Dorota Cygan
Materiał na żonę
Materiał na żonę powinien być w kwiatki, najlepiej w całą łąkę. Na przedwiośniu bielić się przebiśniegiem, na wiosnę kwieciem jabłoni, na lato stokrotką, a na jesień chryzantemą. Może też być materiałem w kratkę, by lepiej podzielić wspólne życie na segmenty, choć trochę różniące się od siebie. Może być też w kropki, ale broń Boże nie w znaki zapytania lub wykrzykniki. Musi być drogi, by nie wytarł się od codziennego siedzenia przed telewizorem i gruby, by chronił przed chłodem przymusowej konwersacji. Ma gwarantować nieprzemakalność na burzę emocji i grad tak zwanych twardych argumentów.
Patrzę w lustro na materiał bez wzoru.
Mój znajomy mawia, tobie to się fajnie opowiada historie, bo ich potem nie pamiętasz, można je bezkarnie wciąż opowiadać od nowa. No to może jestem dobrym materiałem na żonę?
Materiał na przyjaciela
Materiał na przyjaciela to zwykła skóra, najlepiej (bardzo) ludzka. A pod nią, wiecie sami – “włókna duszy i chrząstki sumienia”. Zapewniająca osmozę westchnień rozterki, westchnień ulgi i podobnych. Starzejąca się i bynajmniej nie piękna, ale zabliźniająca rany i dopasowana jak ulał. Nie rzuca się w oczy, lubi być okryta.
Materiał na naukowca
Materiał na naukowca to stop metali nieszlachetnych, odkształcających się nietrwale zależnie od środowiska, optymalnie funkcjonujący w oprawie świetlnej, chętnie świecący światłem odbitym. Wyceniany najczęściej poniżej lub powyżej faktycznej wartości. Nie dotykać, gdy się robi gorąco lub ściął ostry mróz. Przytulić nie sposób.

Gładki materiał ze zwykłej skóry inkrustowany metalem to najlepszy materiał na siebie.
Pani Doroto, dziękuję. Wpis nie tylko jest czytaniem, jest czymś więcej, jest ważnym wieczornym wydarzeniem.
Jej, Pani Julito, dziekuje! Na to nie wpadlam: Czlowiek sobie powinien przede wszystkim zadawac pytanie o material na siebie. Moj jest niestety slaby, nie nadaje sie do niczego, kryzysowy jakis i niewytrzymaly na paly (taki rocznik widac). Pomysl z inkrustacja to najlepsze slowo na niedziele, jakie ostatnio uslyszalam. Dziekuje jeszcze raz.
no to ja przeczytalam dopiero dzis o materiale na zone.
wczesniej tylko o materiale na naukowca – z zachety i ironii.
Brawo! Doroto, ja bym tego tak spouentowac nie umiala…..
komentarz pani Julity pewnie najsluszniejszy. material na siebie trzeba miec zawsze.
Serdecznie
L