Ewa Maria Slaska
Kilka dni temu byłam na Dworcu Głównym i zobaczyłam, że w centralnym miejscu znajduje się nowa reklama. Zrobiłam zdjęcie i po powrocie do domu zadałam na Facebooku takie pytanie:
Pamiętacie Bombardiera na Dworcu Głównym, czyli Hauptbahnhof w Berlinie? To zdjęcie zrobiłam 15 lutego 2018 roku. Wielu z nas z przykrością odnotowywało tę reklamę, #KatjaPetrowskaja pisała o niej w swojej pierwszej książce. To zobaczcie, co ją zastąpiło! “SOS. Die deutsche Wirtschaft ist in Gefahr” (“SOS. Niemiecka gospodarka jest zagrożona”). Cóż, żenujące.


Te niewinna uwaga i te dwa zdjęcia dały początek intensywnej dyskusji, w której część respondentów nie rozumiała w ogóle, o co mi chodzi, jeden zaatakował mnie, że moja myśl jest głupia (a ja wraz z nią), a kilka osób poczuło się w obowiązku poinformowania mnie, że Bombardier to nazwa firmy i że firma ta zapewniała w Berlinie dużą ilość miejsc pracy.
Na wszystkie uwagi starałam się odpowiadać tak rzeczowo, jak rzeczowo może odpowiadać kobieta, wyznająca symboliczne znaczenie tego, co widzimy, mówimy i robimy. Dołączyłam do dyskusji fragment książki Katji Petrowskiej, ale i to nie pomogło.
Och jej.
***
A tu dyskusja:
A czemu z przykrością odnotowano reklamę Bombardiera? Bo jakoś to przeszło obok mnie
Hmmm, no cóż, człowiek, który bombarduje witał w Berlinie Rosjan, Polaków, Francuzów. Z wojną nam się kojarzyło, z tym również, że fabryka, która teraz produkuje lokomotywy, musiała kiedyś zajmować się produkcją armat, a te były wymierzane przeciwko nam – nawet jeżeli tak nie było, to tak się to nam kojarzyło i myślę, że nic na to nie można było poradzić, poza tym, że firma odpowiadająca za reklamy na głównym dworcu w stolicy Niemiec nie musiała sprzedawać powierzchni reklamowej ani wtedy firmie Bombardier, ani teraz firmie głoszącej, że trzeba ratować niemiecką gospodarkę. Oprócz pieniędzy ważne są też symbole.
Ok, rozumiem, że nazwa jest „nieszczęśliwa”, ale firma została założona w 1937 r. w Kanadzie przez Józefa-Armanda Bombardier. I mnie osobiście kojarzy się z pociągami, tramwajami i samolotami… a że fabryka może 80 lat temu prowadzona przez innych właścicieli produkowała armaty? A kto wtedy nie produkował?
Ale to jest nazwisko. Joseph-Armand Bombardier (1907-1964), wynalazca skutera śnieżnego i założyciel firmy.
Nie wierzę! Jaki człowiek, który bombarduje? To nazwisko założyciela firmy. Jakie armaty wymierzane przeciwko nam? Miała miejsce wojna kanadyjsko – polska, o której historia milczy? Firma zasłynęła jako pionier produkcji pojazdów śnieżnych. Jest legendą! W Niemczech zaistniała w siedemdziesiątych latach, jako producent pojazdów szynowych, np. obecne teraz na berlińskich ulicach, świetne tramwaje są ich produktem.
Co może i powinno być krytykowane, to setki nośników reklamowych firmy Ritter Sport, która ewidentnie popiera Rosję w wojnie i świetnie zarabia, jako jedna z niewielu, które Rosji nie bojkotują – Hauptbahnhof pęka w szwach od tych nośników. I to jest karygodne, a nie jeden banner z nazwą zupełnie niekontrowersyjnej firmy!
Piszę to już kilkakrotnie, to nie ważne, co ta nazwa naprawdę znaczy, ważne jest to, że Berlin witał swoich mieszkańców i gości napisem Bombardier. Napisem, który odpowiadał za złe skojarzenia. I naprawdę nie ja jedna miałam takie skojarzenia.
Ale odpowiadał? Pierwsze słyszę. Ja w ogóle myślałem, że to jest jakaś niemiecka wersja koktajlu Bombardino i reklama jakiegoś koncernu produkującego alkohol.
To z naszego punktu widzenia jest zupełnie zrozumiałe, bo tak nam się kojarzy. Ale to tylko moje/nasze skojarzenie. Jeszcze gorzej mogłoby być z widniejącym na wielu reklamach i wielu witrynach Niemiec słowem “Sonderaktion”…
W obu wypadkach zabrakło pomyślenia, jak sądzę, liczyło się tylko, ile taka firma zapłaci
Bombardier był ważnym pracodawcą dla naszej metropolii. A takich tutaj niestety brak
Można go było reklamować w tysiącach innych miejsc w tym mieście, ale może nie akurat na dworcu głównym.
Ale przeciez sama napisalas, ze firma produkowala lokomotywy… wiec dworzec jest jak najbardziej wlasciwym miejscem.
Teraz lokomotywy, kiedyś armaty, a nazywa się, jakby nadal produkowała armaty… To niestety symboliczne, a symbole są ważniejsze niż nam się wydaje w życiu ludzi, społeczeństw i państw
Ale skąd masz te armaty? Jeszcze z czasów, kiedy tereny należały do AEG? Potem było 2-3 innych właścicieli. I bombardier z AEG nie miał nic wspólnego…
Rozumiem, że dla uciekinierów z Ukrainy taka nazwa może wydać się dziwna, ale na dworcu było/jest codziennie tysiące ludzi, dla których była to nazwa firmy transportowej, która według mnie z bombami nie ma nic wspólnego. I dlatego nie widzę powodu, żeby musiała być cenzurowana.
Chyba, że masz jakieś informacje do których ja na szybko nie dotarłem…
Ewa, czy nazwisko ma być aż tak symboliczne? Twoje, moje zapewne nieważne, ale co ma zrobić nasz wspólny znajomy Leszek Oświęcimski? Zakazać, zapomnieć? Nazywa się, jakby zabijał, podobnie jak -według Ciebie – Bombardier. Więc zastanów się nad Twoimi “postami”. Bywają idiotyczne… ![]()
ponoć czasami mu trochę pomagało, bo wzbudzało w Niemcach wyrzuty sumienia… Coś Ty znów nie w humorze Mariusz…
ja juz chodze wokolo i powtarzam “deutsche wirtschaft, deutsche wirtschaft”. od tygodni walcza z windami i schodami ruchomymi na südkreuz. od tygodni, miesiecy, lat z tym i owym. uff… a jeszcze afd+cdu nadchodza…
No a kto projektował mundury ss, te guziki z czaszkami?
Znana marka, znany projektant, czy dziś się ktoś przejmuje przeszłością???
A Doktor Oetker?
Chcesz być giętki i sprężysty?
Wcinaj budyń, od nazisty.
Też czasem coś kupię przez przypadek, np.

