Ostatnio na Facebooku pojawił się tekst deklaracji Europejskiej Unii Pisarzy i Unii Literackiej w sprawie Sztucznej Inteligencji, która okrada autorów:
Piractwo XXI w., czyli tzw. Sztuczna Inteligencja działająca na rynku książki, to gotowanie żaby. Politycy udają, że nie widzą, jak wielkie korporacje kradną teksty autorek i autorów, by maszyny ćwiczyły się na nich, a nawet produkowały teksty literackopodobne. Podpisane fikcyjnymi nazwiskami (dziwnie podobnymi do nazwisk popularnych autorów i autorek) są już sprzedawane, a zyski zasilają konta korpo.
Te produkty nie powstałyby, gdyby nie nasze teksty. My, pisarze i pisarki nie wyraziliśmy zgody na to, by używano efektów naszej pracy. Nie dostaliśmy za to wynagrodzenia, ani nie doczekaliśmy się wzmianki, że posłużyły one maszynie do produkcji wyrobu literackopodobnego.
Dlatego Europejska Rada Pisarzy pracuje nad tym, żeby do artykułu 52 mówiącego o SI wprowadzić zasadę ART. To skrót od:
A – authorisation – autor/ka musi wyrazić zgodę na to, by tekst był używany przez SI.
R – remuneration – autor/ka musi dostać wynagrodzenie za użycie efektów swojej pracy.
T – transparency – autor musi być wymieniony jako twórca oryginalnego tekstu.
Na razie sytuacja przypomina tę z XIX w., gdy belgijskie drukarnie specjalizowały się w piractwie tekstów francuskich gwiazd literatury. Bo przepisy o prawie autorskim raczkowały, a narzędzia do egzekwowania ich nie istniały. I co im zrobisz, piratom? Tak powstały fortuny.
To samo dzieje się dziś z braku adekwatnych przepisów. SI będzie się rozwijać, ale równolegle trzeba unowocześniać prawo i narzędzia do egzekwowania przepisów.
***
Ilustrację znalazła w sieci adminka.

Anna Janko pisze: Była o tym mowa podczas dyskusji o tzw. Sztucznej Inteligencji na Conrad Festival. Aga Zano opowiadała, jak to wygląda ze strony tłumaczy i tłumaczek, a Edwin Bendyk i Jakub Gomułka mówili o innych funkcjach SI i jej przyszłości.
Wnioski wyszły, o dziwo, optymistyczne. Bo maszyny nie rozwijają się bez naszych tekstów, pożeranie własnych nie wyjdzie im na zdrowie. A czytelnikom teksty pozbawione ironii, związków frazeologicznych i zabaw językowych mogą się przejeść lub po prostu nie smakować.
A to już komentarz Konrada (naszego autora blogowego, który zaprzecza jakimkolwiek powiązaniom z festiwalem):
Jedną z najcelniejszych definicji inteligencji jako takiej jest “zdolność do zauważania podobieństw” (wzorców). Sztuczna inteligencja działa inaczej niż nasza, ale w tej jednej sprawie się nie różni – dlatego potrzebuje danych. Im ma ich więcej, tym łatwiej przychodzi jej dostrzeganie coraz większej liczby coraz subtelniejszych wzorców. My działamy podobnie, tylko nie mamy tak wielkiej mocy przerobowej. Na szczęście nasza inteligencja jest póki co wydajniejsza pod innymi względami, dzięki czemu potrzebujemy o wiele mniejszej ilości danych niż SI, żeby zauważyć jakiś wzorzec. SI myśli coraz lepiej, rozumie nawet ironię czy zabawy językowe, ale nabywa to zrozumienie dzięki przetworzeniu takiej ilości tekstu, jakiej żaden pisarz by w swoim życiu ani nie mógł, ani nie musiał przeczytać.
Jeśli istota inteligencji jest ta sama u nas, co u silikonowców, takie żądania jak te w artykule mogą wydać się niedorzeczne – bo w takim razie dlaczego również ludzie nie mieliby płacić artystom, którymi się inspirują? Inspirują, nie kopiują. Sztuczna inteligencja jest już bowiem na tym poziomie: robi rzeczy, które nie są kopiami dzieł, tylko taką syntezą różnych materiałów, że przypomina ona syntezę ludzką, prędzej kwalifikowaną jako inspiracja.
Niemniej w walce o interesy artystów, nie musimy traktować SI równie łagodnie co człowieka, tylko dlatego, że inspiruje się na podobnej zasadzie. Wciąż są inne istotne różnice: większa moc przerobowa, szybsze myślenie, i (póki co) brak własnej autonomii na rzecz podporządkowania klientom.
To prawda, że istnieje możliwość użycia SI do stworzenia dzieła naśladującego styl konkretnego autora, jeśli takie będzie nasze dla niej zlecenie. I to jest już może bliższe plagiatowi, niż inspiracji. To też chyba łatwiej byłoby uregulować – wiadomo na kim w takim zleceniu się wzorujemy (patrz: treść zlecenia). Ale większość zleceń tak nie wygląda. Najczęściej SI będzie się inspirowała niezliczonymi autorami jednocześnie, tak jak oczytany człowiek. Natomiast inaczej niż z człowiekiem, w przypadku SI być może udałoby się stworzyć mechanizm bardzo szczegółowego prześledzenia w jakim stopniu inspirowano się jakimi materiałami. Dziś, z tego co wiem, czegoś takiego jeszcze nie ma (sztuczna inteligencja ma kilka warstw, i one nie zawsze ze sobą “rozmawiają” – część zbierająca materiały do przetwarzania, dane, bywa nawet autorstwa innej firmy niż program, który ten materiał przetwarza).
Jeśli mielibyśmy takie szczegółowe wyliczenia, materiały wykorzystane przez SI byłyby książkami, może nawet dało by się to zorganizować. Książki mają najczęściej konkretnego autora lub autorów, konkretne wydawnictwo, książki same muszą spełniać różne normy dot. praw autorskich, itd. Jest jakaś nadzieja.
Trudniej by było natomiast ze sztuczną inteligencją która zasysa również np. tekst czy obrazki z internetu. Internet nie jest taki rygorystyczny jeśli chodzi o przypisywanie autorstwa – jak szybko dojść do tego, co się komu należy? Może sama sztuczna inteligencja nauczy się tego procesu dochodzenia, ale póki co raczej ją to przerasta, dla ludzi natomiast byłoby to zadanie zbyt wielkie: dociekać kto jest autorem każdego z miliardów skrawków tekstu, które znajdują się w mózgu sztucznej inteligencji.
Ale sztuczna inteligencja potrzebuje ogromnych ilości danych, żeby inteligentnieć. Jeśli spróbujemy zrobić sztuczną inteligencję, która będzie znała tylko dzieła autorów, którzy wyrazili swoją zgodę na ich wykorzystanie, może się okazać, że to za mało. Potrzebne są niekończące się strumienie danych, najlepiej różnego rodzaju – książki i ksiażeczki, poważne portale i malutkie blożki, obrazy wielkich artystów i obrazki małych dziewczynek, które wrzucają swoje rysunki do sieci. Wszystko jest częścią rzeczywistości, i im więcej z tego sztuczna inteligencja zassie, tym lepiej będzie rozumiała odległe od siebie koncepty, style i konwencje – i dopiero wtedy jest w stanie być naprawdę kreatywna, a nie odtwórcza.
Być może jest więc tak, że jeśli kwestię “plagiatów” SI potraktujemy naprawdę poważnie (uwzględniając wszystkie rodzaje materiałów, jakie SI wykorzystuje), to SI będzie musiała przestać istnieć. Nie będzie w stanie w takich warunkach nabywać inteligencji.

Bardzo ciekawy problem, ciekawe rozważania, dorzucę i ja parę groszy.
Wydaje mi się, że sprawa (praw autorskich do tekstów stworzonych przez SI) jest przegrana. Podobnie jak protesty tkaczy z Manchesteru przeciwko wprowadzeniu maszyn tkackich i wiele podobnych walk.
Zatrzymam się na punkcie pierwszym – A – authorisation – autor/ka musi wyrazić zgodę na to, by tekst był używany przez SI.
Powyższe zakłada, że SI wykorzystało jakąś konkretną książkę. Nie sądzę żeby zleceniodawcy byli tak naiwni.
Spoglądam na swoją półkę z książkami – kilka pozycji inspirowanych opowieściami biblijnymi. To jest nadal żywo bijące źródło. Ostatnie wydarzenia polityczne pokazują jak mocno bijące.
Druga inspiracja – wydarzenia historyczne – to jest studnia bez dna.
Lista możliwych inspiracji jest bardzo długa.
Inny punkt widzenia – czy ktoś kontroluje wykorzystywanie SI przez “prawdziwych” pisarzy?
Mają dokładnie takie samo pole działania jak “wielkie korporacje”. Czy ktoś kontroluje w jaki sposób powstały publikowane przez nich/nie książki?
Tak, też tak uważam. Nie wygramy tej walki
Teresa Rudolf nie jest w stanie wstawić komentarza i nie pytajcie mnie dlaczego, bo NIE WIEM. WordPress robi, co chce!!! Pod spodem to ja wstawię komentarz Teresy 😦
Teresa Rudolf:
Tak, lęk przed ofensywą SI zaczyna pojawiać się wszędzie, wśród ludzi twórczych, wszelkiego rodzaju artystów, wśród ludzi, bojących się, jak i kiedyś o to, że komputery zastąpią ich stanowiska pracy, a dziś zrobi to SI, też tych, którzy wiedzą tylko tyle, że przychodzi nowy poziom ewolucji technicznej i jest na ten temat wiele niepokojącej dyskusji…
Jeśli ktoś ma cierpliwość zapoznania się np. z dołączonym wideo, zobaczy że świat jest w ciągłym niepokoju, powoli o wszystko;
pokój na świecie, zmianę klimatu, a teraz też i o tożsamość człowieka jako takiego, na wszystkich polach jego egzystencji.
Sztuczna inteligencja odbiera pracę aktorom. Kto będzie jej następną ofiarą…