Wiatraki w różnych miastach

Rotterdam 2024. Foto: Anna Kuzio

Berlin 2020, Foto: Ela Kargol

Amsterdam, kwiecień 2023, foto: Ela Kargol

Oslo 2024, zespół rockowy Windmills and Giants (Wiatraki i olbrzymy) 😉

Szczecin, czerwiec 2019, foto Ela Kargol

Sztokholm, 2013, foto: Skansen

Paryż, Moulin Rouge, Foto: Dietmar Rabich 2014 (Wikipedia)

Londyn, Shirley’s Mill & Upminster Mill (https://velvetescape.com/windmills-of-london/)

Warszawa, dzielnica Wola, zdjęcie z sieci, 2013 (zob. tekst poniżej – link TU)

Tomasz Jakubowski

W 2007 roku na Wolę sprowadzono zabytkowy wiatrak, tzw. “koźlak”. Przyjechał aż z Woli Koryckiej koło Garwolina i kosztował prawie 24 tys. zł. Miał stanąć początkowo w parku Sowińskiego, rozważano park Szymańskiego, proponowano też okolice Muzeum Woli. Potem okazało się, że na wiatrak nie ma pieniędzy.

Wiatrak sprowadzono nie bez powodu. Wola słynęła z wiatraków, w najbardziej “wiatrakowym” okresie dzielnicy stało ich tu prawie 100! Stąd m.in. pochodzenie takich nazw, jak ulica Młynarska.

– Taki zabytek mógłby stanowić atrakcję turystyczną, zabrakło jednak wyobraźni. Źle wyceniono koszty jego postawienia. Dałoby się to zrobić za jedną trzecią tej kwoty, a tak przez kilka lat leżał w magazynie – mówią przedstawiciele Stowarzyszenia Przyjaciół Woli.

Koszty postawienia wiatraka wyceniono na 1,25 mln zł, co oczywiście okazało się kwotą nie do przejścia, więc “koźlak” dość szybko trafił do magazynu. Poleżał tam kilka lat. Ponieważ wciąż brakowało pieniędzy na jego utrzymanie i wysokie koszty konserwacji. Urząd dzielnicy postanowił go sprzedać.

Teraz najlepsze: Każdego dnia pobyt “koźlaka” kosztował Wolę (i jej podatników) 1370 zł. Razem z przechowywaniem, przewozami i konserwacją wydano od 2007 roku prawie 400 tysięcy!

Wiatrak sprzedano po pięciu przetargach za 8,8 tys. złotych.Takie interesy robi Urząd Dzielnicy na Woli.

Samotny myśliwy 8

Katarzyna Krenz

SONY DSC

Fotografia autorki z serii “Panoramy Covilhii i mgły”

8. Nie wszystko

Piasek był ciepły, wygładzony przez morze,
a świadomość, że ziemia jest okrągła,
mniej ważna niż jej skrawek, ciepły i
taki namacalny, wygrzany w słońcu
na brzegu morza, gdzie można było leżeć,
grzać kości i myśleć o mapie miejsc najbliższych,
które kiedyś pojawiły się po to, by Stary Poeta
mógł się tam urodzić, pójść do szkoły i
na pierwszą randkę nad rzeką w maju, gdy
zakwitły kasztany. Kasztany, rzeka, maj:
miłość to piękne miejsce.

Bo cóż po mapach lądów nieodkrytych, słonych
mórz i oceanów, cóż po miejscach wielkich
bitew wygranych, przegranych. Cóż
po krużgankach pałaców i klasztornych ogrodów,
gdy nas tam nie ma. Cóż nam po nich.

Studnia Well Brunnen

We build together a well in Morocco

Please, help: https://gofund.me/4498e1b0

I’m Eve, it’s my birthday on 2 September. I have been organising a birthday collection for many years, always with success. This year I am supporting the action of Iwona Maier, who wrote:

Dear friends, I am raising money for a well I want to build for a very poor family in Morocco! The first time I was so terribly sad was when I heard from an elderly man that the only thing he wants is to build a well so he can have water! And if he has water, he will earn everything himself! It costs €3000 to build a well. I believe that together we can do it! Please help me build a well in Morocco so that this man can fulfil his dream.

I believe that together we will make his dream come true, and we will build these wells together!

If everyone throws in €5 or €10, we have it, and we will be able to enjoy the well, and the water! Internet for power!

Thank you!

Budujemy wspólnie studnię w Maroku

Wpłać proszę: https://gofund.me/4498e1b0

Jestem Ewa, 2 września mam urodziny. Od wielu lat organizuję zbiórkę urodzinową, zawsze z sukcesem. W tym roku wspieram akcję Iwony Maier, która napisała:

Kochani, zbieram pieniądze na studnię, którą chcę wybudować bardzo biednej rodzinie w Maroko! Pierwszy raz było mi tak okropnie smutno, kiedy usłyszałam od starszego człowieka, że jedyną rzeczą, jakiej pragnie, to zbudować studnię, żeby mieć wodę! A jeśli będzie miał wodę, to sam zapracuje na wszystko! Wybudowanie studni to koszt 3000€. Wierzę w to, że razem damy radę! Proszę pomóc mi zbudować studnię w Maroko, żeby ten człowiek mógł spełnić marzenie.

Wierzę, że razem spełnimy jego marzenie, i zbudujemy wspólnie te studnie!

Jeśli każdy wrzuci 5 albo 10€, to mamy to i będziemy mogli cieszyć się studnią, i wodą! Internet na moc!

Dziękuję!

Wir bauen gemeinsam einen Brunnen in Marokko

Bitte einzahlen: https://gofund.me/4498e1b0

Ich bin Ewa. Am 2. September ist mein Geburtstag. 2024 unterstütze ich eine Aktion von Iwona Meier:
Iwona schrieb:
Liebe Freunde, ich sammle Geld für einen Brunnen, den ich für eine sehr arme Familie in Marokko bauen möchte! Das erste Mal, dass ich so furchtbar traurig war, war, als ich von einem alten Mann hörte, dass er nur Brunnen bauen wollte, um Wasser zu haben! Und wenn er Wasser hat, wird er alles selbst erledigen! Der Bau eines Brunnens kostet 3.000 €, ich glaube, gemeinsam schaffen wir das! Wenn mir jemand helfen möchte, Brunnen zu bauen 🇲🇦, damit dieser Mensch seinen Traum erfüllen kann, mache es mit!

Ich glaube, dass wir gemeinsam seinen Traum wahr werden lassen und gemeinsam diese Brunnen bauen werden! 

Wenn jeder auf seine Weise 10 € beisteuert, haben wir es und können den Brunnen und das Wasser genießen! Leistungsstarkes Internet! 

Danke schön! Eure Iwona

Szkice do przewodnika po Biblii Cygańskiej (9)

Marek Włodarczak alias Tabor Regresywny

Z żabami sprawa jest prosta. Wystarczy gwałtownie podgrzać wodę i zaczną wyskakiwać. Do sąsiedniego stawu, czystego, zielonego, z orzeźwiająco zimną wodą. A co z nami? Dokąd my mamy uciekać? W Biblii Cygańskiej byłoby napisane (gdyby ona sama była zapisana): “Rozradzajcie się i rozmnażajcie się, i napełniajcie ziemię…”
Jak to napełniajcie? Co to my jesteśmy mrówki albo inne robactwo, żeby napełniać sobą ziemię? Powinno być: mnóżcie się i rozradzajcie na obliczu ziemi. Chyba że czegoś nie rozumiemy. Powiedzmy sobie szczerze. Abraham jak wyszedł nocą na pustyni, był już stary i lekko głuchawy. Jak Bóg do niego mówił: “Spójrz w niebo, widzisz te gwiazdy? Tam rozmnożę twoje nasienie. ” Abraham zrozumiał, że to tak właśnie brzmiało: “Rozmnożę twoje nasienie”. Ale przecież jak by Bóg chciał powiedzieć, jak liczne będzie plemię Abrahama, wskazałby na piasek pustyni. Nie, z pewnością chodziło mu o wskazanie gdzie, a nie tylko jak liczne będzie plemię Abrahama. W świetle tego mówiąc: napełniajcie sobą ziemię, z pewnością miał na myśli Kosmos, a nie tylko ten nasz ziemski padół.

Continue reading “Szkice do przewodnika po Biblii Cygańskiej (9)”

Historia Ukrainy w pigułce Broma (8). Tatarzy.

Roman Brodowski (Brom)

Historia naszego sąsiada, Ukrainy, jak i większości plemion wschodniosłowiańskich, jest powiązana z Rusią. Dlatego dotychczas omawiałem genezę powstawania najpierw księstw Ruskich, a potem Rusi Kijowskiej.

Tam jednak śladów świadomego narodu Ukrainy nie znalazłem.

Natomiast „okres tatarski” Rusi, chociaż w niektórych aspektach, zwłaszcza kulturowych i mentalnych przypomina mi nieco cechy, jakie częściowo odnajduję wśród mieszkańców Ukrainy, staram się rozpatrywać bezrefleksyjnie, bo i nie widzę tu niczego, co by mogło świadczyć pojawieniu się chociażby „przedświtu ” społeczeństwa.

Continue reading “Historia Ukrainy w pigułce Broma (8). Tatarzy.”

Palenie książek

Jacek Dehnel (reblog z FB z wczoraj, czyli 26 sierpnia)

Izraelscy żołnierze rwący i podpalający egzemplarze Koranu, a potem wysadzający meczet, nie są niczym szczególnym – oglądałem już palących książki księży i talibów, są zdjęcia z palenia książek na Bebelplatzu. To ta sama mieszanina rozbawienia, ekscytacji – ze świadomego przekroczenia reguł – i sumiennej pracy, bo książek wcale tak łatwo nie da się zniszczyć, to wymaga wysiłku, metodycznego niszczenia. Chciałoby się, że wszyscy ci ludzie mieli twarze barbarzyńców, ale to nieprawda: barbarzyńcy nie umieją czytać i niszczą przedmiot, którego zastosowania nie rozumieją. To natomiast są ludzie z obrębu cywilizacji, którzy, przeciwnie, niszczą książki właśnie dlatego, że rozumieją ich zastosowanie.

Continue reading “Palenie książek”

Paryż, Don Kichot

Ewa Maria Slaska

Jadę do Paryża dopiero w październiku, ale ponieważ już zdołałam przegapić operę Don Kichot we Lwowie, balet w Londynie i teatr we Wrocławiu, tym razem sprawdzam zawczasu, co z baratarystyki dałoby się obejrzeć jesienią w Paryżu. Z faktów przemijających nic – wszystko już było wiosną i latem, i opera, i balet, i teatr. Ale za to znajduję mural.

Continue reading “Paryż, Don Kichot”

Samotny myśliwy 7

Katarzyna Krenz

KK-Gotland55x

Akwarela Gotland Katarzyna Krenz

7. Bezimienność

Obudził się o świcie.

(Odkąd za posłanie miał kłąb mchu na nagiej ziemi,
sypiał krótko i budził się wcześnie.)

Wstał bez słowa i obmył twarz w chłodnym
strumieniu. Tak, woda w strumieniu była
chłodna, bystra i klarowna. Lecz on odrzucił
te atrybuty, gdyż były możliwe tylko dzięki
słowom. On zaś od przybycia na wyspę milczał.

Nawet więcej: trwał w bezsłownym milczeniu.

Surowa ryba, miąższ papai i niedojrzałej cytryny
smakowały obco i bezimiennie – zjadł je, lecz
nie mógł nic na ich temat powiedzieć. Komu?
Potem zszedł na plażę. Chciał spojrzeć w oczy
morzu, w zetknięciu z jego bezkresem poczuć
głębię swej samotności, a może nawet oburzyć się
na okrucieństwo sytuacji, w jakiej się znalazł.
Ach, dlaczego nie utonął wraz z całą załogą?
I teraz cierpiał, odrzucony przez żywioły.

Jak obce ciało!

I jeszcze zszedł na brzeg, ponieważ zapragnął być sam.
Sam na sam – ze sobą. Lecz nie wiedział, jak to zrobić.
Jak zrobić to bez słów! Bez słów nie wiedział jak.

Szkice do przewodnika po Biblii Cygańskiej (8)

Marek Włodarczak alias Tabor Regresywny

Po trzech latach tłumaczenia wprost albo przypowieściami oraz pokazywania się na żywo, Jezus spotkał się z Mojżeszem i Eliaszem.
– Słuchajcie, jak grochem o ścianę, nie mam już siły im tłumaczyć. Co robić?
– My mieliśmy to samo. Tłumaczeniem i pokazywaniem się nie da, trzeba dołożyć do pieca. Dopóki na własnej skórze nie poczują skutków tego, co czynią, nie zaczną wyskakiwać.
– A zaczną?
– Żaby zaczęły, jak im nagle temperatura podskoczyła. Niemożliwe, żeby byli głupsi od żab.

To nie była prosta decyzja. Gdyby chodziło tylko o gwałtowne przyspieszenie cywilizacyjne, jakie miało się dokonać za sprawą chrześcijaństwa w Europie, nie byłoby problemu. Jednak wzięcie odpowiedzialności za wyprawy krzyżowe, podboje, nawracanie ogniem i mieczem, za stosy, za okropności wojny, za Holokaust, za Hiroszimę to już co innego.
Aż się nie chce wierzyć, że ktokolwiek byłby w stanie to udźwignąć. Nie ma się co dziwić, że droga na Golgotę była tak ciężka i Jezus potem czym prędzej chciał to zakończyć.

Tego by nie udźwignął żaden człowiek. To musiał być Bóg albo postać literacka.

Tibor

Ela Kargol

Tibor Jagielski, artysta
ur. 13. 01. 1959 w Szczecinie
zm. 02. 06.2024 w Berlinie

Tibor Jagielski, artysta wielki,  cmentarz malutki.
Nie wiem, czy sam go sobie wybrał, czy zrobił to ktoś za niego, jak już wybierać nie mógł. Ktokolwiek wybrał, wybrał dobrze. Najmniejszy na Reinickendorfie (to dzielnica Berlina), jeden z najmniejszych w całym Berlinie. Tak naprawdę, nie wiem, który cmentarz jest najmniejszy.
Wchodzi się furtką jak do czyjegoś ogrodu. Czyjeś ogrody otulają cmentarz, który, gdy powstawał, był tym pierwszym “ogrodem” w szczerym polu.


Czy Tibor Jagielski mieszkał w pobliżu? Podobno nawet nie.
Berlin-Hermsdorf / wieś Hermana z początkami słowiańskimi, bo jakże innymi? Zawsze i wszędzie ich szukamy.
Na początku byli Słowianie
W XIII wieku pojawili się Germanie i zdominowali Słowian.
Na cmentarzu, tym cmentarzu Tibora – Friedhof Hermsdorf II – jest stary grobowiec  rodziny Hartbrodt
– Florentyna Hartbrodt z domu Jackowska na pewno miała coś ze Słowianami wspólnego, może nie z tymi sprzed tysiąca lat, ale  z tymi sprzed wieku, sprzed dwóch.
Z domu była Jackowska, z polską żeńską końcówką “ska”.

Continue reading “Tibor”