Samotny myśliwy 7

Katarzyna Krenz

KK-Gotland55x

Akwarela Gotland Katarzyna Krenz

7. Bezimienność

Obudził się o świcie.

(Odkąd za posłanie miał kłąb mchu na nagiej ziemi,
sypiał krótko i budził się wcześnie.)

Wstał bez słowa i obmył twarz w chłodnym
strumieniu. Tak, woda w strumieniu była
chłodna, bystra i klarowna. Lecz on odrzucił
te atrybuty, gdyż były możliwe tylko dzięki
słowom. On zaś od przybycia na wyspę milczał.

Nawet więcej: trwał w bezsłownym milczeniu.

Surowa ryba, miąższ papai i niedojrzałej cytryny
smakowały obco i bezimiennie – zjadł je, lecz
nie mógł nic na ich temat powiedzieć. Komu?
Potem zszedł na plażę. Chciał spojrzeć w oczy
morzu, w zetknięciu z jego bezkresem poczuć
głębię swej samotności, a może nawet oburzyć się
na okrucieństwo sytuacji, w jakiej się znalazł.
Ach, dlaczego nie utonął wraz z całą załogą?
I teraz cierpiał, odrzucony przez żywioły.

Jak obce ciało!

I jeszcze zszedł na brzeg, ponieważ zapragnął być sam.
Sam na sam – ze sobą. Lecz nie wiedział, jak to zrobić.
Jak zrobić to bez słów! Bez słów nie wiedział jak.

Frauenblick. Lea Ypi

Monika Wrzosek-Müller

Nachdenken über ein Buch: Lea Ypi, Frei. Erwachsenwerden am Ende der Geschichte.

Vielleicht ist es an der Zeit, einen neuen Blick auf die Umbrüche, Revolutionen, gewaltfreien, stillen Revolutionen, „Wenden“ um und nach 1989 zu werfen. In Polen hatten diese Umwälzungen eigentlich schon früher stattgefunden und die sperrigen, oft bruchhaften Biografien verliefen vielleicht doch etwas milder als die, die Lea Ypi in ihrem Buch nachzeichnet. Sich wirklich ernsthaft damit beschäftigen, worum es den Menschen in den später so genannten post-sozialistischen Ländern in Ost-, Süd- und Mitteleuropa in dieser Zeit ging! Das würde allerdings bedeuten, sich den einzelnen Biographien zuzuwenden und wirklich genauer hinschauen, was die Menschen da bewegt hat, jenseits großer Schlagworte: Freiheit, Demokratie; worum sie wirklich gekämpft haben.

Continue reading “Frauenblick. Lea Ypi”

Samotny myśliwy 6

Katarzyna Krenz

KK-Gotland1x

Akwarela Gotland Katarzyna Krenz

6. In statu usucapiendi

Stary Poeta rozejrzał się wokół.

Pierwsza myśl przeraziła go nie na żarty:
będzie musiał zacząć wszystko od początku.
Przywołać ptaki. Narysować mapy. Wytyczyć
cardo et decumanus, co już samo w sobie
było zadaniem ponad siły. A wiedział, że
tym razem Bóg, który kiedyś był osią i
ziarnem wszystkiego, już mu nie pomoże.

Albowiem bogowie żyją w nas i
wraz z nami odchodzą.

Zapragnął ukryć się, zapomnieć
o swoim nowym miejscu na ziemi
pośrodku pustego świata.

Uciec, gdyby tylko mógł uciec!

Nagi i drżący, wyruszył w głąb wyspy.
Na wydmach zebrał suche trawy,
z których splótł skrzydła. Znalazł
w dziewiczym lesie gałęzie na szałas
i kilka garści mchu na posłanie. Po wielu
nieudanych próbach skrzesał ogień – dym
sypnął iskrami przeszłości i przypomnienia.

Czyż nie tak było na początku i nie tak
miało pozostać do końca?

Zapłakał z rozpaczy. To prawda,
skrzydła szumiały natchnieniem,
szałas dawał schronienie, a ogień –
ciepło i nadzieję. Lecz przecież on,
pozbawiony świadectwa źródeł pisanych,
mógł się pomylić: pamięć bywa ulotna,
a on był samotny, porzucony

na wyspie milczenia. Ocalony.

22/23 listopada 2010

Dlaczego utopie się nie udają?

Ewa Maria Slaska

Obrazek od Binga

Bing podsunął mi ostatnio taki obrazek.


I takie wyjaśnienie:

W 1968 roku urodzona we Francji jogini Mirra Alfassa, która była w Indiach czczona jako guru (Matka), założyła duchową społeczność, która miała być miejscem, gdzie ludzie wszystkich grup etnicznych, religii i narodowości mogliby żyć razem w pokoju. Miasto Auroville zostało zaplanowane jako utopia dla 50 000 osób, ale dziś mieszka tam tylko około 2800 osób. Jednak zgodnie z planami założycielki, pochodzą one z ponad 50 krajów. Miasto ma 8 km² powierzchni i jest zaplanowane jako koło. W centrum, czyli tzw. „Strefie Pokoju”, stoi Matrimandir, ogromna metalowa kula w kolorze złota. Wewnątrz kuli panuje cisza. Spiralna rampa prowadzi do wewnętrznej komory wykonanej z białego marmuru. To chłodne (klimatyzowane) wnętrze ma pomóc ludziom odnaleźć swoją świadomość. Wymagana jest jednak rezerwacja – przynajmniej dla turystów.

Continue reading “Dlaczego utopie się nie udają?”

Nadzieja w Twoim losie

Teresa Rudolf

Wielkie sito

Słychać brzęk metalowy
wpadania rzeczy różnych,
w wielkie jak Ziemia sito…

Otwory w nim o losie
świata znów zadecydują;
co przeleci, a co pozostanie, 

co ważne, co mniej ważne
dla świata; ludzi, zwierząt,
przyrody, polityki, nas, nas…

Welkość otworów różna,
a los pokaże co dzisiaj
w nicość będzie wpadać…

Ooo, kruk się dziś wybronił!

Wygląd nadziei

– Powiedz, jak wygląda
nadzieja?- zapytała,
– nadzieja, wygląda?-
Zamknęłam oczy…

– To mocna dłoń,
wyciągnięta do Ciebie, 
widzisz ją? Musisz też
i swoją rękę wyciągnąć…

to światło na końcu tunelu,
płomyk w puszce Pandory,
to koniczynka ileś-listna
(inne już przecież zajęte),

to nowonarodzony kwiat, 
jego zapach, kolor, piękno,
mruczenie kota, ogon psa
zachwyconego wszystkim,

to przeproszenie czyjeś
za zrobioną ci krzywdę,
możliwość wybaczenia,
lekkość duszy, też serca…

Jak wygląda nadzieja?

To ta dłoń, wskazująca
wszystko obok Ciebie,
daj się jej  prowadzić 
znów w  samo życie.

Samotny myśliwy 5

Katarzyna Krenz

Akwarela Gotland Katarzyna Krenz

5. Tempus fugit

Zegarek stanął. Z rozbitym szkłem i
strzaskanym werkiem zatrzymał się na chwili,
gdy nastąpił koniec starego świata, a nowy –
ukazał się nagi i cichy. Pusty. Bez pamięci.

Świat przepowiedni, z którego Stary Poeta
został tak nagle wyrwany, mimo wszystko
był miejscem szczęśliwym, ponieważ
przepowiednia o jego końcu
była jeszcze tylko tym, czym była –
przepowiednią. Zapowiedzią. Mieczem
nad głowami milionów takich jak on
Ślepych Wędrowców. Słowem groźnym, lecz
tylko słowem. Mane. Tekel. Fares. Policzone,
zważone, rozdzielone. Jeszcze nie.

Rzeczy tamtego świata, niespełnione i takie
niepewne, wciąż trwały na swoim tragicznym
miejscu: wstrząsane drgawkami śmiertelnej choroby,
miały jednak korzeń, były na swoim miejscu.
A choć wszyscy błądzili, w tłumie było im raźniej.
Nikt nie pytał – po prostu szli. Spętani, krok za
krokiem posuwali się ku przyszłości,
ku zagładzie, niosąc ciężar nieszczęśliwych
przypadków, grzechów i pomyłek, powiewając
sztandarem pokuty i mądrości pokoleń.
Mimo wszystko wciąż była to mądrość.

W szalonym tańcu wewnętrznie sprzecznych
minut (krótkich a długich jak wieczność,
traconych bez sensu a bezpowrotnie), nie tylko
konie i drzewa umierały, stojąc. I dopóki
ostatnie drzewo nie padło i nie umarł
ostatni koń – żadna minuta nie była ostatnia.
I zawsze ktoś powstał i rzekł: chodźmy!
Jeszcze mamy czas. Dopóki nie stanął zegarek.

Koloryt kwiatów

Teresa Rudolf


Uśmiech słonecznika

Przebrany dziś w słońce;
wprawia w zachwyt łąkę,
złoci się, żółci i zielenieje,
uśmiechnięty, nie parząc…

Ale wieczorem płatki drżąc
z zimna, w ruloniki zwinięte,
przypominają mu klowna,
w pustce samotności…

Gdzie są te pola takich jak on
słoneczników żółtych, zwykłych,
uśmiechających się do siebie…
w szeleście swych pogaduszek?

 

Kwiaty balują

Kwiaty namalowane latem,
natarte olejkami świętymi,
pachną i “nawyglądają się”
na tym wielkim dziś balu…

Ptaki patrzące z góry,
z oczopląsu od kolorów, 
mylą lot prosząc bezradnie
o deszcz i wielką burzę…

bo powinny one już przyjść,
zanim te kwiaty wypłowieją,
zboża w trociny się zmienią,
a życie, bez życia przestanie

być…
życia…
…warte.

Samotny myśliwy 4

Katarzyna Krenz

4. Samotny myśliwy

Z kim się związać,
dopóki śmierć nas nie rozłączy –

Komu zaufać, a kogo jak ognia
strzec się o szarej godzinie przed świtem –

Kogo zdradzić z nudów, a kogo
dla zysku oszukać, z przekupnej natury –

Komu zaśpiewać pieśń Schuberta,
pięknie, jak dotąd nikt tego nie uczynił –

Kogo uleczyć, ocalić, pouczyć, gdy drogę
zgubi, a komu w biedzie rękę podać –

Do kogo zawołać: bracie, wrogu,
miłości moja, nie czekaj na mnie!

*

Przyłożył dłonie do ust i zawołał:
Hop, hop, czy ktoś mnie słyszy? Lecz
jego głos zamarł, zdmuchnięty wiatrem.

Pomyślał:

Niepotrzebnie pytam, znam odpowiedź.
Pozbawiony drugiego głosu, nasz głos
jest martwy jak popiół, rozwiewa go wiatr.

Dotknął lewego żebra w miejscu,
gdzie biło mu serce –

Oszalałe. Zrozpaczone. Samotne.

Historia Ukrainy w pigułce BROMA (4). Igor, Olga i Światosław.

Roman Brodowski (Brom)

Władzę po zmarłym wuju przejął prawowity następca Ruryka, jego syn Igor (Ingwar) Rurykowicz.
Zastanawia mnie, co mogło być przyczyną, że Oleg nie oddał władzy synowi Ruryka, gdy ten uzyskał słuszny na tamte czasy wiek, a jedynie uczynił go naczelnym dowódcą armii, odpowiedzialnym za ściąganie danin. Z informacji „kronikarskich” – z latopisu – dowiadujemy się, że dopiero po jego śmierci, dokonała się „dziejowa sprawiedliwość” i Igor zasiadł na należnym mu po ojcu „książęcym tronie”.

Continue reading “Historia Ukrainy w pigułce BROMA (4). Igor, Olga i Światosław.”

Frauenblick: Abschiede

Monika Wrzosek-Müller

Zuerst war der Hund, unser Mini-Dackel genannt Zitta aus unserem Leben verschwunden. Zugegeben, in der letzten Zeit war sie sehr anhänglich, aber dass das Ende naht, haben wir wirklich nicht geahnt.

Tier und Mensch
So viele Jahre ohne Tier schon
Kein Klagen an der Tür, kein Grüßen
Kein sehnsuchtsfeuchter Blick, kein Drängen
Kein Streichen um das Bein, kein Schnurren
Kein selbstvergessenes Mahl, kein Lecken
Kein traumverlorenes Ruhn, kein Schlummern
So viele Jahre schon gar kein richtiger Mensch mehr.
(Robert Gernhardt)

Continue reading “Frauenblick: Abschiede”