Komu uwierzyć?

Teresa Rudolf

Rywalka

Piękna Biała Róża 
pachnąc niebiańsko,
łapiąc spojrzenia
wszystkich istnień,

coraz dumniej rośnie
w swej niewinnej bieli
tańcząc dziś szalona,
ubrana w suknię długą,

zieloną jak nadzieja
w wierszach poetów,
jak wiosna w ogrodzie,
gdzie też rośnie rywalka…

…”Róża Miłości”
w czerwieni,
też z kolcami…

Komu uwierzyć

W nozdrza Ziemi
zapach Życia wnika,
łagodnie, z czułością,

nieśmiało, nie wiedząc
czy może ona zaufać,
że zieleń jest zielenią,

czarne, nie jest bielą,
deszcz nie będzie gradem,
a okrutna susza też powodzią.

Komu ma ona uwierzyć,
już teraz “agnostyczka”,
wszyscy ją oszukali…

…a najbardziej 
człowiek.

Smętek wiosenny

Teresa Rudolf

***

Ludzie spętani ze sobą;
zaistnieniem, więzami krwi, 
nienawiścią, miłością, bólem,

przyjaźnią, też i samotnością,
krajem, religią, polityką, historią,
zabijaniem, zbrodnią i…śmiercią…

…a ona pracowicie,
wszelkie pętle 
…rozwiązuje…

…nieważne z jakiego
powiązania
by nie były… 

***

A beztroska wiosna,
“Alicja w krainie czarów”,
ukraść sobie nie daje

wkroczenia w ten zamęt,
którego nie pojmuje;

gotowa obrzucać świat
kolorami, zapachami,
uwodzić bezgranicznie,

nie dopuscić do głosu
źadnej chciwej brzydoty… 
niezgodnej
z naturą,

NATURY…

A tymczasem…

Teresa Rudolf

***

Kiedy księżyc już zagląda
w oczy śpiącemu światu
zawirowanemu chaosem,

wpełza spokój, ta ciepła, 
biała, lekka kołderka 
otulająca zaspaną już noc.

A tymczasem…

tysiące rzek przepływa
głowami ludzkimi,
niosąc zagadki senne,

skrawki wspomnień  
resztki marzeń, pytania
na jutro, lęk wczorajszy,

filmy czarno-białe, kolorowe,
o górach, schodach, tańcu,
miłości, kronika filmowa;

przedziwne sytuacje, miejsca, 
komedie, horrory, pogrzeby,
wesela, często szczęście.

A tymczasem…

Kiedy budzi się poranek,
pachnący świeżością,
świergotem ptakôw,

wpełza niepokój jak nagłe 
trzepotanie ptasich piór  
przed ucieczką w nieznane,

przed “krzywym lustrem”
tej dzisiejszej, naszej, 
złudnej normalności.

***

Życie, tak chciwe życia, 
chce tańczyć, śpiewać,
śmiać się, podróżować,

skakać z myśli na myśl,
jak z drzewa na drzewo,
wymyślając zadziwiać,

pokazywać się światu,
rozpychać łokciami,
łapać własny sens… 

…by wiedzieć, 
że warto…
… że warto! 

Oj wiosno, wiosno, przyjdź

Teresa Rudolf

×××

Nagie drzewa czekają;
od lat już bez białego
płaszcza ze śniegu
białej czapeczki…
…i  rękawiczek.

każda gałązka drżąca
z zimna i zawstydzenia,
(wszyscy patrzą przecież);
przyjdź wiosno na zielono, 
kolorowo, pachnąco, przyjdź!

…przyjdź, w każdym 
kątku świata…

×××

Muzyka, śpiew, taniec…
zabawa, beztroska
radość, śmiech, 
zapomnienie.

Byle do wiosny, 
byle do lata,
do jesieni,
I znów do zimy,

ze śniegiem
z mrozem
bielą,
lub takiej
jak ta dziś,

bo warto,
aby znów
zatęsknić, 
poczekać;

na ten 
cykl cały
w nas…

… w czekaniu jesteśmy
jak drzewa, chcąc się 
znów zazielenić…
…w tęsknocie.

Wieczorne lampki w głowie

Teresa Rudolf

***

Jasny chłód księżyca
oświetla moje myśli
zdziwione jasnością,
otula srebrnozłotym
długim płaszczem. 

Jakaś dziwna Tęsknota 
tańcząc z Rozsądkiem, 
depczą sobie we mnie
po nogach i… straciłam
…znów jasność myśli.


***

Wieczory zimowe,
ozłacane lampami
i świecami, pachną
woskiem, ciepłem,
normalnością życia
w oazach spokoju.

A na zewnątrz hula, 
oj, zawodzi wichura
wojen, kataklizmów,
zdmuchując ludzkie
życie jak… świeczki

…kiedyś zapalone
na szczęście.


***

Życie, ach to Życie,
wszystkiego ciekawe,
podróżuje sobie po nas
stateczkiem doświadczeń.

A po drodze lądy, wyspy,
morza, miasta, wioski,
dosiadamy się czasem
do kogoś, przesiadamy…

dalej się płynie, lub wysiada,
by gdzieś osiąść na dobre,
lub na złe, splątani z kimś,
czasem już też wyplątani. 

A nieraz cudownie
z psem, lub kotem,
lub też z obojgiem, 
dalej sobie płyniemy…

Noc tajemnic

Teresa Rudolf

Jestem

Kiedy patrzę 
na gwiazdy,
kiedy patrzę 
na słońce,
kiedy patrzę 
na księżyc,
kiedy patrzę 
na niebo,

jestem gwiazdą,
słońcem, księżycem,
niebem, małym 
punktem Universum…

…bo WSZYSTKO
jest
JEDNYM

Inna bajka

Gdy oczy zamknięte;
Spokój otwiera złotym 
kluczem serce Duszy,
a na spacer idzie Czas.. 

Wioski; schody domów,
(można posiedzieć cicho),
wolne myśli przelatując
nad kominami  budynków,

trzepoczą sobą niby ptaki,
(dużo dziś lżejsze od motyli)
chcąc założyć swe gniazda,
choć je już w głowach mają.

Ich litery, barwy, dźwięki, 
chichoty śmiechu, łzy,
tańczą też ulicami miast, 
…gubiąc po buciku,
dzisiejsze Kopciuszki…
…te, już z innej bajki.

Czas – Ptak Życia

Teresa Rudolf

Smutek w kropli deszczu

Spadła nagle na ziemię, 
jak ze świątecznej
choinki, bomka.

Kałuża jej rozprysku
mapę czarno-białą
cicho rozściela.

A na niej chorągiewki
wbijane, z wiedzą; “gdzie”,
a z palcem na ustach; “co”.


Dziwny ptak

Gołąb stuka łapą 
dziś w okno,
a co z dziobem 
do stukania?

Kręci głową, mruga
trzecim okiem, stuka, 
powiedzieć coś chce,
okno chce otworzyć?

Pomyliło mu się,
bo dosyć stary,
czy też strategię,
dziś zmienia?

Siedzi, choć wciąż
koło miski pełnej,
ptasiej, coś stuka,
melodię, czy żal?

Hałas okrutny z ulicy,
wygania mi ptaka,
i miska wypada
mu ze snu…

…będzie 
ciężka zima,
czy życie?

Noce jesienne

Teresa Rudolf

Liście rudozłote
kopane bezmyślnie,
kasztany brązem
lśniące, jak srebrne
łyżki eks-hrabiny YZ…

Wiatr wiruje zrywając 
liściaste, żółte płaszcze
jeży idących dziś na bal,
ale jak wejdą teraz bez…
w kolcach, choć kochają?

A rude liście ustami 
czerwonymi śpiewając,
czekają za wszystkimi
drzwiami… przemijania;
przepiękna i przesmutku.

Noc jasna 

Noc jak rzeka
raz snem, a raz
bezsennością
będąc, płynąca

Raz spokojna
w swych brzegach,
raz rwąca z belkami
drzew, gałązkami dnia,

patrzy w swe niebo
coraz już jaśniejsze,
migocząc nadzieją,
jak zorzą polarną…

Noc ciemna 
w jasności
wiedzy,
noc jasna 
w ciemności
myśli…

…o  sobie
w jesieni…

Dziwne sny

Teresa Rudolf

Wiatr 

Wiatr przyniósł mu
szeleszcząc, pomiętą,
pogniecioną kartkę.

A na niej uwiecznione,
wgniecione, wtłoczone
jakieś pismo magiczne.

Patrzył wbity patrzeniem
w papier, skamieniały;
-to, to

T0 niemożliwe –

– TO niemożliwe- 
szeptał,
już wiedząc, 
że niemożliwe
stało się 
nagle właśnie
możliwym,
czarne niebo,
otworzyło 
się jak piekło…

A łzy 
zabrał
szeleszczący
wiatr
ze sobą…

Sen w tańcu 

Tańczyła stojąc 
na kuli ziemskiej,
coraz szybciej,
szybciej, szybciej.

Płakała łzami jak
jabłka wielkimi,
chcąc ze snu
wyskoczyć.

Wokół złote gwiazdy
spadały na głowę,
kręcącą się szybko,
aż… otworzyła oczy.

Zdziwiona oglądała
nogi, ręce, twarz,
nie wiedząc już,
czy tańczyła….

…czy uciekała,
jeśli… to z kim?
a jeśli… przed kim?

Marcinowe bajeczki

Teresa Rudolf

***

Za górami, za lasami
przy ogródku małym
domku niewielkiego,  
na progu siadając,

płakała Balbinka
nad swoim gęsim
losem; ciągle kogoś
żegnała w swej duszy,
bo wszyscy gdzieś znikali,
…jak w Cooperfielda magii.

O Święcie Marcina
słuchać już nie mogła,
czy to plotki, czy prawda,
ani już mówić, ani już pytać
o takie “gęsiobójstwo”chciała.

A wielka jej miłość
to przepiękny Marcin,
ni to Gąsior, ni to Łabędź…
i nie jego to Święto wcale,
lecz całkiem innego Marcina.

I gdy On stanął przed nią
łzy ujrzał, zdumiony 
zapytał, skąd one, 
skąd rozpacz,
skąd płacz…

– A ja już sobie myślałam, 
że Cię gdzieś schwytano,
że Cię nie zobaczę, bo dziś
je się gęsi, tak mądre jak Ty,
tak piękne jakTy, dobre jak Ty!-

– Ach, no już, już dobrze,
nie bój się, nie bój się,
bo w tym mieście
zjada się jedynie
przesmaczne
“Marcińskie
Rogale”.

Lis i gęś

Za górami za lasami
też i w lesie, mieszkał
Lis Chytrusek Rudawy.

(był synem Lisa Chytrusa 
Rudego, króla lasów rudych
jesienią, rudych jak on sam)…

podchodził do płotów
domów mu znanych,
z kurami i gęśmi,

schowany cicho w krzakach,
z tęsknotą wpatrywał się
w jedną z białych gęsi.

W uszach brzmiało mu,
jak bardzo “gęsi są głupie”
ale w sercu piękna muzyka.  

Biała Gęś widząc jednym
okiem zakochanie lisa,
była ciekawa kim jest.

W uszach brzmiało jej,
jak bardzo “lisy są chytre”,
a… w sercu piękna muzyka.

Nocą bardzo ciemną,
stali oboje przy płocie
zapominając…

“stempla
na czole”
drugiego.