Andrzej Rejman
Dziś Trzeci Maja, wszędzie widać flagi, dzień podniosły, ale spokojny, majowy. W mieście cisza, wszyscy na majówce, słońce dopisuje, choć dosyć zimnawo, prawdziwa wiosna powoli, trochę nieśmiało zaznacza swą obecność.
Zrobiłem kilka zdjęć.
Wieczór. Ruch duży. Powroty z majówki.
Wciąż 3 maja, refleksja nad Polską, ale bez przesady – żeby nie wpaść w nadmierne rozmyślania. Po prostu – w razie czego – działać.
Trochę tak, jak w dzisiejszych czytaniach: “…nie miłujmy słowem i językiem, ale czynem i prawdą! …” (1 J 3)
***
No to zobaczmy co działo się kiedyś w maju:
Babcia moja – Małgorzata Doktorowicz-Hrebnicka (1890-1975) pisze: (zapiski codzienne w “Kalendarzu Marjańskim” 1922-1939, nie publikowane, styl i pisownię zachowuję bez zmian)
maj (1926)
Deszczyk majowy, to jak łzy dziecięce, porosił, popłakał i nie płacze więcej.
12-go – Piłsudski następuje na Warszawę, zamach stanu.
14-go – siedzimy siedem godzin w piwnicy w czasie nawiększej kanonady, brania lotniska i wystrzałów karabinów maszynowych po Rakowieckiej.
W dom nasz trafiło osiem kul.
maj (1928)
13-go obchód 35-lecia ślubu Stankiewiczów, na spółkę z rodziną kupiliśmy im lampę.
Oprócz tego kupiliśmy im różową azalię – sobie – białą.
17-go byliśmy z Julcią w kinie na “Wróbelkach” z Mary Pickford.
20-go były dzieci u Julci na czekoladzie.
25-go byłam u p. Kowalczykówny* w sprawie Julci. Zgodziła się ją przyjąć do swojej szkoły.
Nadzwyczaj sympatyczna.
* szkoła żeńska J.Kowalczykówny i J.Jawurkówny w Warszawie (dop. mój)
maj (1929)
Czytam “Świat Kobiecy” Marii Grossek Koryckiej
Niezmiernie mi się podoba, jest mądra, poetyczna, i cudownie prawdziwa
3-go w ogrodzie zoologicznym z Kazikiem
8-go u Jasiów
10-go Baniewiczowa,
Określenie marnotrawstwa – “Hulki, hulki, potem bez koszulki”.
maj (1930)
Byliśmy na dźwiękowym filmie “Moralność Pani Dulskiej”
Ładne melodie Różyckiego. Batycka jest wspaniała.
Potem byliśmy na filmie “Wołga Wołga” – śliczny, doskonały.
Kupiliśmy węgla pół tony = 500kg za 30 złotych.
Jedna miara kartofli kosztuje 1 zł. 20 groszy, jaja po 15 groszy.
maj (1931)
10-go Byliśmy (dzieci i ja) na przedstawieniu “Za siedmioma górami” w teatrze “Jaskółka”.
Dekoracje bardzo prymitywne, stylizowane w stylu ludowym. Takie sobie.
9,10,11 – robiłam wywiady (kolonie dla dzieci), w jednej rodzinie poczęstowali nas wódką!!!!
Musiałam wypić pół kieliszka, by nie obrazić biedaków.
Zrobiłam 26 wywiadów. Bolą nogi.
maj (1932)
6-go został zabity prezydent francuski Paul Doumer
maj (1933)
8-go wybory nowego Prezydenta. Został wybrany ponownie prof. Ignacy Mościcki.
maj (1934)
1,2,3 Śliczna pogoda. Trwa gorąco. Strasznie sucho.
3-go byliśmy u Aliny.
5-go z Kazikiem u dr Korsak, zapisała phosphit z żelazem, jak najlżej ubierać.
6-go byłam z Kazikiem, Zosią i Haneczką na przedstawieniu klasowym i loterii. Julcia wygrałą brudną, podartą, jedwabną chusteczkę, Kazik – obsadkę i tenisówkę.
9-go byli Jasiowie.
12-go Julcia była na wieczorku u pp. Morozewiczów, do domu wróciła o 4-tej.
13-go niespodzianie przyszła c. Misia, która zatrzymała się na jeden dzień w Warszawie, jadąc do Lipna do swojej kuzynki Woyczyńskiej. Jeździłyśmy z nią na Żoliborz, ale ani Mani Mickiewicz., ani Baniewiczowej nie zastałyśmy w domu.
Małpa-szympans – Jędrzejewicz nareszcie wyleciał z premierostwa, może teraz kryzys zacznie maleć, oswobodzony z pod jego cięzkiej łapy. Premierem jest prof Kozłowski, na koniec człowiek wysoce inteligentny, a do tego archeolog-geolog. Hurrrrra!!!
maj (1935)
1-go Oziębiło się bardzo
2-go Zima w całej pełni, zawieja śnieżna przy1 śniegu nawaliło moc, biedne bzy zginają się pod ciężarem, śnieżne okiście i podwiędłe liście zwieszają się smutnie z kasztana, tulipaniki pogrążają się stopniowo w puch śnieżny
12 maja – umarł Marszałek Józef Piłsudski. Byliśmy w Alejach Ujazdowskich w czasie eksportacji zwłok z Belwederu do Katedry. Było już prawie ciemno. W nocy z 16 na 17 go chodziliśmy do Katedry, ale już nie trafiliśmy gdyż o 12 tej zamknęli. W nocy lał deszcz.
17-go patrzeliśmy z góry Instytutu na uroczystości żałobne na Polu Mokotowskim.
W czasie defilady ostatniej przed Marszałkiem na Polu Mokotowskich niebo pokryło się złowrogimi chmurami, a zaraz po ukończeniu salw armatnich rozległ się grzmot i rozpętała się burza. Wkrótce po uroczystościach zmarł na udar serca wiceprezydent Warszawy – Zawistowski, inż Balcerski, który zawiadywał urządzeniem Pola Mokotowskiego – spadł samolotem w Ameryce w czasie nabożeństwa żałobnego p Marszałku.
maj (1936)
12-go Warszawa w głębokim nastroju obchodziła rocznicę śmierci Marszałka.
Dzień też był całkiem żałobny, pochmurny i płaczący.
13-go Kazik jeździł z wycieczką szkolną do Modlina statkiem, wrócił do domu o pierwszej w nocy.
20-go Byłam z Kazikiem u laryngologa w klinice na Litewskiej.
28-go z Kazikiem u laryngologa Szymańskiego (Lecznica Nowy Świat 21)
w końcu maja kot Puk wyszedł z domu i więcej nie wrócił!
maj (1937)
7-go u dra Fisza.
8-go u okulistki, były p. Moszczyńska z córką Wandzią
14-go C. Ola wyjechała do Ostroga. Boleś sprzedał dom.
22-go byli “Rafułkowie”, Władek, Mickiewiczowa, potem Budelcia.
23-go umarła Piotrowska, żona woźnego z chemii.
25-go przyjechał Ignal
30-go byliśmy w Wawrze
maj (1938)
1-go była p. Olga, a potem my oprowadzając ją w Waszkańcach.
7-go wyjechałam z Raju i przyjechałam do Warszawy.
11-go przyjechał Dziadunio Adam Hrebnicki – Profesor
13-go wyjechał
20-go byłam u okulistki
21-go …u d-ra usznego (przepłukiwanie uszu)
znalazł się cudownie pierścionek z granatem, którego szukałam rok cały.
22-go imieniny Julci, moc bzu, konwalii, niezapominajki, maczki pomarańczowe i żółte, białe i różowe. Moc ciastek, 7 osób gości, dwoje dzieci z nimi.
27-go byłam z Julcią na majowym nabożeństwie, lodach włoskich i na filmie “Wrzos” wg Rodziewiczówny.
30-go Staś wyjechał na letnie roboty.
maj (1939)
1-go wyjechał Ojciec Profesor, byli Krzyżkiewiczowie z psem. Krzyżkiewicz przyniósł Julci czekoladki wygrane i robił fotografie.
P. Marychna całowała się i ściskała z Dziaduniem, mówiąc, że ma śliczne oczki.
7-go byliśmy z Krzyżkiewiczami na “Hamlecie”.
8-go była c. Misia, Tyszkiewicz i Łaszkiewicz z Tomkiem.
9-go był Władek, Krzyżkiewiczowie wyjechali
12-go byłam u Baniewiczowej
13-go byłam w kuratorium i dowiedziałam się, że Kazika szkoła jest zlikwidowana.
18-go byłam u Baniewiczowej i razem z nią w kinie na “Banicie”.
19-go byłam u Aliny. Kazik zaczął korepetycje z uczniem IV klasy gimnazjum im. Żeromskiego.
22-go na imieniny Julci była MM z kwiatami, p. Zosia i p. Jadzia.
28-go byłam z Kazikiem na filmie ….. i z p. Wardęską na filmie “Wielki Walc”, śliczny, Strauss i jego walczyki.
________________________
Ileż to się działo w maju!!!! Nawet śnieg był!!!




















W marcu 1944 roku, Ciocia skończyła właśnie 14 lat, aresztowano całą rodzinę. Wiktor został z Pawiaka odtransportowany do obozu w Stutthofie, gdzie przebywał do końca wojny. Opuścił obóz zimą 1945 roku, pędzony w marszu śmierci gdzieś na Zachód, w stronę Niemiec i zapamiętał niezwykłą opiekę, jakiej udzielili więźniom mieszkańcy Żukowa. Napisze o tym po latach w książce Warszawiacy w Stutthofie, którą obecnie wznowiło Muzeum w Sztuthofie, niestety już bez tej niezwykłej okładki, której tajemnicę znała moja Mama, a której nie znały ani Ciocia ani jej córki, co się okazało jesienią tego roku we Florencji, podczas rodzinnego wesela. Mama zaraz po wydaniu książki pokazała mi, jak ta okładka została skomponowana. Przez całą jej szerokość, a więc przód i tył, biegł nabazgrany na szarym murze biały napis Pawiak. Nazwa uzasadniona, bo stąd autora wywieziono do Sztuthofu. Gdy książka była zamknięta, na jej przedniej okładce pozostawały tylko dwie litery – AK! Niewątpliwie inteligentny zabieg grafika – Sylwestra Wieczorka, ale czy na sugestię ze strony dziadka? I czy dyrektor wydawnictwa, niezapomniany Edward Mazurkiewicz, wiedział o tym? Tego się już zapewne nigdy nie dowiem. W każdym razie „numer” przeszedł. Niezauważony przez cenzurę czy za jej przyzwoleniem? Był rok 1971. Tego też się już pewnie nie dowiem.

Z Wikipedii:




