“Małą Mi” do Berlina i z powrotem (1)

Marek Włodarczak albo Tabor Regresywny


Jako nieustraszony pogromca worków foliowych na drzewach zostałem zaproszony przez Ewę Marię do Berlina w związku z workiem  na drzewie na podwórku przy Paradestrasse nieopodal skrzyżowania z Tempelhofer Damm. W takiej sprawie nie można jechać zwykłym środkiem lokomcji. Tu jest potrzebny Prawdziwy Wóz Cygański.

Continue reading ““Małą Mi” do Berlina i z powrotem (1)”

Protesty wyborcze ad absurdum

Ewa Maria Slaska i Marek Włodarczak alias Tabor Regresywny

Tydzień temu Marek Włodarczak doniósł nam, że złożył protest wyborczy (jak wiemy ze statystyk, jeden z 50 tysięcy protestów). Sedno protestu brzmiało jak następuje:

OŚWIADCZENIE

Oświadczam, że sterroryzowałem absurdem prezydencką kampanię wyborczą 2025 r. Mam duże doświadczenie w terroryzowaniu absurdem organów państwowych. Wcześniej sterroryzowałem wybory do Sejmu 2023 r. Jeszcze wcześniej organy Wymiaru sprawiedliwości za pośrednictwem Sądu Najwyższego. Poza tym ZUS w Wałbrzychu, Prokuraturę Rejonową w Kłodzku, Sąd Okręgowy w Świdnicy i kilka innych instytucji.

Continue reading “Protesty wyborcze ad absurdum”

Kolejny list w sprawie wyniku wyborów

Marek Włodarczak

Ten list jest wsparciem dla listu doktora Jędrzejko, ale przygotowałem go niezależnie. Jest to list do Izby Spraw Nadzwyczajnych Sądu Najwyższego i do wiadomości OBWE, Gazety Wyborczej i Katedry Prawa KONSTYTUCYJNEGO WE WROC. Kierownikiem tej katedry jest mój sąsiad. Zna wpisy blogowe Klątwa i Historia trzech pesos.

Oto list.

Sąd Najwyższy
Izba Kontroli
Nadzwyczajnej i Spraw
Publicznych

Protest wyborczy

Stanowczo protestuję przeciwko obarczaniu Polaków winą za wybór, którego dokonali w wyborach prezydenckich 2025 r. To nie jest ich wina. Nie chodzi mi o unieważnienie wyborów. Sprawa jest znacznie poważniejsza.

OŚWIADCZENIE

Oświadczam, że sterroryzowałem absurdem prezydencką kampanię wyborczą 2025 r. Mam duże doświadczenie w terroryzowaniu absurdem organów państwowych. Wcześniej sterroryzowałem wybory do Sejmu 2023 r. Jeszcze wcześniej organy Wymiaru sprawiedliwości za pośrednictwem Sądu Najwyższego. Poza tym ZUS w Wałbrzychu, Prokuraturę Rejonową w Kłodzku, Sąd Okręgowy w Świdnicy i kilka innych instytucji.

Nie chcę więcej terroryzować, chcę rozmawiać i wyjaśnić po co to robiłem.
Mój cel jest tak absurdalnie prosty, że aż wstyd o tym pisać .

Z poważaniem
Marek Włodarczak
Tel 730 587 005

Do wiadomości:

1 Biuro Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka
2 Gazeta Wyborcza Wrocław
3 dr hab. Artur Ławniczak Katedra prawa Konstytucjonalnego Wydział Prawa i Administracji i Ekonomii Uniwersytetu Wrocławskiego

Moje wojny, spojrzenie inaczej

Marek Włodarczak alias Tabor Regresywny

Ile trzeba było wysiłku intelektualnego byśmy wojny, choroby, katastrofy i kataklizmy o katastrofalnych skutkach, przestali kojarzyć z postępem cywilizacyjnym. Byśmy uwierzyli, że w końcu odkrycia naukowe, instytucje międzynarodowe, przepisy drogowe, wały ochronne i zbiorniki retencyjne uchronią nas od tych wszystkich nieszczęść. Tak jak wielu się broni przed myślą, że zmiany klimatyczne mają coś wspólnego z działalnością człowieka, tak prawie wszyscy wypierają myśl, że źródłem wszystkich nieszczęść jest postęp cywilizacyjny. Jak to się stało, że oburzamy się na ograniczone i nieszczelne sankcje, a nie przyjdzie nam do głowy, że to przez nas, konsumentów sankcje są jakie są, bo to my potrzebujemy gazu i ropy, a nie politycy. Politykom są potrzebne nasze głosy, a te najlepiej kupić tanią ropą, tanim gazem i innymi dobrami. Jak to się stało, że zamiast przestać chorować, oburzamy się na koncerny farmaceutyczne i niewydolną służbę zdrowia. Psioczymy na patodeweloperkę i zadłużamy się na całe życie, by mieszkać w deweloperskim kurniku. Bierzemy kredyt na samochód, którego żywotność kończy się równo ze spłatą kredytu. Pewien francuski socjolog napisał, że „drzewo wiadomości dobrego i złego grozi zawaleniem, grzebiąc Adama, Ewę i węża, a my pilnie podlewamy to drzewo, dbamy, by rosło ponad miarę i oczekujemy, że ktoś za nas powstrzyma to szaleństwo”. Nie chodzi mi o to, byśmy zrezygnowali z dóbr cywilizacyjnych. Chodzi mi o to, byśmy poczuli się osobiście winni i odpowiedzialni za to, co się dzieje. Nie chodzi mi o to, byśmy się uderzali się w pierś – moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina, bo to prowadzi do rozgrzeszenia i kontynuacji. Chodzi mi o to, żebyśmy się wystraszyli samych siebie. Nie muszą wszyscy od razu, cudów nie ma. Wystarczy parę osób. A następnie, żebyśmy zobaczyli, że można rozchodzić ten strach. Właściwie tylko o tyle mi chodzi.

Nie chcę pisać bezpośrednio o wojnie, przynajmniej do czasu aż się skończy.

Walki ze śmieciami odcinek kolejny

Marek Włodarczak alias Tabor Regresywny

zaczął od informacji od Serca Szczepina

Sąsiedzka Umowa Śmieciowa tradycyjnie rozpoczęła nasz sezon wydarzeń plenerowych na Szczepinie . A zrobiliście to z rozmachem. Na zbiórce stawiło się 90 osób, Dobrze było widzieć każdego z Was, a szczególnie Koło Wolontariatu z Zespołu Szkolno-Przedszkolnego nr 18 i młodzież z LO Nr XII im. Bolesława Chrobrego we Wrocławiu.

Continue reading “Walki ze śmieciami odcinek kolejny”

Don Kichot i śmieci

Ewa Maria Slaska

Zaczęło się od tego wpisu i tego zdjęcia:


Napisałam pod nim, że worek na krzaku za płotem pojawił się natychmiast po wyjeździe Don Kichota i Rosynanta z Berlina. I że sama nie sięgam.

Marek Włodarczak alias Tabor Regresywny

Nie mogę pozostać obojętny na to wezwanie. Pojechałbym natychmiast do Berlina, gdyby nie to, że na Kępie Mieszczańskiej we Wrocławiu też pojawił się plastikowy worek na drzewie. Nie wygląda to dobrze a wręcz beznadziejnie. Trzeba znaleźć rozwiązanie ogólne, bo będę biegać od drzewa do drzewa. Trzeba zacząć od walki  ze śmieciami w naszej głowie. A nazbierało się tego trochę

Fundentalnym śmieciem jest przekonanie,  że istnieje tylko to co się rusza (panta  rei  Heraklita)  i zignorowanie Parmenidesa, wg którego istnieje tylko to co się nie rusza, a ruch który widzimy zmysłami, to tylko mniemanie. Wiem, że  ciężko to przyjąć . Absurdalnie łatwiej to zrozumieć wędrując, czyli ruszając się.

Ten berliński worek plastikowy na drzewie to dobra okazja, by zmierzyć się z samym sobą, z wiatrakami w naszych głowach.

Wiatrakami nazywam powtarzalne schematy działania. Te same drogi, którymi codziennie podążamy. Do tej samej szkoły, do tej samej pracy, do tego samego marketu i wydaje nam się, że inaczej nie można.

PS: O wyższości woreczka foliowego wiszącego na drzewie nieopodal zbiegu ulic Paradestrasse i Tempelhoferdamm w Berlinie nad woreczkiem foliowym wiszącym na drzewie na Kępie Mieszczańskiej we Wrocławiu naprzeciwko mojego okna. Wprawdzie ten naprzeciwko mojego okna wisi wyżej, ale jak pójdę go zdjąć, to wrócę zadowolony ze spełnienia dobrego uczynku i z uśpionym umysłem. Ten w Berlinie wymaga długiej drogi i daje czas na zastanowienie się, po co on tam wisi, może chodzi o coś więcej niż tylko zdjęcie go. Zdecydowanie bardziej interesujący jest ten woreczek w Berlinie. A ten przed moim oknem zdejmę, jak wrócę.

***

AŁ, czyli wiadomo kto, pobłogosławił poniedziałkowy powrót donkichotów na bloga i nadesłał takie oto zdjęcie z podpisem:

I podpis: każdy potwór znajdzie otwór, albo: każdy obłęd znajdzie wiatrak, a więc także o tym, jak donkichoty znajdują swoje dulcynee – to jest donkichot w donkichoterii swojej donkichotowskiej.

Szkice do Biblii Cygańskiej, niepisanej, odcinek 7 i (podobno) na pewno ostatni (się okaże)

Marek Włodarczak alias Tabor Regresywny

I w końcu dotarli do Ziemi Obiecanej do krainy Kanaan. I zobaczyli winnice ze zwisającymi kiściami winogron. Zobaczyli kraj miodem i mlekiem płynący, ukwiecone miasteczka, drzewa figowe obsypane owocami, gaje oliwne, targowiska ze stołami uginającymi się od wszelkich owoców i warzyw. I zobaczyli ludzi pogodnych, gościnnych, rozśpiewanych przy winobraniu. I wtedy coś w nich pękło. Zrozumieli, że są szarańczą, która niszczy wszystko na swojej drodze. Niszczy ludzi, ziemię i zwierzęta. Zrozumieli, że wchodząc do tej ziemi splamią ją krwią niewinnych, bo im wmówiono, że są narodem wybranym. I zbuntowali się przeciwko Mojżeszowi.

Continue reading “Szkice do Biblii Cygańskiej, niepisanej, odcinek 7 i (podobno) na pewno ostatni (się okaże)”

Szkice do Biblii Cygańskiej, odcinek 6 i być może ostatni

Marek Włodarczak alias Tabor Regresywny

Długo nie mogłem namówić Amandy, by dokończyła opowieść o Mojżeszu i kamiennych tablicach. Kiedyś siedzieliśmy nad rzeką z Amandą, Rikim i Zorianem przy ognisku, rzeka cicho szemrała na kamieniach, a płomienie ogniska oświetlały wysoką skałę na drugim brzegu i wtedy Amanda zaczęła mówić:

Continue reading “Szkice do Biblii Cygańskiej, odcinek 6 i być może ostatni”