Marzenia w kolorze

Teresa Rudolf

Marzenia

Marzę o dniach kolorowych,
akwarelkami malowanych,
takich delikatnych, uroczych, 
całkiem jak z pięknych snów…

Marzę o dniach zielonych,
takich pachnących majem,
utkanych śpiewem ptaków
czekających już na wiosnę.

Marzę o dniach 
dobrych,
“piecykach”
dla kotów,
i psów 
ulicznych,
co tylko  
zimno i wiatr
znają.

Marzenia mają 
lekkie serca,
fruwają jak
motyle,

mają lekkie myśli,
na ogół śpiewają,
piękne piosenki
o marzeniach…

Kolorowa …

Ruda
wiewiórka 
przebiegła
rudą drogę,

a czarną 
drogę
przebiegł
czarny 
kot,

Po białej
drodze
biegał
biały
pies

a przezroczysta
ryba pływała
w przezroczystym
akwarium…

Tak śpiewała
dziewczynka
w błękitnej
bluzeczce,
w niebieskiej
spódniczce,
w błękitnych
sandałkach,

a miała 
na imię
Aniela….

Femizid

Teresa Rudolf

W ostatnich latach doszło w Austrii do coraz większej ilości zabójstw dokonanych na kobietach w każdym wieku, zjawisko to po niemiecku znane jest pod nazwą “Femizid”. Statystyka pokazująca je, przeraża każdą kobietę, ale i też normalnie myślącego i czującego człowieka.

Już tylko w tym roku, z dniem dzisiejszym (24.11. 23) mamy 26 przypadków śmiertelnych i 38 prób morderstwa.

Sprawcami są bardzo rzadko przypadkowi  mężczyźni, nie związani ze swymi ofiarami – niestety w decydującej większości są nimi eks-partnerzy (mężowie, a i też ci z krótko trwających związków), rzadko, ale zdarza się, że też są to ojcowie lub bracia.

Continue reading “Femizid”

Lustra życia

Teresa Rudolf

Lustro

Myśli moje są raz
jak piękne obrazy,
raz jak więzienne,
stare, ponure mury,

raz są elegancką
miejską wystawą,
a raz jarmarkiem
z watą  cukrową, 

raz są klasyczną
muzyką, czasem
leciutką, uliczną,
świetną kapelą,

niekiedy weselem
jak należy, niekiedy
jak wrzaski tam,
gdzie umiera miłość,

są jasnym lustrem
niejasnej realności,
w nas, wokół nas…
w życiu i w sercach…

Prośba do życia

Wróć radość tym
którzy już w Ciebie
nie wierzą, daj siłę,
bo sami nie mają…

Wróć zdrowie
smutnym, chorym, 
choćby dzień bez bólu,
wróć na chwilę uśmiech…

Wróć nadzieję tym,
co budzą się bez
“światła w tunelu”.
bo tunelu nie widzą. 

Życie, póki życiem
jesteś, daj znak tym,
co nie chcą już dłużej
tej gry w chowanego…

Życie, pokaż się,
że jesteś,
wciąż życia
warte…

Druga strona medalu

Teresa Rudolf

Prowokacja 

Ona mówiła o sobie :

 – w głowie obrazy
złych wydarzeń,
w sercu śmierć
kiedyś – miłości,

  ciało, to tablica,
śladów, z datą
uderzania –

Nic więcej 
nie chciała
powiedzieć…

***

On mówił o niej :
– ona prowokuje,
ciągle prowokuje…

– a jak prowokuje?
– po prostu, ciągle
prowokuje…

a czego pani  tu
nie rozumie? –

Nic więcej
nie chciał
powiedzieć…

***

sześcioletni synek mówił :
– mama tatę prowokuje,
ona ciągle go prowokuje,
proszę pani… ale jak ona…
czemu go tak prowokuje,
a co znaczy “prowokuje”?

Sen sprawiedliwy

***

Mały chłopiec głębią oczu,
topi się w oczach psa,
w tej kudłatej czarnej
miłości, czułości,
przywiązaniu,

ręce otulają
psią szyję…

przychodzi powoli sen, 
z woalką na kobiecej
twarzy, z oczami psa,
z brodą mężczyzny,
z ciepłem domu,

oby trwał…

Słychać już tajemnicze
chrapanie dziecka
w chrapaniu psa,  
miłości wielkiej, 
najczystszej,
i jedynej. 

Ptaki wśród ludzi

Teresa Rudolf

Przed około 20 laty, podczas Dnia Wszystkich Świętych i Święta Zmarłych, przebywałam akurat w Krakowie. 

Mieszkałam wówczas w małym hoteliku i z 1 na 2 listopada nocą, leżąc w łóżku już w ciemnym pokoju, słuchałam na słuchawkach małej komórki Nokia, polskiego radia “Jedynki”.

Moderatorka o przemiłym, niezwykle ciepłym głosie, prowadziła audycję poświęconą wybitnym, zmarłym już artystom związanym z muzyką, (kompozytorzy, piosenkarze francuskojęzyczni i nie tylko…), mających swe groby na paryskim cmentarzu Le Père-Lachaise, choć wyjątkiem był Joe Dassin, który ma grób w Hollywood, a któremu również  poświęciła dużo czasu, uważając go za wybitnego piosenkarza francuskojęzycznego.

Każde “odwiedziny” u jednego z tych artystów były połączone z  jego muzyką, jakimś songiem, krótkim życiorysem i opisem jego grobu.

Oczywiście teksty piosenek lub pieśni były po francusku.

Słuchacze mogli reagować sms-ami, prowadząca od razu je odczytywała tym swoim sympatycznym głosem. Audycja trwała od 24.00 do 2.00 w nocy.

Nie zapomnę tego magicznego nastroju towarzyszącego mi tej nocy.

Wszystkie piękne głosy znanych nam idoli, naszych ulubieńców, lub też nieznanych mi artystów, także kompozycje chopinowskie unosiły się nade mną w tej kompletnej ciemności jak dobre duszki, lub jakieś tajemnicze ptaki.

Czułam się równocześnie uczestniczką wielkiej uroczystości ku czci tak wielu już nieobecnych ludzi, którzy kiedyś, a i tejże nocy zajęli miejsce w moim sercu, powodując, że “dołączali się” do nich moi  bliscy, których już nie było, a słuchali ze mną kiedyś tych właśnie głosów i utworów.

Tym spostrzeżeniem mogłam się za pośrednictwem smsa podzielić z innymi słuchaczami. Oni też pisali. Niektórzy o tym, że czuli się, jakby byli w transie, inni o uczuciu uczestnictwa w jakimś tajemniczym rytuale, misterium.

Po zakończeniu audycji, kiedy zdjęłam słuchawki, w pokoju dało się już tylko słyszeć lekkie pochrapywanie mego męża, któremu rano z zachwytem opowiedziałam o tej tajemniczej nocy.

Cmentarz Père-Lachaise założony w 1804 roku, nazwę swą zawdzięcza spowiednikowi Ludwika IV, jezuicie François de Lachaise.

Leżą tam znani pisarze, malarze, kompozytorzy (między innymi Fryderyk Chopin), śpiewaczka operowa Maria Callas, a także znani piosenkarze jak Edith Piaf, Jim Morisson, paru innych mniej znanych.


Link podany Państwu powyżej zawiera wiele cennych informacji wraz z ciekawymi fotografiami z tego cmentarza, a dodatkową ciekawostką jest to, że zostały one akurat zebrane przez wiernych czytelników naszego blogu, pary podróżującej po świecie, Mikołaja i Reni.

Aby oddać choćby trochę ten nastrój, który owej nocy był moim udziałem, wybrałam parę utworów, różniących się znacznie rodzajem muzyki, językiem wykonawców, ale o wspólnym mianowniku: 

oni wszyscy byli kiedyś i są dziś  ważni w życiu wielu z nas.

Maria Callas, Jim Morrison, Edith Piaf zostali pochowani na cmentarzu Le Père Lachaise w Paryżu, Joe Dassin – w Hollywood.

***

Maria Callas urodzona w 1923 roku w Nowym Jorku.     
Zmarła w 1977 roku w Paryżu.


***
Jim Morisson urodzony w 1943 roku w Melbourne.
Zmarł w 1971 roku w Paryżu.


***
Edith Piaf urodzona w 1915 roku w Paryżu.
Zmarła w 1963 roku w Grasse (Francja).


***
Joe Dassin urodzony w 1938 roku w Nowym Jorku.
Zmarł w 1980 roku we fancuskiej Polinezji/ Papeete.


***
Fryderyk Chopin urodzony w 1810 roku w Żelazowej Woli.
Zmarł w 1849 roku w Paryżu.  

Nasz świat

Teresa Rudolf

Chory świecie nasz

Tysiące bezstialskich
śmierci bez śmierci,
tej, co po ludzku
przychodzi, pukając
do życia drzwi…

Setki, tysiące, miliony
okrzyków przerażenia,
zanim serce ostatnim
oddechem odda swoje 
królestwo tej ciszy złej. 

Świat, ta mogiła zbiorowa
tych śmierci najgorszych;
wielkie trzęsienia ziemi,
i te okrutne powodzie,
bądź bezlitosne pożary,

i też ciągłe, straszne, 
odwieczne wojny 
krajów przeciw 
innym krajom…

…a na ulicy,
człowiek
zadźga 
człowieka
nożem…

Dzieci naszego świata

Miliony dzieci,
te czarnowłose,
te blond, rudowłose,
chłopcy, dziewczynki,

przechodzą ulicą,
jadą tramwajem,
siedzą w szkołach,
w  przedszkolach,

bawią się w piasku,
stawiają babeczki,
śpiewają cienkim
dziecka głosem.

Są małe, 
dziś śliczne,
a kim kiedyś będą?
a jakie kiedyś będą?

Dawno, dawno temu,
rosły przesłodziutkie
dzieci, małe “hitlerki”
i całkiem niedawno 
ciche dzieci “putinki”,

a jakie zaczynają 
już dziś rosnąć,
ciemnowłose, 
rudowłose,
blond?

Oby 
przeżyły
swe życie
po ludzku,
jak… ludzie.

Drzemiące Zło 

Nagle budzi się,
najpierw na 
chwiejnych 
nogach,

coraz pewniej 
stawia kroki,
biegnie już
szybko,

coraz 
szybciej,
by zdążyć
przed Dobrem,

choćby
tylko…
…o jeden 
krok…

I znów, i znów

Teresa Rudolf

Liść jesienny

I znów w ręku 
liść jesienny
jak co roku,
…zwinięty
w rulon…

To list do mnie?
Skąd przyleciał?
A co w nim dziś?
Strach, czy radość?
Otwierać, nie otwierać?

Zamykam dziś oczy…
pod palcami czytam;
potwory ludzkie szaleją,
bez wytchnienia piszą
historię zagłady świata…

Otwieram oczy…
patrzę, jeżyk mały
przechodzi koło nogi,
patrzy, patrzy ciekawy,
bezwarunkowo mi ufając.

Zamykam oczy
i dalej czytam:
co możesz, 
zmień, 

a jeśli się nie daje,
to zostań jeżem,
zaufaj temu 
co musisz…
a jest tutaj
pod ręką…

Już po słonecznikach

I znów przychodzi
ten smutek jesienny,
zostawia ciepły uśmiech
za tym, co już przeminęło.

Za dzień, za dwa, trzy,
zacznę znowu popychać
zielonozłote liście w parku,
nie depcząc, by gdzieś uleciały…

Niech lęcą, lecą,
w daleki świat,
wysoko, kolorowo, 
jak ptaki piękne,
ciche i bezśpiewne.

Zadumanie

Teresa Rudolf

Tak trudno, tak trudno

Żałuję,
niemożliwości życia
na kilku płaszczyznach
równolegle, gdzie jest się OK.

a da się?

***

Żałuję
niemożności przeproszenia,
wybaczenia, gdy chowamy,
i wyciągamy rękę z lękiem

odrzucenia…

***

Żałuję
niemożliwości bycia
równolegle w kilku miejscach
w różnym czasie, jak w filmach

dla dzieci…

***

Żałuję,
budowania muru ochronnego
przed największym wrogiem,
jakim jesteśmy my sami,

z lęku, co za nim.

***

Żałuję,
przepraszam,
dziękuję, wybaczam, proszę,
magiczne słowa szczerozłote…

…a trafią?

***

Żałuję, 
“więcej grzechów 
nie pamiętam” a i też 
za nie, serdecznie żałuję…

…a ty masz to wiedzieć.

Jak kwiaty

Słońce przebija się
przez firany mego 
dziś zadumania; 

nad bólem świata,
katastrofami,
trzęsieniami ziemi,

nad podstępnym
niezdrowym zdrowiem,
które powinno wyzdrowieć,

a zabiera nam ludzi 
w zaświaty, gdzie są już
ci z głodu,  ci z chichotu losu…

ci potrzebni, niepotrzebni,
bogaci, biedni, mądrzy, głupi,
też i ci, co jak kwiaty tak cicho…

…odchodzą.

Pożegnanie z latem

Teresa Rudolf

Złotorude spotkanie

Lato oszołomione
spotkaniem z Jesienią:
“skąd przybywasz piękna,
rudokasztanowa Kobieto?”

“Ach, z innego kąta Ziemi,
wymieniłam się z Zimą,
elegancką, aż do bólu
chłodną kobietą”.

“A co Pani powie
o miłym spotkaniu
wieczorem, zapachnie
najnowszą kompozycją
aromatów?”

“Chętnie, kocham
taniec w świetle
księżyca, świetliki,
zapach dobrych
perfum”.

I tak będą tańczyć
aż do babiego lata
a początku jesieni,

… aż do
przesmutnego
w tym roku
rozstania…

Już powoli….

Kwiaty posmutniały
wiedząc, że to ich
przemijania
smutny
czas.

Pamiętają w pąkach
dzieciństwo swe, 
młodzieńczość
uwodzicielską,
nocne tańce.

Nie patrzą już na siebie
w zieleni łąk, pól,
prasują swoje
zmięte liście
i płatki…

…wiedząc, 
że to po nic,
po nic…

…bo tak to już,
po prostu 
jest.

Nieznośny wiatr w mym sercu

Teresa Rudolf

***

Obraz pontonów,
łodzi zepsutych,
i niby-statków
na morzach.

Obraz tylu zwłok;
kobiet, mężczyzn
też i małych dzieci
w objęciach śmierci.

Oni już nie walczą,
niczego nie chcą,
nie mają pragnienia
nie są  już głodni.

Unoszą się 
na wodach,
z taką wielką
wyniosłością;

przegrali
z żywiołem.
ale nie ze sobą,
nie ze swą odwagą.

(umrzeć musi każdy)

A świat patrzy 
z niejakim niesmakiem;
co z nimi robić, 
co robić z taką “plagą”

…na morzach
i oceanach…

***

A ty co wiesz o nich?
Ty, człowieku stąd,
przed czym uciekają?

Co potrafią, a ty nie?
co czują tańcząc,
co jest w ich głosach?

Jak malują,
co piszą,
kim są? 

Uciekają…

…bo głód? 
pożar ciągły 
z nieba
polityka?

Ty wiesz, 
że tam 
żyć już

nie można,
ale musisz 
się bronić?

Bo mogliby
nam zabrać,
wszystko?

Zanim i tak
przyjdzie,
to, co u nich?

Pożar ciągły  
z nieba
polityka,
głód?

***

Co pomoże
już Światu,
bez krzywdy
dla nikogo?

…może
modlitwa
do Sztucznej
Inteligencji…

bo już nie
do ludzkich,
zabłąkanych 
głów i serc…

…zatrutych
lękiem.