Historia Ukrainy w pigułce Broma (6). Jarosław.

Roman Brodowski (Brom)

Od kilku już odcinków piszę o Rusi Kijowskiej pod rządami książąt skandynawskich, nie mogę więc nie wspomnieć o ostatnim z Rurykowiczów, który tworzył potęgę tego wielkiego księstwa, o księciu Jarosławie, zwanym Mądrym. Droga jego do przejęcia po Włodzimierzu władzy nad Kijowem nie była łatwa – tak się już w tradycji Rurykowiczów utrwaliło. Przypomnijmy, że Włodzimierz pozostawił po sobie 12 synów. Pierwszym spadkobiercą został jego najstarszy syn, Światopełk, który w sposób skrytobójczy lub w wyniku najazdów po kolei mordował swoich przyrodnich braci. Pierwszymi ofiarami Światopełka byli synowie Anny Porfirogenetki, Borys i Gleb, a następnie Światosław. Jarosław, wiedząc, że jest kolejnym obiektem zbrodni na liście brata, uciekł z odziedziczonego po ojcu Nowogrodu i znalazł schronienie w Skandynawii. Powrócił z Waregami, opanował Nowogród, a następnie zdobył Kijów, zmuszając Światopełka do ucieczki z kraju i szukaniu schronienia u teścia, Bolesława Chrobrego.

Continue reading “Historia Ukrainy w pigułce Broma (6). Jarosław.”

Nadzieja w Twoim losie

Teresa Rudolf

Wielkie sito

Słychać brzęk metalowy
wpadania rzeczy różnych,
w wielkie jak Ziemia sito…

Otwory w nim o losie
świata znów zadecydują;
co przeleci, a co pozostanie, 

co ważne, co mniej ważne
dla świata; ludzi, zwierząt,
przyrody, polityki, nas, nas…

Welkość otworów różna,
a los pokaże co dzisiaj
w nicość będzie wpadać…

Ooo, kruk się dziś wybronił!

Wygląd nadziei

– Powiedz, jak wygląda
nadzieja?- zapytała,
– nadzieja, wygląda?-
Zamknęłam oczy…

– To mocna dłoń,
wyciągnięta do Ciebie, 
widzisz ją? Musisz też
i swoją rękę wyciągnąć…

to światło na końcu tunelu,
płomyk w puszce Pandory,
to koniczynka ileś-listna
(inne już przecież zajęte),

to nowonarodzony kwiat, 
jego zapach, kolor, piękno,
mruczenie kota, ogon psa
zachwyconego wszystkim,

to przeproszenie czyjeś
za zrobioną ci krzywdę,
możliwość wybaczenia,
lekkość duszy, też serca…

Jak wygląda nadzieja?

To ta dłoń, wskazująca
wszystko obok Ciebie,
daj się jej  prowadzić 
znów w  samo życie.

Łzy i rysunki

EMS: W ciągu pierwszych nocy sierpniowych spodziewać się można gwiazd spadających, wychodzących z gwiazdozbioru Perseid. Widzieliście? Nie? To popróbujcie dziś w nocy. Jak będziecie mieli szczęście, to możecie zobaczyć kilka, kilkanaście a nawet kilkadziesiąt spadających gwiazd na raz. Czasem prawdziwy deszcz. Lud w różnych krajach nazywa ten wspaniały rój “łzami świętego Wawrzyńca”, bo spadają najliczniej w okolicy jego imienin, czyli rocznicy śmierci. Umarł 10 sierpnia w roku 258 naszej ery, nie tyle “za wiarę”, ile dlatego że był jednym z siedmiu diakonów kościoła chrześcijańskiego w Rzymie i odmówił cesarzowi Walerianowi wydania majątku kościelnego. Został za to aresztowany i umęczony – spalono go żywcem na wielkim ruszcie. Był czczony niemal od razu od swej śmierci, a jego kult bardzo się rozwinął w Europie po zwycięstwie cesarza Ottona I nad Węgrami właśnie w dniu św. Wawrzyńca 955 roku. Wawrzyniec jako diakon rzymski był odpowiedzialny również za wspomaganie bieodoty miejskiej i na tę pamiątkę w wielu krajach piecze się tego dnia i rozdaje biednym tzw. “chleb św. Wawrzyńca”. Z kolei “ziele św. Wawrzyńca” to kwitnąca teraz obficie złocista nawłoć. Złote łzy umęczonego świętego.

Moja kuzynka Maria poszła do bazyliki św. Wawrzyńca we Florencji właśnie 10 sierpnia. To oczywiście przypadek, ale jako adminka bardzo lubię takie przypadki.

Continue reading “Łzy i rysunki”

Samotny myśliwy 5

Katarzyna Krenz

Akwarela Gotland Katarzyna Krenz

5. Tempus fugit

Zegarek stanął. Z rozbitym szkłem i
strzaskanym werkiem zatrzymał się na chwili,
gdy nastąpił koniec starego świata, a nowy –
ukazał się nagi i cichy. Pusty. Bez pamięci.

Świat przepowiedni, z którego Stary Poeta
został tak nagle wyrwany, mimo wszystko
był miejscem szczęśliwym, ponieważ
przepowiednia o jego końcu
była jeszcze tylko tym, czym była –
przepowiednią. Zapowiedzią. Mieczem
nad głowami milionów takich jak on
Ślepych Wędrowców. Słowem groźnym, lecz
tylko słowem. Mane. Tekel. Fares. Policzone,
zważone, rozdzielone. Jeszcze nie.

Rzeczy tamtego świata, niespełnione i takie
niepewne, wciąż trwały na swoim tragicznym
miejscu: wstrząsane drgawkami śmiertelnej choroby,
miały jednak korzeń, były na swoim miejscu.
A choć wszyscy błądzili, w tłumie było im raźniej.
Nikt nie pytał – po prostu szli. Spętani, krok za
krokiem posuwali się ku przyszłości,
ku zagładzie, niosąc ciężar nieszczęśliwych
przypadków, grzechów i pomyłek, powiewając
sztandarem pokuty i mądrości pokoleń.
Mimo wszystko wciąż była to mądrość.

W szalonym tańcu wewnętrznie sprzecznych
minut (krótkich a długich jak wieczność,
traconych bez sensu a bezpowrotnie), nie tylko
konie i drzewa umierały, stojąc. I dopóki
ostatnie drzewo nie padło i nie umarł
ostatni koń – żadna minuta nie była ostatnia.
I zawsze ktoś powstał i rzekł: chodźmy!
Jeszcze mamy czas. Dopóki nie stanął zegarek.

Sonntag / niedziela

Ewa Maria Slaska

Dwa teksty na jutrzejszą niedzielę.

Już dawno chciałam tu napisać o filmie Billy Wildera Menschen am Sonntag i zanim sprawdzę, jak się ten film nazywa po polsku, napiszę swoją wersję tytułu – Letnia niedziela, w nawiązaniu do słynnego szlagieru z lat 30, śpiewanego między innymi przez Mieczysława Fogga: To ostatnia niedziela lub po prostu Ostatnia niedziela. Czas jest podobny, ostatnie lata przed wojną.

Continue reading “Sonntag / niedziela”

Szkice do przewodnika po Biblii Cygańskiej (5)

Marek Włodarczak alias Tabor Regresywny

Z punktu widzenia Biblii Cygańskiej Teorii Względności brak wizji. To samo dotyczy Mechaniki Kwantowej. Obie te teorie opierają się na postulatach matematycznych. Wprawdzie są zgodne z doświadczeniem, ale z logiki matematycznej wiemy, że z fałszu można wywnioskować zarówno prawdę jak i fałsz. Co zatem proponuje Biblia Cygańska?

Biblia Cygańska opiera się na wizji Jana zwanego świętym. Azrael kierowca planet, geometra nieskończoności, znawca fizyki teoretycznej ukazał mu miasto. “A położenie miasta onego jest czworograniaste, a długość jego taka jest, jako i szerokość. I pomierzył miasto ono trzciną na dwanaście tysięcy stajań; a długość i szerokość i wysokość jego równe są”. Ta wizja jest podstawą fizyki zdarzeń jednorazowych. Zdarzeń możliwych, ale mało prawdopodobnych. Z punktu widzenia fizyki zdarzeń powtarzalnych są to zbiegi okoliczności, z których można się pośmiać, ale nie można tego traktować poważnie. Śmiejcie się śmiejcie.
Izaak też się śmiał. Nabijał się z wszystkiego, nawet z ojca. Jak ja mogę być pierworodnym, skoro byłem drugi. Bo jesteś z prawego łoża. To ty ojcze masz prawe i lewe łoże? A ogórka masz też prawego i lewego?
No, nie wytrzymam z tym nicponiem, Boże co zrobić, żeby przestał się śmiać?
Zabij go. Przestanie się śmiać?
Przestanie. Dobra, ale zrobię to po swojemu. Złożę go Tobie w ofierze.
Z góry wyglądało to tak.
Słuchajcie, co on robi?
Przecież ja żartowałem.
Zróbcie coś, przecież on go naprawdę zabije.
Azrafael skocz no na dół i podsuń mu jakiegoś baranka.
No i wszystko się dobrze skończyło, wszyscy się śmiali i tylko Izaak przestał się śmiać.
Ale bądźmy ostrożni, pamiętajmy, że Bóg cyganów jest cyganem. Zastanówmy się, czy nie mamy tu do czynienia z kolejną prowokacją?
Pomysł racjonalizatorski Lamecha wywołał ożywienie gospodarcze , niestety rozniósł się po całym świecie i zaczęło się, wzajemne najazdy w celu zdobycia niewolników na ofiary, a następnie do pracy, no bo ktoś musiał pracować. Podaż nie nadążała za popytem, co groziło kolejnym kryzysem gospodarczym. Cała ta historia z Abrahamem i jego synem to była czysta prowokacja w celu przejścia z ofiar w ludziach na ofiary w zwierzętach. Niestety ta idea ciężko przecierała sobie drogę. Trzeba było kilku pokoleń i dopiero w czasach Mojżesza przyjęła się na dobre.
I to w bardzo ograniczonym zakresie. Tylko skórę, kości i wnętrzności.
Resztę ludzie zostawiali sobie. Dla dobra wspólnego Bóg się na to zgadzał.

Koloryt kwiatów

Teresa Rudolf


Uśmiech słonecznika

Przebrany dziś w słońce;
wprawia w zachwyt łąkę,
złoci się, żółci i zielenieje,
uśmiechnięty, nie parząc…

Ale wieczorem płatki drżąc
z zimna, w ruloniki zwinięte,
przypominają mu klowna,
w pustce samotności…

Gdzie są te pola takich jak on
słoneczników żółtych, zwykłych,
uśmiechających się do siebie…
w szeleście swych pogaduszek?

 

Kwiaty balują

Kwiaty namalowane latem,
natarte olejkami świętymi,
pachną i “nawyglądają się”
na tym wielkim dziś balu…

Ptaki patrzące z góry,
z oczopląsu od kolorów, 
mylą lot prosząc bezradnie
o deszcz i wielką burzę…

bo powinny one już przyjść,
zanim te kwiaty wypłowieją,
zboża w trociny się zmienią,
a życie, bez życia przestanie

być…
życia…
…warte.

Historia Ukrainy w pigułce Broma (5). Włodzimierz.

Roman Brodowski (Brom)

Po śmierci Światosława pomiędzy jego synami rozpoczęła się krwawa rywalizacja o władzę. Chociaż Światosław I. jeszcze przed odjazdem na wojnę z Bizancjum (970 rok), podzielił Księstwo pomiędzy synów, oddając we władanie najstarszemu Jaropełkowi Kijów , średniemu Olegowi tereny Drewlan, natomiast Włodzimierzowi (który właściwie to miasto odziedziczył dużo wcześniej) – Nowogród, ale mimo to nie wyznaczył następcy w przypadku swojej śmierci.           

 

Continue reading “Historia Ukrainy w pigułce Broma (5). Włodzimierz.”

Jutro pogrzeb

Ewa Maria Slaska

Tibor Jagielski

To już trzeci mężczyzna, z którym łączyły mnie związki przyjaźni i współpracy, a który odszedł w tym roku. Najpierw w styczniu umarł Folker, potem w lutym Jan – pochowano ich obu tego samego dnia na tym samym cmentarzu – a teraz Tibor. Zmarł na zawał 2 czerwca 2024 roku. Został znaleziony w mieszkaniu, gdzie (wydaje się), że właśnie wybierał obrazy. Przygotowywał wystawę, tę o której tu pisałam – w Polskiej Kafejce Językowej.

15 czerwca mieliśmy się spotkać u Agaty Koch na Schulzestr. 1, na Pankow.

Nie mogę się otrząsnąć.

Continue reading “Jutro pogrzeb”

Frauenblick: Kunst

Monika Wrzosek-Müller

Warschau – Überlegungen zu einer Ausstellung

In Warschau war es so warm, eigentlich heiß, schwül, und es gab so viel zu tun, dass ich diesmal sehr wenig von der Stadt mitbekommen habe. Geplant war, abends mit der kleinen kostenlosen Fähre vom Saska Kepa-Strand auf die andere Seite überzusetzen und dort dem Nachtleben der jungen Leute zuzuschauen, doch daraus ist nichts geworden – zu müde, zu weit, zu viel noch zu erledigen; ich habe sogar meine alte Freundin versetzt.

Doch an einem Nachmittag bin ich dem nicht enden wollenden Aufräumen und Aufteilen entwischt und habe mir im Zentrum für zeitgenössische Kunst, im Ujazdowski-Schloss, eine Ausstellung (eigentlich mehrere kleinere) angesehen. Schon lange habe ich keine so irritierend politisch aufgeladene Malerei gesehen; es handelt sich um die Ausstellung von den Werken des Künstlers Ignacy Czwartos mit dem Titel Polnische Übungen zur Tragik der Welt. Zwischen Deutschland und Russland.

Continue reading “Frauenblick: Kunst”