Z szuflady cioci Janki. Zosia.

Janina Kowalska

Byłam zaprzyjaźniona z Zosią, moją cioteczną bratową, a ponieważ jej męża Ludwika kochałam jak brata i byłam z nim bardzo zżyta, to Zosia po prostu była moją Bratową. Nie widywałyśmy się za często, bo Zosia mieszkała w Łodzi, a ja w Warszawie. Zdarzył się jednak taki rok i taki maj, kiedy mój mąż pracował we Francji, a Lutek organizował kongres za granicą i często jeździł tam, a dokąd? Tego już nie pamiętam.

Continue reading “Z szuflady cioci Janki. Zosia.”

Wiersze dziadka Wiktora (6)

Na zakończenie niedzielnej parady wierszy Dziadka Ostrowskiego przyszedł jeszcze taki oto tekścik:

Wiktor Ostrowski i Maria Marucelli

Bardzo dawno temu, jak my, wnuczki wspaniałego Dziadka Ostrowskiego byłyśmy w 3 lub 4 klasie szkoły podstawowej, któraś z nas, chyba Małgorzata, dostała jako zadanie domowe, wkuć na pamięć dopływy rzeki Odry. Była to lista niczym nie związanych nazw, nie mających żadnego znaczenia dla nas, mieszkających nad Wisłą.
Wieczorem w domu wybuchła tragedia, że tego nie da się nauczyć na pamięć, a następnego dnia będzie sprawdzian, czy umiemy te nieszczęsne dopływy i jak nic Małgorzata dostanie dwóję!

Continue reading “Wiersze dziadka Wiktora (6)”

Silva rerum all’italiana… od sempiterny strony (10). Dolce Vita.

Viator

Dziś, na zakończenie cyklu wspomnień z wielkiego włoskiego itinerarium Viatora, będzie coś innego. Nie, jak dotąd, ulotne wspomnienia, artystyczne zachwyty, pastelowe impresje, mgiełka i zefirek. Dziś króluje konkret, materia, mięcho i nie tylko. Nazwijcie Wędrowca, jeśli chcecie, opojem i żarłokiem; on sam woli raczej określenie „sybaryta”. Ale tak naprawdę identyfikuje się jako koneser smaków. Kustosz oskomy. Nutritionem arbiter. Dobry pic to podstawa!

Continue reading “Silva rerum all’italiana… od sempiterny strony (10). Dolce Vita.”

Dziwne sny

Teresa Rudolf

Wiatr 

Wiatr przyniósł mu
szeleszcząc, pomiętą,
pogniecioną kartkę.

A na niej uwiecznione,
wgniecione, wtłoczone
jakieś pismo magiczne.

Patrzył wbity patrzeniem
w papier, skamieniały;
-to, to

T0 niemożliwe –

– TO niemożliwe- 
szeptał,
już wiedząc, 
że niemożliwe
stało się 
nagle właśnie
możliwym,
czarne niebo,
otworzyło 
się jak piekło…

A łzy 
zabrał
szeleszczący
wiatr
ze sobą…

Sen w tańcu 

Tańczyła stojąc 
na kuli ziemskiej,
coraz szybciej,
szybciej, szybciej.

Płakała łzami jak
jabłka wielkimi,
chcąc ze snu
wyskoczyć.

Wokół złote gwiazdy
spadały na głowę,
kręcącą się szybko,
aż… otworzyła oczy.

Zdziwiona oglądała
nogi, ręce, twarz,
nie wiedząc już,
czy tańczyła….

…czy uciekała,
jeśli… to z kim?
a jeśli… przed kim?

Historia Ukrainy w pigułce Broma (19). Król Sas.

Roman Brodowski (Brom)

Od Sasa do Sasa, a w Rzeczypospolitej bez zmian

Zanim przejdę do odsłony kończącej dramat, który śmiało można nazwać „Dwieście lat niespełnionych nadziei Rzeczypospolitej Obojga Narodów”, przyznam się filozoficznym, sokratejskim stwierdzenia, że i ja „wiem, że nic nie wiem”.

Myślę że nastąpił właściwy moment, bym podzielił się z Wami, drodzy Czytelnicy (Czytelniczki), pewną refleksją, mianowicie, że jak dotąd nie znalazłem w tej naszej historycznej, XVI – XVII wiecznej Rzeczypospolitej, zbyt wielu śladów wskazujących na pokojowe, a tym bardziej braterskie współistnienie w kręgu Słowian. Niestety historia tego okresu pokazuje, że na wschodnich i południowo-wschodnich rubieżach Unii, pomiędzy wspólnotami, zamieszkującymi te tereny, Ukraińcami a Lachami nie tylko nie było współistnienia pokojowego, ale że było on wręcz wrogie. Zarówno społeczeństwo polskie, szlacheckie, jak i kozacko-ukraińskie, mimo iż od dawna należały do jednej i tej samej Unii Polsko-Litewskiej, mimo iż teoretycznie tworzyły to dwunarodowe państwa, w rzeczywistości nie potrafiły ze sobą współistnieć.

Continue reading “Historia Ukrainy w pigułce Broma (19). Król Sas.”

Grób Profesora i Emmy

Ela Kargol

ALEKSANDER

BRÜCKNER

WYBITNY SLAWISTA POLIHISTOR

HISTORYK LITERATURY I KULTURY POLSKIEJ

ODKRYWCA KAZAŃ ŚWIĘTOKRZYSKICH

29 I 1856 TARNOPOL † 24 V 1939 BERLIN

WRAZ Z ŻONĄ

EMMĄ BRÜCKNER

Z D. HAKELBERG

15 II 1855 BERLIN † 18 VI 1940

POCHOWANI NA POLSKIEJ ZIEMI W 2023 R.

Taki napis znajduje się na płycie nagrobnej Brücknerów na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie.

Continue reading “Grób Profesora i Emmy”

Gdzie Rzym, gdzie Gorzów, a gdzie Portugalia

Nagroda Don Kichota

Preambuła

Za ten wpis – jak często – też w jakimś stopniu odpowiada Ela Kargol. Bo było tak, Ela pojechała do Krakowa, gdzie na Cmentarzu Rakowickim odwiedzała różne groby, w tym naszego berlińskiego profesora Aleksandra Brücknera, którego premier Morawiecki, niejako ostatnim rzutem na taśmę, przed wyborami w październiku 2023 roku, przeniósł wraz żoną do Krakowa. Poprzednie zdanie się skomplikowało, podkreślę więc, że chodzi mi o Emmę, żonę profesora, a nie o tę ówczesną panią premierową, o której nic nie wiem poza jakąś sprawą działek kościelnych. A ten wpis i tak wcale nie o tym.

Ela odwiedziła w Krakowie grób profesora, a przy okazji w ogóle pochodziła po starym i pięknym cmentarzu i poszła na grób Jerzego Stuhra. Stuhr  (* 18 kwietnia 1947 w Krakowie; † 9 lipca 2024 roku też w Krakowie) był od czasów Wodzireja naszym ulubionym polskim aktorem. Jak to ktoś kiedyś powiedział: Kobiety chciały z nim być, a mężczyźni – nim. Po czym kupiła numer specjalny Newsweeka, cały poświęcony Stuhrowi. Przeczytała, a po powrocie do Berlina dała mi do przeczytania. A tam – no, po prostu niemożliwe! – w tekście o Wodzireju informacja, że film dostał nagrodę Don Kichota.

Continue reading “Gdzie Rzym, gdzie Gorzów, a gdzie Portugalia”

Wiersze dziadka Wiktora (5)

Przypis od Adminki: Wiktor Ostrowski (1895 – 1977) był ojcem Cioci Janiny Kowalskiej i dziadkiem moich dwóch kuzynek, Marii Marucelli i Małgorzaty Kowalskiej-Liefsches; był też moim ukochanym dziadkiem, mimo że formalnie był “tylko” dziadkiem wujecznym. Wiele spraw, o których dziadek pisze w tych wierszach, Czytelni*x znajdzie we wpisach na tym blogu. Trzeba trochę poszukać. Np. w pierwszym wierszu dziadek wspomina pobyt całej ich rodziny w więzieniu Gestapo, również córki, Janki, która miała wtedy zaledwie 14 lat.

Wiktor Ostrowski

Jance

Kiedy w oddali, córeczko jedyna
W osamotnieniu i strasznej tęsknocie
Więzienia chwile twój ojciec wspomina
I wspomina ciebie w dumnej męstwa cnocie.

I marzę o tym, że skończy się burza,
Wolność odzyska skrwawiona Ojczyzna,
Wrócę do ciebie, będziesz mądra, duża,
Taka dorosła, że każdy to przyzna

Że jesteś wzorem dla dziewcząt tysiąca
Zewsząd pochwały usłyszę bez końca
Wróciłem wreszcie, nareszcie w ramiona
Chwyciłem ciebie, płaczę z radości

Chwilo szczęśliwa, chwilo wymarzona!
Serce zamiera z szczęścia i miłości…
Jesteśmy razem, a ja życie całe
Chcę ci poświęcić, aby wynagrodzić

Wszystkie twe bóle i duszy i ciała
Pokonać wszystko, co może ci szkodzić
Ty ofiarujesz mi w pięknym prezencie
Pilność w nauce, staranność, uwagę,

Uśmiech dla bliskich i – wierzę w to święcie
Radość w zabawie, a w pracy powagę.
Niech będą bliskie urzeczywistnienia
Moje dalekie myśli i marzenia

1947

Dziadek z córką Janką; książka Janiny Kowalskiej, Zielonka 2016

***

Córka robi pracę magisterską

Córka robi pracę magisterską
Więc studiuje gramatykę perską
Napisała o kursach kształcących
Czytam, czyta, bardzo mi gorąco…
Zięć poprawia i robi korektę,
A ja wszystko mam „per recte”
Mama robi pilnie adjustację,
Mama w znakach ma największą rację
Wnuczka krzyczy, woła wciąż na Misia
Bardzo jest wesoło w domu dzisiaj
A na koniec kilka głosów wrzasło
Że w piecyku całkiem wszystko zgasło…

1952

***

Znałem małą dziewczynkę

Znałem małą dziewczynkę
Co choruje na świnkę
Nazywa się Małgosia
A gdy mama ją prosi
Żeby więcej jadła
To bęc – łyżka upadła

A siostrzyczka jej, Marysia
Jest zupełnie zdrowa dzisiaj
Też na świnkę chorowała
Marysieńka nasza mała

A jak obie będą zdrowe
To włożą sukienki nowe
I pojadą samochodem
Lecz nie dziś – pojutlo – w ślodę…

Potem będą się pakować
Trzeba wszystkie lalki schować
I jedziemy już nad morze
Tam dziewczynki spać położę

A od rana mama każe
Iść opalać się na plażę
Na plaży z samego rana
Małgosia jest wykąpana

Marysia się grzebie w piasku
Ile pisku, ile wrzasku…
Kasia będzie tam i Ewa
Woda, piasek, słońce, drzewa

Potem powrót do Warszawy
W wagonie dużo zabawy
Obie panny opalone
Wcale nie zakatarzone

I pójdzie każda córeczka
Prosto z domu do żłobeczka
Żłobek a potem przedszkole
Później szkoła – wierzcie wolę

Nie myśleć, że w krótkim czasie
Kiedy już maturę zda się
Wprost na uniwersytety
Pójdą nasze dwie kobiety

A gdy zrobią doktoraty
To już moje stare lata
Nie pomogą żadne czary
Dziadek pewno będzie stary

1954

Od lewej – wnuczka dziadka Małgorzata, córka Janina, wnuczka Marysia. To między innymi o nich są te wiersze.

***

Drogi mój Redaktorze

Drogi mój Redaktorze,
Choć nie jesteś w humorze,
Może nazwiesz mnie typem bezczelnym…
Pomóż wreszcie w tej sprawie,
Bo ty w końcu w tym FAWie
Jesteś – fakt – redaktorem naczelnym…

Bo ja jestem – jak głupi,
Mogę książki zakupić
Jakie chcę: polskie, ruskie, niemieckie,
Lecz te w FAWie wydane
Dla nas są zakazane.
Redaktorze! No, nie bądź Pan dzieckiem…

To już nie są herezje –
Trzeba pisać recenzje,
A jak pisać, to trzeba się wczytać
Rzucać grochem o ścianę
To zajęcie jest znane…
Kogo tu się mądrego zapytać?

Dość tej głupiej zabawy,
Poważniejsze mam sprawy
I zadania, trudności i troski
Zginie niech biurokracja –
Książki dać – w tym jest racja!

Cześć!

Podpisał: Redaktor Ostrowski

L.dz.1831/57/XX

Otrzymuje: red Sternik

Do wiadomości:
Dyr. FAW, ZZPF, NOT, USP,
TKKF, KKM, ONZ, QUO, Szp. Psych.,
i Magazyn FAW.

1957

Niektóre z książek wydanych przez dziadka w FAWie, czyli Filmowej Agencji Wydawniczej