Kochani czytelnicy/czki. Przepraszam, bo w tym wpisie nic już nie ma. Minęły lata i zniknęły wszystkie zdjęcia, które tu kiedyś umieściłam. Gdzie są?
Bizary… czy ktoś jeszcze pamięta w Polsce to słowo? My w Niemczech prędzej je zrozumiemy, nawet jeśli polskiego słowa wcale już nie znaliśmy, bo po niemiecku jak coś jest dziwaczne, to można o tym powiedzieć, że jest bizarr. A jak człowiek się zachowuje dziwacznie, to jego zachowanie może być określone jako skurril. Wydaje mi się, że tego słowa polszczyzna, również ta dawna, w ogóle nie miała, ale co tam. Byłam na wycieczce w Szczecinie i zobaczyłam taką ilość bizarów i skurili, że postanowiłam się z wami podzielić.
To Krzyżak ze Sztumu. W Szczecinie.
W restaracji “Na kuncu korytarza” w Zamku oferta obejmuje kacze biusty.
Ogłoszenie “Klubu śledziojadów”. W tym Szczecinie oni wciąż tylko o jedzeniu.
Na zdjęciu (a raczej na plakacie) Anita, ongiś zakochana (“na zabój”) w Polaku ze Szczecina hinduska miss piękności, dziś dobrze prosperująca właścicielka kilku egzotycznych restauracji w Szczecinie, które pozostają w rodzinnych rękach – bo syn poszedł w ślady rodziców.
O Anicie powstaje właśnie film w koprodukcji Film Polski – Bollywood. Rolę jej samej otrzyma siostra Anity, słynna aktorka bollywoodzka.
A jak nie o jedzeniu, to o piciu.Zanim Wyszak został piwowarem, był… piratem, ale – i teraz dopisek z kwietnia 2025 roku – umiał sobie załatwiać różne sprawy. Prawie 30 zdjęć zniknęło, a to jedno, jedyne zostało.

Pompy w Szczecinie nie są niestety czynne (w Berlinie są), ale za to mają zabójczy niebieski kolorek.
A tu święto dyni – i pomyśleć, że za czasów mojej młodości dynia znana była w Polsce tylko jako rodzaj pikli na słodko w occie (były paskudne).
Wszędzie można dojść, wszędzie blisko, i do podziemi i pod opiekę niebieską…
Artystyczny wyrzut śmieci
“Wkurw” – wersja rozbrajająco łagodna
Szklany sufit najpiękniejszej poczty na świecie. Przed wojną Szczecin miał więcej abonentów telefonicznych niż Berlin, choć był od stolicy Niemiec czterokrotnie mniejszy. Było 30 telefonistek i pracowały na dwie zmiany.
Orzech czarny, najstarsze drzewo w Szczecinie
W oddali para młoda, niestety więcej nie można było sfotografować. Panna młoda bacznie pilnowała RODO. A szkoda, bo miała ciekawą suknię, haftowaną złotem jak obrus na ołtarz.
Ciekawe ostro czerwone hydranty, aż się proszą, żeby nimi trochę poszarpać. No a jak się za mocno pociągnie, no to hydrant się rozpada – część ląduje na bruku, a część w kwiatkach
Na bruku lądują też serca, białe, być może niewinne
Bardzo ciekawe faktury
Ta firma ze Szczecina ma też swą filię w Berlinie na Kreuzbergu…
Idzie nowe…
Lub jedzie do pracy…
Plakat w Szczecinie zachęca Polki do pracy w Niemczech, ale coś się tłumaczowi pokręciło, nie zrozumiał co jest czym czego i teraz plakaty głoszą, iż w Niemczech zaopiekują się nami – szczecinianami – osoby starsze i godne zaufania. No to niech tam…

“Czy ja dobrze rozumiem, że to oznacza, iż w Niemczech zaopiekują się nami (…) osoby starsze i godne zaufania?”
no, jako,poznaniak popieram;
Bizarem szczecińskim jest dla mnie pewien witraż w bazylice archikatedralnej św. Jakuba. Kaplica i witraż poświęcone są Armii Krajowej. Obok patronów AK świętej Barbary i świętego Jerzego artystka umieściła na witrażu żołnierza z karabinem. I właśnie ten gotowy do walki, trzymający palec na spuście karabinu żołnierz zwrócił moją uwagę i duże zdziwienie.
https://www.dropbox.com/sh/g41fg23a1blm5av/AAAksMnW5bGwX6zZZW7h1u7va?dl=0