Trochę o mojej książce

Jakby ktoś chciał przyjść na moje spotkanie autorskie, to będą dopiero w styczniu i w marcu (oba po niemiecku):

Deutsch-Polnischer Klub
Piątek, 23 stycznia 2026
godzina 18:30

Volkshochschule Mitte – sala 207 
Antonstr. 37
13347 Berlin
Humboldt Forum / Berlin Global
Piątek, 13 marca 2026
godzina 18:0

Otwarta przestrzeń: Freiheit Gleichheit Solidarność
Schloßplatz 7
10178 Berlin
Moderatorka: Maria Szewczyk    
Wstęp wolny
Moderatorka: Sophie Pearl
Performance Anna Krenz & czytanie Ewa Maria Slaska
Na zakończenie koncert
Wstęp wolny
ew. wymagana rejestracja

Na tylnej okładce znajduje się fragment książki. Jest bardzo nieoczywisty, nie dotyczy Solidarności, ani innych zdarzeń historycznych, w których biorą udział moi bohaterowie, Basia i Stefan. Nie dotyczy też ich samych. Dotyczy natomiast nas, przestraszonych ludzi, którzy najpierw myśleli, że zabije ich katastrofa klimatyczna, potem – pandemia, a zaraz potem – wojna w Ukrainie. Teraz sądzimy, że najdalej w 2026 roku zabije nas Sztuczna Inteligencja. Dlatego w każdym języku piszemy ją wielkimi literami.

Dlaczego go wybrałam?

Prawdę mówiąc to nie ja go wybrałam, w każdym razie nie tak definitywnie, tylko Konrad Kozaczek, który zaprojektował okładkę. Ale jednak to ja mu dałam te fragmenty do wyboru:

Ten wybrałam, bo podkreśla, że choć tytuł sugeruje, iż piszę o Solidarności, to jednak nie napisałam powieści o Solidarności, tylko nas, o pokoleniu, które ją przeżyło.:

Na pewnej ulicy, którą Stefan przechodził prawie co­dziennie w ciągu ostatnich trzech miesięcy, stał przy wejściu do domu numer 72 nadtłuczony kieliszek ze sztucznego kryształu. Stał. Nie przewrócił się i nikt, ni zwierz, ni człek, go nie przewrócili. Nikt go też nigdy nie sprzątnął, ani służby porządkowe, ani okoliczni miesz­kańcy. Po prostu stał. W czasie deszczu napełniał się mętną deszczówką, która z czasem wysychała. Był szary i brudny. Stefan pomyślał, że niekiedy rzeczy, którym celowo chcemy nadać trwałość, szybciej niszczeją, niż ten ułomek kieliszka, nadtłuczona czasza na nienaruszonej nóżce, kieliszek, na którym nikomu nie zależało, ale który nikomu nie przeszkadzał i miał wszelkie szanse po temu, by przetrwać do czasów, gdy Ziemia będzie już tylko pustynną kulą pędzącą przez czarny Kosmos. Wszyscy wyginą, rośliny, zwierzęta ludzie, przetrwają tylko piramidy, chiński mur i ten kieliszek.

Ten fragment poniżej wydawał mi się ważny, bo dotyczył stanu wojennego i dział się w Gdańsku:

Nocna akcja była zakrojona na dużą skalę, a dzięki kompletnemu zaskoczeniu, okazała się sku­tecz­na. Były jednak wyjątki. Komuś udało się uciec. Ktoś wykołował komucha. W Gdańsku słynna była ucieczka Karola K. Gdy w nocy milicja zapukała do drzwi, Karol i jego żona wybiegli na balkon. Walili pokrywkami w garnki, krzyczeli, że partia wypowiedziała wojnę naro­do­wi, że próbuje zastraszyć społeczeństwo i że trzeba się bronić.

Nie Warszawianka, nie Marsylianka, Gdań­szczanka na garnki. Do broni! Do broni!

Ten wiersz Stefana, głównego bohatera powieści, który przez jakiś czas był poetą, też był brany pod uwagę, bo dotyczył Losu. A czasem myślę, że choćbyśmy nie wiem co robili, to i tak o naszym losie zadecyduje Los.

3 thoughts on “Trochę o mojej książce

  1. Fragment, który subtelnie pokazuje naszą kruchość wobec czasu i historii, a jednocześnie zwraca uwagę na ulotność i trwałość tego, co pozornie nieistotne.

  2. Pan Wawrzkiewicz -przewodniczący ZLP był kiedyś na interdyscyplinarnych warsztatach literackich w Garbiczu (kilka lat temu) i na jednym ze spotkań powiedział: “nikt nie napisał jeszcze powieści o okresie Solidarności o tamtych ludziach, tamtych czasach. Może ktoś z was porwie się na ten temat”? – zaproponował. Otóż nikt z naszego środowiska nie napisał takiej powieści, a napisała Ewa Slaska. Czytałam kilka kawałków, kiedy prezentowała książkę urywkami na tym blogu i nie mogłam się nadziwić, że nikt nie chciał jej wydać tzn. nie zaproponował takiej umowy z Ewą, by ta nie ponosiła kosztów. Sama znam ten temat najlepiej. Teraz książka JEST i to ważne i mam nadzieje, że będę mogła ją zakupić. Kochana Ewo, gratuluję i życzę tysięcy ( ach, setki tysięcy) czytelników) i wznowienia druku. Pozdrawiam, a zaproszenie do Gorzowa, by zaprezentować książkę jest aktualne.

Leave a comment