bądź poszatkowane: wadliwe serce, wadliwe końce i der Katzenaugennebel.
Gdyby na przykład powszechnie wierzono, że Ren w jakimś celu zaczął płynąć od ujścia do źródeł, to już sama ta wiara byłaby jakimś faktem, mimo że jej treść, rozumiana fizycznie, musiałaby uchodzić za stwierdzenie skrajnie niewiarygodne.
C. G. Jung (tłum. R. Reszke)
1.
Dziewczyny z mojego roku zaczęły dostawać wezwania do Komisji Wojskowej. Na uczelnianych korytarzach rozmawiamy o tym, ile miesięcy przed komisją można załatwić poświadczenie o poważnej jakiejś wadzie zdrowia, aby nie dostać po głowie za uchylanie się od patriotycznego obowiązku kiśnięcia w podziemiach budynku rekrutacji w oczekiwaniu na przejście przez tę jedną scenę otwierającą co drugi tzw. film wojenny. A było pójść na polonistykę czy coś takiego, żartuje jedna z nas (no tak, a nam się zachciało kierunku ważnego strategicznie…). Weź nawet nie mów, mózgi by nam zwiędły jak nic, odpowiada inna. Ja, owego czasu pielęgnująca w sobie myśl o studiach teologicznych, pozostaję cicho. Siedzimy w budynku uczelni wciśniętym między kościół i hospicjum, i dyskutujemy o zasadach mobilizacji wojskowej.
Zastanawiałem się jak zakończyć temat o życiu seksualnym kajakarzy. Szukałem jakiegoś kontrprzykładu. Przypadkowo wpadła mi w ręce książka pt. Życie seksualne Papagejów. Próbowałem to przeczytać, ale nie dałem rady tej pseudointelektualnej biegunce umysłowej.
Jak zwykle życie pisze scenariusze, które nikomu by się nie przyśniły. Cały świat jest zbulwersowany aferą Jeffreja Epsteina. Nie chcę na tym żerować. Chciałbym tylko zauważyć, że życie seksualne elit politycznych i biznesowych jest przeciwieństwem życia seksualnego kajakarzy, tak jak przeciwieństwem jest ich stan posiadania.
I na tym bym zakończył. Jednocześnie chciałbym rozpocząć nowy temat:
FIZYKA KWANTOWA JAKO NAJWIĘKSZY SKANDAL INTELEKTUALNY ODZIEDZICZONY PO XX WIEKU
Mimo iż podstawy fizyki kwantowej formowały się sto lat temu, to do dnia dzisiejszego nikt nie rozumie, czemu ta fizyka tak działa. David Deutsch nazwał to największym skandalem intelektualnym XX wieku. We wstępie do książki Wernera Heisenberga Der Teil und das Ganze (Część i całość) Friedrich Weizsäcker pisze: Zdarza się niekiedy, że nauka nabiera znaczenia dla dziejów świata: nie z powodu konsekwencji technicznych, lecz przez przemianę myślenia. Za sprawą fizyki kwantowej nie mogło dojść do przemiany myślenia, skoro jej nie rozumiemy. Natomiast doszło do kapitulacji myślenia na rzecz instrumentalnego ślizgania się po powierzchni zjawisk. A to już jest skandal nad skandale. Będę próbował o tym opowiedzieć, przyglądając się bardzo prostemu eksperymentowi ze światłem i historii pewnego spływu kajakowego sprzed 25 lat. Historia tego spływu zaczyna się zdjęciem wychodka za stodołą, zrobionym w ramach wykorzystania ostatniej wątpliwej klatki kliszy analogowej. Tak się złożyło, że pisałem akurat żartobliwą pracę z naukoznawstwa o ursynologii jako dyscyplinie naukowej (Ursynologia to nauka o Kubusiu Puchatku). Brakowało mi tylko wyspecjalizowanej komórki naukowej. Jak zobaczyłem to zdjęcie, to od razu nadałem mu tytuł Katedra Poetyki w Ławicy. Nic by się nie stało, gdyby nie to, że jako prezes Towarzystwa Filozoficzno-Kajakowego im. Kubusia Puchatka dostałem z gminy pismo z prośbą o plan działania Towarzystwa na 2001 rok. Nie wiem co mi strzeliło do głowy, że wysłałem taki niby plan, a w nim plan spływu kajakowego Wiosenne Wody Ziemi Kłodzkiej. A już zupełnie nie wiem, co mi odbiło, że w ramach spływu zaplanowałem otwarcie Katedry Poetyki w Ławicy. No nie mogłem przewidzieć, że na otwarcie Katedry Poetyki w Ławicy zjadą się z Warszawy politycy z pierwszych stron gazet, dyrektor polskiego oddziału Banku Światowego, telewizja program II, nie mówiąc już o pomniejszych dygnitarzach. Nie mogłem przewidzieć, że historia tego spływu wpisze się w fundamentalne problemy fizyki kwantowej.
W 1994 roku Lech Wałęsa przenosi siedzibę prezydenta z Belwederu do pałacu na Krakowskim Przedmieściu. Zaczyna się okres prezydentury okrągłostołowej. Kolejni prezydeci to znaczy Lech Wałęsa, Aleksander Kwaśniewski, Lech Kaczyński i Bronisław Komorowski są niewątpliwie prezydentami okrągłostołowymi. O Andrzeju Dudzie nie można już tego powiedzieć, a na pewno z ducha nie był okrągłostołowy. Po Dudzie przychodzi Karol Nawrocki. Jawnie zrywa z okrągłym stołem wyrzucając go z pałacu i obwieszczając koniec postkomunizmu. Nie obwieścił co dalej. Możemy się tylko domyślać, widząc miting kończący pielgrzymkę kibiców do Częstochowy na Jasną Górę.
Znalezione przez Annę Janko i opublikowane na FB w przeddzień Wigilii 2025. To ważna data, za trochę więcej niż jeden dzień urodzi się Jezus, najsłynniejsze dziecko w historii ludzkości, a jego matka będzie go karmiła mlekiem.
Myślała, że bada mleko. A odkryła rozmowę.
W 2008 roku Katie Hinde pracowała w laboratorium badań nad naczelnymi w Kalifornii. Analizowała dane, które uparcie nie chciały zachowywać się tak, jak przewidywały dotychczasowe modele naukowe. Badała mleko matek makaków rezusów — setki próbek, tysiące pomiarów. I wciąż pojawiał się ten sam wzór, którego nie dało się wyjaśnić według starych reguł. Matki mające synów produkowały mleko bogatsze w tłuszcz i białko. Matki córek wytwarzały większą ilość mleka, ale o innym składzie odżywczym.
What is lived religion? One of the newest branches on the tree of the scientifcation of religion at the interface of practical theology, empirical theology and religious studies is the study of lived religion (Knibbe & Kupari, 2020). What do we mean by ‘lived religion’? As a concept, lived religion became popular at the end of the twentieth century. In a rather simple way one could say that lived religion is individual religion or individual religiosity, or to put it slightly diferent and more meaningful: lived religion is personalized or ‘personalived’ religion. It is not difcult to imagine within which cultural context this interest in lived religion blossomed. The decline of the monopoly position of institutionalized religion is obviously the background against which lived religion arose. And that background can be clearly heard in all terms that are used as synonyms for lived religion such as everyday religion, unchurched religion, invisible religion, implicit religion (Dillen, 2016). They all point at one and the same aspect of lived religion: its focus on individual spirituality and religiosity. Incidentally, this should not be interpreted as meaning that lived religion is purely individual oriented. On the contrary, lived religion is in a sense highly relational oriented. So, lived religion is highly personal, but not individualistic, in its daily manifestations and practices. And in its personalized meaning it is a reaction against a focus on institutionalized religion. Therefore it is sometimes called unchurched religion, but it is not necessarily unchurched.
Universitäten des Lebens: Wissen, Ohn-macht, Zugehörigkeit
Dr. Joanna Pfaff-Czarnecka ist Sozialanthropologin, mit dem regionalen Schwerpunkt in Südasien (Nepal und Indien). Sie arbeitet als Senior-Professorin an der Universität Bielefeld. Ihre Forschungsgebiete sind Universitäten und die Prozesse des Studierens, sowie die Kreation von Wissen mit dem Fokus auf Ohn/Macht und Ungleichheit. Theoretisch erkundet sie Konstellationen von Zugehörigkeit; methodologisch beschäftigt sie sich mit qualitativer Erforschung asiatischer Gesellschaften und Kulturen über Verflechtungen und Vergleiche.
Über Ihr Vortrag schreibt sie: Die Welt des Wissens ist stark hierarchisch organisiert und sie zeichnet sich durch zahlreiche Exklusionen aus. Wie benachteiligend und ausschließend die Welt des Wissens – das heißt Orte, wo Wissen kreiert und weitergegeben wird – sein kann, haben beispielsweise die südasiatischen Dalits, vormals: in Indien und Nepal als ‚unberührbar‘ bekannt, einschneidend erlebt und erfahren. Mein Vortrag schildert den Kampf der Dalits um Anerkennung und um den Zugang zu Orten des etablierten Wissens, etwa zu Universitäten. Dabei zeige ich auch, wie mir diese Thematik zu Einsichten über die Bedeutung des nicht-akademischen Wissens verholfen hat, und welche Möglichkeiten des Engagements ich heute wahrnehme.
Im Rahmen des Projekts „Wir Drei” werden Ewa Maria Slaska, Elżbieta Kargol und Krystyna Koziewicz am Freitag, den 17. October 2025 Joanna Pfaff zu Gast haben.
Od Adminki:
My trzy, Ela Kargol, Krysia Koziewicz i Ewa Maria Slaska zapraszamy do SprachCafé Polonisch na spotkanie z niezwykłą podróżniczką po światach, kulturach i językach, naukowczynią z kategorii tych, których niemal się nie spotyka, a jacy powinni być zawsze i wszędzie, żebyśmy mogli poczuć na twarzy prawdziwy jesienny powiew nauki (nauka się zaczyna jesienią,przychodzi razem z grzybami i kolorowymi liśćmi, wszyscy to wiemy), która jest czymś znacznie więcej, niż zbieraniem punktów za publikacje.
My trzy Ewa Maria Slaska, Elżbieta Kargol, Krystyna Koziewicz zapraszamy na spotkanie w Polskiej Kafejce Językowej
w piątek 17 października o godzinie 19
Schulzestr. 1 13187 Berlin – Pankow Stacja kolejki Wollankstrasse(tylne wyjście!!!!)
Kiedy wydaje się, że wszystkie Don Kichoty z całego świata zagościły już na tym blogu, przeglądam stary notatnik adresowy mojej Mamy i trafiam na taką oto wizytówkę:
Nie wiem, co robiła lata temu asesora linguistica del Ministerio de Educación Espanol w liceum w Warszawie, ale XXXIV liceum imienia Miguela Cervantesa sporo obiecuje. Istnieje od roku 1945, ale najpierw nosiło imię generała Świerczewskiego “Waltera”, a dopiero od 30 lat ma imię Cervantesa i jest szkołą dwujęzyczną, którą łączą różne związki z Hiszpanią. W kronice szkoły odnotowano, że raz uczniowie spotkali się z królową Zofia, a raz oboje królestwo odwiedzili szkołę,
Na dziedzińcu przed liceum został 24 kwietnia 2004 roku odsłonięty pomnik hiszpańskiego autora. Logotypem szkoły jest postać Don Kichota.
Zadowolona z odnalezionych informacji, osiadam na laurach i chcę się oddać letniemu nicnierobieniu na balkonie. Sięgam po pierwszą z brzegu książkę. Są to rozmowy Didiera Eribona (mojego ulubionego filozofa francuskiego) z Lévim-Straussem z 1988 roku. Lévi-Strauss, jeden z największych umysłów XX wieku, ma 8o lat i spogląda na całe swoje pracowite życie. Stworzył strukturalizm, ważny kierunek naukowy, skutecznie konkurujący po wojnie z Sartrem i egzystencjalizmem. Otwieram zatem książkę i co ja widzę? Pierwsza część tych rozmów nosi tytuł “Gdy powraca Don Kichot”.
Powraca jednak dopiero pod sam koniec pierwszej części rozmów, tych o życiu, następne będą o nauce i społeczeństwie. Aczkolwiek i w tych rozmowach o życiu starszy pan rzadko naprawdę mówi o życiu. Urodził się w roku 1908. Na początku rozmów z Eribonem są rodzice i dziadkowie, w tym dziadek rabin, potem czasem pojawi się jakaś żona (było ich kilka), raz – syn, ale tak naprawdę jest to rozmowa o tym, jak przebiegała kariera naukowa Lévi-Straussa. Fragment na stronie 114 znacząco odbiega od reszty i rzeczywiście dotyczy życia. Panowie rozmawiają o książce La Potiére jalouse / Zazdrosna garncarka z 1985 roku. To w momencie ich rozmowy ostatnia książka starego etnologa. Książka jest, jak to zawsze u Lévi-Straussa, analizą struktur mitów, a zazdrość garncarki jest metaforą złożoności i wzajemnych przeciwieństw stosunków międzyludzkich, tak tych osobistych, jak społecznych.
Didier Eribon: Znajduje się w tej książce zabawne dygresje, małe fantazyjki… Myślę o fragmencie, w którym porównuje Pan Labiche’a i Sofoklesa. (Eugène Marin Labiche 1815-1888 był francuskim autorem komediowym – przyp. adminki).
Claude Lévi-Strauss: Pomysł ten miałem od dawna. Być może w nim właśnie tkwi odległe źródło książki. Zresztą w Labiche’u (którego tak źle się obecnie gra) znajdowałem wielką przyjemność. Kiedy byłem dzieckiem, był on moim schronieniem w czasie cotygodniowych kolacji u mojej babki ze strony ojca. Zaszywałem się w kącie salonu z którymś tomem dzieł zebranych i zaśmiewałem się. W miarę jak przychodzi starość, wychodzą na powierzchnię strzępy z przeszłości lub, by rzec inaczej, pętle się zawężają. Mythologiques doprowadziły mnie na powrót do Wagnera, w którego kulcie zostałem wychowany i od którego, jako młodzieniec, sądziłem, że się oderwałem. La Potiére jalouse odsyła do moich dziecięcych lektur. Jeśli dany mi będzie czas, bez wątpienia odnajdę Don Kichota. który był moją pasją, gdy miałem dziesięć lat (aby zabawić gości, proponowano jednemu z nich otwarcie książki na chybił trafił i przeczytanie jakiegoś zdania; bez wahania dopowiadałem ciąg dalszy, gdyż na pamięć znałem moje skrócone wydanie – widzę jeszcze lekko błyszczącą okładkę z różowego papieru). Czyż bowiem, powiedzą niektórzy, poprzez całe moje dzieło nie przestawała mnie ożywiać jakaś maniera donkichotyzmu?
D.E.: Co pan przez to rozumie?
C.L-S.: Nie definicję słownikową: manię naprawiania krzywd, robienia z siebie przywódcy uciśnionych itp. Donkichotyzm, jak mi się zdaje, to w istocie uporczywe pragnienie odnalezienia przeszłości za teraźnieszością. Gdyby przypadkiem jakiś oryginał starał się pewnego dnia zrozumieć, jaka była moja osobowość, ofiarowuję mu ten klucz.
Zazdrosna garncarka po francusku, wydaje mi się, że po polsku jej nie ma; stare skrócone wydanie Don Kichota po francusku, być może właśnie to w wersji dla dzieci, czy to tę książkę czytał mały Claud? (opis w sieci głosi: LIVRE ANCIEN CERVANTES DON QUICHOTTE ABREGE BELLE EDITION ILLUSTRE PARIS 1887). W każdym razie jest lekko różowe. I rzeczywiście: Belle edition.
Od adminki: podoba mi się myśl, że woda to coś więcej niż kranówka i Perrier, tylko ta argumentacja, dokładnie taka jak we wszystkich innych spiskowych teoriach świata. Szkoda! To by się chyba dało inaczej napisać. Np. tak jak w tej wspaniałej książce, która opowiada się za wolnością nauki i prawem do porażek.
Wpis podsunięty mi na Facebooku przez algorytm, algorytmowi spodobał się on u Zbycha Milewicza, jemu to podsunął Ryszard Piotr, a autorem jest…
The complex stone monument at Calanais is world-famous for marking an extraordinary natural phenomenon that happens every 18.6 years, at the time of the moon’s Major Standstill, when its rising and setting positions are at their southernmost point and furthest apart.
At this time, when viewed from the northern end of the Avenue at Calanais, the full moon’s path from rising to setting means that it appears to skim across the horizon (which is shaped like a woman lying on her back – the ‘Cailleach Na Mointeach’, or ‘Old Woman of the Moors’), then disappear from view briefly before shining into the centre of the circle at the southern end of the Calanais monument as it sets.
It is believed that the design of the monument at Calanais was deliberately changed, probably around 2500 BC, to re-orientate the monument so that it was aligned on this remarkable lunar event. Before that, it had existed as a free-standing stone circle with a tall central stone, built around 2900 BC, whose orientation is believed to have been concerned principally with marking winter solstice (i.e. an event connected with the sun, not the moon).
There is evidence for a small chamber tomb being constructed inside the stone circle around 2500 BC, and it may well be that that the northern Avenue and perhaps also the East, West and South rows were added around this time. It was the construction of the Avenue that directed people’s gaze and movement towards the position of the Major Lunar Standstill.
The last time the moon’s Major Standstill was marked was 2006, and it is due to happen again in 2025.
Please note the following dates (all British Summer Time):
12 June Moonrise 00:01 Moonset 04:00 Moon’s Declination -29° 18´
9-10 July Moonrise 21:30 Moonset 02:53 Moon’s Declination -29° 17´
5-6 August Moonrise 20:39 Moonset 00:36 Moon’s Declination -29° 21´
The phenomenon will also occur at different times in 2026, and to a lesser extent in 2027, and 2028, as the orbital plane of the moon gets higher each month.
To była w PRLu słynna postać. Przede wszystkim znakomity kardiochirurg, później polityk, namiętny palacz papierosów i człowiek trunkowy, opinia publiczna prześcigała się w barwnych anegdotach, opisujących styl życia Profesora Zbigniewa Religi. Kiedy zmarł w 2009 r., w wieku 70 lat, wszystkie media transmitowały przebieg uroczystości pogrzebowych na warszawskich Powązkach, po czym – jak to zwykle niestety bywa – sylwetka Pana Profesora pomału zaczęła się zacierać w zbiorowej pamięci. Dobrze więc się stało, że ożywił ją niedawno sieciowy portal Źródło Empatii, co udostępniłem na swoim facebookowym profilu i teraz pozwolę sobie zrobić to ponownie:
Ta mistrzowska fotka nie ma podpisu autora. Mój stary kolega redakcyjny, fotoreporter Bogdan Kułakowski, który ma w swoim prywatnym archiwum bogatą dokumentację zdjęciową, m.in. z czasów komuny, pisze mi, że wykonał ją James L. Stanfield (amerykański fotograf, wówczas pracujący dla pisma National Geographic).
To zdjęcie obiegło cały świat… I nikt nie pozostał obojętny.