Łucja Fice
– Wiesz! Mamy już jesień, a ja nie ogarnęłam jeszcze lata. Każdy dzień będzie miał o jeden metr bólu więcej. Mam wrażenie, że na twoich zdjęciach mętnieją Ci oczy. Minęło tyle lat od twojej nagłej śmierci, a ja z połową serca jakoś udaję, że żyję. Chcę byś teraz potarmosił mi włosy i wrócił ze mną do domu. Jestem o ten rok bliżej drugiej strony i bliżej ciebie. Czekaj na mnie. Chciałabym, by było to już, bo nie wiem, jak żyć bez ciebie. Próbuję zapomnieć twój głos, ale wciąż chcę go słyszeć z nagrania w telefonie. W szafie wciąż wisi twoja ulubiona koszula, którą co ranka całuję, wywołując do raportu twoje feromony, łapię grunt pod nogami i zaczynam nowy dzień. Nocą zamieniasz życie w senne widziadło, bo tylko w snach mogę ciebie spotkać.
– Wiesz! Były takie momenty, że chciałam się załamać, bo wiedziałam, że kobieta bez swojego mężczyzny nic nie znaczy i na zmianę przychodziły chwile, że rozumiałam, iż muszę żyć dla naszych córek i wnuków, a to co się stało, już się nie odstanie.
– Zaczęłam się usprawiedliwiać, że taki los jeszcze przed narodzinami sobie wybrałam, jakbym żałowała, że jeszcze tam na drugim świecie będziesz musiał wysłuchiwać mojej teorii, że każdy z nas własnym życiem kręci film, który odtworzy po materialnej śmierci.
– Wiesz! Mój będzie mega ciekawy. Będzie miłość, zdrady i dobry podkład muzyczny. Taki dramat z wieloma wątkami zapierającymi dech w piersi.
– Kiedy już tam po tej drugiej stronie lustra stanę w pięknej złotej sukience, to poproszę cię o spełnienie ostatniego mojego marzenia. Zaproś mnie na bal, na sto par i poproś do niebieskiego tańca, jak kiedyś w liście tuż przed twoją śmiercią mi obiecałeś.
– Pamiętasz? Chyba oboje na tym kwantowym poziomie czuliśmy wtedy nieuchronność losu i dlatego tak się żegnaliśmy. Pamiętasz?
– Kochanie, czy wiesz, że i na mnie już czas powoli zbierać się w podróż na drugą stronę, bo nie umiem tak żyć, nic nie umiem, nawet nie umiem spojrzeć na rany, jakie ci zadawałam. Ale może mam jeszcze żyć długo, by zrozumieć własne błędy?
– Wiesz! Czas. Próbuję się czymś zająć, piszę nową książkę. Dzięki temu czas płynie inaczej. Powiedz mi kochanie, dlaczego ta rozłąka powoduje potęgowanie miłości w sercu? Dawno, dawno temu kobiety czekały na brzegu na powrót z morza swoich mężów. Czekały, aż na horyzoncie ukaże się maleńki statek. Dla mnie jesteś teraz hen daleko na morzu, poza horyzontem. Wybacz, ale nie mogę tu stać i czekać, muszę układać sobie życie na nowo. Muszę zacząć trzymać się teraźniejszości każdą komórką ciała. Dziwi mnie tylko, że tak nagle zniknąłeś z mojego życia. Wracam teraz myślami do tego co wspólne, co czasem nas dzieliło, często skłócało, ale też jednało. Kiedy słucham radia miewam często wrażenie, że usłyszę, jak dedykujesz mi piosenkę, niebieską piosenkę. A teraz z tych zaświatów powiedz choć jedno słowo.

Dzień dobry Łucjo! Wzruszyłaś mnie tą niesamowitą umięjętnością dotknięcia każdym słowem, tego co tylko dla Ciebie jest tak bardzo “dotykalne”…
Jedynie miłość, tęsknota, i ból, potrafią znaleść tę formę tak osobistego wyznania. Piękny tekst na ten dzisiejszy dzień.
Bardzo dziękuję
T.Ru”.
🩷
Tereso, a ja dziękuję Ci, że mnie czytasz i rozumiesz to COŚ, co głęboko we mnie. Wszyscy mamy to jądro i odczuwamy dopiero wtedy, kiedy zaboli Pozdrawiam Ciebie serdecznie.
Wszystkiego dobrego Lucy…