Przypomnijmy: W dniu 24 października 1795 roku Rosja, Austria i Prusy zawarły ostateczne porozumienie rozbiorowe, a miesiąc później, 25 listopada król Stanisław August Poniatowski abdykował na zamku w Grodnie, przekazując polską koronę Katarzynie II. Rzeczpospolita przestała istnieć. Dla Polski i Litwy, jeszcze nie tak dawno połączonych unią, nastał czas niebytu. Odmienne kulturowo, mentalnie i religijnie narody nawet nie były w pełni świadome swojego położenia. Zaczynał się adwent, ludzie powoli przygotowywali się do świąt Bożego Narodzenia, do wigilii, pasterki, pożegnania ostatniego roku Rzeczypospolitej. W Nowym Roku Polski i Litwy już nie było.
Adminka: Drogie Czytelniczki i drodzy Czytelnicy, tak się złożyło, że przez wiele lat w Sylwestra publikowałam na blogu wiersz Tennysona Bijcie, bijcie dzikie dzwony. Ale w tym roku odkryłam inny anglosaski utwór, który świetnie się nada na dzisiejszy wpis.
Auld Lang Syne (Dawno dawno temu) popularna szkocka pieśń ludowa, rozpropagowana w roku 1788 przez Roberta Burnsa, poetę szkockiego (1759-1796). Ten utwór o przyjaźni dobrych ludzi śpiewa się podczas święta Hogmanay, czyli szkockiego Sylwestra, oraz po prostu podczas Sylwestra w krajach anglosaskich.
Auld Lang Syne jest jedną z najczęściej wykonywanych pieśni na świecie.
Dwa lata temu Boże Narodzenie zbiegło się z żydowską Chanuką (w tym roku też tak jest – Chanuka zaczęła się w pierwsze święto). Chanuka, żydowskie Święto Świateł, jest świętem ruchomym obchodzonym pomiędzy listopadem a grudniem. Genezą święta są wydarzenia z roku 165 (lub 164 p.n.e.), kiedy władca Syrii i Palestyny, Antioch IV z hellenistycznej dynastii Seleucydów postanowił zmusić Żydów do porzucenia wiary mojżeszowej i przyjęcia obyczajów greckich. Władca złupił Świątynię w Jerozolimie i 25 dnia miesiąca kislew ustawił w niej ołtarz Zeusa, co było świętokradztwem i stało się przyczyną wybuchu powstania Machabeuszów. W trzy lata potem powstańcy zwyciężyli i symbolicznie tego samego dnia, 25 dnia miesiąca kislew odzyskali Świątynię. Była jednak zbeszczeszczona i trzeba było jednak dokonać jej rytualnego oczyszczenia, a to wymagało palenia świętej oliwy przez osiem dni. Taką oliwę oczyszczał kapłan i potrzeba było czasu. W Świątyni odnaleziono jednak tylko jeden dzban takiej oliwy, co wystarczyłoby zaledwie na jeden dzień. Mimo to płomień utrzymał się przez osiem dni. Taki był cud chanukowy.
Na tę pamiątkę w śwuięto Chanuki codziennie zapala się jedną świeczkę więcej, śpiewa się, a potem, jak to w święto, zjada coś smacznego, przy czym koniecznie trzeba też jeść ołatki (latkes), czyli placki ziemniaczane lub racuchy, w dzisiejszych czasach często zastępowane pączkami lub donatami. W każdym razie musi to być coś tłustego, smażonego w tłuszczu. Gdy wiele lat temu byłam w święto Chanuki w Jerozolimie, w całym mieście bladzi chłopcy z długimi pejsami rozdawali przechodniom pączki, a jedno światełko więcej zapalano codziennie w wielkim świeczniku na dachu izraelskiego sejmu.
W pierwszy dzień Chanuki 2022 roku, 19 grudnia zakwitł storczyk. Kwitł przez całe Boże Narodzenie, a ja codziennie w wielkim świeczniku chanukowym zapalałam jedną świeczkę więcej.
Nasze rodzinne święta od wielu lat spędzamy tak, że Wigilię obchodzimy razem, ale potem syn, synowa i wnuk odwiedzają swoich znajomych, a ja odwiedzam lub przyjmuję swoich. Dla porządku dodam, że mieliśmy nie tylko kwitnącego strorczyka, ale choinkę, wieniec adwentowy i chanukaję, czyli specjalny świecznik żydowski.
26 grudnia, w ostatni dzień Chanuki, zebrało się nas u mnie w domu sześcioro. Troje niewierzących polskich katolików, dwoje niewierzących polskich katolików z żydowskich rodzin i jeden niewierzący żyd z Izraela. Fanstastyczne towarzystwo do świętowania zarówno adwentu, jak Bożego Narodzenia i Chanuki. Najpierw zapaliliśmy ósmą świeczkę, potem nasz Izraelczyk wygłosił błogosławieństwa chanukowe po hebrajsku, a nasz polski żyd – po polsku. Potem zapaliliśmy światełka na choince i poprawiliśmy świece w wieńcu. Zasiedliśmy do stołu i spałaszowaliśmy wszystkie resztki świąteczne, i te polskie, i te żydowskie, i niemiecką sałatkę ziemniaczaną, a ponieważ działo się to w Berlinie, to potem niemieckim, protestanckim wzorem zagrzaliśmy sobie dzban wina z przyprawami, usiedliśmy z kubkami wokół stołu i przez kilka godzin śpiewaliśmy kolędy.
Zdjęcie po lewej wymaga wyjaśnienia. Na zdjęciu jest grzyb boczniak królewski, każdy wie. Zdjęcie zrobił Konrad moją komórką jeszcze przed świętami. Gdy dziś zrobiłam zdjęcie kolejnych karteczek z kalendarza od Tanji i Joasi, przesłałam je sobie tutaj, zdjęcie boczniaka “samo się dołączyło”! Naprawdę samo! Boczniaka już zresztą nie ma, został zjedzony jako wegański zastępnik mięsa ;-). Nawet nie wiecie, jeśli nie odżywiacie się po wegańsku, jak skomplikowane jest to jedzenie. Ja trenuję wegetarianizm od ponad 40 lat, od wielu lat również bez mleka, jogurtu i innych takich, ale dwa tygodnie gotowania wegańskiego mnie naprawdę zaskoczyło. Dotychczas traktowałam kuchnię wegetariańską jako staranie się, by jeść to samo, co wszyscy i po prostu omijałam i pomijałam to, czego nie chciałam. Tymczasem weganie nie przebierają i nie rezygnują, ale mają cały nowoczesny, w dużej mierze uprzemysłowiony proces wytwarzania produktów, zapewniający im nie tylko to samo, co mają wszyscy, ale nawet lepiej. I nie chodzi tylko o ich ludzkie jedzenie, bo mają też odzież, buty, przedmioty gospodarstwa domowego, kosmetyki i żarcie dla swoich zwierząt. Są nawet zdania, że można i trzeba przestawić koty na weganizm. Myślę, że koty nie bardzo są z tego zadowolone – czytałam kiedyś w jakiejś książce o kotach, że jest to jedyny gatunek zwierzęcia na świecie, który odżywia się tylko i wyłącznie mięsem. Czas pokaże, czy koty nauczą się jeść niemięso?
Będąc u Dyrektora Instytutu Fizyki Teoretycznej, “zwędziłem” mu długopis. Często mi się to zdarza, dla równowagi równie często gubię długopisy. Świetnie mi się liczy tym długopisem, jeśli fundamentalny rachunek dla Nowej Jerozolimy zrobię tym długopisem, to nie będę potrzebował pomocy. Może chodzi o długopis Dyrektora z Instytutu Fizyki Teoretycznej, a nie o konsultacje?
Na zdjęciu siatka Nowej Jerozolimy (siatka sześcianu podstawowego). Każdy kwadrat składa się z czterech narożników 1 na 1 cm, z czterech krawędzi 10 na 1 cm i środka 10 na 10 cm. W każdym kwadracie idąc po krawędziach, idziemy sekwencją kolorów AABB, a krocząc po narożnikach – sekwencją kolorów ABAB. Mało tego krocząc po dowolnych czterech ścianach połączonych równoległymi krawędziami mamy też sekwencję AABB, a krawędzie układają się w sekwencje ABAB. Jeśli ten sześcian rozwiniemy na dwanaście tysięcy wymiarów, to te dwie sekwencje będą się powtarzały.
Kochani Czytelnicy, niestety – taki tekst akurat na święta. Mimo to – wesołych świąt, oby było lepiej niż 230 lat temu.
Roman Brodowski (Brom)
Pożegnanie z Rzeczypospolitą Obojga Narodów 2. Rozbiory.
Zamieszanie w Rzeczypospolitej spowodowane przez kontrowersje w sprawie innowierców i wynikające stąd działania Konfederacji Barskiej wykorzystał dla swoich celów król Prus Fryderyk II.
Pod pretekstem obrony Prus przed rzekomą zarazą, wprowadził swoje wojska na tereny Rzeczypospolitej, niby w celach sanitarnych, a zagarniając po drodze tereny Wielkopolski. Polityczny i militarny wybieg Fryderyka był preludium do realizacji jego dalszych planów, czyli dokonania rozbioru Polski. Oczywiście ze względu na ograniczone możliwości potrzebował partnerów. Wykorzystując obawy Rosji przed zawiązaniem koalicji austriacko-pruskiej oraz obawy Austrii przed wygrywającą w wojnie z Turcją Rosją, uzyskał od pozostałych dwóch „czarnych orłów” aprobatę wspólnego dokonania rozbioru Rzeczypospolitej.
Aktu pierwszego rozbioru dokonano 17 lutego 1772 roku, a potwierdzono sporządzonym i podpisanym traktatem rosyjsko-prusko-austriackim 5 sierpnia tegoż roku.
Rozbiór ten zakończył ostatecznie Konfederację Barską. W wyniku tego pierwszego rozbioru, trwającego do 1776 roku, kiedy zaborcy podpisali porozumienie końcowe, Rzeczypospolita utraciła 1/3 terytorium oraz ponad 30% ludności. Pomimo tak wielkich strat, istniała nadal i powoli próbowała odzyskać siły.
Z pewnością dla polskiej szlachty dramat jakim był rozbiór miał wielkie znaczenie, był bowiem nie tylko klęską, ale stał się też impulsem do wzmocnienia proces odnowy. Mimo wielu trudności, w kraju zaczęła rozwijać się gospodarka. Następował szybki rozwój w sferze kultury, zamierzano przeprowadzić reformy prawa i administracji. Andrzej Zamojski opracował nowy kodeks prawny, który niestety w 1780 roku nie został przyjęty przez sejm.
Przyznam, że nie pamiętałam tego filmu. Ciekawa wycieczka do skansenu pt. PRL. Rok 1977. Starsi i starsze z Was może pamiętają z czasów Gierka takie tytuły gazet przed świętami: Statki z pomarańczami przypłyną jutro do portu w Gdańsku!
Kurhaus zbudowano w dolinie. A dolina jest w górach, w górach Fläming, najniższym paśmie górskim w Niemczech, gdzie najwyższe szczyty sięgają aż 200 m n.p.m., ale i ona posiada “Alpenverein”. Nazwa nie pochodzi od flamingów ale od Flamandów. Przedtem byli tu Słowianie. Słowiański gród znajdował się niedaleko zamku Eisenhardt, obecnie w Bad Belzig. Słowianie trzymali się mocno, zanim oddali ziemie Albrechtowi I Brandenburskiemu (Albrecht der Bär). Etymologia nazwy Belzig wywodzi się też z bardzo odległych czasów. Przedrostek “bel” (z połabskiego – biały) nawiązuje do słowiańskiej nazwy grodu zamieszkałej przez plemię Bělota. Flamandowie przybyli tu dużo później.