Zachwyty i szepty

Teresa Rudolf

Zachwyt dzisiejszy

Oczy jak jakieś ptaki,
przelatują przestrzenie
wybrane przez chwilę,
uwagę i możliwości…

Uszy penetrują dziś
świergot ptaków lasu,
brzęczenie insektów,
melodię obcego radia.

Zapach wnika różami, 
i też polami suchymi
w duszę, a czerwienią
pomidory już pachną.

Smak; zupa ogórkowa,
a gdyby tak pomidorówka,
może być też szczawiowa,
może być tyle, aż taki wybór…

…jestem dziś
pełna zachwytu 
nad skarbnicą
tego, co w nas…
…i  w świecie.

Powiem na  ucho

Szepczę w tę noc,
wszystkie me żale,
wszystkie me nadzieje,
wszystkie moje radości…

A ona zawoła
nietoperzyki,
świetliki, lisy,
sowy mądre,

słuchają mego szeptu,
bez zadawania pytań
skąd biorę nadzieję,
skąd i o co te żale…

…a skąd
radość…

Samotny myśliwy 1

Katarzyna Krenz

Akwarela Gotland Katarzyna Krenz

Cykl wierszy Samotny myśliwy był opublikowany na tym blogu co tydzień poczynając od 12 maja 2014 roku.
Rebloguję go ze wzruszeniem po 10 latach.

1. Krajobraz po burzy

O świcie sztorm ustał.

Stary Poeta długo leżał na brzegu, omywany
przez fale, świadomy tego, co się stało.
Jego okręt zatonął, bezpowrotnie stracony,
a wraz z nim cały ładunek.

Katedry gotyckie i drapacze chmur
pierwsze poszły na dno jako najcięższe.
Po nich – fabryki, muzea i nowoczesne
miasta. Mosty i nitki autostrad unosiły się
jakiś czas na powierzchni, by w końcu
dołączyć do podwodnych stalaktytów z żelaza
i betonu niczym bolesne krople,
cząsteczki ciężkiej wody w wodnej masie.

Uwolnione śruby i gwoździe swobodnie
wypełniły szczeliny. Drewno całkiem pociemniało:
nie tylko dąb, również sosna, jesion i czarna olcha,
która w poprzednim życiu tak chętnie wybierała
jeziorny muł dla swych korzeni. Anielskie
polichromie i twarze Madonn przeglądały się
w lustrze wody, lecz nie trwało to długo –
jak deszcz w deszczu, tak płatki złota, smoczej
krwi szafiru i spłynęły ruchem spiralnym
i bezwolnym na paletę morza o zmierzchu,
zabarwiły nowym bólem zachód słońca.

Marmur okazał się odporniejszy na działanie
wody: posadzki agor, niegdyś splamione niezgodą
i zdradą, kariatydy i posągi bogów, a także
kolumny świątyń w oplotach akantu tkwiły samotne
pośród strzaskanych dworców i pasów startowych,
niczym kości porzucone na pustyni. Niebo
odbijało się w morzu, a morze odbijało się w niebie.
Kuli błękitu nie mąciła najmniejsza szrama bieli –
dzień przetopił nocną falę w płynne szkło. Morze
oddychało cicho i bez gniewu: sen po burzy ma
w sobie coś z leniwej sjesty i powolności trawienia.

Stary Poeta ocknął się i ukląkł na brzegu. Lecz zaraz
upadł na piasek zemdlony, tak wielkim bólem
przeszyło go przypomnienie: z całego dobytku
księgi były najlżejsze. Nasiąkając wodą,
nie osiadły na dnie jak mury bibliotek, które je
przechowywały. Napęczniały papier rozsadził
grzbiety tomów i rozpływając się w niebycie,
zabrał ze sobą wszystkie ważne słowa i myśli,
przesłania i dekrety, a nawet ludowe przysłowia.
W powietrzu drżał zielony szum dżungli, lecz
wyspa milczała. Nieznana. Nie nazwana. Niczyja.

Lekkość beztroski

Teresa Rudolf

Popioły

Jakieś stare ognisko
zaiskrzyło we mnie,
dziecięce piosenki,
zapach “z kiedyś”.

Jakieś stare ognisko
coś rozpala we mnie,
dźwięk gitar, country
tańczące na wietrze.

Jakieś stare ognisko,
unoszone twarze
nad lasami oświetla, 
gdy wpadają znów… 

… w moją pamięć

Beztroska

Nad głową jak barwny motyl;
złoto-fioletowo-szmaragdowy, 
duży jak wróbel i mały jak wróbel, 
bo u motyla to różnie, jak chce…

Fruwa, siada, podskakuje, smakuje
swą wolność, nie wie nic innego, 
ponad swoje barwy i lekkość lotu, 
bo u motyla to różnie, jak chce… 

Biega po nutach muzyki, śpiewa, 
siada na kwiatach i wciąż tańczy 
z wszystkimi i z każdym z osobna, 
bo u motyla to różnie,  jak chce… 

… bo
u motyla 
to różnie, 
jak chce… 

…i jak
bym też 
chciała… 

Ach, ta natura


Samotność kwiatu

Czemu stoisz taki sam,
w deszczu i na wietrze?
Czy czekasz na kogoś
czy opłakujesz odejście?

Stoisz dumny, samotny,
patrząc losowi prosto
w te chytre jego oczy,

mierzycie się na siły?

A może Ty płaczesz
nad kwiatowym rajem,
wiatrem deszczowym
wywianym już w nicość...


Narcyzowy księżyc

Kocha swe odbicie srebrne 
w wodach wszechświata,
takie tajemnicze, chłodne
codziennie w innej twarzy…

A pluskając się cicho w nocy,
liczy wszelkim rybom łuski,
stroi się florą posplataną…
Ależ próżny ten facet.

Podglądając nocne światy,
zagląda ludziom  w okna,
czasem komuś i w oczy,
bawi kwiatami balkonu…

Uwodzi na niebie gwiazdy,
będąc srebra świadomym, 
narcyz zapatrzony w siebie
każdym uczuciem pogardza.

Ale rankiem, gdy wchodzi
w majestacie słońce złote,
rozpływa się w tym srebrze,
w tej ciszy, w tym chłodzie…

Erotyki…

motoryzacyjne

Izabela Monika Bill

To nieprawda, że w poezji wszystko już było! Erotyki motoryzacyjne


Tekst sprzed 10 lat

Opowiem Państwu historię o powstaniu nowego nurtu w poezji polskiej, całkowitego novum, którego jestem prekursorem.

W 2011 roku powołałam do życia poetyckiego nurt erotyków motoryzacyjnych (w skrócie nazywam je EROMOT). Zgodzicie się chyba Państwo, że jest to coś, o czym nikt jeszcze nie pisał w poezji. Wiadomo były w Dwudziestoleciu Międzywojennym fascynacje zwane: Miasto-Masa-Maszyna, ale motoryzacją nikt się wtedy nie interesował, bo to była dopiero raczkująca dziedzina techniki. Ciekawe, że żaden mężczyzna-poeta nie wpadł na ten pomysł. Jestem kobietą i poczułam się powołana, aby pokazać wszystkim, że motoryzacja nie jest nudna i trudna, i można ją powiązać z poezją i erotyką.


Skoro można wydawać np. kalendarze ze zdjęciami wypasionych, drogich aut i roznegliżowanymi, seksownymi kobietami, to dlaczego by nie pisać wierszy, ale nie o fotografiach, tylko zagłębić się w świat części samochodowych: ich zażyłości, bliskości, powiązań, mechanizmów, układów – poznać tajniki ich działania. Skoro ludzie mają swoją rzeczywistość, to dlaczego cylindry, paski rozrządu, suwy nie mogą jej mieć? Skąd pewność, że to tylko zimne, metalowe części?  Może my ludzie też jesteśmy częścią jakiegoś mechanizmu, napędzającego coś, albo napędzani przez coś (kogoś). Wiem, to już zakrawa na fantastykę, a to już było, jednak moje części – bohaterowie wierszy – przeżywają uniesienia erotyczne, dałam im duszę, aby mogły poczuć miłość, pociąg fizyczny, a tego jeszcze nikt im nie dał.

Continue reading “Erotyki…”

Tibor Jagielski: Co będzie? Was wird werden?

Tibor Jagielski – SprachCafé Polnisch 

Morgen / Jutro

Samstag 15. Juni, 18:00 Uhr Vernissage und Texte von Tibor Jagielski
Sobota, 15 czerwca o godzinie 18 – wernisaż i spotkanie autorskie z Tiborem Jagielskim

Ich weiß nicht, was Tibor morgen zeigen wird und was er uns vorliest . Ich habe hier (ganz / fast) zufällig etwas ausgesucht, um Euch überzeugen, dass man / frau morgen unbedingt ins polnische Sprachcafé kommen soll.

Nie wiem, co Tibor jutro będzie czytał i co pokaże. Wybrałam coś z jego ogromnego dorobku, który tu prezentowałam, po to, żeby zachęcić Was do przyjścia jutro do Polskiej Kafejki Językowej.

Schulzestraße 1, 13187 Berlin S-Bahn Wollankstraße

Continue reading “Tibor Jagielski: Co będzie? Was wird werden?”

Magia odchodzenia

Teresa Rudolf


Dziura w sercu

Zrobiłeś dziurę
w moim sercu, 
by prześlizgnąć
Twe kocie ciało,
za tęczowy most.

A tam czeka już Lili…
Twa siostra, 
modelka
czarnych Kić 
jak smoła,
lub może jakaś
mgiełka…

Ty już wiesz, Ty wiesz…
Odleciały daleko
zielone jak trawa
łobuzerskie oczy,  
kocie  przemowy,
miłość jak kryształ…
…przejrzyście kocia.

Czary-mary

Roz-czarowanie,
o-czarowanie,
wy-czarowanie,
czarowanie…

Czarowanie;
słowem, obrazem,
głosem, magią,
muzyką, miłością.

Roz-czarowanie;
Tobą, sobą,
nią i nim;
ludźmi.

O-czarowanie;
spojrzeniem,
śpiewem,
naturą.

Wy-czarowanie;
królika z kapelusza,
różyczki z szalika
ze smutku radość…