Tomasz Fetzki
Opuszczając ekspresówkę Librec – Praga i kierując się ku staremu miastu jechał Viator wciąż jeszcze dość szybko (siłą inercji, rzecz jasna!). Właściwie cudem tylko jakowymś go wypatrzył. Židovský hřbitov v Turnově. Nie spotkał dotąd na swym szlaku pątniczym takiego miejsca. Nawet paryski Cimetière de Montmartre z przecinającą go Rue Caulaincourt, choć w założeniu zbliżony, nie posiada podobnego genius loci. Takiemu do kompanii przydałby się geniusz poetycki. Jednak cóż robić? Jak się nie ma, co się lubi…



U bram Raju (Czeskiego, ale zawszeć…)
To nie most Sirat
Choć też w zaświat wiedzie
Dusze turnowskich szlifierzy
Granatów i jaspisów
Przez hałas ruchu ulicznego
Przebudzone
Hadesowym wiaduktem
Eschatologiczną estakadą
Ulatują, płyną, jadą
Zde odpočivá
Miláček rodiny:
Marketa Lauferova
1888-1903
Śpij, Marketko u bram raju
Nie daj sobie przerwać snu
Bo zaboli utracone
Piętnaście lat
Smutek zastygł
I zmienił się w romantyzm
Po co go tykać?

Niezwykle urokliwe. Uwielbiam takie miejsca. Szosa w tle przydaje tylko pewnego odcieniu przemijania, czyż nie? 😉
Inspirację całkowicie rozumiem. Sam często piszę na starych cmentarzach. 🙂
Dla pełnej ścisłości: na cmentarzu tylko “naszedł” mnie pomysł. A potem dobrych kilka dni dojrzewał. No, ale dojrzeć w końcu musiał. Takie inskrypcje, jak ta macewie Marketki, nie pozwalają o sobie zapomnieć. Tym bardziej, gdy towarzyszy im fotografia zmarłej (zdjęcia tego nagrobka nie zamieściłem w poście). Nota bene, na Turnowskim kirkucie po raz pierwszy zobaczyłem coś takiego, jak “macewowe” fotografie. A kirkutów widziałem już sporo…