Historia Ukrainy w pigułce Broma (26), początki…

Roman Brodowski (Brom)

Początki porozbiorowej rzeczywistości narodu polskiego

Zarówno porozumienie rozbiorowe zawarte pomiędzy trzema zaborcami, jak i abdykacja króla Stanisława Augusta, chociaż formalnie kończyły geopolityczne istnienie Rzeczypospolitej, to jednak jeszcze nie całkowicie rozstrzygały o losach dawnej Unii. Ustalenie granic pomiędzy zaborcami miało trwać jeszcze długo, dochodziło bowiem do sporów o poszczególne, ważne dla każdego okupanta, tereny. Prusy nie zgadzały się na to, by Warszawa, zajęta przez rosyjskie wojska podczas powstania kościuszkowskiego, należała do caratu, a jednocześnie nie chciały oddać Austrii Krakowa, choć konwencja III rozbioru Polski z 1795 roku, przyznała miasto Austrii. Prusy dopiero w styczniu 1796 roku ustąpiły z Krakowa. Tego typu konfliktów, mogących doprowadzić do poważnych komplikacji we wzajemnych trójstronnych relacjach, było więcej. Można powiedzieć, że ten stan rzeczy uległ zmianom dopiero po śmierci Katarzyny II, a więc po roku 1796.
Całkowita ugoda między zaborcami nastąpiła jednak dopiero w 1797 roku, kiedy to trzy mocarstwa podpisały w Petersburgu tak zwaną konwencję delimitacyjną, na podstawie której ustaliły swoje granice. Podpisaniem tego aktu Austria, Rosja i Prusy ogłosiły definitywną likwidację państwa polsko-litewskiego, zobowiązując się jednocześnie do niewskrzeszania go nigdy więcej.
Aby opisać dramat narodu, który utracił swoją ojczyznę, jego zniewolenie oraz poniżenie, potraktuję każdy z zaborów osobno, bo i każdy z nich był różny.

Zaborowe jarzmo pod pręgierzem caratu

Rosja, która w sumie zajęła ponad 460 tysięcy km² powierzchni byłej Rzeczypospolitej, a którą w tamtym czasie zamieszkiwało około 5,5 miliona ludności, traktowała swoich nowych poddanych inaczej niż Prusy i Austria. Ziemie zagarnięte przez carat w większości stanowiły tereny dzisiejszej Białorusi, Litwy oraz Ukrainy, bliższe były jej więc etnicznie, kulturowo, religijnie i językowo. Były to przede wszystkim tereny byłych księstw ruskich, tworzących przed ekspansją Mongolskiej Ordy Ruś Kijowską i Ruś Moskiewską. W zaborze tym etniczni Polacy, czyli naród kultury zachodnio-chrześcijańskiej, wywodzący się od Słowian zachodnich, skupionych wokół dynastii Piastów, stanowili zaledwie kilka procent populacji.
Po wielu zmianach administracyjnych Rosjanie utworzyli na zajętych terenach trzy podlegle caratowi generał-gubernatorstwa: białoruskie, kijowskie i wileńskie. Te z kolei dzieliły się na gubernie.
Na początku ludność wcieloną do Caratu, z wyjątkiem szlachty posiadającej majątki ziemskie, objęto obowiązkową służbą wojskową. Właścicielom ziemskim pozwolono utrzymywać tak zwaną władzę dominialną nad wsiami czy też majątkami, natomiast szlachtę „ubogą”, czyli zaściankową, bezrolną administracja carska zrównała do poziomu chłopa.
Na nowych „obywateli” rosyjskiego caratu nałożono bardzo duże obciążenia podatkowe oraz zakazy kulturowo-narodowe. Jeszcze w 1795 roku Katarzyna II nakazała dokonać na terenie zaboru spisu ludności poddańczej, czyli stworzyć tzw. listę dusz. Poddani płci męskiej, czyli siła robocza, stanowili podstawę opodatkowania każdego majątku. Podatek był zatem tym większy, im więcej „dusz” posiadał.
Sytuacja ludności pod nowym panowaniem, bez względu na przynależność społeczną, pogorszyła się radykalnie. Na dodatek Katarzyna prowadziła represyjną politykę w stosunku do przywódców i uczestników powstania kościuszkowskiego. Przywódcy zostali uwięzieni lub zesłani na katorgę wszystkim innym, którzy w jakikolwiek sposób uczestniczyli w buncie przeciwko władzom carskim, konfiskowao mienie.
Na szczęście ten ostry, represyjny kurs polityki carskiej złagodniał z chwilą objęcia tronu przez Pawła I. Uwolniono Polaków więzionych w rosyjskich więzieniach, przywrócono samorząd szlachecki i kodeks prawny z 1588 roku, zwany Statutem Litewskim. Niestety, była to odwilż i jedyna, i krótkotrwała.

W zaborze pruskim

W rezultacie aktów rozbiorowych Prusy przejęły „na własność” około 131 tys. kilometrów kwadratowych polskich ziem, które zamieszkiwało nieco ponad 2, 6 miliona obywateli Rzeczypospolitej, w większości rdzennych Polaków.
Terytorium, które w wyniku pierwszego rozbioru wchłonięte zostało przez Prusy, nazwano Westpreussen – Prusy Zachodnie, tereny drugiego rozbioru (poza Będzinem i księstwem siewierskim, które określono Nowym Śląskiem) nazwano – Prusami Południowymi, czyli Südpreussen. Natomiast tereny trzeciego rozbioru otrzymały nazwę Prus Nowowschodnich (Neuostpreussen).
Na czele utworzonych przez władze w Berlinie nowych prowincji władze nadrzędne stanowili ministrowie, którzy podlegali berlińskiemu rządowi, zwanemu Generalnym Dyrektorium. Prowincje dzieliły się na „rejencje”, a te na powiaty.
Jednocześnie w roku 1797 wprowadzono nowe ustawodawstwo pruskie. Utrzymywało ono zwierzchność panów nad chłopami, ale poddawało kontroli państwowej sądownictwo dominialne.
W porównaniu do Rosji na terenie zaboru Pruskiego, zwłaszcza po wycofaniu się Prus z wojny z Francją, panowała korzystna sytuacja gospodarcza. Dzięki zachowaniu neutralności Prusy prowadziły intensywny handel z walczącymi ze sobą stronami, co, przyczyniło się także do bogacenia się polskiej szlachty. Właściciele polskich folwarków, stanowiących obecnie część Prus, bogacili się na handlu zbożem, które bez przeszkód i płacenia ceł mogli spławiać zarówno do Gdańska jak i Szczecina.
Jednak z kolei wewnętrzna polityka gospodarcza Prus pozwalała Niemcom wywłaszczać Polaków, po to by kupować ich ziemie. Te posunięcia agrarne napędzały koniunkturę i pozytywnie wpływały na rozwój terytoriów zaanektowanych podczas zaborów. Niemcy budowały imperium gospodarcze. Był to jednak rozwój, w którym Polacy nie brali udziału.
Jak w zaborze rosyjskim, tak i w zaborze Pruskim, sytuacja z dnia na dzień, z miesiąca na miesiąc, z roku na rok się pogarszała. Polakom pod rządami Niemców żyło się coraz gorzej, prześladowania oraz postępująca germanizacja polskiego narodu rodziła w Polakach coraz większą nienawiść do zaborcy.


Habsburgowie – czyli zabór austriacki

Czasami słyszy się opinie historyków, które nieco inaczej, łagodniej traktują Austrię jako zaborcę, tłumacząc jej udział w dwóch rozbiorach jako konieczność historyczną, dążenie do odzyskania ziem już wcześniej nadanych Habsburgom. Austria uzasadniała udział w pierwszym rozbiorze w roku 1772 roszczeniami wywodzącymi się z XII i XIII wieku, o odziedziczonych po królach węgierskich prawach do ruskich księstw włodzimierskiego i halickiego. Nawet nazwę nowej prowincji: Królestwo Galicji i Lodomerii, Austria wzięła właśnie od średniowiecznych królów Węgier.
Tereny przyłączone w wyniku trzeciego rozbioru do Cesarstwa Austrii zostały nazwane Nową Galicją. Ziemie te początkowo stanowiły odrębną prowincję, ale już w 1803 roku zostały połączone z ziemiami pierwszego rozbioru.
Jak wyglądało życie Polaków w początkowym okresie zaborów?
Położenie chłopów jak i w innych zaborach, pomimo objęcia ich opieką państwa, w zasadzie nie uległo polepszeniu. Korzyści z tejże opieki, która miałyby poprawić tragiczny los ukraińskiego chłopa (czyli tzw. czerni) w byłej Rzeczypospolitej, niwelowały narzucone przez Austrię dokuczliwe podatki oraz obowiązek wieloletniej służby wojskowej.
Stosunki społeczne w zaborze właściwie nie uległy zmianie. W Galicji z zamożnej szlachty wydzielono odrębny stan, tzw. „stan magnacki”, a zamożnym mieszczanom sprzedawano za pieniądze tytuły arystokratyczne. Pozostałej, mniej zamożnej szlachcie odebrano prawa polityczne, a galicyjski sejm nie posiadał praw ustawodawczych. Zniesiono samorządy lokalne. W Akademii Krakowskiej jak i w większości szkół wprowadzono obowiązkowe nauczanie w języku niemieckim.
O zaborze austriackim, zważywszy na rodzącą się w tym zaborze świadomość narodową naszych południowo-wschodnich sąsiadów, będę mówił jeszcze niejednokrotnie i to nie tylko w kontekście działalności patriotycznej oraz walki niepodległościowej narodu polskiego o powrót Rzeczypospolitej na mapy świata.

cdn

Historia Ukrainy w pigułce Broma (25), ostatnie święta Rzeczypospolitej

Roman Brodowski (Brom)

Refleksyjne pożegnanie Rzeczypospolitej

Przypomnijmy: W dniu 24 października 1795 roku Rosja, Austria i Prusy zawarły ostateczne porozumienie rozbiorowe, a miesiąc później, 25 listopada król Stanisław August Poniatowski abdykował na zamku w Grodnie, przekazując polską koronę Katarzynie II. Rzeczpospolita przestała istnieć. Dla Polski i Litwy, jeszcze nie tak dawno połączonych unią, nastał czas niebytu. Odmienne kulturowo, mentalnie i religijnie narody nawet nie były w pełni świadome swojego położenia. Zaczynał się adwent, ludzie powoli przygotowywali się do świąt Bożego Narodzenia, do wigilii, pasterki, pożegnania ostatniego roku Rzeczypospolitej. W Nowym Roku Polski i Litwy już nie było.

Continue reading “Historia Ukrainy w pigułce Broma (25), ostatnie święta Rzeczypospolitej”

Historia Ukrainy w pigułce Broma (24). Stanisław August po raz trzeci.

Kochani Czytelnicy, niestety – taki tekst akurat na święta. Mimo to – wesołych świąt, oby było lepiej niż 230 lat temu.

Roman Brodowski (Brom)

Pożegnanie z Rzeczypospolitą Obojga Narodów 2. Rozbiory.

Zamieszanie w Rzeczypospolitej spowodowane przez kontrowersje w sprawie innowierców i wynikające stąd działania Konfederacji Barskiej wykorzystał dla swoich celów król Prus Fryderyk II.

Pod pretekstem obrony Prus przed rzekomą zarazą, wprowadził swoje wojska na tereny Rzeczypospolitej, niby w celach sanitarnych, a zagarniając po drodze tereny Wielkopolski. Polityczny i militarny wybieg Fryderyka był preludium do realizacji jego dalszych planów, czyli dokonania rozbioru Polski. Oczywiście ze względu na ograniczone możliwości potrzebował partnerów. Wykorzystując obawy Rosji przed zawiązaniem koalicji austriacko-pruskiej oraz obawy Austrii przed wygrywającą w wojnie z Turcją Rosją, uzyskał od pozostałych dwóch „czarnych orłów” aprobatę wspólnego dokonania rozbioru Rzeczypospolitej.

Aktu pierwszego rozbioru dokonano 17 lutego 1772 roku, a potwierdzono sporządzonym i podpisanym traktatem rosyjsko-prusko-austriackim 5 sierpnia tegoż roku.

Rozbiór ten zakończył ostatecznie Konfederację Barską. W wyniku tego pierwszego rozbioru, trwającego do 1776 roku, kiedy zaborcy podpisali porozumienie końcowe, Rzeczypospolita utraciła 1/3 terytorium oraz ponad 30% ludności. Pomimo tak wielkich strat, istniała nadal i powoli próbowała odzyskać siły.

Z pewnością dla polskiej szlachty dramat jakim był rozbiór miał wielkie znaczenie, był bowiem nie tylko klęską, ale stał się też impulsem do wzmocnienia proces odnowy. Mimo wielu trudności, w kraju zaczęła rozwijać się gospodarka. Następował szybki rozwój w sferze kultury, zamierzano przeprowadzić reformy prawa i administracji. Andrzej Zamojski opracował nowy kodeks prawny, który niestety w 1780 roku nie został przyjęty przez sejm.

Continue reading “Historia Ukrainy w pigułce Broma (24). Stanisław August po raz trzeci.”

Historia Ukrainy w pigułce Broma (23). Ostatni król jeszcze raz.

Roman Brodowski (Brom)

Pożegnanie z Rzeczypospolitą Obojga Narodów

W mojej wydanej w 2011 roku książce Sacrum – Profanum i… Kresy poświęciłem nieco miejsca również Stanisławowi Augustowi Poniatowskiemu. W lekko politycznej impresji napisałem:

spojrzałem w kierunku zamkowego wzgórza i … wydawało mi się że zobaczyłem postać zmęczonego życiem, bezradnego, stojącego przy otwartym oknie, Stanisława Augusta Poniatowskiego

Jak w dobrym, panoramicznym filmie, ukazały mi się dziwne, wiejące grozą obrazy tamtej, jakże tragicznej dla nas, dla naszego polskiego narodu, epoki. Widziałem zwolenników reform zapoczątkowanych na sejmie konwokacyjnym, skupionych wokół kontynuującego je (od założenia korony w 1764 roku), króla Stanisława, reform mających wprowadzić w Rzeczypospolitej zmiany ustrojowe państwa. Widziałem jak walczyli z wilczym zapałem, przy wsparciu wojsk caratu przeciwko nim „zdrajcy ojczyźnianego miru”. To ich bratobójcza walka doprowadziła do tego, że Polska straciła i tak już do maksimum osłabioną pozycję suwerennego państwa w regionie, na rzecz Katarzyny II.
Widziałem (a był to mroźny lutowy dzień 1768 roku ) zawarcie pod presją pomiędzy Polską a Rosją haniebnego traktatu, traktatu niby gwarantującego naszym państwom wieczystą przyjaźń, a de facto narzucającego Rzeczypospolitej protektorat Rosji. Widziałem zawiązującą się w Barze w tym samym, mroźnym miesiącu, tego samego roku Konfederację i … walczących pod jej hasłami „Wiara i Wolność” pierwszych prawdziwych patriotów tamtego okresu. Widziałem rozpoczęte w roku 1788, wielokrotnie zrywane trwające cztery lata obrady sejmu, zwanego „Sejmem czteroletnim”. Był to sejm, który jako pierwszy w ówczesnej Europie ustanowił wiosną, 3 maja 1791 roku, Konstytucję. Widziałem kolejną polskich magnatów (przeciwników reform uchwalonych przez Sejm) zdradę narodową, którzy przy silnym wsparciu kleru i dzięki gwarancjom militarnego wsparcia petersburskiej monarchini, zawarli w Targowicy Konfederację wymierzoną przeciwko polskiemu królowi. Ze łzami w oczach spoglądałem na kolejne, jeden po drugim, rozbiory i…

Spojrzałem jeszcze raz w stronę zamku, a tam nic – wszystko zniknęło. Tylko wiatr rozdmuchiwał fale leniwie płynącego obok niemej historii, Niemna.

Tak, ten krótki splot myśli, napisany po kolejnym spotkaniu autorskim z Polakami mieszkającymi w Grodnie, impresji po spotkaniu w tychże samych zamkowych murach, w których przebywał w areszcie domowym król Stanisław, zachęca do głębszej analizy przyczyn dramatu nie tylko naszego narodu, ale i samego Stanisława Antoniego Poniatowskiego.

Nie bez powodu pierwszą część „ostatniego aktu Rzeczypospolitej” poświęciłem biografii ostatniego z królów polskich, bo ta postać do dzisiaj budzi wiele kontrowersji. Jego kariera polityczna, jego życie prywatne, chociaż tak prozaicznie ludzkie, stanowią dwa odrębne, a jednak nie mogące bez siebie istnieć, światy. Są jak rozum i emocje, w jednym ciele, a jednak nie tożsame.

Kiedy na początku października 1763 roku zmarł August III, właściwie problem sukcesji po nim był już rozwiązany. Nastąpiło to jeszcze przed jego śmiercią, a złożyło się na to kilka niezależnych od siebie przyczyn. Pierwszą z nich było dane przez Katarzynę II Wielką przyrzeczenie. Jeszcze, gdy nie siedziała na carskim tronie, przyrzekła polski tron swojemu kochankowi Stanisławowi Antoniemu Poniatowskiemu. Propozycję Rosji w wystawieniu kandydatury Stanisława poparły zarówno Austria jak i Prusy. Oba mocarstwa skłonił wspólny z Rosją interes, jakim było niedopuszczenie do wzmocnienia rangi Rzeczypospolitej w Europie, a także protektorat „czarnych orłów” w sprawach polskiej rzeczywistości. Argumentem i gwarantem dobrego wyboru był dla nich fakt emocji Stanisława, jakimi darzył wówczas jeszcze Katarzynę, a która tę stanisławową „słabość” umiejętnie na polu dyplomacji wykorzystała.

Drugą przyczyną wyboru Poniatowskiego na sukcesora tronu było porozumienie, jakie zawarło stronnictwo Familia z Rosją. Za poparcie przygotowanych przez stronnictwo reform, Rosja zgodziła się na poparcie „familijnego” kandydata do tronu, siostrzeńca książąt Czartoryskich, Stanisława Poniatowskiego.

Tak silne wsparcie kandydatury nie mogło się skończyć przegraną batalii o tron. Tym bardziej że opozycyjne w stosunku do Familii stronnictwo hetmańskie nie potrafiło uzyskać konsensusu i wystawić swojego kandydata. Ale też i kogo wystawili! Kandydatami byli pozostający w sporze o „dziedzictwo ojca” synowie zmarłego króla lub Klemens Branicki.

Co prawda była i trzecia kandydatura, którą zgłosił sam ex król, będący już w starczym wieku 86-letni Stanisław Leszczyński.

Elekcja nowego króla odbyła się po rocznym bezkrólewiu 6 września1764 roku i, jak można się było spodziewać, wybranym królem został Stanisław, który podczas koronacji przyjął imię August, Poniatowski. O jego elekcji zadecydował argument siły, argument w postaci wojska rosyjskiego, połączonego z wojskami Familii, które terroryzując sejmiki zmusiły je do głosowania na ich kandydata. Dziś wiemy, że był to kandyda koalicji przyszłych trzech zaborców.

Przez pierwsze dwa lata panowania Poniatowski kontynuował politykę reform, rozpoczętych na Sejmie Konwokacyjnym. Dopóki reformy te nie były sprzeczne z interesem mocarstw ościennych, przede wszystkim Rosji, dopóty Katarzyna nie interweniowała. Dzięki temu udało się królowi założyć w roku 1765 „Szkołę Rycerską”, czyli Korpus Kadetów, szkolący oficerów dla potrzeb wojsk królewskich. Jednakże kiedy Rosja się zorientowała, że niektóre reformatorskie przedsięwzięcia Poniatowskiego mają na celu wzmocnienie suwerenności Rzeczypospolitej, po raz kolejny wmieszała się w politykę wewnętrzną Polski używając „argumentu siły”. Protegująca polskiego króla Katarzyna II nie wyraziła zgody na dalsze reformowanie kraju, które oznaczało wzmacnianie Rzeczypospolitej. Poprzez swą reformatorską działalność król wszedł również w konflikt z rodem Czartoryskich, tracąc ich poparcie, a zatem pozostał sam na placu boju o suwerenność Rzeczypospolitej.

Mimo tak złożonej sytuacji politycznej król starał się w ramach swych ograniczonych możliwości, niejako tylnymi drzwiami, nadal realizować postanowienia Sejmu Konwokacyjnego. Kiedy w 1766 roku rosyjski ambasador Nikolaj Repnin zażądał równouprawnienia politycznego dla innowierców, Stanisław August wyraził zgodę ale tylko w zamian za poparcie Rosji dla zniesienia liberum veto. Wiedział, że bez zlikwidowania tej sarmackiej tradycji parlamentarnej, nie ma w przekupionym i zastraszonym przez Rosję Sejmie żadnych szans na realizację jakichkolwiek samodzielnych i niezgodnych z planami Petersburga decyzji.

Niestety na sejmie w 1766 roku plan zniesienia liberum veto poniósł klęskę – zarówno Rosja jak i Prusy wsparły opozycję antykrólewską. Posłowie nie tylko poparli utrzymanie liberum veto, ale i z rozporządzenia petersburskiej władzy opowiedzieli się przeciwko równym prawom dla dysydentów. Ci natomiast, za namową Rosji, zawiązali dwie antykrólewskie konfederacje, w Toruniu – protestancką i prawosławną w Słucku. Dzięki tym konfederacjom, na rzecz uciskanych ponoć przez króla innowierców, Rosja wprowadziła swoje wojska na tereny całej Rzeczypospolitej.

Wspominam o tym wydarzeniu, bo ten przykład pozwala nam uzmysłowić sobie, jak perfidną politykę przeciwko Rzeczypospolitej prowadziła Katarzyna II i jak niewiele mógł w swoim królestwie zrobić Stanisław August.

Rosyjskich ingerencji w sprawy Rzeczypospolitej było wiele, a wspierała je sprzedajna elita arystokratyczna, prowadząca zakulisową politykę antypolską.

W czerwcu 1767 roku, za zgodą namiestnika Katarzyny w Rzeczypospolitej, Repnina z inspiracji Karola Radziwiłła zawiązała się kolejna antypolska konfederacja, tak zwana Konfederacja Radomska. Radziwiłł, potomek zdrajcy Rzeczypospolitej na rzecz Karola Gustawa, przy rosyjskiej protekcji domagał się całkowitego zniesienia reform. Liczył przy tym na detronizację Stanisława Augusta. Manewr polityczny Karola Radziwiłła „Panie Kochanku” bezwzględnie wykorzystał Repnin. Nie tylko nie wywiązał się z obietnic danych konfederatom, ale również wymusił wyłonienie przez Sejm 66-osobowej przychylnej Rosji delegacji, by ta opracowała pod dyktando Petersburga nowe projekty ustaw, które Sejm musiał zatwierdzić. Posłowie, sprzeciwiający się tej politycznej agresji, na rozkaz władz rosyjskich zostali wywiezieni w głąb Rosji.

Zarówno nowe ustawy jak i całkowita ingerencja Rosji w sprawy Rzeczypospolitej budziły w kraju powszechny sprzeciw. Szlachecka część polskiego społeczeństwa, powodowana patriotyzmem i poczuciem wolności, zawiązała w Barze na Podolu konfederację antyrosyjską. Można powiedzieć, że był to pierwszy antyrosyjski zryw patriotyczny. Na czele Konfederacji stanęli między innymi Bracia Krasińscy oraz Józef Pułaski. Co prawda wojska Ksawerego Branickiego, przy wsparciu wojsk rosyjskich szybko stłumiły ruch konfederacyjny na Podolu, ale ruch barski nie wygasł.

Być może Konfederacja Barska by się i obroniła, gdyby nie fakt, jednocześnie, w roku 1768 na Ukrainie wybuchło wspierane przez oddziały Kozaków powstanie chłopskie, zwane „hajdamaczyzną”, powstanie przeciwko polskiej szlachcie, żyjącym na Podolu Lachom oraz Żydom. Punktem kulminacyjnym powstania była rzeź mieszczan i Żydów w Humaniu, dokonana przez oddziały atamanów kozackich, Gontę i Żeleźniaka. Historia ta jest mało znana, ale przez część historyków porównywana do tragedii wołyńskiej z 1943 roku.

Jak powiedziałem ruch barski nie wygasł, a wprost przeciwnie, szybko się rozprzestrzenił na całym terenie Rzeczypospolitej. Nie mogąc sprostać w otwartej walce Rosjanom i wojskom antypolskiej polskiej magnaterii, konfederaci prowadzili działania partyzanckie, odnosząc nie tylko porażki, ale i sukcesy. Konfederatów wspierała Francja, która dostarczała im broń, fundusze a nawet instruktorów, sprzyjało im też wypowiedzenie przez Turcję wojny przeciw Rosji. Konfederacja miała całkiem realne szanse powodzenia. Niestety, jak to bywa, gdy wiadomo – niezgoda rujnuje, konfederaci targani wewnętrznymi sporami, nie potrafili prowadzić zgodnej polityki, nazwijmy to, powstańczej. Podczas gdy jedni chcieli porozumienia z Czartoryskimi i królem, inni dążyli do obalenia tegoż króla. Niezgoda doprowadziła do utraty zaufania w kraju i kompromitacji za granicą, co z kolei w związku z ograniczonym militarnym i finansowym dopływem środków, przełożyło z się na klęskę barżan.

cdn

Historia Ukrainy w pigułce Broma (22). Ostatni król

Roman Brodowski (Brom)

Miłość, zdrada i bezradność

Zanim opowiem o ostatnim właścicielu wawelskiego tronu i polskiej korony, Stanisławie Auguście Poniatowskim, przypomnę wzmiankowany już epizod z naszej historii. Wydarzenie to rzadko pojawia się w podręcznikach szkolnych, a może być kluczem do udzielenia odpowiedzi na często zadawane historiografom pytania:

Czy Stanisław August Poniatowski zdradził Polskę i czy ponosi odpowiedzialność za rozbiory Rzeczypospolitej?

Continue reading “Historia Ukrainy w pigułce Broma (22). Ostatni król”

Historia Ukrainy w pigułce Broma (21). Ostatni nie polscy…

Roman Brodowski (Brom)

na polskim tronie

Drugi okres panowania Sasów w Polsce niczym nie różnił się od tego, jaki zapoczątkował August II po założeniu polskiej korony w roku 1697. Właściwie był kontynuacją tamtego destrukcyjnego „dzieła”.

Także w minionym pięcioletnim okresie panowania Stanisława Leszczyńskiego nie zaobserwowałem niczego, co mogłoby poprawić zmierzającą ku upadkowi rzeczywistość polityczno-gospodarczą Rzeczypospolitej. Różnica polegała na tym, że po oddaniu polskiego królestwa w ręce Fryderyka Augusta I, staliśmy się protektoratem Saksonii, natomiast pod berłem Leszczyńskiego byliśmy pod butem królestwa Szwecji. Po za tym, „protektorat saksoński” sprawowany był bezpośrednio, czyli przypieczętowany osobą króla (księcia elektora saskiego). Natomiast szwedzki, za pośrednictwem „marionetkowego” władcy Rzeczypospolitej, sterowanego twardą ręką Karola XII, Stanisława Leszczyńskiego.

Continue reading “Historia Ukrainy w pigułce Broma (21). Ostatni nie polscy…”

Historia Ukrainy w pigułce Broma (20). Od Sasa do Lasa.

Roman Brodowski (Brom)

Rzeczypospolita pod rządami Sasów, Leszczyńskiego i…. Iwan Mazepa.

Czy i jak rządy Sasów wpłynęły na sytuacje polityczną i gospodarczą w kraju? Na ile zmieniło się oblicze Rzeczypospolitej na arenie międzynarodowej, a co najważniejsze, czy Wettynowie prowadzili politykę pro-, czy antypolską? To tylko kilka z wielu pytań, na które warto sobie odpowiedzieć.

Continue reading “Historia Ukrainy w pigułce Broma (20). Od Sasa do Lasa.”

Historia Ukrainy w pigułce Broma (19). Król Sas.

Roman Brodowski (Brom)

Od Sasa do Sasa, a w Rzeczypospolitej bez zmian

Zanim przejdę do odsłony kończącej dramat, który śmiało można nazwać „Dwieście lat niespełnionych nadziei Rzeczypospolitej Obojga Narodów”, przyznam się filozoficznym, sokratejskim stwierdzenia, że i ja „wiem, że nic nie wiem”.

Myślę że nastąpił właściwy moment, bym podzielił się z Wami, drodzy Czytelnicy (Czytelniczki), pewną refleksją, mianowicie, że jak dotąd nie znalazłem w tej naszej historycznej, XVI – XVII wiecznej Rzeczypospolitej, zbyt wielu śladów wskazujących na pokojowe, a tym bardziej braterskie współistnienie w kręgu Słowian. Niestety historia tego okresu pokazuje, że na wschodnich i południowo-wschodnich rubieżach Unii, pomiędzy wspólnotami, zamieszkującymi te tereny, Ukraińcami a Lachami nie tylko nie było współistnienia pokojowego, ale że było on wręcz wrogie. Zarówno społeczeństwo polskie, szlacheckie, jak i kozacko-ukraińskie, mimo iż od dawna należały do jednej i tej samej Unii Polsko-Litewskiej, mimo iż teoretycznie tworzyły to dwunarodowe państwa, w rzeczywistości nie potrafiły ze sobą współistnieć.

Continue reading “Historia Ukrainy w pigułce Broma (19). Król Sas.”

Historia Ukrainy w pigułce Broma (18). Król.

Roman Brodowski (Brom)

Jan III Sobieski – Lew Lechistanu i niespełniona nadzieja Polesia.

Jak mawiali współcześni Janowi III – Zacny to był rycerz, a w mądrości i kunszcie wojennym nie było lepszego niż hetman Sobieski herbu Janina.

To prawda, bo na rzemiośle wojennym znał się, jak nikt inny. Świadczą o tym chociażby jego sukcesy, jego żołnierska, droga, na koniu i z szablą w dłoni, jaką przeszedł, zanim stał się władcą Rzeczypospolitej. Taktycznej sztuki wojennej uczył się w „praktyce”, na wrogach Rzeczypospolitej, walcząc zarówno z Kozakami, jak i krymskimi Tatarami, Szwedami i wojskami Siedmiogrodu, Rosjanami i, oczywiście, z ordami tureckiego sułtana. Jego dowódczy, militarny talent pozwolił mu w spektakularny sposób zwyciężać tam, gdzie wydawało się to niemożliwe.

Continue reading “Historia Ukrainy w pigułce Broma (18). Król.”

Przerwa w dostawie tekstów nt. Ukrainy

Komputer Romana zastrajkował. Jako Adminka podejmuję decyzję, że przypomnimy tu, iż nasz Autor Roman Brodowski (Brom) publikował u nas od lat, niemal od samego początku. Czego już tu nie pokazywałam? Były wiersze, bajki, wspomnienia, proza, manifesty. Zawsze bardzo lubiłam jego wpis o tym, jak dzieci w PRL anektowały zimą górkę, z której się zjeżdżało na sankach: https://ewamaria.blog/2015/01/02/zimy-naszego-dziecinstwa/

Innym ulubionym przeze mnie tekstem Romka jest opowieść o tym, jak się przed wojną jechało przez całą Polskę wozami. Opis, który nie ma sobie równych. https://ewamaria.blog/2016/02/05/ze-wspomnien-zofii-grabinskiej-3/. Niestety w zakończeniu Roman pisze, że resztę poznamy, jak ukaże się książka, a teraz, po latach mogę stwierdzić, że książka się (chyba) nigdy nie ukazała. Może więc autor kiedyś da nam tu do czytania dalszy ciąg tej dramatycznej opowieści o Wołyniu.

Continue reading “Przerwa w dostawie tekstów nt. Ukrainy”