Samotny myśliwy 10

Katarzyna Krenz

jesienne mgly 006E

Foto Autorka: Poranne mgły

10. Rysunek na piasku

Obraz rozbrzmiewał wiatrem:
fale płaszczyzn i plam barwnych
prowadziły po przekątnej w głąb,
by tam zgodnie uderzyć w struny
wzroku. To był dobry znak, który

mówił mu, że ucieczka z tej bezludnej
wyspy była możliwa. Aby tak się stało,
obraz musiał ożyć. Farba i płótno?
To ziemia, woda i powietrze. Tak było.
I teraz tak musiało być – jak dawniej.

Wyspa to wiedziała, była jak otwarta paleta.
dlatego pozwolił jej stąpać przez sepię
jałowego ugoru. Twarda bruzda
zasychała szybko, utrwalona werniksem z
morskiej soli. Dzięki temu zachowa

na zawsze pamięć kształtu, połączy
ukryty genotyp ziarna i kłącza, popiołu
i kamienia. Nie dopuści do odkształceń
w wyniku jego nieostrożnej decyzji. On
wahał się, lecz mimo to zrobił następny krok.

Chyląc głowę pod niebem z ołowiu,
przeszedł suchą stopą na drugi brzeg
płótna. Nawet jeśli ziemia miałaby
otworzyć krater wulkanu, a morze
zamknąć mu drogę odwrotu – nie cofnął się.

Szedł tam z tęsknoty za dawnym światem,
lecz wiodła go także ciekawość odkrywcy:
zapragnął jako pierwszy dotknąć horyzontu,
przekroczyć ciemną grań samotności. I żyć dalej.

C. / 14.05.2011

Magnolia, magnolia…

Agata Koch

W 1874 roku Czetwertyńscy wybudowali w Milanowie przyfolwarczną szkołę, do której uczęszczały również dzieci z okolicznych wsi, powołali do życia i wyposażyli Ochotniczą Straż Pożarną, wspierali założoną przez mieszkańców Milanowa orkiestrę dętą oraz amatorski teatr. Włodzimierz Czetwertyński pełnił wiele funkcji publicznych. Maria Wanda Czetwertyńska hojnie wspierała inicjatywy społeczne, skierowane w szczególności do kobiet i dzieci.

Książę Włodzimierz był miłośnikiem przyrody, bibliofilem, interesował się również literaturą i sztuką. Toteż w dworze znalazło się pomieszczenie na oranżerię, bibliotekę, galerię obrazów oraz archiwum rodzinne.

Continue reading “Magnolia, magnolia…”

Tańcz dalej

Teresa Rudolf

Moja szufladka

Zacznę dla niej zapisywać
znów me wiersze, myśli…
odkrycia dnia i nocy,
opisywać sny 
i wymysły.

Wyścielona miękko, serdecznie,
czeka niecierpliwie już na mnie,
chociaż porzucona i zdradzona, 
ciągle wierna, z jakże otwartymi
ramionami…

…już idę.


Przyjaźń

Nie oddalaj się 
ode mnie, a jeśli, 
to płynnym krokiem, 
bez odwracania głowy
bez ostatniego spojrzenia, 

bez zakłopotania twarzy, 
bez oczu z dziwnej odchłani, 
zabieraj już tę swoją obcość, 
w obcą obcość, wciąż nie moją.

Nie oddalaj się
od siebie, a jeśli,
to szybkim krokiem, 
i odwróć się za siebie,
to są Twoje własne ślady… 

… to Ty, 

wróciłaś, 
tyłem?


Dusza 

Obraca się w tej mgle
w sukience kremowej, 
zanim wyssie ją słońce. 

Kręci się, kręci szybko, 
opada z niej suknia
z tiulu, szyta nocą. 

I ona dalej tańczy, 
chyba jakaś dusza
bezdusznie naga… 

Samotny myśliwy 9

Katarzyna Krenz

poranne mgly 016

Foto: Katarzyna Krenz, Poranne mgły

9. Święty dzień

W niedzielę, jeśli była to niedziela,
a z jego wyliczeń wynikało, że była,
pogodna i bezwietrzna, Stary Poeta
w obecności stada mew wygłosił kazanie:

„Bracia, wspomnijcie dzień, gdy Słońce
przestało być bogiem i narodziło się królestwo
Słowa. Miało być silniejsze od życia. Wierne.
Przychodziliśmy i odchodziliśmy, a Ono
wciąż było. Jak Słońce. Pamiętacie?

Z początku u Boga było, aż samo stało się
Bogiem. Słowo. Przemienione w ciało,
napełniło się młodą krwią i oddechem.
Pewnego dnia umarło, a jednak nie umarło.
I bez Niego nic się dalej nie działo, ani miłość,
ani gniew, ani ziemia, ani niebo. Ani dzień.
Ani noc. Nic. Dlatego nazywaliśmy je
światłością i drogą, choć niejeden z nas
śnił potajemnie o innym życiu. Zdrajca!

Gdzie jest dziś Bóg, gdy Słowo milczy
niewypowiedziane? Kto pierwszy nazwał
Milczenie złotem – dlaczego nie Mowę?
Dlaczego nie okruch czułości, nie sen
bez jednej myśli i lot ku gwiazdom w mroku?
Tego nikt nie wie. A nawet jeśli wie i zna hasło –
nie powie. Milczenie jest skarbem, bywa i torturą.

Bracia, przestańmy się błąkać. Odrzućmy złoto.
Wydziedziczeni, zbierzmy siły i odwagę. Powstańmy.
Idźmy budować. Stwórzmy. Zacznijmy od początku.”

*

Poczuł na czole chłodny powiew. Otworzył oczy.
Niebo zachmurzyło się, morze poczerniało.
Ptaki z krzykiem zerwały się do lotu.

Nadciągał sztorm.

Brat Summer

EMS: We wpisie Emilii Smechowskiej na Instagramie przeczytałam, że brytyjska piosenkarka, Charli xcx, nie tylko odniosła ogromny sukces swoim albumem Brat, co wiedziałam i nie tylko wprowadziła modę na brzydki jasnozielony, co też już wiedziałam, ale również wtrąciła się do polityki USA. Tego nie wiedziałam. Zapytałam więc przedstawiciela pokolenia Z, bo to ono się głównie przyczynia do sławy Charli xcx i to od niego wiemy w ogóle, że taka Charli istnieje.

Continue reading “Brat Summer”

Samotny myśliwy 8

Katarzyna Krenz

SONY DSC

Fotografia autorki z serii “Panoramy Covilhii i mgły”

8. Nie wszystko

Piasek był ciepły, wygładzony przez morze,
a świadomość, że ziemia jest okrągła,
mniej ważna niż jej skrawek, ciepły i
taki namacalny, wygrzany w słońcu
na brzegu morza, gdzie można było leżeć,
grzać kości i myśleć o mapie miejsc najbliższych,
które kiedyś pojawiły się po to, by Stary Poeta
mógł się tam urodzić, pójść do szkoły i
na pierwszą randkę nad rzeką w maju, gdy
zakwitły kasztany. Kasztany, rzeka, maj:
miłość to piękne miejsce.

Bo cóż po mapach lądów nieodkrytych, słonych
mórz i oceanów, cóż po miejscach wielkich
bitew wygranych, przegranych. Cóż
po krużgankach pałaców i klasztornych ogrodów,
gdy nas tam nie ma. Cóż nam po nich.

Unser neues Projekt

Projektgruppe:
Elżbieta Kargol – Anna Krenz – Ewa Maria Slaska – Gisela Wenzel
Ambasada Polek e.V. / Dziewuchy Berlin

Berlin, 16.08.2024

Bezirksverordnetenversammlung Tempelhof-Schöneberg
Gedenktafel-Kommission
Rathaus Schöneberg
John-F. Kennedy-Platz
10820 Berlin

Vorschlag für eine Gedenktafel


Continue reading “Unser neues Projekt”

Samotny myśliwy 7

Katarzyna Krenz

KK-Gotland55x

Akwarela Gotland Katarzyna Krenz

7. Bezimienność

Obudził się o świcie.

(Odkąd za posłanie miał kłąb mchu na nagiej ziemi,
sypiał krótko i budził się wcześnie.)

Wstał bez słowa i obmył twarz w chłodnym
strumieniu. Tak, woda w strumieniu była
chłodna, bystra i klarowna. Lecz on odrzucił
te atrybuty, gdyż były możliwe tylko dzięki
słowom. On zaś od przybycia na wyspę milczał.

Nawet więcej: trwał w bezsłownym milczeniu.

Surowa ryba, miąższ papai i niedojrzałej cytryny
smakowały obco i bezimiennie – zjadł je, lecz
nie mógł nic na ich temat powiedzieć. Komu?
Potem zszedł na plażę. Chciał spojrzeć w oczy
morzu, w zetknięciu z jego bezkresem poczuć
głębię swej samotności, a może nawet oburzyć się
na okrucieństwo sytuacji, w jakiej się znalazł.
Ach, dlaczego nie utonął wraz z całą załogą?
I teraz cierpiał, odrzucony przez żywioły.

Jak obce ciało!

I jeszcze zszedł na brzeg, ponieważ zapragnął być sam.
Sam na sam – ze sobą. Lecz nie wiedział, jak to zrobić.
Jak zrobić to bez słów! Bez słów nie wiedział jak.

Frauenblick. Lea Ypi

Monika Wrzosek-Müller

Nachdenken über ein Buch: Lea Ypi, Frei. Erwachsenwerden am Ende der Geschichte.

Vielleicht ist es an der Zeit, einen neuen Blick auf die Umbrüche, Revolutionen, gewaltfreien, stillen Revolutionen, „Wenden“ um und nach 1989 zu werfen. In Polen hatten diese Umwälzungen eigentlich schon früher stattgefunden und die sperrigen, oft bruchhaften Biografien verliefen vielleicht doch etwas milder als die, die Lea Ypi in ihrem Buch nachzeichnet. Sich wirklich ernsthaft damit beschäftigen, worum es den Menschen in den später so genannten post-sozialistischen Ländern in Ost-, Süd- und Mitteleuropa in dieser Zeit ging! Das würde allerdings bedeuten, sich den einzelnen Biographien zuzuwenden und wirklich genauer hinschauen, was die Menschen da bewegt hat, jenseits großer Schlagworte: Freiheit, Demokratie; worum sie wirklich gekämpft haben.

Continue reading “Frauenblick. Lea Ypi”

Samotny myśliwy 6

Katarzyna Krenz

KK-Gotland1x

Akwarela Gotland Katarzyna Krenz

6. In statu usucapiendi

Stary Poeta rozejrzał się wokół.

Pierwsza myśl przeraziła go nie na żarty:
będzie musiał zacząć wszystko od początku.
Przywołać ptaki. Narysować mapy. Wytyczyć
cardo et decumanus, co już samo w sobie
było zadaniem ponad siły. A wiedział, że
tym razem Bóg, który kiedyś był osią i
ziarnem wszystkiego, już mu nie pomoże.

Albowiem bogowie żyją w nas i
wraz z nami odchodzą.

Zapragnął ukryć się, zapomnieć
o swoim nowym miejscu na ziemi
pośrodku pustego świata.

Uciec, gdyby tylko mógł uciec!

Nagi i drżący, wyruszył w głąb wyspy.
Na wydmach zebrał suche trawy,
z których splótł skrzydła. Znalazł
w dziewiczym lesie gałęzie na szałas
i kilka garści mchu na posłanie. Po wielu
nieudanych próbach skrzesał ogień – dym
sypnął iskrami przeszłości i przypomnienia.

Czyż nie tak było na początku i nie tak
miało pozostać do końca?

Zapłakał z rozpaczy. To prawda,
skrzydła szumiały natchnieniem,
szałas dawał schronienie, a ogień –
ciepło i nadzieję. Lecz przecież on,
pozbawiony świadectwa źródeł pisanych,
mógł się pomylić: pamięć bywa ulotna,
a on był samotny, porzucony

na wyspie milczenia. Ocalony.

22/23 listopada 2010