

prędzej czy później na porządku dziennym,
wieczornym, nocnym, czy bladym porannym;
i oczywisty jak hasło w indeksie,

jak paragraf w kodeksie,
jak pierwsza lepsza
data w kalendarzu.

Ale takie jest prawo i lewo natury.
Taki, na chybił trafił, jej omen i amen.
Taka jej ewidencja i omnipotencja.

I tylko czasem
drobna uprzejmość z jej strony –
naszych bliskich umarłych
wrzuca nam do snu.

Foto: Krystyna Koziewicz

Przy grobie

Łucja Fice

– Wiesz! Mamy już jesień, a ja nie ogarnęłam jeszcze lata. Każdy dzień będzie miał o jeden metr bólu więcej. Mam wrażenie, że na twoich zdjęciach mętnieją Ci oczy. Minęło tyle lat od twojej nagłej śmierci, a ja z połową serca jakoś udaję, że żyję. Chcę byś teraz potarmosił mi włosy i wrócił ze mną do domu. Jestem o ten rok bliżej drugiej strony i bliżej ciebie. Czekaj na mnie. Chciałabym, by było to już, bo nie wiem, jak żyć bez ciebie. Próbuję zapomnieć twój głos, ale wciąż chcę go słyszeć z nagrania w telefonie. W szafie wciąż wisi twoja ulubiona koszula, którą co ranka całuję, wywołując do raportu twoje feromony, łapię grunt pod nogami i zaczynam nowy dzień. Nocą zamieniasz życie w senne widziadło, bo tylko w snach mogę ciebie spotkać.

Continue reading “Przy grobie”

Umieranie w kinie 23 / 24

Ewa Maria Slaska

Zawsze z zainteresowaniem śledzę niemieckie nowości kinowe i chętnie chodzę do kina. W ciągu ostatniego roku widziałam więc wiele nowych niemieckich produkcji kinowych i uderzyło mnie, jak ważna w 2023 – 2024 roku jest w niemieckim kinie śmierć, a nawet nie tyle śmierć, ile umieranie.

Nie wiem, ile filmów niemieckich zostało w tym czasie wyprodukowanych. Zapewne ze 20, w tym jeden film nagrodzony Oskarem (Strefa interesu), jeden nominowany (Pokój nauczycielski), jedna zabawna komedia o NRD (Dwa do jednego, polecam!) oraz najlepszy film wszechświata, czyli Teoria wszystkiego, ale to, co zwróciło moją uwagę, była i jest NADobecność śmierci we współczesnym niemieckim kinie. Śmierci traktowanej lekko, trochę jak miły kumpel (śmierć, Tod, jest po niemiecku rodzaju męskiego). Lekka śmierć. Wiem, dwuznaczne. Ale jednak tak, lekka. Kilka lat temu był sobie film Kto szybciej umiera, jest dłużej nieżywy. Podobał mi się ten tytuł, był lekki. W Strefie interesu niewidzialna śmierć, wiadomo, jest ciężka jak tony popiołu z krematoriów. Ciężka jak pamięć i historia. Pamięć. Historia. A ja tymczasem o śmierci prywatnej i lekkiej. O tym, że można się z nią ułożyć, zawrzeć pakt. Prawie jak w bajce. Pogawędzę tu sobie o trzech filmach: Zofia, śmierć i ja, Umieranie oraz Ironia życia. Wszystkie mi się podobały. Wszystkie traktują o śmierci, ale ja, choć lubię ten temat, nie dlatego obejrzałam je w kinie. Raz trafiłam przez przypadek, bo miałam (no proszę!) dwie godziny do zabicia, raz – też przez przypadek, bo nie chciało mi się pracować wolałam pójść do kina na cokolwiek, a raz, bo koleżanka wybrała.

Continue reading “Umieranie w kinie 23 / 24”

Tibor

Ela Kargol

Tibor Jagielski, artysta
ur. 13. 01. 1959 w Szczecinie
zm. 02. 06.2024 w Berlinie

Tibor Jagielski, artysta wielki,  cmentarz malutki.
Nie wiem, czy sam go sobie wybrał, czy zrobił to ktoś za niego, jak już wybierać nie mógł. Ktokolwiek wybrał, wybrał dobrze. Najmniejszy na Reinickendorfie (to dzielnica Berlina), jeden z najmniejszych w całym Berlinie. Tak naprawdę, nie wiem, który cmentarz jest najmniejszy.
Wchodzi się furtką jak do czyjegoś ogrodu. Czyjeś ogrody otulają cmentarz, który, gdy powstawał, był tym pierwszym “ogrodem” w szczerym polu.


Czy Tibor Jagielski mieszkał w pobliżu? Podobno nawet nie.
Berlin-Hermsdorf / wieś Hermana z początkami słowiańskimi, bo jakże innymi? Zawsze i wszędzie ich szukamy.
Na początku byli Słowianie
W XIII wieku pojawili się Germanie i zdominowali Słowian.
Na cmentarzu, tym cmentarzu Tibora – Friedhof Hermsdorf II – jest stary grobowiec  rodziny Hartbrodt
– Florentyna Hartbrodt z domu Jackowska na pewno miała coś ze Słowianami wspólnego, może nie z tymi sprzed tysiąca lat, ale  z tymi sprzed wieku, sprzed dwóch.
Z domu była Jackowska, z polską żeńską końcówką “ska”.

Continue reading “Tibor”

Jutro pogrzeb

Ewa Maria Slaska

Tibor Jagielski

To już trzeci mężczyzna, z którym łączyły mnie związki przyjaźni i współpracy, a który odszedł w tym roku. Najpierw w styczniu umarł Folker, potem w lutym Jan – pochowano ich obu tego samego dnia na tym samym cmentarzu – a teraz Tibor. Zmarł na zawał 2 czerwca 2024 roku. Został znaleziony w mieszkaniu, gdzie (wydaje się), że właśnie wybierał obrazy. Przygotowywał wystawę, tę o której tu pisałam – w Polskiej Kafejce Językowej.

15 czerwca mieliśmy się spotkać u Agaty Koch na Schulzestr. 1, na Pankow.

Nie mogę się otrząsnąć.

Continue reading “Jutro pogrzeb”

Frauenblick auf den Tod einer Schriftstellerin

Liebe Leser:innen: Heute liest die Autorin im Sprachcafé Polnisch

Monika Wrzosek-Müller

Zum Tod von Alice Munro

Erstaunlich, dass ich die Geschichten, die short stories von Alice Munro eigentlich nicht gut kenne und sie nicht verschlungen habe. Einige habe ich doch gelesen und dann aber wieder vergessen; das passiert mir immer öfter, ich lese sogar manches Buch zum zweiten Mal und irgendwo erst nach ein paar Seiten merke ich: ja, dieses Bild, diese Beschreibung, diese Helden habe ich schon früher getroffen. Zugleich ist die Art zu schreiben, wie Alice Munro es tut, gerade das, was ich an Literatur besonders mag; sie steigt direkt in die Geschichte ein, die Handlung nimmt Fahrt auf, man lernt gleich die Betroffenen kennen und ehe wir uns umsehen, ist sie auch schon vorbei. Was bleibt, ist eher ein Gefühl, eine Ahnung von dem Thema, dem sie sich widmet; das nicht offen Ausgesprochene bohrt sich beim Leser weiter einen Weg und zwingt zum wiederholten Nachdenken. Große Sujets spielen eine Rolle: Liebe (eher zerbrochene), Tod, Beziehungen zwischen Geschwistern, zwischen Eltern und Kindern, überhaupt Familien werden unter die Lupe genommen. Die Helden leben meistens in bescheidenen Verhältnissen, unter schwierigen Lebensbedingungen, in Kleinstädten; Generationenkonflikte sind da oft vorprogrammiert. Zur Wahl ihres Genres sagte sie einmal: „Ich hatte schlicht zu wenig Zeit für das Schreiben, keine Zeit für große Würfe“, aber an anderer Stelle merkte sie an: „Was habe ich mich gequält bei Versuchen, einen Roman zu schreiben! Bis ich irgendwann realisiert habe, dass Kurzgeschichte die mir gemäße Form des Schreibens ist.“

Continue reading “Frauenblick auf den Tod einer Schriftstellerin”

Błyski w myślach

Teresa Rudolf

Błyski w myślach

A kiedyś przyjdzie 
do mnie Czas,
w kapeluszu, 
i z laseczką,

ach, jak ten…
dokładny,
“szwajcarski 
zegarek”…

I powie: “chodź”
– A dokąd?-
A on: “Ty już wiesz…”
I uśmiechnie się, 

robiąc do mnie oko…

***

Pukanie 
do drzwi;
kto tam? 
– pytał –

– Radość
Twego
Życia –
– otwórz –

– Masz
dowód
osobisty? –
– Ty oszuście!!! –

***

Ach, ach, ach,
ta dziewczyna
ma na imię
Histamina.

ludzie ją kochają,
zajadając się
porzeczkami,
brzoskwiniami,

pijąc wino białe
czerwone, 
różowe,
“domowe”,

(a obok pełno
migdałów, 
orzeszków,
popcorn)

zagryzając 
ementalerem,
szyneczką,
pomidorkami,

cierpiąc później
nieźle, czując
jak dziewczyna
Histamina…

OBŁĘDNIE

…szkodzi,
gdy się 
ma na nią
alergię…

Zawsze w opozycji. Rudi Dutschke. Grób, miejsca, anegdoty

Ela Kargol

Nie planowałyśmy tego spaceru, choć możliwe, że jakiś spacer był w planach.

W Wielką Sobotę wybrałyśmy się na cmentarz przy kościele św Anny (St.- Annen- Kirche) w Berlinie – Dahlem.
Kościół bardzo średniowieczny z cmentarzem parafialnym wokół i do niego przylegającym cmentarzem miejskim.
Weszłyśmy tylną furtką prowadzącą bezpośrednio na cmentarz z ogrodu przy domu Niemöllera (Martin-Niemöller-Haus Berlin-Dahlem). Niemöller-Haus to dom parafialny przy kościele św. Anny, nazwany imieniem teologa i działacza ruchu oporu, antyfaszysty i pastora. Martin Niemöller mieszkał i pracował w tym domu w latach 1931-1937.

Rudi Dutschke – foto: Wikipedia (zdjęcia kościoła i domu – poniżej)

Continue reading “Zawsze w opozycji. Rudi Dutschke. Grób, miejsca, anegdoty”

Reblog: Good Death (Good Friday)

Libr’Arts & Cultures  


The killer: Euthanasia in Sardinia

The character was a woman who, called by the terminally-stage man’s family, helped end his suffering. An act of mercy towards the dying but also an act necessary for the survival of loved ones, especially for the less wealthy social classes: in small countries far from doctors, (many days on horseback) it was necessary to avoid the long and atrocious final suffering of the sick.

Continue reading “Reblog: Good Death (Good Friday)”