Teresa Rudolf
Pamięć...
Szalony duszy taniec
grzebiącej w przeszłości,
raz w radości, a raz w bólu,
raz w umyśle, a raz w sercu,
niekiedy czerwonej ze wstydu.
czasem wyprostowanej z dumy…
…a czasem,
wymazanej
gumą myszką
na zawsze…
Umysł…
Sieć wiedzy i niewiedzy,
gęsto utkana (z otworami),
z radarem na Nowe, dostępne
jak małe Tatry, niedostępne jak
Mont Everesty, upadki, sukcesy,
małe śmierci i zmartwychwstania…
…a czasem
pustkowie,
odłączone
od prądu…
Zanieś mnie…
Nie daj się prosić,
nie daj, Wiosno
zanieś mnie
w muzykę
z kwiatów,
złudzeń,
z szelestu motyli,
brzęczenia insektów
czyichś lekkich słów,
piękna istnienia…
kiedy tak mocno czuję,
że jestem, że jestem…
nie daj się już prosić,
po prostu, zanieś mnie…
…tam moje
mieszka
serce…

I tak! Piękniejsza od muzyki której teraz słucham ( Cafe Woyage) jest tylko CISZA. Nie wychodzę z podziwu, jak dopasowujesz muzykę do swoich wierszy i moich porannych emocji. Przecież nie znasz mojego nastroju i tego jakie drgania odbiera moje serce. Coś jest na rzeczy w tym kwantowym splątaniu cząsteczek. Pozdrawiam Tereso. Dziś piękny słoneczny dzień. Poranne światło, Twoje wiersze, moje myśli splątane z Twoimi i idealnie dobrany podkład muzyczny. Dziękuję. Dzielenie się własną duszą tylko poeci odczuwają. A może nie tylko!
Droga Lucy, bardzo Ci dziękuję za tę Twoją tu obecność i za tę Twoją “synchroniczność” ze mną…😅 pozdrawiam serdecznie