Teresa Rudolf
×××
A kiedy już śnieg
we mnie stopnieje,
dziś pod brudnymi
butami pluszcząc,
patrzę w akwarelki;
niebieską i złotą
wiszące tam,
wysoko nade mną,
i czuję tę niekiedy
śmieszność uczuć
ludzkich, chcących
przechytrzyć zieleń,
budzącą
się w nas,
gdy się …
ją dopuści.
×××
Czekam,
a przecież
nie wiadomo,
co po drugiej
stronie lustra….
Biel już nie bawi,
choć przecież bawiła,
świat cicho sobie
drzemie pochrapując.
Słońce zagląda w okna,
lecz jeszcze nie grzeje,
w sercu jednak powoli,
coś ciepłego się rodzi.
Wiosna o wejście
przenigdy nie prosi,
ona już idzie w ukryciu,
w milczeniu, w sokach roślin,
schowanych przed nami,
aż znów niedługo świat
wybuchnie kolorem…
