Ciekawość oka i przyjemność patrzenia (10)

Dariusz Kacprzak

Max Liebermann, Portret tajnego radcy dworu Wilhelma von Bodego

Autora dzieła, które jest tematem obecnego, dziesiątego już odcinka cyklu pośwęconego przyjemności patrzenia na dzieła sztuki, przedstawiać szczególnie nie trzeba – to Max Liebermann – malarz, grafik, rysownik, należący do najwyżej cenionych twórców w kanonie sztuki niemieckiej. W 1897 roku, w pięćdziesiątą rocznicę urodzin artysty, odbyła się pierwsza zorganizowana przez Królewsko-Pruską Akademię Sztuk Pięknych w Berlinie wystawa jego prac, malarz otrzymał wówczas także złoty medal, tytuł profesora i został członkiem akademii. Jako pięćdziesięcioczterolatek doczekał się pierwszego opracowania swej twórczości – w 1911 roku w prestiżowej serii Klassiker der Kunst ukazała się monografia autorstwa Gustava Pauliego. Z okazji siedemdziesiątej i osiemdziesiątej rocznicy urodzin artysty odbyły się kolejne retrospektywne wystawy jego dzieł w Królewsko-Pruskiej Akademii Sztuk Pięknych, w której w latach 1920–1932 sprawował funkcję przewodniczącego, a następnie funkcję honorowego przewodniczącego. W 1933 roku złożył urząd w akademii w rezultacie narastającego antysemityzmu i postępującej faszyzacji Niemiec.

Zarówno w swoich obrazach, jak i pracach graficznych interesował się zmieniającą się naturą, zręcznie odtwarzał efekty światła przedzierającego się przez listowie, słonecznego światła holenderskich plaż, celował w oddawaniu za pomocą szybkich, nerwowych dotknięć pędzla najbardziej ulotnych przejawów obserwowanego ruchu. Jako grafik uprawiał techniki metalowe i litografię, jego dorobek w tej dziedzinie liczy blisko 500 plansz wyróżnających się kunsztem i biegłością warsztatową.

Graficzny portret przedstawia ukazanego w profilowym popiersiu, dojrzałego mężczyznę o wysokim czole, mocno wysuniętej brodzie, z krótkimi wąsami, noszącego binokle. Ubrany w koszulę ze sztywnym kołnierzykiem i garnitur model, sportretowany został w chwili skupienia i namysłu, z wnikliwym spojrzeniem skoncentrowanym zapewne na jakimś przedmiocie, który jednak znalazł się „poza ramą” kompozycji. W ten sposób Max Liebermann utrwalił wizerunek swego przyjaciela – Wilhelma von Bodego (1845–1929). To znany historyk sztuki, znawca malarstwa holenderskiego, który w latach 1906–1920 piastował stanowisko dyrektora generalnego muzeów berlińskich. Wkrótce po śmierci badacza ukazały się jego dwutomowe wspomnienia, będące nie tylko autobiograficznym szkicem do portretu, swoistym rejestrem dorobku, ale także interesującym przyczynkiem do badań historii berlińskiego muzealnictwa i kolekcjonerstwa.

Liebermann parokrotnie portretował Wilhelma von Bodego, z którym znał się od młodości, gdy obaj uczęszczali na lekcje rysunku u Karla Steffecka. Bode darzył malarza uznaniem, o czym może świadczyć fakt, że kiedy zapytano go, kto ma wykonać portret do jego dyrektorskiego gabinetu w gmachu Neues Museum, natychmiast wystrzelił, „jak z pistoletu” – Liebermann. W zbiorach berlińskiej Starej Galerii Narodowej znajduje się portret olejny Bodego z 1904 roku autorstwa Liebermanna, pochodzący z dawnych zbiorów Muzeum Cesarza Fryderyka. Nieco inny nabyty został do tychże zbiorów w 1960 roku. Oba przedstawiają historyka sztuki w w półpostaci, w pozycji siedzącej, z trzymaną w ręku książką. Postać Bodego, który siedzi w pracowni i trzyma w ręku statuetkę, przedstawia również powstały w 1890 roku rysunek czarną kredką z refleksami światła naniesionymi kredką białą, znajdujący się dziś w zbiorach prywatnych. Wreszcie przy tej okazji należy wspomnieć o litograficznym portrecie Bodego z 1909 roku. Prace nad płytą artysta rozpoczął w 1914 roku i już wówczas powstały odbitki pierwszych stanów. Odbitki ryciny „stanu ostatecznego”, V, zostały wykonane na zamówienie oficyny E. A. Seemanna – wydano je w 1915 roku w liczbie 30 sygnowanych i numerowanych egzemplarzy. Wkrótce, po drobnych retuszach i korektach płyty, zwłaszcza w partii kości policzkowej i w obrębie oka, kompozycja ukazała się w formie niesygnowanych odbitek stanu VI. Zostały one opublikowane w „Zeitschrift für bildende Kunst” w 1915 roku. Praca, odmiennie niż w dotychczas wspomnianych wizerunkach, ukazuje Wilhelma von Bodego w prawym profilu. W nazwisku pojawia się “von”, gdyż Bode w 1914 roku uzyskał tytuł szlachecki.

Warto przywołać tutaj trzy rysunki z 1914 roku, które można uznać za szkice przygotowawcze do kompozycji graficznej (dwa w niemieckich zbiorach prywatnych, trzeci w zbiorach Hamburger Kunsthalle w Hamburgu).

Przypominając przyjaźnie Liebermanna z berlińskimi historykami sztuki należy przypomnieć także Maksa Jakoba Friedländera, którego portret Liebermann wykonał w 1927 roku. W następnym roku powstał portret Cornelisa Hofstedego de Groot, dyrektora Gabinetu Rycin w amsterdamskim Rijksmuseum. Zapewne znajomości i przyjaźnie w kręgu historyków sztuki nie pozostały bez znaczenia dla zgromadzonej przez Maksa Liebermanna imponującej prywatnej kolekcji dzieł innych malarzy. W salonach Marthy i Maksa Liebermannów, w domach zarówno przy placu Paryskim, jak i w Wannsee, wisiały prace Rembrandta van Rijn, Carla Blechena, Adolpha Menzla i Franza Krügera, a także współczesnych Liebermannowi kolegów z Francji – Paula Cézanne’a, Edgara Degasa, Henri de Toulouse-Lautreca czy Édouarda Maneta.

 

 

 

 

 

 


Max Liebermann (1847 – Berlin – 1935), Portret tajnego radcy dworu Wilhelma von Bodego, 1914–1915, akwaforta, sucha igła, gruby papier czerpany, 24 x 18,8 cm (43 x 32,2 cm), Muzeum Narodowe w Szczecinie, fot. Grzegorz Solecki, Arkadiusz Piętak

Leave a comment