Grób Profesora i Emmy

Ela Kargol

ALEKSANDER

BRÜCKNER

WYBITNY SLAWISTA POLIHISTOR

HISTORYK LITERATURY I KULTURY POLSKIEJ

ODKRYWCA KAZAŃ ŚWIĘTOKRZYSKICH

29 I 1856 TARNOPOL † 24 V 1939 BERLIN

WRAZ Z ŻONĄ

EMMĄ BRÜCKNER

Z D. HAKELBERG

15 II 1855 BERLIN † 18 VI 1940

POCHOWANI NA POLSKIEJ ZIEMI W 2023 R.

Taki napis znajduje się na płycie nagrobnej Brücknerów na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie.

Cały czas myślę, że cząstka jego została w Berlinie, na którymś z cmentarzy, na którym go pochowano.
Duch został na pewno i gdzieś tam błądzi po salach wykładowych u Humboldta, podsłuchuje na korytarzach studentów, zwłaszcza slawistyki, dziwi się nowomowie i skrupulatnie ją notuje. A ja dziwię się, sprawdzając etymolgię nazwy mojej dzielnicy w Berlinie, że Steglitz wywodzi się od szczygła, ptaszka, jak pieszczotliwie nazwał go Aleksander Brückner.

szczygieł,nazwa ptaszka; pożyczyli ją od nas śląscy Niemcy w 15. i 16. wieku, Stieglitz, por. nazwę miejscową Steglitz pod Berlinem; nazwa ptaszka od pnia skig-, od tego samego co i w nazwie czyż, czyżyk(z kig-), co Niemcy również od nas przejęli, Zeisig; (s)kig- od głosu (szczegotitp.).

Słownik, z którego pochodzi cytat został wydany w Krakowie, w roku 1927, w Krakowskiej Spółce Wydawniczej. Ja mam na półce któreś kolejne wydanie ciągle aktualnego słownika.

Alexander Brückner ze swoich 83 lat życia 58 spędził w Berlinie, z czego 43 jako profesor filologii słowiańskiej na utworzonym w 1810 roku Uniwersytecie Fryderyka Wilhelma (obecny Uniwersytet Humboldtów w Berlinie).

Był jednym z pierwszych slawistów w Berlinie, uczonym, który podniósł slawistykę do rangi równej filologii angielskiej czy romańskiej.


W Berlinie mieszkał niedaleko mojego miejsca zamieszkania.
Moje bloki budowano pod koniec jego życia. Kamienice, w których on mieszkał, były trochę starsze.
Umierał w szpitalu, który dość często odwiedzam, jako pacjentka.
Kaplica ta sama, może inny wystrój. Moglibyśmy się razem modlić, gdyby  zadziałało przesunięcie czasu. Ale ja urodziłam się 30 lat po jego śmierci.
Jego ostatni adres, ostatnia ulica prowadziła prosto na cmentarz, na którym nie został pochowany, ale to tam pożegnano go i wygłoszono mowy nad urną, która zmieściła jego prochy.
Potem był cmentarz, jeden drugi. Oba pechowe. Oba zlikwidowano. W tym ostatnim został jeszcze dzięki Ewie Marii Slaskiej i Annie Kuzio-Weber na 20 honorowych lat.
Ale upomniała się ojczyzna. Bo Polak, bo naród, bo polska ziemia.
Jego nikt już nie zapyta, a tym bardziej nikt nie zapyta Emmy, która nie znała polskiego, ani Polski i której prochy za jednym wykopem zabrano w daleką drogę do dalekiego kraju.
Chodziliśmy co roku 1 listopada, my Polonia berlińska z przyjaciółmi na grób Brücknerów na cmentarz widmo, na jeden jedyny grób, bo w pobliżu nie było innego. Ja dołączyłam dość późno. Cmentarz zamknięto w roku 1997. Po 30 latach kończy się okres ochronny. Co będzie potem​? Nie wiadomo. Może zostanie parkiem na następne lata? A może od razu ruszą budowy.

Wtedy, gdy zapadła decyzja przenosin grobu do Krakowa, zrobiło mi się smutno. Gdybym to ja miała decydować, nie oddałabym Brücknerów Krakowowi. Nie wierzyłam do końca zapewnieniom, że takie było życzenie Profesora. Po śmierci można wiele słów nieboszczyka ułożyć w zdania niekoniecznie prawdziwe.
Berlin ma tyle pięknych cmentarzy i takich, które nie będą w najbliższej przyszłości likwidowane.
Niechby został w mieście, w którym, żył, tworzył, pracował i umarł. Prawdopodobnie musiałby przenieść się na kolejny cmentarz. Ale zostałby w mieście, którego za życia nie chciał opuścić.

Krótko przed świętem zmarłych odwiedzilam Kraków i Cmentarz Rakowicki.
Znalazłam aleję, miejsce i grób.


Cmentarz cały w złocie polskojesiennym, w purpurach, brązach i żółciach, pełen dostojnych pomników, grobowców rodzinnych, nazwisk znanych i nieznanych, czasem nieczytelnych albo schowanych pod bluszczem, mchem, zębem czasu i spadającymi liśćmi.
Cmentarz, który tętni życiem i śmiercią. Nic nie wskazuje, że będzie kiedykolwiek likwidowany, tym bardziej, że znajduje sie pod ochroną zabytków, choć to czasem niewiele znaczy.
Główna aleja jest skrótem, między jedną ulicą a drugą, a więc bardzo ruchliwa, pospieszna, jakby nie była aleją cmentarną.
Matejkę i innych, też Brücknera mijają codziennie setki ludzi, przechodniów skracających sobie drogę i czas, spieszących do życia.

Są też ci, którzy odwiedzają groby swoich bliskich, sprzątają, zapalają znicze, układają wiązanki kwiatów, albo ci, co spacerują podziwiając sztukę sepulkralną, oraz tacy, którzy szukają ważnych i znanych nazwisk wykutych w kamieniu.
Gdy przeszłam przez bramę od Rakowickiej, weszłam od razu do świata nagrobnych budowli, rzeźb, krzyży, postumentów, tablic z nazwiskami lub wyrytych w kamieniu, do świata minionego i tego naszego tu i teraz. Bo o tym świecie minionym, o tych chłopcach, co byli, ale się minęli, jak pisał Jan Krzeptowski Sabała pamiętamy my tu i teraz, a potem, gdy my się miniemy po malućkiej chwili, będą pamiętać następni.
Nawędrowali się Brücknerowie po śmierci, by spocząć, miejmy nadzieję, że już na zawsze w 9 pasie, północnym rzędzie, po prawej od Sipplów.


Zajęli miejsce ważnego naukowca, którego przeniesiono już kilka lat wcześniej do Panteonu Narodowego w Krakowie w kościele św. Piotra i Pawła.
A więc miejsce było wolne, może już od kilku lat przeznaczone dla Brücknerów. Nie wiem. Miejsce zacne, dostojne, między bluszczem a dziką różą. Naprzeciwko okazałe grobowce Patolskich i Lasockich, kimkolwiek oni byli, niedaleko mistrza Matejki.


Dobrze, że tu byłam, w przeciwnym razie nie zmieniłabym zdania, co do przeniesienia doczesnych szczątków profesora i jego żony na cmentarz Rakowicki w Krakowie. Sprawdzilam, widziałam. I niech tak już pozostanie.
Do Tarnopola nie mógł wrócić, choć podobno takie było jego życzenie.
Nie przewidział skutków drugiej wojny światowej i zmiany granic.
Oby Cmentarz Rakowicki pozostał im już domem, tym wiecznym, po wsze czasy.
Cmentarz został założony przez Austriaków gdy Austro -Węgry sięgały aż po Tarnopol.
I Kraków, i Lwów, i Tarnopol znalazły się pod zaborem austriackim, pod panowaniem Habsburgów.

Profesor wrócił do swoich, do Galicji.


Płyta nagrobna pochylona z motywami Kazań Świętokrzyskich, odnalezionych i opracowanych przez Brücknera. Cytaty po obu stronach płyty i prosta w swoim przekazie i formie płaskorzeźba u góry płyty ma przypominać odnalezione przez Brücknera pergaminowe paski pociętych kazań świętokrzyskich.

Zdjęcie z Wikipedii

Leave a comment