Zanieś mnie

Teresa Rudolf

Pamięć...

Szalony duszy taniec 
grzebiącej w przeszłości,
raz w radości, a raz w bólu,
raz w umyśle, a raz w sercu,
niekiedy czerwonej ze wstydu.
czasem wyprostowanej z dumy…

…a czasem, 
wymazanej
gumą myszką
na zawsze…

Umysł…

Sieć wiedzy i niewiedzy,
gęsto utkana (z otworami),
z radarem na Nowe, dostępne
jak małe Tatry, niedostępne jak
Mont Everesty, upadki, sukcesy, 
małe śmierci i zmartwychwstania…

…a czasem
pustkowie,
odłączone
od prądu…

Zanieś mnie

Nie daj się prosić,
nie daj, Wiosno 
zanieś mnie
w muzykę
z kwiatów,
złudzeń,

z szelestu motyli,
brzęczenia insektów 
czyichś lekkich słów,
piękna istnienia…

kiedy tak mocno czuję,
że jestem, że jestem…
nie daj się już  prosić,
po prostu, zanieś mnie…

…tam moje 
mieszka 
serce…

Codzienne mrówki w głowie

Teresa Rudolf

***

Świat zwala się
na głowę, robiąc
trzęsienie ziemi,
absurdami życia.

Wiadomości
wyciekające
z mediów jak
stado mrówek…

atakują podle
o tych INNYCH,
których pożera
obłęd człowieka…

…zwanego 
“homo-sapiens”…

***

Ręce; ach ręce,
wznoszą się
nie prosząc,
a proszą…

…o przytulenie
losu…

***

Oczy, ach oczy,
pytają, mówią,
(och, gaduły),
całują…

…otulają ciepłem
spojrzenia…

***

Myśli, ach myśli,
niespokojne,
układają
ci życie.. 

…grając z tobą
w “Piekło-Niebo”…

***

Serce, ach serce,
bezradnie ciche, 
znając tajemnice
twoje, milczy…

…słuchając cię 
taktownie…
na słuchawkach.

Komu uwierzyć?

Teresa Rudolf

Rywalka

Piękna Biała Róża 
pachnąc niebiańsko,
łapiąc spojrzenia
wszystkich istnień,

coraz dumniej rośnie
w swej niewinnej bieli
tańcząc dziś szalona,
ubrana w suknię długą,

zieloną jak nadzieja
w wierszach poetów,
jak wiosna w ogrodzie,
gdzie też rośnie rywalka…

…”Róża Miłości”
w czerwieni,
też z kolcami…

Komu uwierzyć

W nozdrza Ziemi
zapach Życia wnika,
łagodnie, z czułością,

nieśmiało, nie wiedząc
czy może ona zaufać,
że zieleń jest zielenią,

czarne, nie jest bielą,
deszcz nie będzie gradem,
a okrutna susza też powodzią.

Komu ma ona uwierzyć,
już teraz “agnostyczka”,
wszyscy ją oszukali…

…a najbardziej 
człowiek.

Smętek wiosenny

Teresa Rudolf

***

Ludzie spętani ze sobą;
zaistnieniem, więzami krwi, 
nienawiścią, miłością, bólem,

przyjaźnią, też i samotnością,
krajem, religią, polityką, historią,
zabijaniem, zbrodnią i…śmiercią…

…a ona pracowicie,
wszelkie pętle 
…rozwiązuje…

…nieważne z jakiego
powiązania
by nie były… 

***

A beztroska wiosna,
“Alicja w krainie czarów”,
ukraść sobie nie daje

wkroczenia w ten zamęt,
którego nie pojmuje;

gotowa obrzucać świat
kolorami, zapachami,
uwodzić bezgranicznie,

nie dopuscić do głosu
źadnej chciwej brzydoty… 
niezgodnej
z naturą,

NATURY…

A tymczasem…

Teresa Rudolf

***

Kiedy księżyc już zagląda
w oczy śpiącemu światu
zawirowanemu chaosem,

wpełza spokój, ta ciepła, 
biała, lekka kołderka 
otulająca zaspaną już noc.

A tymczasem…

tysiące rzek przepływa
głowami ludzkimi,
niosąc zagadki senne,

skrawki wspomnień  
resztki marzeń, pytania
na jutro, lęk wczorajszy,

filmy czarno-białe, kolorowe,
o górach, schodach, tańcu,
miłości, kronika filmowa;

przedziwne sytuacje, miejsca, 
komedie, horrory, pogrzeby,
wesela, często szczęście.

A tymczasem…

Kiedy budzi się poranek,
pachnący świeżością,
świergotem ptakôw,

wpełza niepokój jak nagłe 
trzepotanie ptasich piór  
przed ucieczką w nieznane,

przed “krzywym lustrem”
tej dzisiejszej, naszej, 
złudnej normalności.

***

Życie, tak chciwe życia, 
chce tańczyć, śpiewać,
śmiać się, podróżować,

skakać z myśli na myśl,
jak z drzewa na drzewo,
wymyślając zadziwiać,

pokazywać się światu,
rozpychać łokciami,
łapać własny sens… 

…by wiedzieć, 
że warto…
… że warto! 

Oj wiosno, wiosno, przyjdź

Teresa Rudolf

×××

Nagie drzewa czekają;
od lat już bez białego
płaszcza ze śniegu
białej czapeczki…
…i  rękawiczek.

każda gałązka drżąca
z zimna i zawstydzenia,
(wszyscy patrzą przecież);
przyjdź wiosno na zielono, 
kolorowo, pachnąco, przyjdź!

…przyjdź, w każdym 
kątku świata…

×××

Muzyka, śpiew, taniec…
zabawa, beztroska
radość, śmiech, 
zapomnienie.

Byle do wiosny, 
byle do lata,
do jesieni,
I znów do zimy,

ze śniegiem
z mrozem
bielą,
lub takiej
jak ta dziś,

bo warto,
aby znów
zatęsknić, 
poczekać;

na ten 
cykl cały
w nas…

… w czekaniu jesteśmy
jak drzewa, chcąc się 
znów zazielenić…
…w tęsknocie.

Wieczorne lampki w głowie

Teresa Rudolf

***

Jasny chłód księżyca
oświetla moje myśli
zdziwione jasnością,
otula srebrnozłotym
długim płaszczem. 

Jakaś dziwna Tęsknota 
tańcząc z Rozsądkiem, 
depczą sobie we mnie
po nogach i… straciłam
…znów jasność myśli.


***

Wieczory zimowe,
ozłacane lampami
i świecami, pachną
woskiem, ciepłem,
normalnością życia
w oazach spokoju.

A na zewnątrz hula, 
oj, zawodzi wichura
wojen, kataklizmów,
zdmuchując ludzkie
życie jak… świeczki

…kiedyś zapalone
na szczęście.


***

Życie, ach to Życie,
wszystkiego ciekawe,
podróżuje sobie po nas
stateczkiem doświadczeń.

A po drodze lądy, wyspy,
morza, miasta, wioski,
dosiadamy się czasem
do kogoś, przesiadamy…

dalej się płynie, lub wysiada,
by gdzieś osiąść na dobre,
lub na złe, splątani z kimś,
czasem już też wyplątani. 

A nieraz cudownie
z psem, lub kotem,
lub też z obojgiem, 
dalej sobie płyniemy…

Noc tajemnic

Teresa Rudolf

Jestem

Kiedy patrzę 
na gwiazdy,
kiedy patrzę 
na słońce,
kiedy patrzę 
na księżyc,
kiedy patrzę 
na niebo,

jestem gwiazdą,
słońcem, księżycem,
niebem, małym 
punktem Universum…

…bo WSZYSTKO
jest
JEDNYM

Inna bajka

Gdy oczy zamknięte;
Spokój otwiera złotym 
kluczem serce Duszy,
a na spacer idzie Czas.. 

Wioski; schody domów,
(można posiedzieć cicho),
wolne myśli przelatując
nad kominami  budynków,

trzepoczą sobą niby ptaki,
(dużo dziś lżejsze od motyli)
chcąc założyć swe gniazda,
choć je już w głowach mają.

Ich litery, barwy, dźwięki, 
chichoty śmiechu, łzy,
tańczą też ulicami miast, 
…gubiąc po buciku,
dzisiejsze Kopciuszki…
…te, już z innej bajki.

Czas – Ptak Życia

Teresa Rudolf

Smutek w kropli deszczu

Spadła nagle na ziemię, 
jak ze świątecznej
choinki, bomka.

Kałuża jej rozprysku
mapę czarno-białą
cicho rozściela.

A na niej chorągiewki
wbijane, z wiedzą; “gdzie”,
a z palcem na ustach; “co”.


Dziwny ptak

Gołąb stuka łapą 
dziś w okno,
a co z dziobem 
do stukania?

Kręci głową, mruga
trzecim okiem, stuka, 
powiedzieć coś chce,
okno chce otworzyć?

Pomyliło mu się,
bo dosyć stary,
czy też strategię,
dziś zmienia?

Siedzi, choć wciąż
koło miski pełnej,
ptasiej, coś stuka,
melodię, czy żal?

Hałas okrutny z ulicy,
wygania mi ptaka,
i miska wypada
mu ze snu…

…będzie 
ciężka zima,
czy życie?

Noce jesienne

Teresa Rudolf

Liście rudozłote
kopane bezmyślnie,
kasztany brązem
lśniące, jak srebrne
łyżki eks-hrabiny YZ…

Wiatr wiruje zrywając 
liściaste, żółte płaszcze
jeży idących dziś na bal,
ale jak wejdą teraz bez…
w kolcach, choć kochają?

A rude liście ustami 
czerwonymi śpiewając,
czekają za wszystkimi
drzwiami… przemijania;
przepiękna i przesmutku.

Noc jasna 

Noc jak rzeka
raz snem, a raz
bezsennością
będąc, płynąca

Raz spokojna
w swych brzegach,
raz rwąca z belkami
drzew, gałązkami dnia,

patrzy w swe niebo
coraz już jaśniejsze,
migocząc nadzieją,
jak zorzą polarną…

Noc ciemna 
w jasności
wiedzy,
noc jasna 
w ciemności
myśli…

…o  sobie
w jesieni…