Reblog. The history of aprons

Godfrey Desh  

To Kasia Krenz and Marianna Lorenz, who founded it somewhere and posted on Facebook


I don’t think most kids today know what an apron is. The principle use of Mom’s or Grandma’s apron was to protect the dress underneath because she only had a few. It was also because it was easier to wash aprons than dresses and aprons used less material. But along with that, it served as a potholder for removing hot pans from the oven.
It was wonderful for drying children’s tears, and on occasion was even used for cleaning out dirty ears.
From the chicken coop, the apron was used for carrying eggs, fussy chicks, and sometimes half-hatched eggs to be finished in the warming oven.

Continue reading “Reblog. The history of aprons”

Reblog: Malerinnen!

Vom TIP-Berlin habe ich diese Information erhalten:

Medea Film Factory präsentiert

Die Renaissance der Malerinnen 
~ Sofonisba Anguissola, Lavinia Fontana 
und Artemisia Gentileschi 

von Hilka Sinning

Sie waren Heldinnen in der Kunstwelt des 16. und 17. Jahrhunderts: Vor mehr als 400 Jahren verzauberten die italienischen Malerinnen Sofonisba Anguissola, Lavinia Fontana und Artemisia Gentileschi ihre kunstliebenden Zeitgenossen. Dennoch waren sie für lange Zeit aus dem Gedächtnis der Kunstgeschichte verschwunden. Jetzt erleben die Alten Meisterinnen eine Renaissance: Sie werden in großen Ausstellungen gefeiert.


Selbstportraits – oben: Sofonisba Anguissola
unten: Artemisia Gentileschi

Continue reading “Reblog: Malerinnen!”

Frauenblick: Milan Kundera

Monika Wrzosek-Müller

Wir alle haben seinen Roman „Die unerträgliche Leichtigkeit des Seins“ gelesen, darüber diskutiert und uns ereifert. Das Schicksal, das die Tschechoslowakei mit der gewaltsamen Beendigung des „Prager Frühlings“ erleiden musste, hat uns alle beeinflusst und bewegt. Alle, die aus Polen dann später in die Emigration gingen, aber auch alle, die in ihrem Land gegen den Kommunismus kämpften. Kunderas persönliches Schicksal spiegelte die Zerrissenheit der Menschen in jenen Zeiten in der Heimat und im Exil nur allzu genau wider.

Continue reading “Frauenblick: Milan Kundera”

Mój Kreuzberg

Ewa Maria Slaska

Gedanken über Kreuzberg (1985 – 2023)

Berlin 1985. Ich landete hier als eine politische Emigrantin. Heutzutage nennt man uns Solidarność-Emigranten.

Zuerst eine vorsichtige Erkundung: Ich war doch gegen Kreuzberg als auch gegen Feminismus immun, weil ich aus Polen kam, aus dem Land, in dem Feministinnen wie die Linken ihre tiefste Niederlage erleben mussten. Damals. Ist es jetzt anders?

Nach sechs Monaten fanden wir eine große Wohnung am Chamissoplatz und unsere polnischen bekannten fragten uns, ob wir nicht Angst hätten, weil wir jetzt in Kreuzberg leben müssten, wo so viele Linken, Chaoten und Türken wohnen. Es sei gefährlich.

Continue reading “Mój Kreuzberg”

Dzień Węża i Mały Książę

Wczoraj pochowaliśmy naszego Małego Księcia, Beniaminka. Dziś, 16 lipca jest Światowy Dzień Węża. Sięgam więc po Małego Księcia Antoine de Saint Exupéry, myśląc o Beniaminku i najsłynniejszym wężu literackim:

I

Gdy miałem sześć lat, zobaczyłem pewnego razu wspaniały obrazek w książce opisującej puszczę dziewiczą. Książka nazywała się “Historie prawdziwe”. Obrazek przedstawiał węża boa, połykającego drapieżne zwierzę. Oto kopia rysunku:

W książce było napisane: “Węże boa połykają w całości schwytane zwierzęta. Następnie nie mogą się ruszać i śpią przez sześć miesięcy, dopóki zdobycz nie zostanie strawiona”.

Continue reading “Dzień Węża i Mały Książę”

Beniamin

Odszedł 10 lipca. Dzisiaj zostanie pochowany.

Jego mama napisała na Facebooku:

“Good night, sweet prince,
And flights of angels sing thee to thy rest”

Beniamin: 30.06.2010 – 10.07.2023

The Funeral Mass took place at the Catholic Church at 11am on Saturday, 15th July 2023 in Stradbally, Co. Waterford. It shall be followed by the internment at St. James’s churchyard, Stradbally.

Jego Babcia napisała. Farewell, Little Prince, I wish you safe journey. Beniaminek, 30 June 2010 – 10 July 2023. R.I.P.
Jego dziadek napisał: “Dobranoc, dobranoc mój Mały Księciu, już czas na sen” i narysował go:

Anna Boch w Muzeum MuZee w Ostendzie

Aleksandra Hołownia

Impresjonizm czy neo impresjonizm w sztuce kojarzy się z nazwiskami znanych męskich artystów, jak: Edgar Degas, Max Liebermann, Józef Pankiewicz, Claude Monet, Camille Pissarro, Lucien Pissaro, Auguste Renoir, Georges Seurat, Paul Signac… Mało kto słyszał o malarkach z tego okresu. One jednak istniały i tworzyły, mimo że społeczeństwo konekwentnie pomijało ich sztukę. Jedną z niedocenianych artystek owej epoki była belgijska neo impresjonistka Anna Boch (1848 -1936).

Continue reading “Anna Boch w Muzeum MuZee w Ostendzie”

Letnie zawirowanie

Teresa Rudolf

***

Lato głaszcze
letnim, ciepłym
wiatrem po twarzy,
tańczy po niespokojnej,
chciwej ekstra-wrażeń duszy.

***

Słońce leniwie
wychodzi z morza,
akwarelkowo-niebieskiego,
jak oczy dziecka chichoczącego
prosto w złotą, letnią słoneczość.

***

Pszczoły szaleją
w brązowo-żółtych,
ciasnych kostiumach,
uwodząc zdumione kwiaty,
zdezorientowane natarczywością.

***

“Lato, lato”, krzyczą 
ptaki przeróżne,
strojąc już od rana 
struny głosowe,
do swych songów.

***

Maki przyciągają oczy 
swą krwistą czerwienią, 
swą urodą i bezczelnością
odurzają i ciągną w tajemnicę,
jak zjawy leśne w bezwolność…

A my
rzucamy
się w wir 
tej przygody,

czasem
dość chytrze,

ale

bez słowa 
dziękuję…

z oczywistością
będziemy znów

czekać…
…jak co roku.

Podróż z Don Kichotem

Ewa Maria Slaska

Eli, Ewie, Januszowi i Piotrowi, magicznym ludziom z podziękowaniem za magiczne dni w Lublinie.

Pojechałam do Lublina na konferencję Lublinerów. Tak się czasem zdarza przypadkiem, ale tu ja sama i różne duchy opiekuńcze zadbały o to, bym na pewno nie przegapiła tej konferencji. Tak naprawdę zjazd mnie w ogóle nie dotyczy, bo jest to spotkanie byłych żydowskich mieszkańców Lublina i ich potomków. Pierwszy ich zjazd odbył się w roku 1947, następny w 70 lat później, a ten tegoroczny – teraz właśnie. Ja się wzięłam na tym zjeździe, bo moja rodzina, a właściwie jedna jej linia, nazywała się Lublinerowie, a to oznaczało w sposób nie dopuszczający odstępstw, że tak naprawdę kiedyś cała rodzina stąd wyszła. Ale, choć przez lata zajmowałam się ludźmi z tego rodu, nigdy nie odkryłam związku między najstarszym znanym mi Lublinerem z mojej rodziny a tym pięknym renesansowym miastem.

Continue reading “Podróż z Don Kichotem”

Dzięki Ci Panie

Stefan Andrzejewski

Od dnia mojego srebrnego jubileuszu 25-lecia bycia księdzem zastanawiam się, czym jest dla mnie Kościół i bycie w Kościele.

Tak, jak pisałem w moim poprzednim, krótkim wpisie, od tego dnia wiele rzeczy uległo przewartościowaniu w moim życiu. Na pewno wtedy, 20 czerwca 1998 roku, czułem się dumnym, nowo wyświęconym funkcjonariuszem Wielkiej i Wielowiekowej Instytucji. Świadczyła o tym nienagannie wyprasowana sutanna, biret z pomponem na głowie i lakierki tak wypastowane, że można się było w nich przeglądać jak w lustrze. Bogu dzięki, szybko życie zaczęło mnie sprowadzać na ziemię. Poszedłem między ludzi i zobaczyłem, że ich zmaganie się z codziennością, ich dylematy moralne są tak dalekie od tego, czym żyje Instytucja, jak odległa jest nasza planeta od sąsiedniej galaktyki. Dzisiaj Kościół to już nie jest dla mnie wyłożony czerwonym dywanem korytarz w kurii, na którego końcu czeka na mnie pachnący wodą kolońską, ubrany w purpurę i obwieszony złotymi łańcuchami, opierścieniony Ksiądz Biskup.

Continue reading “Dzięki Ci Panie”