Hans Beske (od lewej) z prezydentem Gorzowa Włodzimierzem Kiernożyckim i literatem Zdzisławem Morawskim przed magistratem. fot. ARCHIWUM BAG LANDSBERG
W 1957 r. po raz pierwszy landsberczycy zadeklarowali chęć pojednania z nowymi mieszkańcami. Na ich czele stał Hans Beske. Później był oskarżany o zdradę RFN, a nawet szpiegostwo.
Beat: MC Jaxa Tekst: MC Jaxa, Udar, Kazio Mix: MC Jaxa Okładka: Wanda Marzec (zdjęcie), BuBa (tag)
Na youtubie komentarzy maleńko, ale za to jakie! Piękna muzyka Kaziu kurwa lepiej sie nie dało kazio tak carruje ze to szok ale bicior dobry jaxa gdzie low mid panie jaxa
***
No to teraz wyjaśnienia, żeby tacy jak ja mogli w ogóle zrozumieć, o co tu chodzi.
1. MC (wyjaśnienie od Sztucznej Inteligencji, która nie wiem dlaczego, część informacji zaznaczyła na żółto: MC to skrót od Master of Ceremonies (Mistrz Ceremonii), co pierwotnie oznaczało osobę prowadzącą imprezę hiphopową, a z czasem stało się synonimem rapera z dobrymi umiejętnościami scenicznymi. Raperzy nazywani MC byli odpowiedzialni za animowanie publiczności i utrzymywanie dobrej atmosfery podczas występów, często improwizując w rymach (freestyle). Termin ten jest nadal używany, szczególnie w odniesieniu do artystów o wysokich umiejętnościach performatywnych. A więc MC Jaxa to mistrz. OK, zatem szukamy dalej.
3. Słowa, żeby je spisać słuchałam tego z 10 razy, mimo iż wspomagałam tę akcję podpisami automatycznie generowanymi przez YouTube’a.
Jaxa: Mija czas, mija czas Zaraz już nie będzie Was Dla mnie też przyjdzie koniec A i tak czas ciągle trwonię W mej głowie się wspomnienia biorą (śmieje się)
Inny głos: Ni chuja Cię nie słyszę Dobra zaraz
Jeszcze inny głos: Nie no poczekajcie na mnie kurwa
Jaxa: musisz być cały …. póki jesteś jeszcze mały póki…. Będziesz starcem Jo zgniłym, nie będziesz miał siły już kurz przykryje ci uśmiech i choćbyś dmuchał mocno nigdy go nie zdmuchniesz … żeby mieć w dupie choćbyś się …. bo choćby to zdmuchnięcie głupie było to będziesz się z tego śmiał a nie żył ze świadomością, że życie to niewypał że do siebie z przeszłości zmaga się jak być Uczyłeś się na każdy test Nie nauczyłeś się żyć Nienawidzisz siebie Walisz szot za szotem Jesteś zwykłym Sancho Pansą A mogłeś być Don Kichotem A potem zamiast z wiatrakami walczyć Walczyć ze sumieniem Myślisz że zmarnowałeś życie Dokładnie Wytłumaczę Ci przecież Często zamiast się z ziomalami kształciłeś kalectwo Cierpisz tak od wspomnień W zakamarkach głowy Czas się pożegnać z życiem A ty wciąż niegotowy Wszystko spakowane hej Chyba tak poczekaj Jeszcze zapomniałeś zostawić tak Po sobie ślad Jakikolwiek na ziemi Może jeszcze zmienić Może ci się uda Tymczasem Majka Przejmuje udar
Inny głos mówi coś.
Jaxa: Mija czas, mija czas Zaraz już nie będzie Was Dla mnie też przyjdzie koniec A i tak czas ciągle trwonię W mej głowie się wspomnienia zbierają jak pajęczyna a ja wchodzę na nię od czasu do czasu by ukoić melancholię W tych wspomnieniach tonę Bo mam ich w sumie tonę W kokonie wspomnienia Lubię się schować Szukam szczęścia W chwili nie w gibonie Ten moment w pajęczynie zapisany Ale same dobre chwile By nie rozgrzebywać rany Tak tworzę codziennie moją krainę Bez przerwy dodaję do niej Ładne chwile Lecz by wejść w tę krainę Też muszę mieć ładne życie Dlatego nie siedzę w niej bez przerwy Jak widzę momenty I się nimi delektuję Mam piękne wspomnienia I za to sobie dziękuję Czas jest szybki Czasu dogonić się nie da Dlatego ziomuś pogodzić się Z tym trzeba i przestać Wszędzie się spieszyć, gnać Ponieważ liczony jest twój cenny czas Minie w twoim życiu tylko Kilka sekund i będzie Już początek twego życia kresu Umrzesz tak czy siak Więc pozostaw po sobie Jakiś ślad Jak wielki kolorowy i piękny ptak Skumaj ziombel to takie proste Na koniec każdy z nas będzie w urnie Proszkiem Tyle ząego wokół ciebie Nie wiem Bo wszędzie polityka wojny i globalne Ocieplenie tak że łap chwilę Zapamiętaj każde wspomnienie Zapisuję jak w zeszycie Ciesz się życiem Rób co kochasz Nie goń za szelestem Zaryzykuj siebie Pokaż a odnajdziesz szczęście A gdy ci przyjdzie odejść z tego świata To masz wspomnienia jak w rękawie Dzięki nim możesz latać a w zaświatach nie przyda ci się kasa Jooouł Tutaj lecę na tym bicie jest nas pięciu chłopaków Co kocha życie Eeech Co kocha życie
***
Nic więcej nie znalazłam na temat Jaxy. Nie wiem, skąd to imię? Nie wiem, kto uznał, że jest MC? Na YouTubie jest jeszcze jedno nagranie w podobnym stylu, jak “Zostaw ślad” i jedno zupełnie inne o “Pięciu szlachetnych MC” i to by było na tyle.
Oczywiście widzicie to, prawda, że to porcelana? A ja Wam jeszcze dodam, że to miśnieńska i z czasów NRD, i są tu chyba różne bajki, bo ten gostek spadający z nieba na latawcu, to pewnie baron Münchhausen, a reszta to nie wiem, jakieś króliki, ale na talerzu pomieszczony został, moim zdaniem, Don Kichot w całej swej nakonnej oczywistości.
Wiem, już to mówiłam, ale teraz może uściślę, jest właściwie w każdej książce, ba, we wszelkim słowie pisanym, ale co dziwne, nie w każdym filmie i nie w każdym obrazie, sztuce teatralnej, performansie. Najwyraźniej najlepiej się sprawdza w słowach, gdzie jest używany jako uprawniony skrót myślowy. Osoba pisząca z góry zakłada oczytanie swoich czytelników, a przynajmniej ich obycie w tematach i motywach literackich, i nie musi wyjaśniać, o co jej chodzi. Reżyser, czy malarz też dochodzą do takiej wspólnoty z odbiorcą, ale Don Kichot im tu się nie przydaje. W filmie czy na obrazie musi być wyraźny i wyjaśniony, a tymczasem w tym, co piszemy wystarczy samo jego imię.
“Walczyliśmy jak Don Kiszoci” pisze w liście młoda polska konspiratorka w czasie II wojny światowej.
“– No to teraz zabrzmiałeś jak Don Kichot… Ale zanim wiatrak rozbije ci głowę, pomyśl o tych, którzy będą zbierać twoje szczątki”, mówi kochająca kobieta, do bohatera powieści Krzysztofa Marii Załuskiego, Ségolène (maszynopis 2025).
“Wyprodukowane w Hollywood filmy”, pisze Jorge Louis Borges w opowiadaniu “Nasz ubogi indywidualizm” (Dalsze dociekania, Warszawa 1999), “niestrudzenie domagają się podziwu dla człowieka (na ogół dziennikarza), który stara się pozyskać przyjaźń jakiegoś przestępcy, aby oddać go później w ręce policji; Argentyńczyk, dla którego przyjaźń jest namiętnością, a policja mafią, przeczuwa, że ten ‘bohater’ jest wyjątkową kanalią. Tak jak Don Kichot, wedle którego ‘niech każdy własny grzech nosi’, czuje, że ‘nie przystoi ludziom czestnym być katami drugich’ (Don Kichote, I, XII. Warszawa 1966, s. 234). Podejrzewałem nieraz, wobec próżnych symetrii hiszpańskiego stylu, że różnimy się nieuleczalnie od Hiszpanów; te dwie linijki Don Kichota wystarczyły, aby przekonać mnie, że jestem w błędzie; są one spokojnym i tajemnym symbolem naszego pokrewieństwa.”
A więc to on zapewnia więź Metropolii z dawno utraconą kolonią.
Pytam więc internet, co wie o Don Kichocie w Argentynie. Najpierw włącza się ta przemądrzała smarkula, Sztuczna Inteligencja, i mówi, że to pomyłka, bo Don Kichot to, tralalala, książka Cervantesa i jest w Hiszpanii. Ale potem jest już nasz stary dobroduszny wujek Google i wie różne rzeczy. Na przykład to:
Monumento a Don Quijote (Tandil, prowincja Buenos Aires, Argentina)
Monumento to dwie żelazne rzeźby Don Kichota i Sancho Pansy, ustawione obok starego wiatraka na wzgórzu ok 1,5 km od miasteczka Tandil niedaleko Bueonos Aires, a jednocześnie punkt widokowy. Miasteczko Tandil jest malownicze, a widok zacny, ale turyści skarżą się, że rzeźby stoją na zaniedbanym terenie, a podejście do nich jest w czasie deszczu trudne. Możliwe, że zawsze i wszędzie są turyści, którzy się skarżą.
Pomnik został wykonany przez Alberto Vinsennau z Tandil oraz dwie osoby wspomagające, Ernesta Santiago i Gustavo Andersena. Rzeźby są wykonane z żelaza i pokryte specjalną srebrzystą żywicą. Czyli są z żelaza, które udaje, że jest srebrem. Argentyna, srebrny kraj.
Don Kichot ma około pięciu metrów wysokości, a Sancho Panza około trzech i pół metra.
***
Ale wróćmy do Polski.
Tibor Jagielski
heute über windräder
die reise nach jerichow ist immer eine reise des hiobs oder oedipus
gauck hat sich selbst geblendet in seiner christenheit und angela huldigt der kirche der komsomolzen bis ans gelbe meer und verwandelt deutschland in ein kibbuz voller windräder
führwahr an den don kichots mangelt es nicht aber was fehlt vollkommen sind die sancho pansas
was wurde loriot zur garnisonskirche sagen? ich denke ruhe in frieden
Jak zwykle rano wyruszyłem około piątej . Doszedłem do ścieżki rowerowej nad kanałem i tam zrobiłem sobie śniadanie. Zadowolony z siebie ruszyłem wzdłuż kanału, a tu masz babo placek. Ścieżka najpierw odbija od kanału, a potem się kończy. Przechodzę pod mostem kolejowym i nie mogę znaleźć kanału. Ktoś mi doradza, bym poszedł do skrzyżowania i tam kierował się na Beeskow. Jakaś kobieta mija mnie na rowerze, po czym zawraca i pyta skąd i dokąd idę. Włącza tłumacza Google, pyta czy mam znajomych w Berlinie. Mówię, że idę na spotkanie literackie. Pyta, czy jestem pisarzem, odpowiadam, że tak. Tak jest prościej, nie będę jej tłumaczył, że idę zdjąć foliowy woreczek z drzewa. Mówi, że też trochę pisze. Wskazuje mi drogę do śluzy i doradza kanał jako najkrótszą drogę do Berlina. Śluzę znajduję w miejscu, gdzie bym się tego najmniej spodziewał. Szukam na jej terenie jakiegoś dogodnego miejsca na wodowanie MAŁEJ MI, ale nie znajduje. Wychodzi do mnie operator śluzy, jest bardzo życzliwy, pyta dokąd i pokazuje dobre miejsce po drugiej stronie kanału.
Arkadiusz Łuba (czyli wiadomo kto, ale dawno go nie było, więc może już nie wiadomo kto)
taaa
Ty jeden wielki znasz to, Don Kichocie, Jednego ciebie to wspomnienie wzruszy. Bo gawiedź śmiać się będzie wielolica, Niewarta ostróg z la Manczy szlachcica!
Ty jeden znasz to, Don Kichocie: reformy Molly Bloom na płocie. Sztachetą w kroczu umazane; ktoś inny powie, że obsrane.
Szlachcicu, głupcze też, z la Manczy! (a Bujny Boylan już z nią tańczy.)
***
Ewa Maria Slaska
Foty z podróży do Amsterdamu (1)
Prawdziwe wiatraki (zdjęcia Anton):
Wiatraki jak malowane:
Wiatrak namalowany przez van Gogha:
Klocki lego na oknie:
Zamiast śniadania latarnia na trawie (totalnie bez związku z tematem, ale w niezwykłym kontekście; zdjęcie Anton):