Gdybym miała dorosłego syna, tak jak nie mam,
I zapukaliby do drzwi, aby zabrać go na wojnę,
powiedziałabym
Że wyszedł
pograć w piłkę z kolegami
Gdzie JEST….. nie wiem … i nie wiem kiedy wróci.
Po papierosy, czy cokolwiek wyszedł i znikł. Wyszedl, nie wrócił, nic nie mówił gdzie idzie, przepadł.
Jak kamień w wodę.
Bęc.
Gdybym miała męża,
Tak, jak go JUŻ PRAWIE nie mam…
I zapukaliby do drzwi
Nie puściłabym go na żadną wojnę .
Powiedziałabym, ŻE WYSZEDŁ i nie wrócił. I nie mam pojęcia, gdzie teraz się znajduje i że bardzo przykro mi .
Zamknęłabym szybko drzwi naszego domu na 3 zamki,
A syna z mężem schowałabym w wielkiej szafie.
Tak, mam taką właśnie szafę, miesci się w niej wszystko, co trzeba.
SĄ tam podziemne korytarze- zjeżdżalnie do stadionów sportowych i najlepszych irlandzkich knajp z piwem, MOŻNA zagrać nawet w kręgle.
Jest to podziemny świat, który zbudowały kobiety dla swoich ukochanych mężczyzn i synów,
I tak, moje koleżanki TEŻ mają takie szafy, jakby co, to wiecie, co będzie.
Będą sobie tam siedzieć panowie, grać w karty, oglądać mecze,
I nikt nie wyjdzie przed końcem wojny, nawet jak się zaleje w trupa do nieprzytomości,
nawet jeśli się czasem pobiją
Nikt nie wyjdzie i przeżyją wszyscy, bez wyjątku.
Bo żadna matka świata nie rodzi syna, aby zginął, tylko żeby mieć wnuki.
Bo żadna żona świata nie chce męża wysłać na śmierć.
Już wystarczy, że w dzień walczą z codziennością.
Zarabiając na chleb i rachunki.
Już wystarczy…
Na dziś nawet pracy, czas spać.
Niech wracają, bo już kolacja prawie gotowa.
Czas zjeść coś ciepłego i do łóżek marsz.
Nikt w tę noc już nas niech nie odwiedza, niech nie pukaja do naszych zamkniętych drzwi.
I choć nie wiem, czy w tę noc w ogóle zasnę, a ty chrapiesz… to jakoś
razem dopłyniemy do świtu.
Nie, to nie jest wojna dobrych ludzi,
Żadna wojna taką nie jest więc…
my z nią nie mamy nic wspólnego,
niech idzie sobie walczyć osobiscie Putin,
Ja obmywam od tego ręce i kroję spokojnie chleb na kolację.
Noc to czas na całowanie syna w czoło, poprawianie mu kołdry i patrzenie jak śpi.
Noc to czas na miłość i kosmiczne podróże, nasze prywatne, najmniejsze drogi mleczne, zamknięte raje w ramionach twych.
My po prostu na codzień tak jesteśmy zajeci, że nie mamy czasu na wojnę,
bardzo przykro mi.
Zatrzaskuję drzwi.
Proszę już sobie pójść,
proszę odejść z podwórka
zatrzasnąć furtkę,
bo nasz pies juz szczeka i jeszcze może ugryźć.
Wołajcie już psa do domu,
wszyscy do łóżek natychmiast,
czas już na sen spokojny, mocny i w czystej pościeli pachnącej lawendą,
nie w okopie, czas nabrać sił na jutro. JUTRO też jest dzień…
Dobranoc.
Berlin , dzis_ teraz napisane, czyli 11 grudnia 2023 roku