Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy w Berlinie

Szanowni Państwo, Drodzy Przyjaciele,

w styczniu 2026 roku po raz 34. zagra Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy – wydarzenie, które od ponad trzech dekad jednoczy ludzi dobrej woli na całym świecie.

Od 2019 roku sztab WOŚP w Berlinie działa przy Polskim Towarzystwie Szkolnym „Oświata”, stając się miejscem współpracy, zaangażowania i ogromnych emocji. Każda edycja pokazuje, jak wielka siła tkwi w naszej polonijnej wspólnocie.

Wierzymy, że nadchodzący 34. Finał WOŚP może stać się jeszcze piękniejszym przykładem jedności i współdziałania polskich organizacji w Berlinie – stowarzyszeń, szkół, mediów, artystów i wolontariuszy.

Serdecznie zapraszamy Państwa do włączenia się w przygotowania berlińskiego Finału WOŚP 2026 – w dowolnej formie: poprzez wsparcie organizacyjne, artystyczne, medialne lub po prostu obecność i wspólne granie.

Wspólnie możemy pokazać, że Polonia w Berlinie to jedna wielka, otwarta i solidarna wspólnota, dla której pomaganie jest powodem do dumy.

Z serdecznymi pozdrowieniami,

Jakub Nowak

Przewodniczący
Polskiego Towarzystwa Szkolnego
„Oświata” w Berlinie

Szef berlińskiego sztabu WOŚP

PSV “Oswiata” in Berlin e.V.
Lichtenrader Straße 42
12049 Berlin

Tel. 030 62708745
www.oswiataberlin.de

Zdjęcia z 33. Finału WOŚP w roku 2024 w Berlinie – Krystyna Koziewicz

Małą Mi do Berlina i z powrotem 6

Marek Włodarczak alias Tabor Regresywny

Dzień siódmy i ósmy

Gdyby nie było polityki nie byłoby wojen
Gdyby nie było biznesu nie byłoby polityki.
Czyli wojen by nie było  gdyby nie było biznesu. Ale gdyby nie było biznesu nie byłoby pracy, a jak by nie było pracy nie byłoby pieniędzy. Bez pieniędzy da się żyć w małej wiosce otoczonej polami, ale co to za życie. Jest jeszcze jeden sposób na życie bez pieniędzy, nomadyzm,  życie w drodze z tego co los przyniesie i nie chodzi tu o życie na czyjś koszt, chodzi o przywracanie fundamentanych relacji między ludźmi i między człowiekiem a przyrodą, bez utraty kontaktu z  największymi osiągnięciami  ludzkości, za to z krytycznym spojrzeniem, danym tylko wędrowcom.

Z tym przesłaniem,  wykąpany, wyspany i nakarmiony u Ewy Marii przystąpiłem do walki z workiem plastikowym zaplątanym w gałęziach drzewa na Tempelhofer Damm .
Na podwórku stał trójkołowy rower Ewy Marii. Możesz sobie go wziąć, na tym nie da się jeździć. Przerobiłem maszt MAŁEJ MI na dyszel i podłączyłem do roweru trójkołowego. Da się jeździć, ale skręcając w prawo trzeba się wychylić w lewo. Gdybym nie był zaprzęgnięty do mojego wózka to wywrotka murowana. To był rower  do… Trochę ciężko się jedzie ale na allegro można kupić silnik od kosiarek przystosowany do napędzania roweru. Tfu, tfu, tfu precz szatanie  ledwo wjechałem do miasta a już pojawia się pokusa by zejść z drogi regresu i wejść na drogę postępu cywilizacyjnego. Ale nie bądźmy fanatykami, ten zestaw z rowerem był odpowiednim pojazdem  na wędrówki po pustym wielkim lotnisku w upalny dzień. A tym czasem ruszamy z Ewą Marią na spotkanie literackie do SprachCafé Polnisch. Po drodze kupuję w Decatlonie butlę gazową. Na drugi dzień ruszam moim zestawem na lotnisko Tempelhof,  gdzie w latach siedemdziesiątych  samoloty lecące z Warszawy do Wrocławia, lądowały w innym świecie.

Ustawiam się na pasie startowym, by podjąć próbę odlotu w kosmos, w kierunku Mgławicy Andromedy.  Młody człowiek, którego proszę o rejestrowanie mojego odlotu, początkowo jest zdezorientowany, a po chwili robi do mnie oko i uśmiecha się ze zrozumieniem. I już prawie bym odleciał, gdybym nie zauważył pikniku po drugiej stronie lotniska. Polski piknik organizowany przez Polskie Towarzystwo Szkolne Oświata oraz sztab WOŚP Berlin. I tak zamiast w kosmosie znalazłem się na pikniku. Wkupiłem się listem polecającym od Ewy Marii i  kawą zaparzoną na świeżo kupionej butli gazowej.


A potem były tańce. Był stół pełen różnych przekąsek i był pomysł by zorganizować naukę żeglowania, i drugi pomysł, by pójść z MAŁĄ MI do Czaplinka na Pol’and’Rock. Chętnie bym poszedł, przy okazji  odwiedził  zatokę Antka Cwaniaka,  ale taborem, przynajmniej w trzy wózki. Można by  spróbować za rok połączyć naukę żeglowania z przygotowaniami do wyprawy na Pol’and’Rock 2026. Wozy i łodzie mam, brakuje mi tylko załogi.

Berlinski Tour w SprachCafé Polnisch – śladami Polaków w Berlinie.

Im Rahmen des Projekts „Wir Drei” werden
Ewa Maria Slaska, Elżbieta Kargol und Krystyna Koziewicz
am Freitag, den 19. September 2025

Dorota Danielewicz
mit ihrem Audioguide Berlinski Tour
vorstellen.

Continue reading “Berlinski Tour w SprachCafé Polnisch – śladami Polaków w Berlinie.”

Kashia Vega (po wielu tygodniach)

W kwietniu w Berlinie miał się odbyć koncert. Miała śpiewać młodzież z Polski. Organizatorką była berlińsko-szczecińska pisenkarka, Kashia Vega. Poprosiłam o bilet prasowy (blogerzy już od dawna są traktowani jak prasa, czasem nawet bardzo pożądana), dostałam i przy okazji Kasia spytała, czy chcemy porozmawiać. Odpowiedziałam, że tak, po koncercie. Chciałam chwilę pogadać, żeby mieć materiał na kolejny wpis. Redaktorka bloga, który od 13 lat codziennie w minutę po północy publikuje kolejny wpis, jest wszystkożerną harpią, która zawsze i wszędzie szuka materiału.

Zakładałam, że koncert nie będzie niczym specjalnym, ot, taki koncert “dla Polonii”. Rzeczywistość utarła mi tego zarozumiałego nosa, bo koncert był świetny i bawiłam się świetnie.

Napisałyśmy o tym TU: https://ewamaria.blog/2025/04/06/inne-inni-i-kasia-vega/ I koniecznie przeczytajcie ten wpis, bo naprawdę oddaje to, jak było wspaniale, barwnie i kolorowo, no po prostu świetnie.

A potem spotkałyśmy się z Kasią, porozmawiałyśmy, rozmowa okazała się równie świetna, więc zapytałam redakcję Kuriera Szczecińskiego, czy by nie chciała jej opublikować. W końcu Kasia jest nie tylko z Berlina, ale i ze Szczecina. Redakcja chciała. Tekst się ukazał, najpierw na papierze, potem on line. Potem Kasia umieściła go na Facebooku i na Instagramie. A ja cały czas nie publikowałam tej rozmowy na blogu, szanując kolejne jej odsłony poza blogiem. Ale myślę, że w wiele tygodni po publikacji papierowej, mogę i ja ją wykorzystać.

Nekrospekcja berlińska, bądź garść myśli po wizycie nad Szprewą

Och, biedny tatku. Wybacz, że się z ciebie natrząsałam.
Dzisiaj ja też zapisuję nazwisko Nietszche z błędem.

„Asortyment strapień” Lydii Davis w tłum. M. Tabaczyńskiego

Matylda Wikland

… głównie na zasadzie kontrastu wywiedzionych

i. Do Berlina docieram w autobusie, choć zapłaciłam za bilet na pociąg. Dzięki wspaniałomyślności rządu federalnego Niemiec ostatnich koło trzydziestu lat, który linii kolejowych po „dedeerach” nie raczył serwisować, aż stały się niebezpieczeństwem uzasadniającym zamknięcie torów {1}. Więc wygonili nas z sponsorowanych przez Unię nowoczesnych wagonów, na moje pytanie o szczegóły dalszej podróży odpowiadając, „przechodzicie państwo pod nadzór niemieckiej ekipy konduktorskiej”. Więc przebiegam dosłownie z torbami przez dworcowe korytarze, w pośpiechu, gdyż nie wiem, za ile ta komunikacja zastępcza ma odjechać, gdyż nie wiem, gdzie ona stoi przed tym dworcem, gdyż nie wiem, ile jeszcze przed mną tego dworca, gdyż niespełna godzinę wcześniej sobie spokojnie śniłam moje koszmary o zawaleniu sesji z przekonaniem, że mam jeszcze parę godzin nieprzerwanej podróży, gdyż nie wiem, czy gdyby Sokrates żył współcześnie, to jego dewizą nie byłoby przypadkiem, „wiem, że nic nie wiem, a koleje państwowe wiedzą jeszcze mniej.”

Continue reading “Nekrospekcja berlińska, bądź garść myśli po wizycie nad Szprewą”

Reichstag – zapakowany, odpakowany

Ela Kargol

Za głazem

30 lat temu też było lato. Było ciepło, a momentami upalnie.

Zjednoczone Niemcy nadal się jednoczyły. Pełne nadziei, która powoli przez kolejne lata uchodziła.

Artystom Christo i Jeanne-Claude udało się wreszcie uzyskać zgodę, po niemal 25 latach starań, na opakowanie Reichstagu.

Pomiędzy 24 czerwca a 6 lipca 1995 Reichstag schował się za srebrną, ognioodporną folią, związaną mocnym niebieskim sznurem. Letnia akcja artystów szybko przerodziła się w festyn, święto wolności, radości, choć nie brakowało również przeciwników tego projektu. W ciągu dwóch tygodni zapakowany Reichstag zobaczyło pięć milionów ludzi.

Continue reading “Reichstag – zapakowany, odpakowany”

Berlin Zachodni

Ela Kargol, Krystyna Koziewicz, Ewa Maria Slaska

Ela Kargol

Westberlin, kawiarnia na Kreuzbergu w dawnych pomieszczeniach domu parafialnego kościoła pod wezwaniem św Agnieszki. Usiadłyśmy we trzy pod rozłożystym kasztanem i każda (za)mówiła coś innego.
Herbatę, wodę i cappucino.
A potem każda z nas coś innego napisała.
I tak powstał(y)
zielonoświątkowy(e) tekst(y) o piwoniach, polsko-niemieckich debatach, o karnawale kultur, brutalnej architekturze
i starym przeboju zespołu Big Cyc.

Continue reading “Berlin Zachodni”