Zmarła poetka Ewa Karbowska

Spotkały się z Marylą, powiedziała Magdalena Ciechomska. Miała na myśli Marię Gast-Ciechomską, która odeszła już 6 lat temu – właściwie nie do wiary, że to już 6 lat. Ewa i Maryla przyjaźniły się ze sobą,

Grób Maryli podczas jej pogrzebu – wiersze Ewy Karbowskiej; fot. EMS

Tu na blogu jej imię i nazwisko jest tuż nad moim. To oczywiście bez znaczenia, ale jak ją teraz oznaczyłam na liście autorów, rzuciło mi się w oczy, że byłyśmy obok siebie.

Od wielu lat czasem publikowałam tu jej wiersze, z reguły ze świetnymi fotografiami. Teraz, bez zaglądania do rejestrów, przypominam sobie taki jej wpis – Miało nazwy.

MIAŁO NAZWY

kiwanie się do muzyki
w pełnym przyleganiu ciał
i wąskim prześwitem poniżej bioder dwojga ludzi
gdzie się działo, zazwyczaj dyskretnie
i to się nazywało tango z bolcem

był też płaski plastikowy przedmiot
nieco mniejszy od dłoni
a na pewno węższy, kształtem nawiązując do rezonansowego pudła gitary
z żyletką w środku
mówiono o tym temperówka

w kuchni stał rodzaj elektrycznego garnka albo brytfanny
z szybką do podglądania i dodatkowym metalowym kubeczkiem
służącym między innymi wytwarzaniu ciast z gustowną dziurką
ten element był zbędny przy pieczeniu drobiu
całą machinę mianowano prodiżem

na podwórku dominował gwar, a to grających w metalowe kapsle
i przez pstrykanie w nie palcami
i w ten sposób przesuwanie ich po wyznaczonym torze
a to piszczących lub skupionych podczas skakania przez związaną gumę
na ogół taką od majtek, rozciągniętą między dwoma osobami
stojącymi naprzeciwko siebie w odległości około półtora metra

klasy szkolne meblowano drewnianymi, przeważnie zielonymi, ławkami
z otworem na kałamarz i wyżłobieniem na obsadkę stalówką
wszystko w górnej części blatu
a pod nim jeszcze kasetka na drugie śniadanie
albo na…

zaznawało się również pozadomowych, częściowo sekretnych
rozkoszy podniebienia: jak to woda w saturatora i wielorazowej szklanki
określana zresztą gruźliczanką, czasami z sokiem, oraz oranżada nie pita
a zlizywana w stanie stałym z brudnej łapy
lub świeży chleb z wodą i cukrem

ma już człowiek swoje lata
to wie, dopóki pamięta
jak i po co
przeżył te asanitarne czasy z gębą pełną radochy
i z kluczem od mieszkania na szyi

9.04.2024

A to jej ostatni wiersz, jaki opublikowała na FB 17 maja 2025 roku (nadesłała Magdalena Ciechomska):

TYM – TAK – SIĘ SKOŃCZY

za wrednie, mądrze, mało
w precyzji
głupieć miało
od już, czy już od wczoraj, być zechce do wieczora

częściowo przemyślane
na kartach zapisane
paluchem snu zatarte
niewiele, ale warte

czasowo przyciśnięte
piętami
na zachętę
gardło plus nóż, misiowy plusz

tu dobry, gorszy domek
na liściu
od poziomek, gdzie całkiem zgrabnie było
aż wzięło ich na miłość

co śmiechy
ile szlochy
od biedy
od macochy

rumaczek, konik rończy
tym, tamtym
nic, coś
skończy

Z Wikipedii:

Ewa Karbowska (ur. 26 maja 1960 w Leningradzie – zm. 6 czerwca 2025 w Warszawie) – polska poetka, publicystka, tłumaczka i dziennikarka.

Życiorys

Autorka blisko tysiąca tekstów publicystycznych i kilku tysięcy wierszy. Tłumaczka tekstów poetyckich, głównie z języków rosyjskiego i niemieckiego. W dorobku translatorskim tłumaczenia tekstów m.in. bardów: Włodzimierza Wysockiego, Bułata Okudżawy, Aleksandra Rozenbauma i Franka Viehwega. Spolszczyła też, za pośrednictwem rosyjskich przekładów dokonanych przez samego autora, wiersze współczesnego, nieżyjącego już gruzińskiego poety – Michaila Kvlividze. Na stałe współpracowała z Niezależnym Magazynem Publicystów Kontrateksty, gdzie zajmowała się przede wszystkim publicystyką społeczno-polityczną, pisaniem małych form literackich oraz komentarzy do wydarzeń bieżących, w tym także w formie wierszowanej (na przełomie roku 2014 i 2015 Kontrateksty przestały być magazynem samodzielnym i stały się częścią składową portalu dziennikarskiego Studio Opinii www.studioopinii.pl).

Leave a comment