
Ewa Maria Slaska
Mam nadzieję, że magnolie w Szczecinie wciąż jeszcze będą kwitły 🙂
Jako moderatorka zapowiadam też trochę nieznanych nikomu rewelacji na temat tego wspaniale kwitnącego krzewu.
A o Agacie Koch i jej książce powiem przede wszystkim, że jest to niezwykła historia o pamięci sięgającej do najwcześniejszych momentów dzieciństwa. Do wędrówek maleńkiej dziewczynki po ogromnym parku i jej fascynacji magnolią, tajemniczym i magicznym krzakiem, ogromnym jak drzewo.
Dziś magnolie opanowały miasta, kwitną w wielu ogrodach, na ulicach i cmentarzach, ale jak byliśmy młodzi, magnolie były rzadkie i niezwykłe. Jako młoda kobieta w czasach głębokiej komuny zobaczyłam w księgarni książkę o roślinach (było to tłumaczenie i przedruk z czeskiego) i było tam rentgenowskie zdjęcie magnolii. Do dziś czuję w gardle ucisk cudowności, która mną wtedy owładnęła. Miałam wrażenie, że nie mogę żyć bez tego zdjęcia. Moja mama to zauważyła, dostałam od niej tę książkę na urodziny i mam ją do dzisiaj. 51 lat. (Zdjęcie pierwsze jest z Google’a).




***
Na stronie polacywberlinie.de o Magnolii:
Autorka jest z wykształcenia germanistką. Studia lingwistyczne ukończyła w Lipsku i od 1990 roku mieszka w Berlinie. Jest animatorką kultury, stworzyła i prowadzi w berlińskiej dzielnicy Pankow SprachCafé Polnisch – centrum promocji kultury, spotkań, wymiany myśli, edukacji, miejsce jednoczące twórczych, kreatywnych ludzi, a przy okazji przyjazne dla sąsiadów z okolicy.
Na kartach swojej debiutanckiej powieści Magnolia jej autorka – Agata z Milanowa, miejscowości położonej we wschodniej Polsce, wyruszyła na poszukiwanie swoich korzeni. Wychowała się na terenie pałacu i parku w Milanowie, gdzie w szkole, stworzonej tam po II wojnie światowej, uczyły jej mama i babcia.
Zgromadziła wspomnienia z dawnych lat, o miejscach, sytuacjach, a także interesujących, inspirujących osobach, które wywarły znaczący wpływ na jej wybory życiowe. Należała do nich m.in. działaczka społeczna z Milanowa, Maria hr. Tarnowska z Czetwertyńskich, jedna z byłych właścicieli i mieszkańców pałacu.
Agata stworzyła poetycką, autobiograficzną opowieść, osadzoną w miejscu, gdzie spędziła dzieciństwo.
Miejscowość osadzona w bujnej przyrodzie wschodniej Polski, ukształtowana w minionych czasach dzięki wpływom mieszkańców oświeconego dworu, jawi się jako magiczne miejsce szczęśliwego dzieciństwa. Wspomnienia i rozważania autorki wsparte są fotografiami.
„Ludzie tworzą miejsca” oraz „Szczęśliwe miejsca łączą” – stwierdziła autorka podczas jednego ze spotkań.
Warto przeczytać tę powieść, tak krzepiącą, zwłaszcza dzisiaj, w dobie globalizacji, mobilności, migracji, uchodźstwa, książkę przesyconą tęsknotą za domem.
Skutki wojen, wypędzeń i uchodźstwa pogłębiają naszą tęsknotę za domem, mówi Agata. Ludzka potrzeba zaspokojenia tej tęsknoty to wyzwanie dla całych społeczeństw i dla każdego z osobna.
Pokój, empatia i miłość kontra wojna, przemoc i śmierć.
***
Z książki:
Moja rodzina dzieliła losy wypędzonych zza Buga w 1945 roku, przyjętych łaskawie przez wiejską społeczność Milanowa, wygnańców na Syberię, ofiar Katynia, pracy przymusowej w Niemczech, aresztowań, zabójstw i śmierci. (…) Podobne, powojenne losy i utraty majątków stały się udziałem setek rodzin i rodów zamieszkujących tereny Europy środkowo-wschodniej, które od roku 1939 zmagały się z wojną, a po roku 1944 ze zmianą ustroju politycznego, przesunięciem granic państwowych, czy wysiedleniem, również z terenów dzisiejszej Polski wschodniej. Ile takich posiadłości zostało osieroconych, ograbionych, zniszczonych? Te zniszczenia i ich skutki w niektórych przypadkach widoczne są jeszcze do dziś. Niewielka ich ilość została szczęśliwie odratowana i stanowi dziś w większości własność prywatną. Powstały w nich centra agroturystyczne, luksusowe hotele z salami konferencyjnymi czy też ośrodki odnowy biologicznej. Na obszarze Polski znajduje się obecnie około 2800 pałaców, z czego 2000 nadal pozostają w ruinie. Wypędzeni lub zbiegli przed represjami właściciele majątków i ich potomkowie żyją dziś rozproszeni po całym świecie.
