Don Kichot i bułki

Bułki, bo u autora często zdarza się, że wszyscy coś jedzą, coś przeżuwają, coś mamlą. Często są to bułki. Po bułki się też wstaje rano i idzie.

Turecki Don Kichot, przysłany z urlopu przez Monikę Wrzosek-Müller

Ale jednak, nie ma co, zacznijmy od początku.

Są takie dni, że nie chce mi się ani pisać, ani czytać. Nie chce mi się oglądać filmów, rozwiązywać trudnych sudoku, ani nawet iść na spacer. Stan “nie chce mi się” doprowadza do tego, że staję przed regałami i szukam książki zapomnianej lub przegapionej. W stanie “nie chce mi się” tylko takie rzeczy dają się czytać. Zapomniane, zakurzone. Tak kilka dni temu wpadł mi w ręce Kijowski. Andrzej Kijowski, Bolesne przypomnienia, zbiór felietonów z Tygodnika Powszechnego z wczesnych lat 70. Wczesne lata 70, czyli lata mojej młodości, ostatnio mi często towarzyszą, a w literaturze i szerzej sztuce spoglądam na nie ze zdumieniem, bo najczęściej autorzy z tamtych czasów nie piszą, nawet nie wspominają mimochodem o tym, że człowiek wylądował na Księżycu. Ostatnio coraz bardziej mnie to zdumiewa.

Czy Kijowski pisał o lądowaniu na Księżycu jeszcze nie wiem, bo dopiero zaczęłam czytać, ale na pewno od razu w pierwszym felietonie jest don Kichot i to nie jako jakiś strzępek metafory, nie – jest jako pełnogęby pan ostatniego akapitu i autorskiej puenty.

Andrzej Kijowski (1928-1985), krytyk literacki, eseista, prozaik. Studiował filologię polską na Uniwersytecie Jagiellońskim. Debiutował w prasie w 1950. Pracował w redakcji krakowskiego “Życia Literackiego” w latach 1951-1954, następnie w Warszawie w „Przeglądzie Kulturalnym” do jego likwidacji w roku 1963. Od 1958 do śmierci w zespole redakcyjnym miesięcznika “Twórczość”. Felietonista “Przeglądu Kulturalnego”, “Tygodnika Powszechnego”, w „Twórczości” pod pseudonimem Dedal publikował słynne kroniki. Scenarzysta filmowy.
W 1968 r. na nadzwyczajnym zebraniu Oddziału Warszawskiego ZLP występował przeciwko cenzurze. W 1977 r. należał do zespołu kierowniczego PPN. Był autorem kilku tekstów opublikowanych w l. 1977-80 przez Zespół Problemowy Polskiego Porozumienia Niepodległościowego (PPN). Publikował m.in. w “Zapisie”, “Nowym Zapisie”, “Krytyce”. W l. 1978-79 był członkiem Rady Programowej i wykładowcą Towarzystwa Kursów Naukowych (TKN). Opublikował w NOWEJ zbiór opowiadań i szkiców literackich “Niedrukowane” (1978). W l. 1982-83 współredagował pismo “Nowy Zapis”. Internowany.

***

Czy rzeczywistość istnieje?

(…) Istotą naszego przeżycia rzeczywistości jest nasza niepewność co do tego, czy ona istnieje jako wartość, jako przedmiot psychiczny, jako sfera zaangażowania etycznego. Mityczny bohater współczesny powinien być podobny do Don Kichota – nie w tym sensie, że jak on “walczy z wiatrakami”, ale w tym, który jest istotą mitu Don Kichota, że mianowicie przecenia rzeczywistość lub siebie, że ją stroi w urojone barwy, kształty i znaczenia, a siebie w kostiumy.
Na pytanie (gdyby mi je kto zadał, w co wątpię) jakie arcydzieło dawnej literatury powinno powstać dziś właśnie, odpowiedziałbym bez wahania: Don Kichot! Nie Boska Komedia, bo nie mamy tak silnego jak ludzie średniowiecza poczucia rzeczy ostatecznych w ich bliskości i realności; nie Komedia ludzka, bo społeczeństwo nasze nie narzuca się nam jako epopeja; nie Faust, bo znając nasze możliwości maksymalne, oglądamy dość chłodnym okiem ich realizację i nie czujemy się powołani do zbawiania ludzkości, a razem z rozwiniętą techniką zaniknął w nas instynkt demiurgów; nie Wojna i pokój, bo historia od nas odpływa jak młodość; nie Zbrodnia i kara, bośmy te nasze głębie tak zgłębili, że nam się już z nich śmiać chce; nie Czarodziejska góra, bo nas nie dręczą ideowe alternatywy, a świat nie układa nam się w biało-czarną dychotomię; ani to, ani tamto, nic w ogóle (znacie to uczucie, że cała literatura jest nie dla nas? nie do czytania?). Nic. Tylko Don Kichot: zdarzenia, których nie było, świat, którego nie ma, i mit, który błąka się po asfaltowych bezdrożach, ubogi wśród dobrobytu, bezdomny wóród miast ze stali i betonu.

Pisane we Frankfurcie nad Menem
1972

I co Wy na to kochanx Czytelnicx? “Znacie to uczucie”, pyta autor, “że cała literatura jest nie dla nas? nie do czytania?” To wszak dokładnie to samo moje “nie chce mi się”, opisane na wstępie tego wpisu.

Kochanix! To są niechcemisie. Nie mają polewy, lukru, pyszczków, to są proste, przaśne niechcemisie.


A przy okazji dodam tutaj łużyckiego misia, nadesłanego przez Lidię Głuchowską. Lidia ostatnio zajmuje się Łużycami, co widzieliśmy też na blogu, i przypomina, że Łużyce są na pograniczu Polski i Niemiec, bo często nawet o tym nie wiemy. Kiedyś było tu też wiele wpisów Viatora na temat Łużyc, a i Ela Kargo pisała o łużycko-poniemieckich a wszak pełną gębą polskich ogórkach małosolnych. Do kompletu naszego pamiętania o Łużycach dodam łużyckiego misia znalezionego w jakimś opuszczonym domu łużycko-pniemieckim. Miś został doprowadzony do porządku, stosownie ubrany i teraz jeździ ze swoją znalezczynią tu i tam. Tu uczestniczy w kongresie polsko-niemiecko-łużyckim. Aha, ma na imię Rudolf.

2 thoughts on “Don Kichot i bułki

Leave a comment