Dziś wernisaż prac Tibora Jagielskiego
Polska Kafejka Językowa, Schulzestr. 1, Berlin-Pankow, stacja kolejki Wollankstrasse.
Godzina 19.
Teksty Tibora czytają Ewelina Jaworska, Hannelore Lauffer i Ewa Maria Slaska.
Zapraszamy wszystkich do wybrania jakiegoś utworu Tibora i przeczytania go.
Kilka tych tekstów umieszczam tu, ale na tym blogu można ich znaleźć znacznie więcej.

To uczucie, że śmierć jest wokół mnie. Poczułem to, gdy miałem 8 lat. Był początek nowego roku szkolnego; babie lato. Na otoczonym lipami i topolami podwórku pewne dziecko codziennie i systematycznie dostawało od ojca bicie na śmierć, a my, dzieci byliśmy niemymi świadkami tego okrucieństwa. Uczucie bezradności, bycie zdanym na łaskę i niełaskę. Nigdy nie doznałem takiej ciszy jak ta, która zapadła po ostatnim ciosie i ostanim krzyku mego maltretowanego rówieśnika, ciszy, która jak chmura rozpostarła się nad naszą ulicą, unicestwiając odgłosy aut i tramwajów dobiegające od głównej ulicy. Cisza, pustka, bezruch. Czas zastygł, a ja popadłem w niemoc, która mnie nie opuszcza do dziś.


nam nie jest
ten następny świat
łaskawy
ani święty piotr pobrzękuje kluczami
ani hurysy depilują łydki egipskim woskiem
jak dobrze wypadnie
– moim zdaniem –
będziesz w skrzydle chrząszcza
albo
tak jak ja
nasieniem dmuchawca
nic
po piramidach



barbarzyńcy na lesbos
kije bejsbolowe
wchodzą do ogrodu poezji
harfa gra wrzask nędzników
miotanych w te i we wte
koncertem fal epoki plastyku
nie
nie dopadną sapho
nie poruszą nawet
niewdzialnego dla nich świata
tak zadecydowali bogowie
06/03/20



ikona
50 lat temu
już się nie obudziła
nasza ikona z celuloidu
i w technikolorze
ale jej cuda
przetrwają
5.08.2012




Tibor Jagielski
Biografia
Ich bin ein Gedicht
Aber niemand liest mich außer dir
So viele Gedichte
Jung und alt
Wandern durch die Zeit
Meine letzte Strophe hat noch nicht angefangen
Und weil du dich gerade in der Mitte befindest
Singe ich und tanze
Es ist Zeit der Freude
Doch ich weiß jedes Gedicht hat sein Ende
Schade
Du liest gerade meine letzte Zeile

Bardzo lubię ten wiersz, jakoś czuję w nim ten swoisty humor Tibora i jakby pożegnanie …
“DRUGIEGO DNIA
na września drugi dzień
grupuję moje pułki
i tobie ślę
te listki, płatki, kolory i szypułki;
ta garść impresji niechaj
służy tobie
– co złego to nie ja
– a reszta?
pa “
barbarzyńcy na lesbos
“kije bejsbolowe wchodzą do ogrodu poezji” – pyszne porównanie. Te słowa skojarzyłam w ogóle z “bejsbolem w poezji.” Już dawno zauważyłam marność poezji, jej wulgarność, jakąś nowo słowną mowę znad rynsztoku w poezji młodych. Oczywiście, to nie zasada, bo czytam też wspaniałych młodych poetów dla których słowa w wierszach “fruwają” od przemyślnych metafor i zaskakują formą. Dobra! mogę zaakceptować powtórzenia, myślątka ale wulgaryzmów już nie, dlatego te bejsbole są świetną metaforą autora, chociaż nie wiem co autor miał na myśli. Czy dobrze zinterpretowałam myśl pana Tibora? I jeszcze a propos tej przemocy. Należę do pokolenia, u których w domach wisiały, jak święte obrazy dyscypliny czyli kije ze skórzanymi rzemieniami. Nie byłam wolna od takiego lania za jakąś dziewczęcą niesubordynację. Kiedyś nawet matka pocięła mi łydki do krwi i na myśl mi nie przyszło mieć do niej żal. Jak to było?- dzisiaj myślę, jak rodziców się szanowało jak Boga. Ostatni wiersz też zinterpretowałam, jako swoiste pożegnanie, piękne pożegnanie. Panie Tiborze ma pan “miękkie” serce i tę namiętność do pisania poezji, do której trzeba mieć talent duszy.
Myślę, że Tibor miał na myśli sytuację uchodźców, którzy uciekali z Azji i w Syrii znajdowali łodzie, które ich przewoziły na najbliższy europejski brzeg. Często była to wyspa Lesbos. Na Lesbos był ogromny obóz uchodźców. Nazywano go Moria, jak królestwo złego czarnoksiężnika Saurona z książki i filmu “Władca pierścieni”. W obozie było miejsce dla 3 tysięcy uciekinierów, a mieszkało tam od 15 do 30 tysięcy, w tym kilkanaście tysięcy dzieci. We wrześniu 2020 roku policja pałkami rozpędziła uchodźców i wspomagających ich wolontariuszy europejskich, a obóz spaliła. Od lat tak właśnie Europa broni swojej twierdzy. Oczywiście, ludzie z całego świata chcą się dostać do Europy, ale to wschodni despoci rozdają w krajach 3 świata ulotki, gdzie obiecuje się uciekinierom dom, samochód a nawet hurysy w muzułmańskim raju. Wschodnia despotia używa uciekinierów jako broni, która kiedyś zrówna z ziemią twierdzę Europa i pozwoli, by bez jednego wystrzału stała się domeną Putina i innych. Jak już nie dało się dowozić uciekinierów łódkami do Grecji, Włoch, Francji i Anglii, nielegalni szmuglerzy działający w imię Putina i Łukaszenki zaczęli kierować ruch uchodźców w stronę Skandynawii, a potem Polski.
Z której strony nie spojrzeć, Europę otacza mur trupów.
Świetne teksty. Ja też będę w skrzydle chrząszcza, w promieniu słońca… Myślę, że nie ma co nawet w chodzić w dialog z kijami bejsbolowymi, one sobie, poeci sobie. Pamiętam , że takiego chamstwa jak dziś to dawniej na portalach nie było. Po prostu trzeba, żeby poeci komentowali, czytali poetów, wspierali, krytykowali, a nie hejtowali. Przede wszystkim pisali. Tak rozumiem wiersz Barbarzyńcy na Lesbos. Bo myślę że emigrant to nie za poezją migruje, za lepszymi warunkami życia…