Ewa Maria Slaska
Obrazek od Binga
Bing podsunął mi ostatnio taki obrazek.

I takie wyjaśnienie:
W 1968 roku urodzona we Francji jogini Mirra Alfassa, która była w Indiach czczona jako guru (Matka), założyła duchową społeczność, która miała być miejscem, gdzie ludzie wszystkich grup etnicznych, religii i narodowości mogliby żyć razem w pokoju. Miasto Auroville zostało zaplanowane jako utopia dla 50 000 osób, ale dziś mieszka tam tylko około 2800 osób. Jednak zgodnie z planami założycielki, pochodzą one z ponad 50 krajów. Miasto ma 8 km² powierzchni i jest zaplanowane jako koło. W centrum, czyli tzw. „Strefie Pokoju”, stoi Matrimandir, ogromna metalowa kula w kolorze złota. Wewnątrz kuli panuje cisza. Spiralna rampa prowadzi do wewnętrznej komory wykonanej z białego marmuru. To chłodne (klimatyzowane) wnętrze ma pomóc ludziom odnaleźć swoją świadomość. Wymagana jest jednak rezerwacja – przynajmniej dla turystów.

Mirra Alfassa (1878 – 1973), założycielka Auroville.
Mirra Alfassa była Żydówką egipsko-turecką, urodzoną we Francji. Była utalentowanym dzieckiem, grała, malowała. Pod koniec XIX wieku zajęła się okultyzmem. W roku 1914 Mirra i jej mąż Paul Richard odwiedzili w Pondicherry (Indie) hinduskiego guru Sri Aurobindo, który stał się duchowym przewodnikiem Mirry. W czasie I wojny światowej Mirra musiała opuścić Indie, ale wróciła do Pondicherry w roku 1920 i już nigdy nie opuściła Indii. W roku 1926 założyła i odtąd prowadziła ashram Sri Aurobindo, po roku 1952, czyli po jego śmierci przekształcony w centrum kształcenia. W roku 1968 zainicjowała projekt Auroville, który miał stać się wzorem dla świata.
Ludzkość nie jest ostatnią fazą ewolucji, głosiła Mirra. Ewolucja trwa i kiedyś zostawi za sobą zwykłych ludzi o zwykłych umysłach. Każdy człowiek ma wolną wolę i może stać się cząstką nowej społeczności postludzkiej, a świadomość nie jest funkcją umysłu – jej źródłem jest “Supermind” / “The Supramental”. Ku niemu winniśmy podążać.
W chwili obecnej Auroville zamieszkuje ok 2000 stałych mieszkańców, w tym potomków założycieli i tych, którzy zamieszkali potem oraz ok. 1500 – 2000 gości, wolontariuszy i studentów. Ok. 5000–6000 osób, to ludzie pracujący w Auroville, którzy tu jednak nie mieszkają. Za pracę wolontariacką na rzecz społeczności zarząd Auroville wypłaca każdemu potrzebującemu tzw. Maintenance, która wynosi ok 6000 rupii (70 Euro). W roku 2021 w Auroville mieszkało 2638 dorosłych i 667 dzieci z kilkudziesięciu narodowości. Na liście nie było ani jednej osoby z Polski. Najwięcej mieszka tu Hinsusów (45%), Francuzów (14%) i Niemców (8%).
Nikt jednak nie głosi już, że to utopia i model życia przyszłości. To nie jest utopia religijna, duchowa ani komunistyczna. Bogaci żyją lepiej niż biedni. Nowi przybysze z Europy żyją lepiej niż miejscowi służący. Wszyscy oddają 1/3 dochodów na rzecz wspoólnoty, co oznacza wprawdzie, że bogaci płacą więcej, ale oznacza też, że bogatemu ta opłata nie zmienia standardów życia, natomiast biedak oddaje 1/3 tego, co zarobi czyszcząc toalety. I tak dalej.
Auroville to centrum edukacyjne i ashram, jak wiele innych w Indiach, ale adepci doskonalenia się chętnie tu studiują, bo przyciąga ich ta interesująca synteza, będąca połączeniem koncepcji wypracowanych przez mężczyznę ze Wschodu i kobietę z Zachodu, hinduistycznego poczucia więzi z protestancką pracowitością.
Na pewno Auroville jest miejscem, w którym realizuje się łączenia idei centrum doskonalenia osobowości z nowoczesnymi osiągnięciami z dziedziny budownictwa, inżynierii, ekologii i techniki, jak np tzw. kuchnia solarna z bardzo tanią jadłodajnią i niedrogą restauracją, ścieżki rowerowe, małe elektrownie wiatrowe; a przede wszystkim nigdzie nie ma śmieci ani plastiku!

Nie ma więc utopii, ale pozostała odpowiedzialność ekologiczna. I tak nie najgorzej. Inne utopie obróciły się całkowicie w perzynę, lub wręc zmieniły oblicze na krwiożercze, pazerne i egoistyczne.
***
Spójrzmy jeszcze raz na początki Auroville. Utopię założyła uduchowiona kobieta. Wydaje się, że w tym jednym zdaniu mieści się już wszystko, co w naszym obecnym pojęciu może określić utopię: osoba uduchowiona, nie egoistyczna, nie nastawiona na zysk, współczująca, empatyczna. Kobieta.
Kobieta. A jednak i to nie pomogło. I ta utopia nas zawiodła. Dlaczego utopie się nie udają? Dlaczego wszystko nas rozczarowuje, zawsze i wszędzie? Rozczarował nas papież, rozczarował Wałęsa, rozczarowała Solidarność, rozczarował komunizm, o socjalizmie nawet nie warto wspominać.
Prawdopodobnie najprostsza odpowiedź brzmi, bo ludzie nie są stworzeni do utopii, a więc nie są w stanie jej stworzyć.
Konrad podsuwa jednak pewną nową myśl:
Co zaś w momencie, w którym ludzie nie będą musieli stworzyć utopii, bo nagle się w niej znajdą? Sztuczna Inteligencja rozwija się w zatrważającym tempie, regularnie przekraczając nasze szacunki czasowe. Już dzisiaj do złudzenia potrafi udawać głosy naszych bliskich, wyłudzając pieniądze przez telefon; już dzisiaj pozwala generować krótkie nagrania wideo, które wymagają poważnego wpatrzenia się, żeby zobaczyć ich sztuczność; już dziś tworzy ona muzykę, która bywa nieodróżnialna od muzyki stworzonej przez człowieka. Zjawiska te i problemy z nimi związane pojawiają się dziś już z miesiąca na miesiąc. Naturalnym staje się więc pytanie, jakie będę dalekosiężne skutki rozwoju Sztucznej Inteligencji? Jeśli nie zniszczymy się wzajemnie z jej pomocą, to dojdziemy prawdopodobnie do momentu, w którym będzie ona w stanie wykonywać za nas wszystkie prace i symulować dowolne rzeczywistości. W utopii, w której niczyja praca nie będzie potrzebna, zapanuje powszechne poczucie bezsensu. W utopii, w której można będzie skonsumować dowolną fantazję, zapanuje przygniatająca nuda. Jeśli więc jakimś cudem uda nam się dotrwać do tego etapu, jak mamy dalej żyć? Potrzebny będzie zupełnie nowy model życia, wartości i tożsamości ludzi. Trudno wyobrazić sobie, co by to mogło być. Być może rozwiązanie będzie tkwiło w małych społecznościach, przypominających dzisiejszych Amiszów bądź kibuce, które świadomie odrzucą część swojej wolności. Społeczności analogowe, w których każdy zna się z każdym i wytwarza to, czego te znajome osoby potrzebują. Odrzucając symulacje, w których może wydarzyć się wszysko, czego chcemy, ludzie przywrócą swoim czynom wagę, jako że wagę może mieć tylko podtrzymywanie czegoś, co jest at stake (na szali); czegoś, co w przypadku braku naszej aktywności, realnie ucierpi, dotknie realne jednostki.
Być może dopiero wtedy uda się nam utopia: gdy już ją będziemy mieli i świadomie ją opuścimy na rzecz czegoś prawdziwszego.

Utopia
Utopię
Utopię
W utopii
W łyżce wody.
Albo w oceanie marzeń
Pragnień
Wyobrażeń.
A ona niewzruszona
Utopić się nie da.
Bo zawsze chce od nowa
Dobre miejsca budować.
I tworzyć topie – kolejne wspaniałe, których nie będzie i tak.
No bo jak?
Ciekawy wpis, fantastyczny wierszyk Eli!
Utopi nie da się stworzyć, bo Utopia jest. Trzeba tylko znaleźć drogę. Ale zanim ruszymy w stronę utopi wypadało by po sobie posprzątać. Przy okazji można by zrobić porządek w głowie, bo strasznie nam fizycy namieszali tym swoim empiryzmem.