A to koparka Marka…

Wstęp nr 1 (od Adminki): Autor o tym nie pisze, ale ja muszę (MUSZĘ) tu powiedzieć, że to, co zrobił było genialne, profetyczne, zdarzyło się na naszych oczach i nie musieliśmy czekać przez stulecia, aż się spełni. Otóż, gdy Marek dwa miesiące temu przeczytał na FB, że niestety (z przyczyn od nas niezależnych) nie odbędzie się  zapowiadany przez nas już od jesieni Festiwal Literatury Polskiej w Berlinie, podjął wyzwanie i ogłosił, że od teraz będziemy realizowali NIEISTNIEJĄCY FESTIWAL LITERATURY, w skrócie NFL. Magda Parys to ochoczo podchwyciła. Oboje okazali się w tym prekursorami, wytyczającymi nowe drogi. Wkrótce potem poszły za nim WSZYSTKIE Festiwale, Koncerty, Kongresy, Seminaria na świecie. Ale to MY byliśmy pierwsi. I, jak zauważył Marek, NFL to jedyny festiwal, którego nie trzeba odwoływać z powodu Corony!

Tabor Regresywny alias Marek

Wstęp nr 2 (od Autora): Walka z coronawirusem – podejście baratarystyczne. Coronawirusy, dalej nazywane CW, dzielą się na pierwotne, wtórne i pośrednie. CW pierwotne gnieżdżą się w koronach drzew, walają po ziemi i spływają rzekami do mórz. Walka z nimi jest beznadziejna, jeśli nie będziemy jednocześnie zwalczać CW pośrednich. CW pośrednie to te, które wymagają opakowania, a same podlegają konsumpcji np. piwo w puszce. Co do CW wtórnych, jak np Cov 19, to walkę z nimi pozostawiamy tym, którzy zostali do tego powołani. Drobne potyczki z CW pierwotnym i wtórnym z góry skazane są na porażkę (patrz Słowo na Nowy Rok). Tu trzeba pospolitego ruszenia, bo na armię nie ma co liczyć.

TRZECIA WYPRAWA DO SOKOŁOWSKA

Tak się złożyło, że Festiwal Sztuk Efemerycznych w Sokołowsku poprzedził w przestrzeni i czasie festiwal literacki Góry Literatury. I znów, “dr H”, wyruszyłem o świcie w stronę gór Włodzickich. Gdy przyszło mi oddalić się od głównego traktu, kupiłem w sklepie bochen chleba. W zasadzie wystarczyło kilka bułek, ale ich nie było. Zwykle zabieram na drogę trochę pieczywa i powidła, ale w tym przypadku nie było takiej potrzeby. Wiedziałem, że po drodze będzie dużo opuszczonych sadów, a w nich maliny, czereśnie i wiśnie.
Gdy dotarłem do domu Olgi T., zaparkowałem w ogrodzie, oczywiście za zgodą gospodarzy. Pamiętam, że Olga zaprosiła mnie na pyszne pierogi. Potem odbyły się spotkania z pisarzami i parę ciekawych rozmów, a wieczorem wszyscy rozjechali się do domów. Rano szykowałem wózek do wyjazdu, a tu Olga woła mnie na śniadanie. Czytelnicy już wiedzą, że nigdy nie odmawiam zaproszenia do stołu. Siadam razem z Olgą, jej synem, mężem, siostrą oraz jej koleżanką, Magdą P. Mówią, że mają wszystko, co potrzeba na śniadanie, oprócz chleba. Poprzedniego dnia uczestnicy festiwalu cały zjedli i że trudno, musimy sobie jakoś poradzić. Odpowiadam, że mam chleb, rozwiewając tym całe zakłopotanie współtowarzyszy. Rzucając na stół cały, nietknięty bochenek, zdobyłem prawo głosu. Zaczęły się pytania o moje wędrówki, o filozofię drogi. Widziałem, że Magda P. otwiera laptopa i zaczyna coś pisać. Raz po raz, przerywając, prosi mnie o powtórzenie. Na koniec zapytała, czy może to opublikować. Zrobiła mi zdjęcia z wózkiem i sama próbowała się do niego “zaprząc”.
Po śniadaniu skończyłem pakowanie i wyruszyłem w stronę Sokołowska. Olga T. zbierała się by odwieźć syna na pociąg, a Magda P. szykowała się do powrotu do domu, gdy wydarzyło się coś, co intryguje mnie do dziś. W obu samochodach, Olgi T. i Magdy P., rozładowały się akumulatory i auta zablokowały drogę. Nie mogłem przejechać, a nerwowe próby naładowania akumulatorów i odpalenia silników trwały, tak się zdawało, wieczność.
Werner Heisenberg w swojej książce opowiadał, jak to Niels Bohr żalił mu się, że tłumaczył podstawy mechaniki kwantowej ludziom z Koła Wiedeńskiego, a oni zachowywali się tak, jakby wszystko rozumieli. A tego nie da się zrozumieć.
Ja chyba miałem więcej szczęścia, bo przyszło mi uczyć fizyki w klasie kucharzy małej gastronomii. Na samym początku powiedzieli mi: „daj pan sobie spokój, nas nikt niczego nie nauczył, pan też nas nie nauczy”. Super, pomyślałem, spróbuję im wytłumaczyć istotę mechaniki kwantowej na przykładzie eksperymentu Wheelera. Jak nie zrozumieją, to to będzie to. Napisałem na tablicy temat lekcji: „Optyka kwantowa w klasie kucharzy małej gastronomii”. Powiedziałem im, że jest to taka lekcja, że jeśli ją zrozumieją, to znaczy, że ja źle tłumaczę. Nawet to ich zaciekawiło. Z uwagą i zrozumieniem słuchali wywodu, dopiero na końcu stwierdzili, że nic nie rozumieją. Poszli poskarżyć się wychowawczyni, która mi powiedziała: “Marek spróbuj im to jakoś wytłumaczyć, bo sa oburzeni”. Zacząłem szukać jakiegoś przykładu, żeby im to zilustrować.
Obserwując ludzi przechodzących między kasami sklepu samoobsługowego, zauważyłem, że kierują się tymi samymi prawami, co fotony w eksperymencie Wheelera. Wszystko wyglądało tak samo, jedyna różnica to paragon świadczący o zakupie, będący komunikatem, a plamka na kliszy fotograficznej świadczyła o śladzie fotonu. (O różnicy między śladem a komunikatem opowiedziałem we wpisie „Mars i Wenus”). Jeśli wynik obserwacji, foton, jest komunikatem, czyli znakiem nastawionym na interpretację, to powstaje pytanie, kto jest nadawcą i co chce przez to powiedzieć? Gdyby tak spojrzeć na przygodę z rozładowaniem akumulatorów, to podejrzewam, że winowajczyniami były Olga T i Magda P. Nie wiem tylko, co chciały przez to powiedzieć?

15 thoughts on “A to koparka Marka…”

  1. Mysle, ze Olga T. i Magda P.
    chcialy w ten sposob pokazac,
    ze najlepiej teraz rozladowac virusowe akumulatory, by je znow naladowac, siedzac po prostu w domu.
    T.Ru

  2. zakaz wstepu na cmentarze w berlinie;
    w nadrenii- westfalli 100 eur kary za odwiedzenie domu starcow bez pozwolenia;
    czy to jest eutanazja na raty?

  3. No nie zapominaj, Tiborze, Corona to Old Men Killer (i Old Woman też). A czy robi to na raty, czy za jednym zamachem, to wszystko jedno. Choroba nam coś powiedziała, a społeczeństwa zrozumiały ten komunikat.

  4. Cmemtarz w tym przypadku jest miejscem publicznym, wiec reguly sa takie same jak dla innych takich miejsc, a eutanazja mogloby byc wlasnie odwiedzanie tych ludzi…
    Jakze rozny jest kat ludzkiego widzenia…nieraz mnie to w codziennym zyciu zadziwia.

  5. mnie to pachnie zamordyzmem i populizmem;
    prawda jest taka, ze nie tylko sluzba zdrowia , ale cala struktura ue nie jest przygotowana na te pandemie;
    na cmentarzach walesaly sie zapewne, w duzym stopniu polskie, pijaczki ze skwerow i parkow berlina; wiem, ze policja nie daje rady (400 osob, stan wczoraj, w kwrantannie), ale n.p. kiedys na cmentarz wpuszczal oddzwierny, tylu jest ludzi bezrobotnych w tym miescie, a tylu ludzim odbiera sie prawo do odwiedzenia niedawno ( albo nawet i dawno) zmarlego partnera, ojca, matki,dziecka, przyjaciela, a WIELKIE umieranie, obym sie mylil, dopiero sie rozpoczyna;
    zakazac i zalatwione? kroliczki sie ciesza?niech to diabli!

  6. doskonale wiesz ewo, ze mury wokol cmentarzy to pestka, dla prawie kazdego wloczegi, nie mowiac o wyrostkach, ktorzy licznie wpadaja na pomysl upicia sie grobach i tamze wymiany nie tylko spojrzen i westchnien ( coronaparty – nowa moda), ale i licznych bakterii, jak i wirusow, ktorych w powietrzu jest zatrzesienie, ale z tego rodzaju, ktory daje sobie rade bez nas, bo pojawil sie on na ziemi wczesniej niz my;

    1. Ale te mury nie są pestką dla matek z dziećmi, staruszków z pieskami i kobiet w średnim wieku, wracających z pracy do domu z siatkami, które tam czasem przysiądą i posłuchają świergotu ptaszków. Zamknięcie cmentarzy nie jest częścią głębokiego przemyślenia argumentów za i przeciw, tylko częścią stosowania się do zarządzeń bez prawa odstępstwa choćby o krok. U nas koło domu wczoraj ogrodzili biało-czerwoną taśmą dwie piaskownice. Jest to ewidentnie niepotrzebna strata czasu pracowników i strata owej nieszczęsnej plastikowej taśmy. Obie piaskownice są puste. Co najwyżej przez chwilę pohuśtają się na nim dziewczynka i chłopczyk z sąsiedniego bloku – ale to rodzeństwo, więc i tak się nie liczą. Gdy przedszkole na parterze było otwarte, było w nim pełno dzieci, ale teraz nic się nie dzieje. Bez sensu więc i wygląda brzydko, czyli zaśmieca nam środowisko estetyczne.
      Ale nikt się nie zastanawia nad tym, czy tu lub tam przepis nie ma sensu. Na to nie ma czasu, a zapewne i pozwolenia – jest przepis “zamknąć, odciąć, ogrodzić”, no to się zamyka, odcina i ogradza. Podejrzewam, że nie tylko w Niemczech – wszędzie, a w każdym razie wszędzie w Europie.
      Trzeba by zmiany myślenia i przepisów, żeby na przykład wszystkie takie decyzje scedować na sam dół. Niech dozorca posesji decyduje i odpowiada za swoje decyzje. Ale przecież już dawno nie ma dozorców posesji, podpadli pod outsourcing.

      1. no, wlasnie o tym pisze, ze walec jedzie i to nie od wczoraj;

  7. And people stayed home… A poem by Kathleen O’Meara.

    And people stayed home
    and read books and listened
    and rested and exercised
    and made art and played
    and learned new ways of being
    and stopped
    and listened deeper
    someone meditated
    someone prayed
    someone danced
    someone met their shadow
    and people began to think differently
    and people healed
    and in the absence of people who lived in ignorant ways,
    dangerous, meaningless and heartless,
    even the earth began to heal
    and when the danger ended
    and people found each other
    grieved for the dead people
    and they made new choices
    and dreamed of new visions
    and created new ways of life
    and healed the earth completely
    just as they were healed themselves.

    Author according to a Polish website, Astraea et Amora: Kathleen O’Meara (1839–1888), pen name Grace Ramsay, was an Irish-French Catholic writer and biographer during the late Victorian era. She was the Paris correspondent of The Tablet, a leading British Catholic magazine. O’ Meara also wrote works of fiction where she explored a variety of topics from women’s suffrage to eastern European revolutions. wikipedia.org. This poem appeared in her second novel Iza’s Story about the struggle of Polish patriots against Russian, Austrian and German occupation. The book compares the Polish-Russian situation to the Irish-British situation and praises the revolt of a small nation against a great neighbour.

  8. And one more information from America:
    ‘Rainbow Hunts’ are a Brilliant Way to Stay Connected With Your Neighbors

    If you’re spending more time at home right now, don’t forget to step outside; 20 minutes outdoors can boost your mental health. Restaurants, gyms, and offices may be closed, but even a quick walk around the block can lift your spirits. And this week, people in communities around the country have been making a stroll through the neighborhood a bit brighter by organizing ‘rainbow hunts.’ Here’s how it works: Draw, paint, or craft a rainbow and hang it in a front-facing window. Be sure to make it big enough and hang it in a place that it can be easily seen from the sidewalk. Rainbows have long been a symbol of beauty and peace after a storm, and their bright colors can brighten even the cloudiest of days. Seeing a rainbow in someone’s window will remind you that this uncertain time won’t last forever, and it will hopefully bring a smile to your face knowing that someone placed the rainbow in the window to cheer up all who walk by.

  9. a tak a propos cmentarzy, czy bedą koronowirusowe? tak jak kiedyś choleryczne?

Leave a Reply to Anonymous Cancel reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.