Legendę o Warszawie napisał przed ponad półwieczem mój wujeczny dziadek, Wiktor Ostrowski, o którym już tu na blogu wielokrotnie pisałyśmy, ja i my, jego córka Janina Kowalska i dwie jej córki, moje kuzynki Maria i Małgorzata.
Maria i ja przygotowałyśmy teraz maszynopis do debiutu. Poprzedzamy go dwoma tekstami wyjaśniającymi.
Janina Kowalska

Przeglądając karton ze zdjęciami, notatkami i starymi oryginałami twórczości mojego Ojca na samym dnie znalazłam wyblakłą teczkę z napisem – “WIKTOR OSTROWSKI, Legenda o Warszawie, scenariusz serialu” – i przypomniałam sobie że w drugiej połowie roku 1955 Wiktor rozpoczął pisanie czegoś co przed nami wszystkimi trzymał w tajemnicy. Wypatrzyliśmy jednak, co pisze i od tej pory dawał nam kawałkami do czytania. Nie był pewny, co to będzie, czy to ma być książka czy scenariusz. W końcu zdecydował się na sześcioodcinkowy scenariusz. Przerabiał go wiele razy, aż na początku lat 60, uznał, że skończył pisanie, dał nam do przeczytania, ale mnie wtedy trudno było ocenić, ile to jest warte.
Prowadził już wtedy redakcję Kinotechnika, która była finansowana przez Film Polski, i tam zaniósł swój scenariusz. Maszynopis przepadł jak kamień w wodę, bo wiadomo, że jest taki przepis, że redakcja nie zwraca nie zamówionych maszynopisów. Ojciec miał taką cechę, że jeżeli uznał sprawę za beznadziejną, to odchodził od niej psychicznie i przestawał się nią interesować. Tak też było w tym przypadku, może przeżywał to jako fiasko, ale nie pokazywał po sobie. Co dalej działo się z Legendą, nie pamiętam, wiem że nigdzie nie była publikowana i tu na blogu ujrzy pierwszy raz światło dzienne.
Egzemplarz, który tu publikuję, nosi poprawki z datą 1971.

Wiktor Ostrowski
UWAGI do “Legendy o Warszawie”
Okres stworzenia Warszawy jest trudny do określenia. Założenie, iż Warszawa została stworzona przed siedmioma wiekami, podważone zostało wykopaliskami na terenie stolicy, pochodzącymi z wcześniejszych okresów. Nie wdając się w spory na ten temat, stwierdzić możemy, iż 1000 lat temu powstała osada nad Wisłą, z której zrodziła się Warszawa.
Na temat stworzenia Warszawy istnieją dwa podania. Pierwsze – to tzw. legenda o Warszawie, opisana w noweli Ewy Szelburg Zarębiny, podanie o Warsie i Sawie. Mimo całej poetyczności tego opowiadania, nie wytrzymuje ono próby prawdopodobieństwa. Legenda, czy podanie, czy bajka może być albo całkowicie fantastyczną /jak np. bajka o Kraku/, albo mieć cechy prawdy historycznej. Rozpatrując pod tym kątem widzenia opowieść o Warsie i Sawie należy bezstronnie stwierdzić – książę mazowiecki, polując w nieprzebytej puszczy, zabłądził i natknął się na chatkę rybaka na brzegu Wisły. Tam rybaczka karmiła dwoje niemowląt-bliźniąt – Warsa i Sawę. Książę wzruszył się i postanowił w tym miejscu wznieść gród, nazywając go od imion dzieci: Warszawą. A więc: książę polował i jego punkt startu znajdował się według wszelkiego prawdopodobieństwa w okolicach PŁOCKA. Stamtąd do Warszawy trzeba było przebijać się przez puszczę na dystansie około 150 km. W takich warunkach to wyprawa wielodniowa, a dla pojedynczego jeźdźca – nie do pokonania. Jeżeliby to nawet było możliwe, to książę musiał przebyć po drodze Bugo-Narew i wylądowałby w rezultacie nie w Warszawie lewobrzeżnej, a na Pradze.
Ale nawet. Zobaczył dwoje bliźniąt i wzruszył się. Tak uczuciowi książęta nie byli. Gród założyłby w okolicach Modlina, na zbiegu dróg wodnych a nie w Warszawie. Nie nazwałby go imieniem dziewczyny, w żadnym przypadku! Nadto język ówczesny nie znał łączenia dwóch wyrazów w jedną nazwę. A potem imię “Wars”. Zupełnie nie znana na zachodniej słowiańszczyźnie końcówka. Raczej “Warsz” – jak Grodzisz, Karniesz, Nieudasz etc. “Sawa” nie istnieje takie imię na naszych ziemiach. Na Rusi “Sawa” – to imię męskie /manufaktura Sawa Morozow/. A połączenie tych imion ma być “Warszawa”. Nb imieniem dziewczyny nikt nie nazwie grodu. Zbyt małą wartość miała w owych czasach dziewka.
W mojej wersji oparłem się na innym opowiadaniu, jest ono nieco starsze od poprzedniej “legendy” datującej się z końca XVII wieku. Po prostu – nad brzegiem rzeki żył i trudził się łowca-rybak – WARSZ. Był to na pewno zbieg. Uciekł od ucisku, odpowiedzialności… Był nie sam, z towarzyszamí. Takie osiedla zbiegów były i są opisywane. W latach na przełomie XII i XIII wieku w zachodniej Polsce panowało już chrześcijaństwo, jednak w głuchej puszczy kwitło jeszcze pogaństwo, tolerowane a czasem nawet popierane przez władców Mazowsza.
Pierwszym osadnikiem był WARSZ. Warszowa polana, Warszowa chata, Warszowa osada. To przymiotnik dzierżawny, który przerodził się w nazwę osiedla “Warszowa”. Nie Warszawa, bo w łacińskich najstarszych tekstach “Varsovia”, francuskie “Varsovíe”. Język nasz był wówczas podobny do czeskiego i wymawiano nazwę raczej w akcentem na pierwszej zgłosce Wárszowa. “O” bez akcentu wymawia się jak “A” i stąd ostateczna nazwa “Warszawa”. Zatem miasto stworzone pracą zbuntowanej młodzieży – po prostu, bez nakazów książęcych, zwykłą pracą.

Wiktor Ostrowski, zdjęcie zrobione w Warszawie na ulicy Marszałkowskiej, która wciąż nosi ślady wojny
PS:
Sześć odcinków Legendy o Warszawie będziemy tu publikowały przez sześć następnych niedziel. Nam się ta opowieść bardzo podoba i mamy nadzieję, że spotka się z przychylnym przyjęciem Czytelników. A może znajdzie się wydawca lub filmowiec, który chciałby skorzystać z tego scenariusza?
Janina, Ewa, Małgorzata i Maria
