75 Berlinale

Ela Kargol

Już po.

Po wyborach i po 75 Berlinale.

W wyborach nie mogłam uczestniczyć i po raz pierwszy czułam się nieswojo, że nie mam podwójnego obywatelstwa.

W Berlinale uczestniczę od samego początku, czyli od roku przybycia do Berlina, jeszcze Zachodniego. Dla mnie to też jubileusz, czterdziesty.

Przeczytałam z ciekawości, kto otrzymał główną nagrodę, komu przypadły inne niedźwiedzie, inne wyróżnienia.

Ale już zapomniałam.

Filmy, które obejrzałam, nie zdobyły chyba żadnego lauru, choć do końca nie jestem pewna, ale dla mnie wyróżniły się samym udziałem w Berlinale.

Pierwszym filmem był film o młodym Bobie Dylanie, niestety był to któryś z kolei pokaz, już bez głównego aktora, Timothée’a Chalameta, którego koniecznie chciała zobaczyć moja córka. Obejrzałyśmy tylko film, który za chwilę będzie można obejrzeć w kinach. Ale co innego film na Berlinale, a co innego film w zwykłym kinie. Bilety były, co nie jest oczywiste, że bilety zawsze są. Bilety tylko online, ewentaulnie dla takich dinozaurów jak ja w nielicznych kasach teatralnych. Film zaczynał się o 22.00 i żeby wrócić do domu trzeba było zapłacić za taksówkę podwójną cenę biletu.

https://www.berlinale.de/de/2025/programm/202518003.html

„Bedrock“, film młodej polskiej reżyserki Kingi Michalskiej.

Film głęboko przemyślany, o miejscach, które nadal są miejscami, dotknięte historią z wczoraj, historią wojny, historią Holokaustu.
Bedrock to film o dzisiaj i o tym jak łatwo można zapomnieć wczoraj.
Albo o tym, że o wczoraj można inaczej pamiętać.
Albo wcale. A to co było wczoraj, ma dużą szansę się powtórzyć. Już się powtarza.
Pamiętajmy, że “Auschwitz nie spadł z nieba”.

Dla Ewy (Ewa Maria Slaska) i dla mnie to bardzo dobry film, zasługujący na uwagę i nagrodę.


https://www.berlinale.de/de/2025/programm/202511307.html

https://kultura.onet.pl/film/wywiady-i-artykuly/taki-jest-obraz-mojej-polski-usiana-grobami-o-filmie-rozpisuja-sie-na-swiecie/bllew0r

Nastepny pokaz to pakiet filmów dla młodzieży po 14tce. Filmy ciekawe, zwłaszcza po rozmowach z twórcami. Najnudniejszy film stał się najciekawszym. Mało wiedziałam o mokradłach w południowym Iraku, które zniszczono pod rządami Saddama Husajna i które nadal wysychają. Historyczna Mezopotamia i irackie mokradła od roku 2016 zostały objęte ochroną światowego dziedzictwa Unesco (Ahwar w południowym Iraku: ostoja bioróżnorodności i reliktowy krajobraz miast mezopotamskich).

Bohaterami filmu jest Ibrahim, jego rodzina i rzeczne bawoły. Bawoły, jeśli nie stoją w wodzie, umierają. Jedyny świat, który zna Ibrahim, przestaje istnieć.

Następnym filmem był film o Janinie („Janine zieht aufs Land“), która opuściła Berlin i przeniosła się na wieś. Ponieważ Janina jest inna, wzbudza i niepokój, i niechęć i zainteresowanie wśród mieszkańców wioski. Film queerowy, biograficzny w reżyserii Jana Eilhardta, nie tylko grającego Janinę, ale utożsamiającego się z bohaterką. Kino Zoo Palast, wygodne fotele i dużo berlinalskiej czerwieni wokół. Wspaniała scenografia do zdjęć.

https://www.berlinale.de/de/2025/programm/202507673.html

Ostatnim filmem był film, na który trafiłam przypadkiem, bez biletu. Jak za dawnych czasów odczekałam swoje, tłumacząc się wiekiem, nieporadnością i niezrozumieniem programu, bo w programie było, że bez biletów i za darmo.

Za darmo była wystawa, która mnie przyciągnęła na Wedding, do północnej dzielnicy Berlina. Silent Green Kulturquartier, dawne krematorium przekształcone w miejsce przyjazne szerokopojętej kulturze już kolejny raz gości u siebie Berlinale.

Film ukraińskiego reżysera Oleksiy’ego Radynskiego „Spetsialna Operatsiia”, film oparty na zdjęciach z kamer monitoringu, które to kamery zarejestrowały zajęcie przez wojska rosyjskie ukraińskiej elektrowni atomowej w Czarnobylu, w pierwszy dzień inwazji. Teren elektrowni zamieniono w rosyjską bazę wojskową. Żołnierze rosyjscy przebywali na tym ciągle skażonym obszarze pięć tygodni.

Dzień po dniu, zdjęcia i nagrania z tego samego miejsca, oddalane, przbliżane: teren poprzecinany drogami, sprzęt wojskowy, żołnierze, cywile, psy, pakunki, dostarczana żywność, kilka drzew, betonowe klomby bez roślinności, kolorowe mozaiki, na jednej z nich trójząb, a na mundurach rosyjskie flagi.

https://www.berlinale.de/de/2025/programm/202509632.html.

Poza filmami w sali kinowej (Betonhalle), krótsze filmy w ramach wystawy. A pod kopułą starego budynku niezwykła prezentacja Wilfreda Buck’sa Star Stories. Trochę gwiezdnej poezji, spadających komet, księżyca w pełni i innych cudów wszechświata otrzymałam – już naprawdę bez biletu – na koniec 75 Berlinale.

A jak się wszystko zaczęło?

Autoreblog Eli Kargol

Berlinale, filmy, miejsca, zdarzenia

Spoglądając na mapę miejsc, w których można obejrzeć jeden z filmów 72 Festiwalu Berlinale, należałoby zaplanować niejedną ciekawą wycieczkę po mieście, a nawet poza granice Berlina. Tak jest od lat, a od jakiegoś czasu samo miejsce i film stały się dla mnie równie ważne.

W tym roku, w czasie nadal trwającej pandemii, sprzedaż biletów odbywa się w kasach online, całe szczęście filmy można oglądać w kinach – kto może, to może, zaszczepieni mogą. Obostrzenia, testy, odstępy, maski, te wymogi nie były dla mnie przeszkodą. Przeszkodą okazała się karta Visa, niezarejestrowana tam gdzie trzeba. Poprosiłam o pomoc młodsze pokolenie, a więc córkę, której nie zawsze wysyłałam czytelne komunikaty. A więc przypadkowo otrzymałam dwa bilety na tę samą godzinę w tym samym dniu. Bez zastanowienia wybrałam miejsce, nie film. Bilet na film oddałam przyjaciółce.


Od kilku albo kilkunastu lat jedną z sekcji lub projektów Berlinale jest tzw. Berlinale Goes Kiez. Filmy konkursowe i inne, te ważne i mniej ważne, interesujące i nudne, dziwne i niezrozumiałe trafiają do małych kin. A ja małe kina po prostu lubię.

Najlepsze to małe kina
w rozterce i w udręce,
z krzesłami wyściełanymi
pluszem czerwonym jak serce.

K. I. Gałczyński

Jednym z pierwszych małych kin, w którym oberzałam festiwalowy film było bliskie mojemu sercu i adresowi Bundesplatz Kino.

Film był czeski. Siedziałam obok Czeszki, jedynej Czeszki na sali. Gdy reżyser zapytał się, czy jeszcze jest ktoś z Czech, po długim milczeniu, powiedziałam, wydawało mi się, po czesku: ja sem z Polski. Ucieszył się reżyser, ja też, choć był to naprawdę „czeski film“ w polskim rozumieniu tego słowa. Pamiętam po roku, gdy pojechałam do Pragi wszędzie wisiały reklamy tego właśnie filmu, coś o mladej nocy w tytule.


Effi Briest obejrzałam w Adrii na Steglitz. Nie było biletów. Na Berlinale często nie było biletów, ale ja byłam prawie zawsze sama, czekająca do końca. I potem ten bilet się nagle znajdował, ten ostatni. Tak było z Effi Briest. Projekcja się zaczęła, ciemno, pani wychodzi z sali i mówi, że jest jedno miejsce. Jedno miejsce na środku sali w środkowym rzędzie. Gdy jest wybór, zawsze siadam z boku i blisko ekranu. Wtedy wracałam z pracy, z zakupami do domu i z moim nieodłącznym plecakiem, a sama jestem rozmiaru 46, a nawet 48.
Gdy szłam do mojego miejsca, cały czas przepraszałam. Nie każdy był wyrozumiały. Skąd mogłam wiedzieć, że spotka mnie tyle szczęścia, którego dla innych zabrakło. Jednak może szczuplejszej się należało. Effi Briest z przystojnym Sebastianem Kochem w roli barona Geerta von Innstetten chętnie zobaczyłabym jeszcze raz. Ostatnio czytałam biografię Elisabeth von Plotho, po mężu von Ardenne, pierwowzorki powieściowej postaci Theodora Fontane’a Effi Briest. Elisabeth von Plotho rozwiodła się z mężem, co na tamte czasy było dość odważną decyzją. Dzieci zostały przy ojcu. Dopiero po latach spotkały się z matką. Elisabeth von Plotho po rozwodzie została pielęgniarką, pracowała długie lata w tym zawodzie. Zmarła w wieku prawie 100 lat. Pochowana jest na cmentarzu w Stahnsdorfie pod Berlinem.

Jest to jeden z cmentarzy, który oprócz wiadomych usług, oferuje bogaty program kuturalno-poznawczy. Wyobrażam sobie, że prędzej czy później Berlinale pojawi się również tutaj, tak jak zagościło przed kilku laty w byłym krematorium na Weddingu. Pierwsze krematorium w Berlinie, po prawie stuletniej działalności przestało być krematorium, a stało się miejscem (silent green Kulturquartier) w którym zadomowiła się sztuka, w szerokim słowa tego znaczeniu.

Pamiętam Nocny pociąg do Lizbony z Martiną Gedeck, obecną na sali kina w Babelsbergu. Film zaczął się bardzo późno, kino leży poza Berlinem, w granicach Poczdamu i pech chciał, że kolejka podmiejska z jakichś powodów w drodze powrotnej miała dłuższy przestój. To był nocny pociąg do Berlina, a trwał tyle samo w moim odczuciu, jak do Lizbony. W tym czasie to bym się nawet portugalskiego nauczyła.

Nie lubię Friedrichstadtpalast, jako miejsca na Berlinale, nie wiem dlaczego, może wielkość, może filmy, które tam oglądałam nie należały do najciekawszych, ale należały do ważnych. Takim był Beuys, biograficzny film o artyście światowej sławy i inne, których tytułów nie pamiętam.


Filmem o zespole też światowej sławy Die Toten Hosen, Weil du nur einmal lebst – Die Toten Hosen auf Tour sprawiłam ogromną radość mojej córce. Zobaczyła ich wszystkich, a nieraz oglądała ich na koncertach, ale w lutym 2019 otarła się o Campino i crew właśnie przed Friedrichstadtpalast, a autografami chwali się do dziś. W tym roku razem wybieramy się na koncert zespołu.


Krótko po przyjeździe do Berlina, byliśmy z całą klasą dziś już dorosłej córki, wtedy siedmioletniej lub ośmioletniej Marty, na filmie, którego nie mogę znaleźć w archiwum. Piękny film, produkcji południowoamerykańskiej, o chłopcu i jego psie, który jechał koleją, prawdopodobnie Koleją Transandyjską, budowaną swego czasu przez inżyniera Ernesta Malinowskiego. Bilety (do kina, nie na pociąg) kosztowały, ponieważ byliśmy grupą, 1 markę. To był chyba najbardziej korzystny finansowo kinderball.

Nie pamiętam, które było moje pierwsze Berlinale, mogło to już być w roku 1985, lub 1986. Festiwal odbywał się w Berlinie Zachodnim, w kinach na Ku’dammie i w Zoo Palast. Na początku były to filmy polskie, które koniecznie chciałam zobaczyć. Wajda przyjeżdżał do Berlina wielokrotnie. Katyń oglądałam siedząc prawie obok niego i Englerta, bo ktoś mi oddał krótko przed seansem swój bilet. Kieślowski odbierając nagrodę, powiedział: Noch ist Polen nicht verloren. Te słowa cytował też Tagesspiegel. Wtedy mój pracodawca, zapytał mnie, co to właściwie znaczy. Wyjaśniłam mu, na tyle ile pamiętałam, historię powstania hymnu polskiego. Pamiętam Siekierezadę, filmy Agnieszki Holland, Szumowskiej i inne.


W czerwcu 1951 roku w Titania-Palast w berlińskiej dzielnicy Steglitz filmem Alfreda Hitchcocka Rebeka otwarto pierwszy Festiwal Berlinale. Od 1978 roku festiwal odbywa się w lutym. We wschodniej części miasta, w odpowiedzi na Berlinale, odbył się Festiwal Filmów Demokracji Ludowej, na którym pokazywano głównie filmy z ówczesnego bloku wschodniego.


Od roku 2000 Theater am Potsdamer Platz jest głównym miejscem Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Berlinie, jest sercem Berlinale, w czerwonym kolorze. W tym czasie teatr nosi nazwę Berlinale Palast. Obok premier filmów konkursowych pokazywany jest tu film otwarcia i ceremonia wręczenia nagród. To tu co roku rozciągnięty jest największy czerwony dywan i tu najczęściej pojawiają się gwiazdy. Złoty Niedźwiedź (Goldener Bär), nagroda przyznawana filmom konkursowym, nawiązująca do flagi i herbu Berlina, została zaprojektowana przez niemiecką rzeźbiarkę Renée Sintenis (1888–1965). Te niedźwiedzie stoją przy wjazdach do Berlina, nie zdążyłam nigdy zwrócić na nie uwagi. Ten pierwszy stanął w roku 1958, z okazji 70 urodzin artystki na środkowym pasie dzielącym autostrady 115 między Dreilinden a węzłem autostradowym Zehlendorf. Chyba można byłoby go dojrzeć, jadąc na Berlinale do Kleinmachnow. Tylko, że ja, jadąc do kina w Kleinmachnow, wybrałam inną drogę.

http://www.strassengeschichte.de/Menueoptionen/Geschichte/HistorieGesch/BerlinerBaeren/Baeren.htm

Berlinale 2022

Filmy, które widziałam, nie zdobyły chyba żadnej nagrody, oprócz filmu Lutza Pehnerta, Bettina.

Piękny film o życiu, o przywiązaniu do miejsca i tęsknocie za nim, o jednym mieście murem podzielonym i dwóch politycznych systemach. Film wyśpiewany, zaśpiewany poezją, którą poznałam dawno temu w Polsce i nie pamiętam, jakie to były piosenki, pewnie te o miłości, bo w swoim repertuarze ma ich dużo. Bettina Wegner, szansonistka, poetka, feministka bohaterka filmu była obecna na widowni. W masce i z odstępem, przez nikogo niezauważona przeszła po czerwonym dywanie.

Dwa następne filmy, były z tych filmów, które ma się okazję obejrzeć tylko na Berlinale, nudne i ważne. Nuda nie musi być doznaniem negatywnym. Pierwszy bardzo interesujący przez swoją problematykę społeczną, o życiowej odrębności, samotności i potrzebie bliskości. Oszczędny w grze, przekazie i obrazie. I nie wiem nawet, czy jest filmem drogi, choć tytuł o tym zapewnia: Nie zgubiliśmy drogi*.

Film Echo mniej mnie interesował niż miejsce. Neue Kammerspiele w Kleinmachnow, budynek zbudowany i przeznaczony od razu na kino krótko przed II wojną światową, propagujący kulturę w różnych systemach politycznych i różnych systemów politycznych, po upadku muru powrócił do spadkobierców i od kilku lat jest częścią Berlinale w sekcji Berlinale Goes Kiez.

___

* Autorka tego nie pisze, dodam więc, że Nie zgubiliśmy drogi to film polski, w reżyserii i wg scenariusza Anny Sasnal i Wilhelma Sasnala

3 thoughts on “75 Berlinale

  1. Jak zwykle bardzo fajny wpis; dla mnie szczególnie, bo uświadomił mi, jak mało związałam się z Berlinem Zachodnim. Pamiętam walki o karnet na Konfrontacje filmowe w Warszawie (i dopiero teraz zobaczyłam, że Konfrontacje odbywały się tylko w Warszawie). To wydawało mi się sensowne (stanie od 4 rano pod kinem kilka godzin), bo inaczej by się wielu filmów nie zobaczyło. Na zachodzie wydawało mi się, że pójdę później, że nie szłam to inna sprawa. Ciekawe, dla mnie kupowanie biletów na Berlinale było jakoś przedziwnie skomplikowane, najczęściej nie mogłam przebić się nawet przez gęstwę programu…

  2. Tak, to jest skomplikowane. Zajęło mi to też trochę czasu, zanim zrozumiałam program, jak się go czyta, jak się szuka i jak kupuje bilety. Kiedyś były resztkowe bilety do kupienia przed seansem.Teraz wszystko online lub tak jak piszę, w nielicznych kasach teatralnych. Ale tam też trzeba przed 10tą stanąć w kolejce. Ja byłam dwa razy czwarta w kolejce i już nie miałam szans na filmy konkursowe. Ale mi na nich nie zależało. Od lat w tym uczestniczę i Berlinale stało się dla mnie i rodziny prawie obowiązkową tradycją.

Leave a reply to Ela Kargol Cancel reply