Chodzenie po Jerozolimie (Barataria)

Czy słyszeliście kiedyś, moi mili Czytelnicy, o syndromie jerozolimskim? Podobno część osób, gdy przyjedzie do tego miasta, traci rozum. Większości wydaje się wtedy, że jest Jezusem, ale szaleństwo może objawiać się różnie… Można na przykład zbudować wiatrak! Jerozolima położona jest na wzgórzach (na wysokości mniej więcej takiej jak Zakopane), na skraju pustyni judzkiej. Wszędzie czuć przyjemny wiaterek… Tylko na jednym ze wzgórz nie wieje wcale lub prawie wcale… i właśnie na tym wzgórzu pewien znany filantrop w XIX wieku postawił wiatrak, by można było mleć zboże.

Taką anegdotę opowiedziała kiedyś na jednym z poprzednich moich blogów Danusia Starzyńska-Rosiecka. Wtedy przyjęłam ją jak wiele innych anegdot: czego to ludzie nie wymyślą? Teraz, po wielu latach prywatnej wiatrakomanii, postanawiam zająć się sprawą wiatraka w Jerozolimie i to wiatraka, który jest niewątpliwym objawem szaleństwa jerozolimskiego.

Pisałam niedawno o szalonym Don Kichocie, który staje się własnym Sancho Pansą. Teraz z kolei objawił się szalony Don Kichot, który buduje sobie własny wiatrak.

Szaleniec nazywał się Mojżesz (Moses) Montefiore, a jego wiatrak został postawiony w 1857 roku na zboczu naprzeciw zachodniego muru Jerozolimy. Budowa wiatraka była częścią programu rozwoju dla nowo przybyłych żydowskich mieszkańców Jerozolimy, których później nazwano by syjonistami, ale w połowie XIX wieku ten termin jeszcze się nie pojawił.

Moses Montefiore był zwolennikiem emigracji ludności żydowskiej z Europy do Palestyny i był inicjatorem projektu pomocy dla osadników. Projekt obejmował założenie pierwszej dzielnicy żydowskiej, Mishkenot Sha’ananim, oraz powołanie do życia instytucji przemysłowych, takich jak drukarnia i zakład włókienniczy, a także ów wiatrak. Wiatrak okazał się jednak niezbyt istotną inwestycją, bo rzeczywiście brakowało mu… wiatru. Pracował do 1878 roku, kiedy to w Jerozolimie został zbudowany pierwszy młyn parowy. Z biegiem lat wiatrak popadł w ruinę i został odrestaurowany w 2012 roku. Dziś mieści się tu muzeum Montefiorego, gdzie znajduje się m.in. replika słynnego powozu, którym Mojżesz Montefiore jeździł po świecie.

Montefiore urodził się w Livorno, zamieszkał w Anglii, gdzie z wielkim zyskiem zajmował się handlem herbatą. Ożenił się z panną Rothschild i w roku 1838 otrzymał tytuł szlachecki z rąk królowej Victorii.

Ci, którzy (tak jak ja) lubią Sagę rodu Forsythe’ów Johna Galsworthy’ego, poczują w tym momencie, że dobrze wiedzą, jak było, bo wszak stary Joylon założył podwaliny swego rodu, handlując herbatą, którą drogą morską sprowadzał z Indii. Przy okazji przypomnę trochę może zapomnianą prawdę, że herbatę sprowadzano do Europy drogą lądową z Chin i była to herbata sucha. Anglicy z kolei sprowadzali herbatę statkami z Indii i była to herbata wilgotna i dojrzewająca. Herbatę suchą chętnie piło się w Rosji, a za pośrednictwem Rosji – również w Polsce, i trochę to dziwne, że po transformacji cała Polska przerzuciła się na picie herbaty Darjeling lub Assam, bo tak naprawdę ulubioną herbatą Polaków była, tak, proszę Państwa, sprowadzana przez PRL herbata Yunan lub Ulung.

9 thoughts on “Chodzenie po Jerozolimie (Barataria)”

  1. assam tez byla sprowadzana, kochana redaktorko, w ogole byla to ciekawa seria smakow: obok chinskich ulung (wlasciwie oolong) i yunan, byl tez madras i herbata gruzinska( jak i wspomniany przeze mnie assam);te piec smakow dominowalo kuchnie prl-u na przelomie lat 60- tych i 70- tych ubieglego stulecia; ciekawa byla tez szata graficzna tej serii herbat( dziekuje za przypomnienie) i potwierdza, ze takze polska grafika uzytkowa byla wtedy na niezlym poziomie;

    1. Assamu w ogóle nie pamiętam, gruzińską tak i madras, rzeczywiście, o madrasie całkiem zapomniałam. Ale na pewno jest tak, że teraz te suche herbaty rosyjskie przestały dominować w polskiej kulturze herbacianej. Poniekąd zresztą nie tylko w polskiej.

  2. pewna role odgrwa tu fakt, ze pochodzimy po prostu z roznych zaborow;
    dzisiaj dopiero staje mi sie powoli jasne jak trudna role miala nieszczesna II rp, ktora te roznice,
    powstale w wyniku 200 lat niewolnictwa, probowala w ciagu 20 lat pokonac, co w ostatecznosci skonczylo sie niepowodzeniem, albo powiedzmy otwacie: straszliwa kleska, choc poczatki byly bardzo obiecujace;

  3. z innej beczki: pojecie “suche” nie jest mi znane; moze chodzi o to ze cherbaty z chin transportowano juz po fermentowaniu, natomiast herbaty z indii fermentowaly na transportujacych je brytyjskich statkach, ale nie jestem pewny;

    1. p.s.
      duza role odgrywaly wtedy monopole (patrz n.p. kauczuk, gozdziki czy galka muszkatolowa)
      o tym nie powinnismy zapomniec;

  4. Herbatka rosyjska/ gruzinska smakowala sianem, uwielbialam junan, zreszta lubie do dzis.
    Miala cos szlachetnego w smaku, ( co moglo byc tez projekcja) 🤣🤣🤣. Pachniala dobrobytem..😍
    T.Ru

    1. herbata gruzinska byla najtansza, prawie wszedzie dostepna i rzeczywiscie smakowała… okropnie, natomiast assam byl najdrozszy i mial wspaniały smak. ale mozna go bylo kupic glownie w w-wie i na slasku (czasami takze w innych wiekszych miastach o duzym znaczeniu gospodarczym),podobnie yunan: natomiast inny napoj, kawa byla wtedy wszedzie towarem deficytowym. stanowila obiekt spekulacji i byla berdzo popularna jako łapowka, bez ktorej w okresie schylkowego “realnego socjalizmu” nic załatwic nie mogłes;

      1. p.s.
        tamtejsza rzeczywistosc dobrze ilustruje kawal, ktory wtedy opowiadano:
        jaki jest najwyzszy wymiar kary?
        trzy lata bez znajomosci…

Leave a Reply to Anonymous Cancel reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.