Wieża

Ela Kargol

Jest najwyższym budynkiem w Niemczech. Obok Bramy Brandenburskiej, Reichstagu symbolem nie tylko Berlina, ale z pewnością całych Niemiec.

Córka, która wśród swoich znajomych ma studentów z całego świata i którzy często gubią się w mieście, mówi, że oni wiedzą, iż wzrokiem należy szukać wieży, najwyższego punktu orientacyjnego, a potem już łatwo trafić do domu, na uczelnię, do klubu, gdziekolwiek…

Kosztowała 132 miliony marek wschodnich. W roku 1969 była drugą co do wielkości wieżą telewizyjną na świecie.

Nie mogła być pierwszą.

Wyższą była wieża Ostankino w Moskwie zbudowana dla uczczenia pięćdziesiątej rocznicy rewolucji październikowej.

3 października 1969 Walter Ulbricht i jemu podobni towarzysze dokonali oficjalnego otwarcia wieży, cztery dni później w dwudziestą rocznicę powstania Niemieckiej Republiki Demokratycznej otwarto wieżę dla zwiedzających.

Nikt wtedy z nich nie przypuszczał, że 21 lat później 3 październik nie będzie się nikomu kojarzył z rocznicą otwarcia wieży, ale z zupełnie innym świętem, a mianowicie Dniem Jedności Niemiec (Tag der Deutschen Einheit), świętem narodowym, dniem wolnym od pracy.

3 października 1990 r. wszedł w życie traktat zjednoczeniowy, na mocy którego była NRD połączyła się Republiką Federalną.

NRD przestała istnieć.


Niecały rok wcześniej (w nocy z czwartku 9 listopada na piątek 10 listopada 1989) upadł po 28 latach istnienia Mur Berliński.

Gdyby nie mur i koszty związane z jego budową wieżę zbudowanoby dużo wcześniej i w innym miejscu. Byłyby to wzgórza Müggelberge lub Friedrichshain.

Ale plany uległy zmianie.

Po podziale miasta i po budowie muru zdecydowano się na miejsce bardziej reprezentacyjne, historycznie związane z początkami Berlina, leżące w strefie sowieckiej, w samym środku miasta. Miejsce bardzo zniszczone w czasie drugiej wojny światowej, a z powodów finansowych, a przede wszystkim politycznych nadal niszczone i wyburzane po wojnie.

Na terenie niepotrzebnie usuniętego pałacu (Berliner Schloss), w którym po wojnie odbywały się jeszcze wystawy, miał powstać „pałac stalinowski” (Das Zentrale Regierungshochhaus der DDR) podobny do warszawskiego pałacu kultury. Z pomysłu zrezygnowano. Potrzebowano innej architektonicznej dominanty.

Zdecydowano się na wieżę, przewyższającą o niebo swoją dużo starszą siostrę z Berlina Zachodniego.


A pałac inny niż w pierwotnym zamiarze wybudowano kilka lat później.

Ten pałac też wyburzono, po to, żeby znowu odbudować ten pierwszy, a w zasadzie zbudować jego replikę.

Po zjednoczeniu Niemiec podobny los miał spotkać wieżę.

Wieża jednak została. Od roku 1979 miała już status zabytku i zabytkiem została po zmianie właściciela i ustroju. W jej remonty zainwestowano miliony marek zachodnich, a potem euro. Jeśli kiedyś realizowane będą plany odbudowy Marienviertel, na którego obszarze wieża stoi, to wieża będzie pasować jak pięść do oka, a może właśnie wpasuje się jak ulał w nowe-stare kamienice nowego starego Berlina.

Kto wie, co i kiedy znowu będzie burzone, a kiedy odbudowywane.

Kula, która jest jakby zwieńczeniem wieży, końcówką teleszparaga, miała być czerwona jak komunizm, ale jest srebrna jak garnek. Czasem, jak słońce pozwoli, można dostrzec na niej znak krzyża. To podobno zemsta papieża lub Dibeliusa [Otto Dibelius (1880 – 1967), niemiecki teolog ewangelicki]. Choć architekt wieży (Hermann Henselmann) zapewniał, że to PLUS, plus dla socjalizmu.

A jednak się kręci, powiedział Galileusz, i prawie to samo powiedziały wnuki, gdy wjechaliśmy windą do nieba, a tak naprawdę do wnętrza kuli, która się naprawdę kręci, no może nie cała kula, tylko koło podestu ze Sferą (bo tak nazwano restaurację w wieży).

Cappuccino kosztuje majątek, Currywurst drugie tyle. 20 minut wokół własnej osi, potem można zamówić drugie Cappucino albo „Turm Burger”, albo choćco.

Potrawy przygotowywane są na dole. Podróż w górę musi się opłacać.

Wieża nie ma swojego adresu, często występuje pod cudzym.
Kojarzy sie z położonym w pobliżu placem Aleksandra, z placem, który swą nazwę zawdzięcza carowi Aleksandrowi I. Jedno z wejść do wieży przypisane jest do Panoramastraße, która w sumie nie jest ulicą, ale pozostałością po ulicy z panoramą bitwy pod Sedanem (oglądanej kiedyś w specjalnej rotundzie).
Mało kto używa nazwy Park am Fernsehturm, na którego obszarze stoi wieża. To jeden z parków, którego nigdy bym nie podejrzewała, że jest parkiem.


Młodsza córka urodzona w Berlinie z dumą donosi, że ona, prawdziwa berlinianka, na wieży nigdy nie była. Moja wiekowa sąsiadka, urodzona w Berlinie na Wilmersdorfie w 1943 roku, była tylko dwa razy w Berlinie Wschodnim, w odwiedzinach u krewnych z Zony, wtedy gdy jeszcze stał mur.

Na wieży nigdy.

4 thoughts on “Wieża

  1. Tyle razy byłam w Berlinie, również na jednodniowej krajoznawczej wycieczce, ale na wieży nie byłam. Nie zwiedziłam też Muzeum Pergamońskie, które w najbliższym czasie będzie zamknięte aż na siedem lat ( hmmmmcoś mi tu śmierdzi, bo wydaje mi się za długo, więc myślę, że powoli pozamykają wszystkie muzea, bo chodzi o ukrycie wszystkich dzieł (no, ale to tylko moja dygresja.) Może z koleżanką zdążymy się jeszcze wybrać do Berlina i zobaczyć te cudne miejsca? Pozdrawiam

    1. “(…) Muzeum Pergamońskie, które w najbliższym czasie będzie zamknięte aż na siedem lat (…)”
      nie, na 12 lat (do 2035);

      1. a poza tym, nie w najbliższym czasie będzie zamknięte, tylko jest
        zamkniete od dobrych paru lat na cztery spusty;

        1. Czasem, jak słońce pozwoli, można dostrzec na niej znak krzyża.
          ich habe diese Erscheinung ( in der Form der Verbalhornung) als “Fluch des Vatikans” gehört; eine andere Bezeichnung hat sich jedoch durchgesetzt
          https://de.wikipedia.org/wiki/Rache_des_Papstes
          p.s.
          ein einziges mal,1970, bin ich zur Kuppel hochgefahren und habe in der dortigen Restaurant Club – Cola getrunken.

Leave a comment